Widok
dzień dobry...zastałem jolkę?
ale jaki milioner będzie chciał popływać na jolancie?
a ja nie mogę się zdecydować między 470 (taki był pierwotny pomysł), a okejem, który, jakby nie patrzeć, daje całkowitą niezależność.poziom wrażeń jest właściwie podobny, ale plusem 70-tki jest moja ulubiona zabawka (wiadomo, trapez), pod warunkiem, że ktoś mnie oderwie granatem od steru (lubię rządzić).
ech, dylematy...
a ja nie mogę się zdecydować między 470 (taki był pierwotny pomysł), a okejem, który, jakby nie patrzeć, daje całkowitą niezależność.poziom wrażeń jest właściwie podobny, ale plusem 70-tki jest moja ulubiona zabawka (wiadomo, trapez), pod warunkiem, że ktoś mnie oderwie granatem od steru (lubię rządzić).
ech, dylematy...
Znów roferek...
Wy tu sobie żeglujecie a ja znowu wsiadłem na rower. Nic na to nie poradzę, że wszystkich moich znajomych wywiewa na obrzeża miasta i ich odiwedziny to specjalna wyprawa. Ostatnia wycieczka rowerkiem Oliva->Niedźwiednik->Morena->Jasień (przez poligon). A wieczorkiem wiadomo....browaressssssssssss...hie, hie....
...
to chyba jakaś plaga...
na wiosnę w dolinie radości
(nazwa coraz mniej adekwatna)
ścięto "moje" drzewo.
zdrowe było
i wcale nie rosło na środku drogi,
lecz w głębii lasu.
wpisała się w nie pewna historia.
miło było przy nim usiąść,
wyciągnąć spomiędzy korzeni zimne piwko
i pozwolić myślom swobodnie dryfować.
na wiosnę w dolinie radości
(nazwa coraz mniej adekwatna)
ścięto "moje" drzewo.
zdrowe było
i wcale nie rosło na środku drogi,
lecz w głębii lasu.
wpisała się w nie pewna historia.
miło było przy nim usiąść,
wyciągnąć spomiędzy korzeni zimne piwko
i pozwolić myślom swobodnie dryfować.