Widok
Jedyną osobą odpowiedzialną za tą tragedię jest Lech Kaczyński.
Mały człowiek z wieloma kompleksami. Mógł rozkazać pilotom lądować na innym lotnisku ... ale jakby to wyglądało, że taki odważny i męski prezydent nie wyląduje i spóźni się na uroczystość.
Przypomnę tylko, że Kaczyński nazwał pilota samolotu, który odmówił lądowania w Gruzji tchórzem i człowiekiem mało odważnym. Później dążył do tego aby spotkała go za to odpowiedzialność karna i służbowa.
Podobna sytuacja miała miejsce jak znalazł się pod ostrzałem snajperów.
Ze smutkiem oglądam wystąpienia Jarosława, który chce zbić kapitał wyborczy na tragedi, której dokonał jego brat Lech.
Mały człowiek z wieloma kompleksami. Mógł rozkazać pilotom lądować na innym lotnisku ... ale jakby to wyglądało, że taki odważny i męski prezydent nie wyląduje i spóźni się na uroczystość.
Przypomnę tylko, że Kaczyński nazwał pilota samolotu, który odmówił lądowania w Gruzji tchórzem i człowiekiem mało odważnym. Później dążył do tego aby spotkała go za to odpowiedzialność karna i służbowa.
Podobna sytuacja miała miejsce jak znalazł się pod ostrzałem snajperów.
Ze smutkiem oglądam wystąpienia Jarosława, który chce zbić kapitał wyborczy na tragedi, której dokonał jego brat Lech.
Reagan wielkim człowiekiem był. Jego następcy już niestety nie.
W USA kłopoty narastają w miarę postępującej socjalizacji, w czym przodowała administracja Clintona a w szczególności Obamy.
Co tylko potwierdza moje słowa, że socjalizm to nie jest wrzód na d.. ale nowotwór. Jak się nie wyrżnie z korzeniami, to będzie się rozmnażał.
Oczywiście - kuracja jest bolesna i obciążona niebagatelnymi skutkami ubocznymi. Jednak konieczna - inaczej zdechniemy w mękach albo zarżną nas inne ludy, wolne od tego nowotworu i całego tego sztafażu europoprawności.
I proszę Cię Hal - nie zarzucaj mi, że myślę krótkoterminowo.
Wręcz przeciwnie - myślę w kategoriach przyszłych dziesięcioleci.
Można socjalizm ograniczać stopniowo, jak zaczyna to robić PO (wielokrotnie błądząc).
Można też za jednym zamachem. Ból będzie trochę większy ale krótkotrwały. I przynajmniej nie będzie ryzyka, że w kolejnych wyborach wygrają jacyś populiści i zawrócą z drogi reform ku powszechnej szczęśliwosci plebsu.
W USA kłopoty narastają w miarę postępującej socjalizacji, w czym przodowała administracja Clintona a w szczególności Obamy.
Co tylko potwierdza moje słowa, że socjalizm to nie jest wrzód na d.. ale nowotwór. Jak się nie wyrżnie z korzeniami, to będzie się rozmnażał.
Oczywiście - kuracja jest bolesna i obciążona niebagatelnymi skutkami ubocznymi. Jednak konieczna - inaczej zdechniemy w mękach albo zarżną nas inne ludy, wolne od tego nowotworu i całego tego sztafażu europoprawności.
I proszę Cię Hal - nie zarzucaj mi, że myślę krótkoterminowo.
Wręcz przeciwnie - myślę w kategoriach przyszłych dziesięcioleci.
Można socjalizm ograniczać stopniowo, jak zaczyna to robić PO (wielokrotnie błądząc).
Można też za jednym zamachem. Ból będzie trochę większy ale krótkotrwały. I przynajmniej nie będzie ryzyka, że w kolejnych wyborach wygrają jacyś populiści i zawrócą z drogi reform ku powszechnej szczęśliwosci plebsu.
Wow... Zad zna prawdziwą przyczynę katastrofy!
Otóż Zadzie: mylisz się.
Kaczor nie mógł lądować gdzieś indziej. Plan lotu (a w ogóle istniało coś takiego?) nie przewidywał lotniska awaryjnego, zabezpieczonego przez BOR.
Samolot rządowy to nie zwykły Wizzair, który w razie niepogody może sobie polecieć gdzieś indziej.
