Widok
Serce
Witam
Od jakis 3 lat uprawiam kolarstwo szosowe, jestem uczniem w iec w roku szkolnym ide na rower ok 3-4 razy w rygodniu a w wakacje prawie codziennie , mam 17 lat i jezdze ze srednia kolo 28-30 i wyżej , w zwiazku z tym mam pyatnie czy tak czynne uprawianie tego sportu moze zaszkodzic mojemu organizmowi szczegolnie sercu , bo ostatnio czytalem o przeroscie miesnia sercowego i raz bylo napisane ze to korzystne zjawisko a raz ze niekorzystne , wiec jak to jest ? Z gory dzienx za odp
Pzdr
Od jakis 3 lat uprawiam kolarstwo szosowe, jestem uczniem w iec w roku szkolnym ide na rower ok 3-4 razy w rygodniu a w wakacje prawie codziennie , mam 17 lat i jezdze ze srednia kolo 28-30 i wyżej , w zwiazku z tym mam pyatnie czy tak czynne uprawianie tego sportu moze zaszkodzic mojemu organizmowi szczegolnie sercu , bo ostatnio czytalem o przeroscie miesnia sercowego i raz bylo napisane ze to korzystne zjawisko a raz ze niekorzystne , wiec jak to jest ? Z gory dzienx za odp
Pzdr
Witam
Większośc zawodowych sportowców ma przerost mięśnia sercowego, a jest to wywołane niczym innym jak ciągłymi ( regularnymu) obciążeniami.
Serce jest zmuszone do większego wysiłku w efekcie czeko dochodzi do powiększenia patologicznego komór serca.
CZy jest to zdrowe?
Pytanie retoryczne!!
Fachowo mówi sie o tym zjawisku "Serce Sportowca"
Badania naukowe pzreprowadzone na szerokim gronie sportowców wykazały że mają oni duża skłonnośc do pzrerostu lewego przedsionka serca. W tak zwanym " Sercu Sportowca" możemy zaobserwowac 3 typy zmian 1. Zmiany morfologiczne 2 . Zmiany czynnościowe 3. Zmiany metaboliczne.
TAk w wielkim skrucie pisząc at.
1.np. Wzrost wielkości komór serca
2.np.mniejsza pojemnośc minutowa czy Bradykardia ( wolniejszy rytm)
3.Zmiana przemian katabolicznych w mieśniu sercowym
To nie jest nawet kropla w morzu tematu.
Pozdrawiam Lek . Wet. Bartosz Ropelewski
Większośc zawodowych sportowców ma przerost mięśnia sercowego, a jest to wywołane niczym innym jak ciągłymi ( regularnymu) obciążeniami.
Serce jest zmuszone do większego wysiłku w efekcie czeko dochodzi do powiększenia patologicznego komór serca.
CZy jest to zdrowe?
Pytanie retoryczne!!
Fachowo mówi sie o tym zjawisku "Serce Sportowca"
Badania naukowe pzreprowadzone na szerokim gronie sportowców wykazały że mają oni duża skłonnośc do pzrerostu lewego przedsionka serca. W tak zwanym " Sercu Sportowca" możemy zaobserwowac 3 typy zmian 1. Zmiany morfologiczne 2 . Zmiany czynnościowe 3. Zmiany metaboliczne.
TAk w wielkim skrucie pisząc at.
1.np. Wzrost wielkości komór serca
2.np.mniejsza pojemnośc minutowa czy Bradykardia ( wolniejszy rytm)
3.Zmiana przemian katabolicznych w mieśniu sercowym
To nie jest nawet kropla w morzu tematu.
Pozdrawiam Lek . Wet. Bartosz Ropelewski
..::Speed Bike Team GT Technological ::..
Yary moje uznanie bez przygotowania medycznego takie wyczucie tematu no no ..!!!
Przerost serca (Hypertrophia Cordis) to nic innego jak powiększenie masy serca. Serce rozrosłe i poszerzone przypomina swoim wyglądem piłke i fachowo nie nazywa sie to cytat Yarego " serce jak koń' a sercem wołu ( cor bovinum) mała różnica , a tak wiele znaczy.
