Re: "Sponsoring"...
Basiu.
Lubię czytać, co myślisz i piszesz, tym bardziej, że opierasz sie na zasadach, które i ja wyznaję, wiec stoimy po jednej stronie barykady. W Tobie czuje się żywe zaangażowanie i misję...
rozwiń
Basiu.
Lubię czytać, co myślisz i piszesz, tym bardziej, że opierasz sie na zasadach, które i ja wyznaję, wiec stoimy po jednej stronie barykady. W Tobie czuje się żywe zaangażowanie i misję nawracania, ja nie czuję się apostołem, ale raczej pokornym analitykiem i obserwatorem rzeczywistości. Piszesz o rozumie... to towar, który jest rozdany o tyle sprawiedliwie, że każdy uważa, że ma go dość. I kierując się właśnie nim dokonuje swoich decyzji i wyborów. Jestem daleka od przekonania, że mam go więcej od innych. Na przeciwnych biegunach jest miłość-szacunek i kasa-przyjemność, a między nimi bardzo dużo możliwości i mam świadomość, że nasze miejsce w tej przestrzeni nie zależy wyłącznie od naszych ideałów, często jesteśmy UZALEŻNIENI OD INNYCH i musimy wybierać tak zwane mniejsze zło. Dziękuję opatrzności, że mogę żyć w miarę w zgodzie z sobą (chociaż ponoszę tego koszty), ale nie każdy ma tu jednakową szansę. Nie chce mi się teraz dawać przykładów, chyba każdy je zna, albo to temat na inny wątek.
W temacie sponsoringu mówiliśmy o wartościach nadrzędnych, (tu teoretycznie możemy być niezależni od obiektywnej sytuacji), omówiliśmy kasę (też teoretycznie sposób zdobywania zależy od nas), zabrakło zastanowienia nad potrzebą seksu (czy choćby dotyku) w życiu człowieka. Jakie tu są wybory? Tu jesteśmy wyłącznie zależni od drugiego człowieka. Nie będę nawet pisać o patologiach i wynaturzeniach. O zwykłej podstawowej tęsknocie za przytuleniem, o zdrowiu psychicznym z tym związanym. Jeśli ktoś nie wybrał celibatu świadomie, a nie znajduje bliskiego człowieka... Co może wybrać zgodnie z zasadami nadrzędnymi? Nic? Co można mu zaproponować? Szklankę wody? Człowiek niewrażliwy ma sprawę prostą, a wrażliwy dylemat i płaci sumieniem (niby kasą), albo cierpi ale w zgodzie z sumieniem.
zobacz wątek