Brak lotniska awaryjnego to jedno z wielu niedociągnięć organizacji tej wizyty.
Poza tym - wg stenogramów, nikt nie zmuszał pilotów do lądowania. To pilot podejmuje decyzję.
Uważasz, ze wybrali na pilotów dwóch desperatów-samobójców?
Otóż Zadzie: mylisz się.
Kaczor nie mógł lądować gdzieś indziej. Plan lotu (a w ogóle istniało coś takiego?) nie przewidywał lotniska awaryjnego, zabezpieczonego przez BOR.
Samolot rządowy to nie zwykły Wizzair, który w razie niepogody może sobie polecieć gdzieś indziej.
Brak lotniska awaryjnego to jedno z wielu niedociągnięć organizacji tej wizyty.
Poza tym - wg stenogramów, nikt nie zmuszał pilotów do lądowania. To pilot podejmuje decyzję.
Uważasz, ze wybrali na pilotów dwóch desperatów-samobójców?
I jeszcze jedno:
> Mógł rozkazać pilotom lądować na innym lotnisku
No właśnie: nie mógł. Jak pisałem powyżej, to piloci są Bogiem w samolocie i oni podejmują decyzje.
Piloci w Gruzji mieli najoczywistszą rację i szykany ze strony Kaczora były bezpodstawne.
Uważam osobiście, że Kaczor, sparzony na tej sprawie, drugi raz tego błedu nie popełnił - i siedział cicho.
Szczególnie, że w samolocie było wiele osób, niekoniecznie przychylnych Kaczorowi, które sprawę ew. nacisków z pewnością by rozpaplały mediom po wylądowaniu.
> Mógł rozkazać pilotom lądować na innym lotnisku
No właśnie: nie mógł. Jak pisałem powyżej, to piloci są Bogiem w samolocie i oni podejmują decyzje.
Piloci w Gruzji mieli najoczywistszą rację i szykany ze strony Kaczora były bezpodstawne.
Uważam osobiście, że Kaczor, sparzony na tej sprawie, drugi raz tego błedu nie popełnił - i siedział cicho.
Szczególnie, że w samolocie było wiele osób, niekoniecznie przychylnych Kaczorowi, które sprawę ew. nacisków z pewnością by rozpaplały mediom po wylądowaniu.
Decyzję o nielądowaniu mógł podjąć jedynie pilot lub prezydent.
Prosta kwestia. Jeżeli na lotnisku jest mgła to się tam nie ląduje !
Zawsze trzeba dopuścić możliwość o braku możliwości lądowania na danym lotnisku. Jeżeli z jakiś powodów lądowanie w Smoleńsku było chociażby w najmniejszym stopniu ryzykowne to pilot nie powinien tam lądować. Powinien wybrać miejsce bardziej bezpieczne np. w Mińsku czy Moskwie.
Jak myślisz z jaką reakcją spotkaliby się piloci oznajmując:
"Panie Prezydencie, nie możemy wylądować na lotnisku w Smoleńsku. Możemy polecieć na lotnisko w Moskwie. Niestety będziemy o conajmniej 2 godziny opóźnieni".
Mając na uwadzę to co wcześniej Lech Kaczyński powiedział o innym pilocie, który odmówił lądowania w Gruzji.
Pilot powinien być stanowczy i przede wszystkim rozważny (nie odważny) i powinien kierować się bezpieczeństwem.
Dobrym przykładem może być maszynista, który wczoraj zatrzymał pociąg bo zauważył sprzeczne wskazania pomiędzy semaforem wjazdowym i ostatnim. Myślisz, że ludzie nie byli na niego wkurzeni, że spóźnili się na wyjazd, do pracy, zrobiły się potężne korki itp, itd ?
Ale jakie to miałoby znaczenie gdyby wydarzyła się tragedia ?
Prosta kwestia. Jeżeli na lotnisku jest mgła to się tam nie ląduje !
Zawsze trzeba dopuścić możliwość o braku możliwości lądowania na danym lotnisku. Jeżeli z jakiś powodów lądowanie w Smoleńsku było chociażby w najmniejszym stopniu ryzykowne to pilot nie powinien tam lądować. Powinien wybrać miejsce bardziej bezpieczne np. w Mińsku czy Moskwie.