Nie polecam wypowiadac sie w kwestiach medycznych jak sie nie wie o czym sie mówi :) ;) :)
Przerost serca (Hypertrophia Cordis) to nic innego jak powiększenie masy serca. Serce rozrosłe i poszerzone przypomina swoim wyglądem piłke i fachowo nie nazywa sie to cytat Yarego " serce jak koń' a sercem wołu ( cor bovinum) mała różnica , a tak wiele znaczy.
Nie polecam wypowiadac sie w kwestiach medycznych jak sie nie wie o czym sie mówi :) ;) :)
..::Speed Bike Team GT Technological ::..
Gdzież tam zaraz w kwestiach medycznych! To tylko porzekadło głosi, że silne serce to "serce jak koń". Jednakowoż można przyjąć, że przy przeroście końcentrycznym serce jest "jak koń" - silnie, bo ma grubsiejsze ściany, ale pojemności nie zwiększa - zaś przy przeroście ekscentrycznym, "jak wół", bo jak wiadomo wół to zwierz ekscentryczny, dlatego został zastąpiony bardziej introwertyczną krową. Wobec takiego założenia, rzeczywiście w przypadku kolegi kolarza w grę wchodzi raczej serce "jak wół", bo mu się objętość zwiększy niechybnie. Liter z hakiem jak nic. Przepraszam za niezamierzone wprowadzenie w błąd. :D :D :D
Jednakże kładąc kres porównaniom odzwierzęcym możemy posłużyć się terminem "athlete’s heart" tzn. "serce sportowca". W wyniku uprawiania sportów wytrzymałościowych w budowie i funkcjonowaniu serca zachodzą liczne zmiany, które w tradycyjnych badaniach mogą być odczytywane jako chorobowe (np. spowodowane nadciśnieniem). Stąd potrzeba przeprowadzenia badań w specjalistycznej przychodni sportowej. Takie badania mają na celu przede wszystkim wykrycie ewentualnych wad serca, które mogą się okazać niebezpieczne w połączeniu z intensywnym treningiem. Regularne kontrolowanie ma na celu wyeliminowanie niebezpieczeństwa spowodowania nieodwracalnych zmian w budowie serca, mogących rzutować na jego sprawność. Jak złożone i rozległe jest to zagadnienie, nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Z pewnością nie wystarczy spoczynkowe EKG. Trzeba wykonać cały zestaw wysiłkowych EKG pod różnym obciążeniem, jak również badanie UKG, pozwalające dokładniej odróżnić zmiany właściwe dla "serca sportowca" od zmian chorobowych. Bez tego właściwie żaden kolarz nie powinien dostać licencji. A jak jest w praktyce? Gazu, chłopcze, gazu!
Na koniec jeszcze jedna kwestia. Czy sportowcy wyczynowi, mając przerośnięte serce, są bardziej kochliwi? :))))
Jednakże kładąc kres porównaniom odzwierzęcym możemy posłużyć się terminem "athlete’s heart" tzn. "serce sportowca". W wyniku uprawiania sportów wytrzymałościowych w budowie i funkcjonowaniu serca zachodzą liczne zmiany, które w tradycyjnych badaniach mogą być odczytywane jako chorobowe (np. spowodowane nadciśnieniem). Stąd potrzeba przeprowadzenia badań w specjalistycznej przychodni sportowej. Takie badania mają na celu przede wszystkim wykrycie ewentualnych wad serca, które mogą się okazać niebezpieczne w połączeniu z intensywnym treningiem. Regularne kontrolowanie ma na celu wyeliminowanie niebezpieczeństwa spowodowania nieodwracalnych zmian w budowie serca, mogących rzutować na jego sprawność. Jak złożone i rozległe jest to zagadnienie, nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Z pewnością nie wystarczy spoczynkowe EKG. Trzeba wykonać cały zestaw wysiłkowych EKG pod różnym obciążeniem, jak również badanie UKG, pozwalające dokładniej odróżnić zmiany właściwe dla "serca sportowca" od zmian chorobowych. Bez tego właściwie żaden kolarz nie powinien dostać licencji. A jak jest w praktyce? Gazu, chłopcze, gazu!
