~isztar
31.174.149.*
(12 lat temu) 24 września 2013 o 17:25
jak wszystko ma swoje plusy--ale minusy tez
rozmyślałam już nad tym --co jet fajne w byciu samej
---pierwsze to mi przysło do głowy--że mogę olewac takie rzeczy jak wygląd,kłade się kiedy chce ,nie musze dostosowywać się,tłuamczyc,
mieć wyrzutów sumienia z powodu -nie ma obiadu,nie zdazyłam posprzatac..itd.----I ZARAZ TEZ POMYSLAŁAM --ej- przecież to nie chodzi o to w fajnym związku,żeby czuc się uwiązanym,poganianym akuratnym,ze wszystkim na czas,....jeśli nie planuje zdrady i ufamy sobie to nie musze się wielce tłumaczyć i tajniaczyc z wyjściem--
że mam jakies chore pojecie o chorym związku
ze bycie z kims było bardziej obowiązkiem niż radoscia
i że to nienormalne
---
tak mówia madrzy ludzie--ci od psychologii,coachingu,rozwoju duchowego..i pokrewnych -że człowiek powinien umiec być ze sobą szczęśliwy--że jeśli dojdziesz do takiego momentu--kiedy nie MUSISZ ,NIE PRAGNIESZ TAK MOCNO,,że właściwie to tak mi dobrze..-ŻE WTEDY WŁĄSNIE JEST MOMENT NA ZANLEZIENIE KOGOS ODPOWIEDNIEGO..
pewnie maja racje
bolesne te racje
0
0