Re: Samobójcy
Kosmitko, też tak kiedyś myślałam, że szumowiny żyją, a dobrzy odchodzą, ale teraz już wiem, że tak nie jest.
"Szumowiny" jak ich nazywasz, umierają częściej niż dobrzy ludzie, tylko po nich...
rozwiń
Kosmitko, też tak kiedyś myślałam, że szumowiny żyją, a dobrzy odchodzą, ale teraz już wiem, że tak nie jest.
"Szumowiny" jak ich nazywasz, umierają częściej niż dobrzy ludzie, tylko po nich nikt nie płacze, najczęściej chowa ich Opieka i rzadko za trumną idzie kondukt pogrzebowy.
Oni są jak bracia , jeden do drugiego podobny jak groch w strąku, więc my nie zauważamy, że to już następca tego poprzedniego.
Mają stałe miejsca spotkań, ubierają się podobnie, więc ich po prostu nie rozróżniamy.
Wśród tej grupy też jest duża grupa samobójców.
Oni żyją hałaśliwie, a odchodzą w ciszy i nie żegnają ich łzy rozpaczy opuszczonych matek i żon.
Najczęściej rodziny nie wiedzą, że ich krewny lub krewna, odeszli już do wieczności.
Smutne to, bo jednak ktoś ich kiedyś kochał i dla kogoś byli ważni.
zobacz wątek