Na koniec jeszcze jedna kwestia. Czy sportowcy wyczynowi, mając przerośnięte serce, są bardziej kochliwi? :))))
proponuję aby kolega przeniósł sie na forum dla enteligencji medycznej bo myśle że my szarzy bajkerzy nie możemy sie równać z łacińskimi nazwami i pojęciami strikto medycznymi. Mam tylko nadzieje że to wiedza medyczna pozwala ci rozwijać te wspaniale srednie predkosci ( 27km/h) na treningu szosowym.
no no jestem pełny podziwu...
no no jestem pełny podziwu...
W Twoim wieku organizm ciągle się rozwija , nie osiągnął jeszcze pełni możliwości np. wysiłkowych . W zasadzie nie powinieneś " trenować " bez kontroli . Koledzy słusznie zalecają wizytę u lekarza , zrobienie USG i EKG wysiłkowego pozwoli Ci zorientować się co do stanu serca . Jesli masz możliwość konsultacji u lekarza sportowego , tym lepiej . A tak na marginesie , nie poprzestawaj tylko na kolarstwie , póki co zglądaj na boisko czy na pływalnię - opłaci sie na przyszłość .
Pozdrawiam , Marek .
wza napisał(a):
> imho uwazne wsluchiwanie sie w siebie jest lepsze od opinii stu
> konowalow. dobry lekarz to naprawde wyjatek. tak wiec poki jest
> power trzeba jechac do przodu ale nie w trupa.
- powiedział Budda i zrobił sobie usg kamieniem. :/
wsłuchać to się można najwyżej w swojego bąka...
T.I., chcesz jeździć wyczynowo, to się zbadaj, jak należy. Spróbuj rower złożyć "w ciemno", z byle jakich części, to zobaczysz, co wyjdzie. Tak samo musisz wiedzieć, z jakich Ty jesteś "części". Poza tym, musisz zrobić testy wydolnościowe, określić swoje sportowe "parametry". Co za sens trenować, jak nie wiadomo po co i z jakim skutkiem? Poczytaj, porozmawiaj z doświadczonymi zawodnikami, korzystaj z ich doświadczeń. Im więcej będziesz wiedział, tym lepiej.
> imho uwazne wsluchiwanie sie w siebie jest lepsze od opinii stu
> konowalow. dobry lekarz to naprawde wyjatek. tak wiec poki jest
> power trzeba jechac do przodu ale nie w trupa.
- powiedział Budda i zrobił sobie usg kamieniem. :/
wsłuchać to się można najwyżej w swojego bąka...
T.I., chcesz jeździć wyczynowo, to się zbadaj, jak należy. Spróbuj rower złożyć "w ciemno", z byle jakich części, to zobaczysz, co wyjdzie. Tak samo musisz wiedzieć, z jakich Ty jesteś "części". Poza tym, musisz zrobić testy wydolnościowe, określić swoje sportowe "parametry". Co za sens trenować, jak nie wiadomo po co i z jakim skutkiem? Poczytaj, porozmawiaj z doświadczonymi zawodnikami, korzystaj z ich doświadczeń. Im więcej będziesz wiedział, tym lepiej.
no dobra, ok. echo powinno byc zrobione i ewentualnie ekg. ale po co wiecej? kolega napisal ze jezdzi a nie ze chce wygrywac zawody. a jezdzi bo pewnie go to jara i kreci. a nawet jesli wyszloby po tych wszystkich specjalistycznych testach ze nie nadaje sie na wyczynowca to mialby przestac jezdzic? bez sensu.
Yary napisał(a):
> wsłuchać to się można najwyżej w swojego bąka...
Yary, ja myślę, ze nie wyczerpałes tematu - chodzi oczywiście o 'serce jak dzwon', w ktore jak najbardziej można się wsłuchać... T.I. się po prostu boi, żeby nie zrobił mu się carillion...
Poza tym jest jeszcze 'serce jak mlot', ale to idzie w parze z 'plucami jak miechy'... No wlasnie, co z pluckami !?
PS> Uważaj T.I. - od roweru też d... twardnieje!
A tak na poważnie: wielu sportowców ma dzięki wyczynowi poprzerastane naczynia wieńcowe, co czasem (znam 1 przypadek osobiście) może uchronić mięsień sercowy przed ostrym zawałem (taki naturalny rozrost by-passów).
> wsłuchać to się można najwyżej w swojego bąka...
Yary, ja myślę, ze nie wyczerpałes tematu - chodzi oczywiście o 'serce jak dzwon', w ktore jak najbardziej można się wsłuchać... T.I. się po prostu boi, żeby nie zrobił mu się carillion...
