Re: "Sponsoring"...
Droga Rut. Bardzo cenię sobie Twoje opinie i wiem, że jesteś osobą tolerancyjną, a nade wszystko potrafisz zrozumieć różne ułomności ludzkiego charakteru i ludzkiej duszy. A jednak...należy zadać...
rozwiń
Droga Rut. Bardzo cenię sobie Twoje opinie i wiem, że jesteś osobą tolerancyjną, a nade wszystko potrafisz zrozumieć różne ułomności ludzkiego charakteru i ludzkiej duszy. A jednak...należy zadać sobie pytanie zasadnicze, PO CO ŻYJEMY I CO JEST NASZYM NADRZĘDNYM CELEM? Najczęściej jednak łączymy się w pary, choć czasem wiedzie do tego długa i kręta droga. Najczęściej wychowujemy potomstwo, a jeśli tak, to należałoby zadbać, by nie było ono wykoślawione moralnie i psychicznie już od małego dziecka. Nie da się przeskoczyć pewnych etapów w rozwoju i dziecko zawsze będzie wpatrzone w rodziców jako wzorzec postępowania. Jeśli takim wzorcem będzie matka, która znika na noc, by "zarobić" na życie....albo tatuś, który znika, by zasponsorować pewną panią.....jak to wytłumaczyć dziecku? Sądzę, że nie można mieć żalu, że obyczajowość ulega zmianie, że nikogo dziś nie razi ani nie gorszy panna z dzieckiem lub para żyjąca pod wspólnym dachem bez ślubu. Mnie też takie sprawy nie gorszą i traktuję je jako prywatne i osobiste. Jednak powinniśmy chyba zadbać, by podstawowe uczucia, które od wieków są niezmienne : miłość, szacunek dla siebie i najbliższych nie zagubiły się nam po drodze w pogoni za kasą, mocnymi wrażeniami i urozmaicaniem sobie szarego żywota. Pokolenia po nas będą takie, jakie wzorce my im przekażemy i daj Boże, by nie był to cynizm w stosunku do tych najważniejszych dla każdego człowieka uczuć.
Jak wcześniej napisałam, JA NIE POTĘPIAM NIKOGO. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy : kobieta sponsorowana może być sponsorowana tylko wtedy, gdy jest odpowiednio atrakcyjna i młoda, z czasem zostaje już tylko sponsoring "dworcowy"....ten "zawód" istnieje od wieki wieków, ale nigdy na nie cieszył się uznaniem i nadal tak jest (i pewnie będzie). Do "tego zawodu" trzeba mieć specyficzne predyspozycje, bo dla większości kobiet jest to jednak upokorzenie. Uprawianie seksu na zasadzie zaspokajania potrzeb fizjologicznych prowadzi najczęściej do upośledzeń w tej materii na przyszłość, próżno potem szukać tzw. normalnego partnera i marzyć o normalnej rodzinie. Nadpobudliwe seksualnie zwierzęta (o ile nie spełniają roli reproduktorów) kastruje się, ludzi nieeee, gdyż jesteśmy ponoć o oczko wyżej w rozwoju i potrafimy kierować się rozumem. Może więc odwołać się do tego rozumu, w końcu nikt nam nigdy nie obiecywał, że możemy robić wszystko, na co mamy ochotę.
Najbardziej zastanowiła mnie jedna z opinii, w której ktoś twierdzi, że żona niepracująca lub pracująca lecz zarabiająca mniej to też UTRZYMANKA MĘŻA. Przecież to kompletne pomylenie pojęć i tylko chęcią spłaszczenia ewentualnego poczucia winy mogę sobie gadanie takich bzdur wytłumaczyć. Ja wiem, że jest wcale niemała grupa osób, którzy chcieliby "nie siać, nie orać, a zbierać" - skoro się da...Wiem, że niektórzy lubią pracę, ale pod warunkiem, że się nie kurzy....a jeszcze innym "nie opłaca się" pracować...Każdy ma prawo do wyboru własnego stylu życia, jednak jakże często źródłem takiego lub innego wyboru jest właśnie dom rodzinny i wartości z niego wyniesione. Jeśli są one marne, to powielamy te wzorce na kolejne pokolenia.
zobacz wątek