Widok
Odbiegając od tematu
Motywacja stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych określający podłoże zachowań i ich zmian.
A tu brak motywacji do podjęcia jakiegokolwiek działania istoty chyba rozumnej:). Piękna pogoda, słoneczko świeci a do tego prawie weekend i jak się zmotywować ???
Może wyjść z założenia, że co masz zrobić dziś, zrób jutro ;] ?
Motywacja stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych określający podłoże zachowań i ich zmian.
A tu brak motywacji do podjęcia jakiegokolwiek działania istoty chyba rozumnej:). Piękna pogoda, słoneczko świeci a do tego prawie weekend i jak się zmotywować ???
Może wyjść z założenia, że co masz zrobić dziś, zrób jutro ;] ?
> "ściągaj łachy, będziemy się rżnąć"
No przestań.. Większosć kobiet by się obraziła. Za "łachy" ;)
> Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Jak pisałem wyżej - odgłosy pochodzą z prawego przedniego koła.
Zdjąłem je i to sprawdziłem - łożyska są w stanie idealnym. Klocki jak nowe, tarcze też. Zero bicia. Zacisk działa jak trzeba.
Jedynie: wyrwane jest mocowanie drążka stabilizatora do podłużnicy - ale to przyczyna stuków a nie dźwięków, które niepokoiły Julietę.
Odpaliłem silnik i na biegu pokręciłem trochę tarczą. Dźwięków zero - nic nie trze, tarcza się nie grzeje.
Całkowicie zrezygnowany złożyłem wszystko do kupy - po czym zauważyłem, że na feldze jest dekielek, osłaniający śrubę łożyska/półosi. Jako jedyny - luźny (pozostałe trzy są nieruchome).
Ruchy tego dekielka na feldze powodowały dźwięki przypominające te, słyszane w czasie jazdy. Zatem po prostu go zdjąłem, żeby Julieta przetestowała auto bez dekielka.
Jakiś czas później dowiedziałem się, że to jednak nic nie dało i jestem w kropce. Pomysły mi się skończyły, przez co narasta we mnie wściekłe poczucie bezsilności.
Cóż za kompromitacja ;)
No przestań.. Większosć kobiet by się obraziła. Za "łachy" ;)
> Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Jak pisałem wyżej - odgłosy pochodzą z prawego przedniego koła.
Zdjąłem je i to sprawdziłem - łożyska są w stanie idealnym. Klocki jak nowe, tarcze też. Zero bicia. Zacisk działa jak trzeba.
Jedynie: wyrwane jest mocowanie drążka stabilizatora do podłużnicy - ale to przyczyna stuków a nie dźwięków, które niepokoiły Julietę.
Odpaliłem silnik i na biegu pokręciłem trochę tarczą. Dźwięków zero - nic nie trze, tarcza się nie grzeje.
Całkowicie zrezygnowany złożyłem wszystko do kupy - po czym zauważyłem, że na feldze jest dekielek, osłaniający śrubę łożyska/półosi. Jako jedyny - luźny (pozostałe trzy są nieruchome).
Ruchy tego dekielka na feldze powodowały dźwięki przypominające te, słyszane w czasie jazdy. Zatem po prostu go zdjąłem, żeby Julieta przetestowała auto bez dekielka.
Jakiś czas później dowiedziałem się, że to jednak nic nie dało i jestem w kropce. Pomysły mi się skończyły, przez co narasta we mnie wściekłe poczucie bezsilności.
Cóż za kompromitacja ;)
"jak chce seksu, to o tym powie :]"
Sadyl walisz tekstem typu "ściągaj łachy, będziemy się rżnąć" czy masz jakiś subtelniejszy sposób? ;]
~Julieta jak limuzyna? Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Sadyl walisz tekstem typu "ściągaj łachy, będziemy się rżnąć" czy masz jakiś subtelniejszy sposób? ;]
~Julieta jak limuzyna? Coś ustaliliście podczas wspólnego "osłuchiwania" problemu?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Jakie poważne tematu tutaj zostały poruszane :)
Ja tam myślę że to przychodzi z wiekiem jak juz ktos wyżej zauważył :))) młodośc, pierwsze zauroczenie, zakochanie, pocałunek buzujące hormony, pierwszy raz itd.. im dalej w górę tym łatwiejsze życie no i jak sądzę bardziej odważniej :D do tego stopnia że można powiedzieć "Kochanie mam na Ciebie ochotę a że jesteś ciachem idziemy Ciebie schrupać" ---> zawsze działa!
Ja tam myślę że to przychodzi z wiekiem jak juz ktos wyżej zauważył :))) młodośc, pierwsze zauroczenie, zakochanie, pocałunek buzujące hormony, pierwszy raz itd.. im dalej w górę tym łatwiejsze życie no i jak sądzę bardziej odważniej :D do tego stopnia że można powiedzieć "Kochanie mam na Ciebie ochotę a że jesteś ciachem idziemy Ciebie schrupać" ---> zawsze działa!
Fąfara pyta znajomego:
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
oj tam, takie moje pierdu, pierdu nie powinny Tobie zaszkodzić :), a nawet jeśli to szybko nadrobisz :D
@TB faktycznie masz rację. Ciągle panuje takie przekonanie, że kobitce to nie wypada i że to chuop powinien zrobić ten pierwszy krok, z resztą sama kiedyś tak myślałam. Teraz troszku się to zmieniło i tak jak S pisze, że kiedy chce sexu to o tym mówi, ja robię tak samo :D i dzięki temu nie żadnych niedomówień
@TB faktycznie masz rację. Ciągle panuje takie przekonanie, że kobitce to nie wypada i że to chuop powinien zrobić ten pierwszy krok, z resztą sama kiedyś tak myślałam. Teraz troszku się to zmieniło i tak jak S pisze, że kiedy chce sexu to o tym mówi, ja robię tak samo :D i dzięki temu nie żadnych niedomówień
Bo chyba chuopy są bardziej prości ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. I jak powiedział Sadyl, jak chcą seksu to zapytają się wprost.
A kobiety, to najpierw 3 dni myślą co założyć, kokietują i uwodzą, prowokują;) Żeby jednak wyszło na to, że to chuop chciał.
Może tak się dzieje dlatego, że ciągle pokutuje taki punkt widzenia, że kobiecie nie wypada bezpruderyjnie o ten seks się zapytać?
A kobiety, to najpierw 3 dni myślą co założyć, kokietują i uwodzą, prowokują;) Żeby jednak wyszło na to, że to chuop chciał.
Może tak się dzieje dlatego, że ciągle pokutuje taki punkt widzenia, że kobiecie nie wypada bezpruderyjnie o ten seks się zapytać?
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)