Widok
Przychodnia Nova Banino, poniedziałek. Mamusia z dwójką dzieci, 4 - 5 lat. Maluchy biegają po całej przychodni krzycząc non stop, rejestratorka patrzy tylko zmęczonym wzrokiem, bo nie wolno jej zwrócić uwagi wyjącym dzieciakom. W końcu jedna z pań czekających w kolejce zwraca mamusi uwagę, żeby uspokoiła potomstwo, bo tu chorzy ludzie siedzą itd. Mamusia patrzy na nią kompletnie nirozumiejacym wzrokiem, no o co chodzi, dzieci się przecież tak słodko bawią... Zero szacunku dla innych, zero kindersztuby, zero myślenia, zero empatii dla bliźnich, którzy do lekarza raczej dla rozrywki nie przyszli.
Świetne czasy w komunistycznych blokowiskach,łezka się w oku kręci,kręcenie wora,granie w noża, bójki i znęcania,kradzieże i alk od 14-nastki to podstawa nie wspominając o różnych modach typu polska heroinka.
Jak się ktos wkurzył to pierd...lnoł takiego dzieciaka w pysk i nikt nie biegł na milicje bo po co?
Trzeba to wszystko przywrócic w narodowo-kościelnym sosie i jesteśmy u siebie całkiem jak w białystoku lub innym lublinie!
Natura chłopska jest zbyt mocna by sie rozwijac należy rozpamiętywać,zazdrościć i zawsze usprawiedliwiać swoje zachowanie bez względu na kontekst i realia teraz-kur...a-MY!
Z kurnika do kurnika lecz refleksja znika.
Jak się ktos wkurzył to pierd...lnoł takiego dzieciaka w pysk i nikt nie biegł na milicje bo po co?
Trzeba to wszystko przywrócic w narodowo-kościelnym sosie i jesteśmy u siebie całkiem jak w białystoku lub innym lublinie!
Natura chłopska jest zbyt mocna by sie rozwijac należy rozpamiętywać,zazdrościć i zawsze usprawiedliwiać swoje zachowanie bez względu na kontekst i realia teraz-kur...a-MY!
Z kurnika do kurnika lecz refleksja znika.
Tak się zastanawiam nad latami 90 kiedy były jeszcze place zabaw między każdym blokiem w mieście. Dzieciaków było zawsze pełno i każdy "darł mordę". Ale kiedy jakieś dziecko wołało mama albo tata, to zawsze rodzic wiedział, które dziecko "drze mordę" bo akurat to było jego. I teksty typu rzuć kasę na lody itp były standardowe. Albo w odwrotną stronę rodzic "darł mordę", aby ten posłusznie przyszedł na obiad, a akurat jego dziecko było na "podwórku" obok. Albo wołanie kolegów z "podwórka" aby to wyszło do okna albo na balkon, aby obgadać ogólnie na forum sąsiadów "plan akcji" co na owym "podwórku będą robić. Często "drąc mordę z 4 piętra albo i wyżej.
Gdzie te czasy? A teraz rozmowa sąsiadów przed domem przeszkadza, albo "darcie mord" dzieci sąsiadów.
Gdzie te czasy? A teraz rozmowa sąsiadów przed domem przeszkadza, albo "darcie mord" dzieci sąsiadów.
Tak czytam ta dyskusje o dzieciach i w sumie komentarze utwierdzają mnie w decyzji o niezwracaniu uwagi sąsiadom na kosmicznie głośne zachowanie ich pociech. To nie ma sensu bo ludzie zawsze powiedzą "to tylko dzieci" nawet jak będą zachowywać się totalnie aspolecznie. A potem zdziwienie ze mamy takie rozwydrozne małe pokolenie.
Jeśli o mnie chodzi to ludzie chyba zapominają tutaj ze dzialki nie mają pół hektara tylko naprawdę są małe wiec szanujmy się wzajemnie.
Jeśli o mnie chodzi to ludzie chyba zapominają tutaj ze dzialki nie mają pół hektara tylko naprawdę są małe wiec szanujmy się wzajemnie.