Widok
My name is Bond. James Bond
Szpiegowska klasyka - warto. Daniel Craig prezentuje klasę w dobrym starym stylu. Zawodzą niestety "dziewczyny Bonda". Monica Bellucci nie zachwyca, a na Léa Seydoux opuszczę kurtynę milczenia. Uspokoję za to wszystkich fanów motoryzacji - tym razem Bond nie będzie jeździł Fordem :)
Nuda, nuda i jeszcze raz nuda!
Zgadzam sie z przedmówca! Napompowali balonik w mediach a kino tak średnie po każdym względem ze w zupełności wystarczy zobaczyć w domu na cda robiąc sobie w czasie filmu kawę herbatkę czy kto co woli bo i tak sie nie wypadnie z wątku. Akcja ślimacza, fabuła naiwna, gra aktorów (no może poza Waltzem) serialowa.
Szczerze nie polecam !!!
Szczerze nie polecam !!!
Najlepsz "bondy" już nakręcono.
"Casino royal", "Skyfall" i "Spectre" to pokaz upadku legendy. Dawniejsze filmy o 007 były mniej dosłowne, umowne, puszczały do widza oczko, była też w nich pewna elegancja. Dosłowność i technika nie zastąpią dobrego pomysłu na film. Rozumiem, że kino się zmienia, ale czy na lepsze to rzecz dyskusyjna. A "Spectra" nie polecam.
Najgorszy.
Idąc do kina nie spodziewaliśmy się tak słabego scenariusza z zbiegami okoliczności wyciągnietych z fabuły filmów komediowych. Poprzednie filmy z D.Craigiem były udane ten jest pisany na kolanie by wyciągnąć kasę od naiwniaków lubiących 007 czyli mnie. Nic nowego nie było,, pościg autem, Bond za sterami samolotu ścigający porwaną panne niczym Brosnan z goldeneye jak pędził czołgiem za czarna wołgą. Jakieś smieszne tortury... nie mające nic na celu. Aktorzy susi niczym pieprz, obrzęknięci, albo zamroczeni. Totalny badziew. Włącze sobie na dvd poprzednie wersje a tej już nie kupie na płycie.
Niestety - najsłabsza część serii
Ma się wrażenie, że to robił inny scenarzysta i reżyser...
Marna fabuła, kiepskie postacie, tak słabe jakby były wycięte z tektury, żenujące, teatralne dialogi, nuda przez większość filmu, nawet sceny akcji przeciętne... Aktorstwo - poziom teatrzyku szkolnego. Tylko Daniel Craig trzyma klasę. Nawet Christoph Waltz wypadł płasko jako antagonista.
Wrócono też do nieobecnych w poprzednich częściach gadżecików Bonda - co jest krokiem w tył...
Do tej pory uważałem Bondy z D. Craigiem za najlepsze, niestety z każdym filmem gorzej - widać że robią to już tylko dla kasy. Nic nie powtórzy sukcesu "Casino royale".
Polecam tylko gorliwym fanom Bonda. Reszta może sobie darować/
Marna fabuła, kiepskie postacie, tak słabe jakby były wycięte z tektury, żenujące, teatralne dialogi, nuda przez większość filmu, nawet sceny akcji przeciętne... Aktorstwo - poziom teatrzyku szkolnego. Tylko Daniel Craig trzyma klasę. Nawet Christoph Waltz wypadł płasko jako antagonista.
Wrócono też do nieobecnych w poprzednich częściach gadżecików Bonda - co jest krokiem w tył...
Do tej pory uważałem Bondy z D. Craigiem za najlepsze, niestety z każdym filmem gorzej - widać że robią to już tylko dla kasy. Nic nie powtórzy sukcesu "Casino royale".
Polecam tylko gorliwym fanom Bonda. Reszta może sobie darować/
This is the end...
Miałem nadzieję, że przeczytane tu negatywne opinie są mocno przesadzone. własnie wróciłem z kina...no cóż, kiepściutko. Ponieważ - w przeciwieństiwe do CR i Quantum nie podobał mi się za bardzo Skyfall, wybór tego samego reżysera do Spectre nie mógł wróżyć nic dobrego. No ale w historii byłe lepsze o gorsze Bondy, moze następny będzie lepszy ;-)
W CR i Quantum była rewelacyjna muzyka, bazująca na piosence tytułowej, w Spectre odczuwa się brak tej klimatycznej muzyki w tle - w sumie nic dziwnego, skoro ten nędzny kawałek śpiewa jakaś zniewieściała c*ota...
W CR i Quantum była rewelacyjna muzyka, bazująca na piosence tytułowej, w Spectre odczuwa się brak tej klimatycznej muzyki w tle - w sumie nic dziwnego, skoro ten nędzny kawałek śpiewa jakaś zniewieściała c*ota...
Jak kocham miłością dozgonną Casino Royal, to Spectre obejrzane wczoraj nie zagości na długo w mej pamięci.
Akcja jest do bólu przewidywalna, po prostu film jest nudny. A scena tortur hehe jakież cuda potrafi zdziałać słowo Kocham...ależ to się kupy nie trzymało.
Miło być fajnie, a wyszedł zlepek jakiś tam scen , na siłę skleconych , miałkich , bez polotu. Ten brak chemii między Bondem i jego kobietą aż bił po oczach. Słabe, szkoda. A czarny charakter..taaa toż Bruner w Hansie Klossie był milion razy bardziej czarny niż pan Waltz w Bondzie.. Jaki Bond taki czarny charakter.
Akcja jest do bólu przewidywalna, po prostu film jest nudny. A scena tortur hehe jakież cuda potrafi zdziałać słowo Kocham...ależ to się kupy nie trzymało.
Miło być fajnie, a wyszedł zlepek jakiś tam scen , na siłę skleconych , miałkich , bez polotu. Ten brak chemii między Bondem i jego kobietą aż bił po oczach. Słabe, szkoda. A czarny charakter..taaa toż Bruner w Hansie Klossie był milion razy bardziej czarny niż pan Waltz w Bondzie.. Jaki Bond taki czarny charakter.
007 zawsze nr 1
Wbrew obiegowej opinii poszliśmy na Bonda. Uważamy, że jest to kolejna rewelacja. Doskonała gra D. Craiga i pozostałych aktorów. Misterny wątek wzajemnych powiązań między bohaterami, piękne miejsca na świecie, doskonała muzyka i Monika, jako ta dodatkowa wisienka na torcie. Polecamy:)