Poza tym jest jeszcze 'serce jak mlot', ale to idzie w parze z 'plucami jak miechy'... No wlasnie, co z pluckami !?
PS> Uważaj T.I. - od roweru też d... twardnieje!
A tak na poważnie: wielu sportowców ma dzięki wyczynowi poprzerastane naczynia wieńcowe, co czasem (znam 1 przypadek osobiście) może uchronić mięsień sercowy przed ostrym zawałem (taki naturalny rozrost by-passów).
no to chyba rozumie sie samo przez sie ze do pracy rowerkiem a rodzinke trzeba wciagnac w rowerowe hobby.
jak masz zamiar rzucic rower bo rodzinka i inne pierdy ;-) to lepiej skoncz jezdzic teraz.
dzis jak mijalem tych wszystkich zapuszkowanych i zakorkowanych ludzi to wpadlem na genialny pomysl zeby zaczac im rozdawac ulotki odpowiednio rozmiekczajace ich mozgi i zachecajace do zamiany blachosmroda na rower.
Nie gadaj pierdół kolego ! Albo ma się sport we krwi albo nie , rodzinka , etacik itp nie mają tu nic do rzeczy . Ja mam rodzinkę , firmę do prowadzenia , 12 godzinny dzień pracy a mimo to znajduję czas na sport - bo chcę i nie szukam wymówek aby nie chcieć !
Jeszcze raz : jeśli chcesz się zając treningiem kolarskim na POWAŻNIE to NA PEWNO nie zrobisz tego poprawnie bez opieki trenerskiej i medycznej . Zrobisz sobie krzywdę ! Trening ( prawdziwy ) to szokowanie własnego organizmu , przeciążanie , aby " nauczyć " tę maszynerię działania w warunkach ekstremalnie cięzkich ! " Zajeżdżony " junior to niestety dosyć częste zjawisko , nie popełniaj błędów na samym początku , poczytaj fachową prasę i ksiązki , poszukaj ciekawych stron www o treningu a najlepiej poradż się trenera . Sam wysiłek treningowy to nie wszystko , jest jeszcze potrzebna odpowiednia dieta , regeneracja i motywacja do cięzkiego treningu , wierz mi , trening dla samego trenowania jest bez sensu - musi być jakis cel czyli ZAWODY ! Jeśli tego nie będzie poprzestań na ambitnej jeżdzie amatorskiej do której trenerzy i medycy nie są wcale potrzebni .
Jeszcze raz : jeśli chcesz się zając treningiem kolarskim na POWAŻNIE to NA PEWNO nie zrobisz tego poprawnie bez opieki trenerskiej i medycznej . Zrobisz sobie krzywdę ! Trening ( prawdziwy ) to szokowanie własnego organizmu , przeciążanie , aby " nauczyć " tę maszynerię działania w warunkach ekstremalnie cięzkich ! " Zajeżdżony " junior to niestety dosyć częste zjawisko , nie popełniaj błędów na samym początku , poczytaj fachową prasę i ksiązki , poszukaj ciekawych stron www o treningu a najlepiej poradż się trenera . Sam wysiłek treningowy to nie wszystko , jest jeszcze potrzebna odpowiednia dieta , regeneracja i motywacja do cięzkiego treningu , wierz mi , trening dla samego trenowania jest bez sensu - musi być jakis cel czyli ZAWODY ! Jeśli tego nie będzie poprzestań na ambitnej jeżdzie amatorskiej do której trenerzy i medycy nie są wcale potrzebni .
Pozdrawiam , Marek .
Mistrzu Lobo, trafiłeś Waść w złoty środek. Nawet Słowacki lepiej by tego nie powiedział.
A co do przerostu serca, to nie jest to nic nadzwyczajnego. Wszak już poeta z Czarnolasu, patrząc proroczym okiem na rozwój sportu wyczynowego w naszym kraju, przepowiadał: "Serce rośnie patrząc na te czasy". :D
A co do przerostu serca, to nie jest to nic nadzwyczajnego. Wszak już poeta z Czarnolasu, patrząc proroczym okiem na rozwój sportu wyczynowego w naszym kraju, przepowiadał: "Serce rośnie patrząc na te czasy". :D