Widok
Bo chyba chuopy są bardziej prości ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. I jak powiedział Sadyl, jak chcą seksu to zapytają się wprost.
A kobiety, to najpierw 3 dni myślą co założyć, kokietują i uwodzą, prowokują;) Żeby jednak wyszło na to, że to chuop chciał.
Może tak się dzieje dlatego, że ciągle pokutuje taki punkt widzenia, że kobiecie nie wypada bezpruderyjnie o ten seks się zapytać?
A kobiety, to najpierw 3 dni myślą co założyć, kokietują i uwodzą, prowokują;) Żeby jednak wyszło na to, że to chuop chciał.
Może tak się dzieje dlatego, że ciągle pokutuje taki punkt widzenia, że kobiecie nie wypada bezpruderyjnie o ten seks się zapytać?
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
oj tam, takie moje pierdu, pierdu nie powinny Tobie zaszkodzić :), a nawet jeśli to szybko nadrobisz :D
@TB faktycznie masz rację. Ciągle panuje takie przekonanie, że kobitce to nie wypada i że to chuop powinien zrobić ten pierwszy krok, z resztą sama kiedyś tak myślałam. Teraz troszku się to zmieniło i tak jak S pisze, że kiedy chce sexu to o tym mówi, ja robię tak samo :D i dzięki temu nie żadnych niedomówień
@TB faktycznie masz rację. Ciągle panuje takie przekonanie, że kobitce to nie wypada i że to chuop powinien zrobić ten pierwszy krok, z resztą sama kiedyś tak myślałam. Teraz troszku się to zmieniło i tak jak S pisze, że kiedy chce sexu to o tym mówi, ja robię tak samo :D i dzięki temu nie żadnych niedomówień
Jakie poważne tematu tutaj zostały poruszane :)
Ja tam myślę że to przychodzi z wiekiem jak juz ktos wyżej zauważył :))) młodośc, pierwsze zauroczenie, zakochanie, pocałunek buzujące hormony, pierwszy raz itd.. im dalej w górę tym łatwiejsze życie no i jak sądzę bardziej odważniej :D do tego stopnia że można powiedzieć "Kochanie mam na Ciebie ochotę a że jesteś ciachem idziemy Ciebie schrupać" ---> zawsze działa!
Ja tam myślę że to przychodzi z wiekiem jak juz ktos wyżej zauważył :))) młodośc, pierwsze zauroczenie, zakochanie, pocałunek buzujące hormony, pierwszy raz itd.. im dalej w górę tym łatwiejsze życie no i jak sądzę bardziej odważniej :D do tego stopnia że można powiedzieć "Kochanie mam na Ciebie ochotę a że jesteś ciachem idziemy Ciebie schrupać" ---> zawsze działa!
Fąfara pyta znajomego:
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
"jak chce seksu, to o tym powie :]"
Sadyl walisz tekstem typu "ściągaj łachy, będziemy się rżnąć" czy masz jakiś subtelniejszy sposób? ;]
~Julieta jak limuzyna? Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Sadyl walisz tekstem typu "ściągaj łachy, będziemy się rżnąć" czy masz jakiś subtelniejszy sposób? ;]
~Julieta jak limuzyna? Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
> "ściągaj łachy, będziemy się rżnąć"
No przestań.. Większosć kobiet by się obraziła. Za "łachy" ;)
> Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Jak pisałem wyżej - odgłosy pochodzą z prawego przedniego koła.
Zdjąłem je i to sprawdziłem - łożyska są w stanie idealnym. Klocki jak nowe, tarcze też. Zero bicia. Zacisk działa jak trzeba.
Jedynie: wyrwane jest mocowanie drążka stabilizatora do podłużnicy - ale to przyczyna stuków a nie dźwięków, które niepokoiły Julietę.
Odpaliłem silnik i na biegu pokręciłem trochę tarczą. Dźwięków zero - nic nie trze, tarcza się nie grzeje.
Całkowicie zrezygnowany złożyłem wszystko do kupy - po czym zauważyłem, że na feldze jest dekielek, osłaniający śrubę łożyska/półosi. Jako jedyny - luźny (pozostałe trzy są nieruchome).
Ruchy tego dekielka na feldze powodowały dźwięki przypominające te, słyszane w czasie jazdy. Zatem po prostu go zdjąłem, żeby Julieta przetestowała auto bez dekielka.
Jakiś czas później dowiedziałem się, że to jednak nic nie dało i jestem w kropce. Pomysły mi się skończyły, przez co narasta we mnie wściekłe poczucie bezsilności.
Cóż za kompromitacja ;)
No przestań.. Większosć kobiet by się obraziła. Za "łachy" ;)
> Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Jak pisałem wyżej - odgłosy pochodzą z prawego przedniego koła.
Zdjąłem je i to sprawdziłem - łożyska są w stanie idealnym. Klocki jak nowe, tarcze też. Zero bicia. Zacisk działa jak trzeba.
Jedynie: wyrwane jest mocowanie drążka stabilizatora do podłużnicy - ale to przyczyna stuków a nie dźwięków, które niepokoiły Julietę.
Odpaliłem silnik i na biegu pokręciłem trochę tarczą. Dźwięków zero - nic nie trze, tarcza się nie grzeje.
Całkowicie zrezygnowany złożyłem wszystko do kupy - po czym zauważyłem, że na feldze jest dekielek, osłaniający śrubę łożyska/półosi. Jako jedyny - luźny (pozostałe trzy są nieruchome).
Ruchy tego dekielka na feldze powodowały dźwięki przypominające te, słyszane w czasie jazdy. Zatem po prostu go zdjąłem, żeby Julieta przetestowała auto bez dekielka.
Jakiś czas później dowiedziałem się, że to jednak nic nie dało i jestem w kropce. Pomysły mi się skończyły, przez co narasta we mnie wściekłe poczucie bezsilności.
Cóż za kompromitacja ;)
Odbiegając od tematu
Motywacja stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych określający podłoże zachowań i ich zmian.
A tu brak motywacji do podjęcia jakiegokolwiek działania istoty chyba rozumnej:). Piękna pogoda, słoneczko świeci a do tego prawie weekend i jak się zmotywować ???
Może wyjść z założenia, że co masz zrobić dziś, zrób jutro ;] ?
Motywacja stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych określający podłoże zachowań i ich zmian.
A tu brak motywacji do podjęcia jakiegokolwiek działania istoty chyba rozumnej:). Piękna pogoda, słoneczko świeci a do tego prawie weekend i jak się zmotywować ???
Może wyjść z założenia, że co masz zrobić dziś, zrób jutro ;] ?