Jak myślisz z jaką reakcją spotkaliby się piloci oznajmując:
"Panie Prezydencie, nie możemy wylądować na lotnisku w Smoleńsku. Możemy polecieć na lotnisko w Moskwie. Niestety będziemy o conajmniej 2 godziny opóźnieni".
Mając na uwadzę to co wcześniej Lech Kaczyński powiedział o innym pilocie, który odmówił lądowania w Gruzji.
Pilot powinien być stanowczy i przede wszystkim rozważny (nie odważny) i powinien kierować się bezpieczeństwem.
Dobrym przykładem może być maszynista, który wczoraj zatrzymał pociąg bo zauważył sprzeczne wskazania pomiędzy semaforem wjazdowym i ostatnim. Myślisz, że ludzie nie byli na niego wkurzeni, że spóźnili się na wyjazd, do pracy, zrobiły się potężne korki itp, itd ?
Ale jakie to miałoby znaczenie gdyby wydarzyła się tragedia ?
Wtrącę jeszcze kolejne trzy grosze:
Ze stenogramów wynika, że piloci wcale nie chcieli lądować. Zeszli nisko, aby sprawdzić widoczność, po czym stwierdzili, że "odchodzimy".
Sęk w tym, że w rzeczywistości byli znacznie niżej, niż sądzili.
Dlaczego?
Hier ist der Hund begraben !
Moja teoria - nie poparta zupełnie żadnymi faktami, ale też z braku dowodów niemożliwa do zbicia:
Oba nasze TU 154 były serwisowane w Rosji. Byłoby dla mnie rzeczą bardzo dziwną, gdyby rosyjskie służby specjalne nie umieściły w nich "dodatkowego wyposażenia".
Czy ktoś widzi techniczny problem np. w dołączeniu do radiowysokościomierza urządzonka, uruchamianego zdalnie, który koryguje jego wskazania?
Nie twierdzę, że zrobiono to celowo przed Smoleńskiem.
Takich różnych urządzonek mogło być w TU 154 całe mnóstwo i sobie czekały "w uśpieniu" - a nuż się przydadzą?
I mamy 11/04. Nad Smoleńskiem gęsta mgła. Drugi TU 154 w tym czasie jest zbiegiem okoliczności .... no gdzie? W Rosji, na przeglądzie ! :)
Wystarczy podać z wieży ciśnienie powietrza na poziomie lotniska zaniżone o kilka hPa. Kto to sprawdzi? Pogoda (a więc i ciśnienie) zmieniały się dosyć szynko.
A kilka hPa to kilkadziesiąt metrów w pionie.
+ człowiek na ziemi z pilocikiem do urządzonka od radiowysokościomierza...
I nie trzeba helu ani sztucznej mgły..
Mało prawdopodobne?
A jak prawdopodobne jest zorganizowanie zamachu parasolką z rycyną, czy otrucie kogoś polonem?
Ze stenogramów wynika, że piloci wcale nie chcieli lądować. Zeszli nisko, aby sprawdzić widoczność, po czym stwierdzili, że "odchodzimy".
Sęk w tym, że w rzeczywistości byli znacznie niżej, niż sądzili.
Dlaczego?
Hier ist der Hund begraben !
Moja teoria - nie poparta zupełnie żadnymi faktami, ale też z braku dowodów niemożliwa do zbicia:
Oba nasze TU 154 były serwisowane w Rosji. Byłoby dla mnie rzeczą bardzo dziwną, gdyby rosyjskie służby specjalne nie umieściły w nich "dodatkowego wyposażenia".
Czy ktoś widzi techniczny problem np. w dołączeniu do radiowysokościomierza urządzonka, uruchamianego zdalnie, który koryguje jego wskazania?
Nie twierdzę, że zrobiono to celowo przed Smoleńskiem.
Takich różnych urządzonek mogło być w TU 154 całe mnóstwo i sobie czekały "w uśpieniu" - a nuż się przydadzą?
I mamy 11/04. Nad Smoleńskiem gęsta mgła. Drugi TU 154 w tym czasie jest zbiegiem okoliczności .... no gdzie? W Rosji, na przeglądzie ! :)
Wystarczy podać z wieży ciśnienie powietrza na poziomie lotniska zaniżone o kilka hPa. Kto to sprawdzi? Pogoda (a więc i ciśnienie) zmieniały się dosyć szynko.
