Widok
Najskuteczniejsza jest motywacja kijowo-marchewkowa.
Jako kija możesz użyć wyobraźni - co się stanie, jeśli nie wykonasz zadania.
W rolę marchewki można wprząc nałóg - postanów sobie, że nie pójdziesz nakarmić raka, zanim nie wykonasz jakiegoś fragmentu zadania ;)
A celem wyeliminowania wymówek w postaci ładnej pogody - idź teraz na spacer, póki słonko swieci. Efektem ubocznym będzie dotleniony organ odpowiedzialny za procesy psychiczne. A po powrocie odłącz Net i zrób sobie supermarchewkę: "nie wejdę na Forum zanim nie skończę" ;)
Jako kija możesz użyć wyobraźni - co się stanie, jeśli nie wykonasz zadania.
W rolę marchewki można wprząc nałóg - postanów sobie, że nie pójdziesz nakarmić raka, zanim nie wykonasz jakiegoś fragmentu zadania ;)
A celem wyeliminowania wymówek w postaci ładnej pogody - idź teraz na spacer, póki słonko swieci. Efektem ubocznym będzie dotleniony organ odpowiedzialny za procesy psychiczne. A po powrocie odłącz Net i zrób sobie supermarchewkę: "nie wejdę na Forum zanim nie skończę" ;)
Z tym odłączęniem netu to nie taki głupi pomysł;)
U mnie jak przez jeden dzień nie było, to nie dość, że posprzątałam WSZYSTKO, to jeszcze obiad nagotowałam na dwa dni;)
A ja najpierw odpływam w otchłani internetu, później w otchłani książek i tak jak dziecko w szkole, to ja także duchem w domu nieobecna. Słabo;)
U mnie jak przez jeden dzień nie było, to nie dość, że posprzątałam WSZYSTKO, to jeszcze obiad nagotowałam na dwa dni;)
A ja najpierw odpływam w otchłani internetu, później w otchłani książek i tak jak dziecko w szkole, to ja także duchem w domu nieobecna. Słabo;)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)