w bloku gdzie wcześniej mieszkałam lokatorzy kazdych 2 pięter mieli klucz do swojego zsypu. Czysciutko, zawsze zapaszek ładny wisiał, wszystko zdezynfekowane...
w lutym sie...
rozwiń
w bloku gdzie wcześniej mieszkałam lokatorzy kazdych 2 pięter mieli klucz do swojego zsypu. Czysciutko, zawsze zapaszek ładny wisiał, wszystko zdezynfekowane...
w lutym sie przeprowadziłam do innego molocha. chcąc wyrzucić śmieci pukam do sąsiadów i pytam gdzie jest klucz od zsypu. oni na mnie gały,, jaki klucz???? zsyp jest otwarty. myśle ok i ide zo zsypu otwieram drzwi wchodzę i ..... aż mnie zarzuciło od syfu i smrodu! w tył zwrot, oczy zaszły mi łzami, zdążyłam dobiec do lazienki :)
to co zobaczylam przechodzi ludzkie pojęcie! n****ne po kątach, szuflada otwarta naszczane do środka!!!!!!!
żeby wstawić zamek do drzwi zsypu musiałam zebrać podpisy WSZYSTKICH lokatorów. na odp. czekam już pół roku
masakra...
zobacz wątek