A kilka hPa to kilkadziesiąt metrów w pionie.
+ człowiek na ziemi z pilocikiem do urządzonka od radiowysokościomierza...
I nie trzeba helu ani sztucznej mgły..
Mało prawdopodobne?
A jak prawdopodobne jest zorganizowanie zamachu parasolką z rycyną, czy otrucie kogoś polonem?
@Saydl
ale zwróć uwagę że każdy kij ma dwa końce. np wzrost gospodarczy Brazylii dokonał socjalistyczny rząd Luli a najbardziej hardcorowy liberalizm świata w Chile, wprowadzany przez specjalistów z uniwersytetu Chicagowskiego, spowodował że połowa tamtejszej ludności znalazła się na granicy ubóstwa, zaś majątek 10% najbogatszych skoczył o 80%.
ale zwróć uwagę że każdy kij ma dwa końce. np wzrost gospodarczy Brazylii dokonał socjalistyczny rząd Luli a najbardziej hardcorowy liberalizm świata w Chile, wprowadzany przez specjalistów z uniwersytetu Chicagowskiego, spowodował że połowa tamtejszej ludności znalazła się na granicy ubóstwa, zaś majątek 10% najbogatszych skoczył o 80%.
Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl:
Nawet jeśli Putin wcześniej niczego Tuskowi nie sugerował, to mógł to zrobić już po samej katastrofie - w formie zawoalowanej lub wręcz otwartym tekstem (nawet, jeśli nie była to prawda).
Po co? Żeby zrobić sobie z Tuska zakładnika.
Tusk wiedział, że nic z tą wiedzą nie może zrobić.
Niby co miałoby się stać po ujawnieniu tej informacji?
Kto miałby postawić się Rosjanom? Sarkozy? Aniela?
Wpłynęłoby to niekorzystnie na ich świetne, wspólne z Rosją interesy. Prezydent UE (człowiek bez twarzy i bez nazwiska), szefowie NATO?
A może Obama, który stwierdził, że ma Europę w d.. i ceduje pilnowanie w niej porządku na Niemców?
Wolne żarty...
Kto chciałby umierać za Gdańsk?
Kogo obchodzi los jakiegoś śmiesznego prezydenta jakiegoś g.. znaczącego kraiku?
Szczególnie, że ten śp. prezydent ma przecież swoją kopię zapasową..
Taka wersja również uzasadniałaby gorliwość Tuska w lizaniu d.. Rosjanom i niechęć do poznania przyczyn katastrofy.
A żeby ludziom (np takiemu piskillerowi) wybić z głowy chęć poznania prawdy, trzeba temat zobrzydzić, trąbiąć o katastrofie bez przerwy i wymyślając coraz durniejsze hipotezy w sprawie zamachu.
Nawet jeśli Putin wcześniej niczego Tuskowi nie sugerował, to mógł to zrobić już po samej katastrofie - w formie zawoalowanej lub wręcz otwartym tekstem (nawet, jeśli nie była to prawda).
Po co? Żeby zrobić sobie z Tuska zakładnika.
Tusk wiedział, że nic z tą wiedzą nie może zrobić.
Niby co miałoby się stać po ujawnieniu tej informacji?
Kto miałby postawić się Rosjanom? Sarkozy? Aniela?
Wpłynęłoby to niekorzystnie na ich świetne, wspólne z Rosją interesy. Prezydent UE (człowiek bez twarzy i bez nazwiska), szefowie NATO?
A może Obama, który stwierdził, że ma Europę w d.. i ceduje pilnowanie w niej porządku na Niemców?
Wolne żarty...
Kto chciałby umierać za Gdańsk?
Kogo obchodzi los jakiegoś śmiesznego prezydenta jakiegoś g.. znaczącego kraiku?
Szczególnie, że ten śp. prezydent ma przecież swoją kopię zapasową..
Taka wersja również uzasadniałaby gorliwość Tuska w lizaniu d.. Rosjanom i niechęć do poznania przyczyn katastrofy.
A żeby ludziom (np takiemu piskillerowi) wybić z głowy chęć poznania prawdy, trzeba temat zobrzydzić, trąbiąć o katastrofie bez przerwy i wymyślając coraz durniejsze hipotezy w sprawie zamachu.