Widok
zdecydowanie przereklamowany obraz
nie, no film może i niezły, ale do obejrzenia na dyskowery czanel w sobotnie popołudnie. Jako film kinowy zupełnie się nie sprawdza, Muzyka - owszem, miłe melodie w stylu biedniejszego Dylana. Przesadnie przesłodzone recenzje napędziły do kina tłumy, ale chyba to już minęło, bo na seansie w Kameralnym siedzieliśmy z żoną sami.
nie-zawiedziona
Film o nieznanym muzyku, za to bezpretensjonalny, bez nadęcia, opowiadający niezwykłą historię zwykłego człowieka nie mającego pretensji do życia i bycia sławnym. Człowiek ten tworzył z pasją nie oczekując nic w zamian. Mnóstwo wspaniałej muzyki, relacje życzliwych mu osób, które po wysłuchaniu płyty postanowiły zidentyfikować tego niesamowitego człowieka. A do tego cudowna muzyka, wspaniałe piosenki. O tym, że warto było obejżeć ten film niech świadczą oklaski widzów na koniec filmu i fakt, że z foteli nie podniósł się nikt do końca napisów, bo tak długo brzmiała muzyka.
zawiedziona
nie wiem skąd tyle zachwytów i pozytywów nad tym filmem.zdecydowanie nie jest to najbardziej optymistyczny film,który widziałam-a tak jest on reklamowany.Historia owszem bardzo ciekawa,ale mnie nie wzruszyła,ani tym bardziej nie natchnęła optymistycznie.Szkoda spodziewałam się czegoś lepszego, a to po prostu była zwykła opowiastka, o nieznanym u nas muzyku.