Nie gada się o polityce w środkach komunikacji publicznej ani w tanich pijalniach piwa. Właściwie to jest 100% pewności, że taka sytuacja się wtedy przydarzy. W tramwaju w Warszawie opowiedziałm...
rozwiń
Nie gada się o polityce w środkach komunikacji publicznej ani w tanich pijalniach piwa. Właściwie to jest 100% pewności, że taka sytuacja się wtedy przydarzy. W tramwaju w Warszawie opowiedziałm kiedyś koleżance o drobnych kupcach warszawskich z Kupieckich Domów Towarowych. Wielu z nich miało wywieszone plakaty Hanny Gronkiewicz Waltz przed wyborami, a po wyborach zostali brutalnie wyrzuceni przez agencję ochrony Zubrzycki na polecenie ratusza. Szybko się zreflektowałem i powiedziałm, że na tym zakończę bo nie należy rozmawaić o polityce w tramwajach, bo zawsze znajdzie się ktoś nawiedzony, co zaczepia ludzi. NA to odezwał się miły starszy pan, który zapytał: ale gdzie mamy rozmawiać w takim razie? W katakumbach jakichś?
Miałem szczęście. Inaczej było w barze "U Jana" w Oliwie. Strasznie irytujący wąsaty working class hero na mnie tam naskoczył bardzo dawno temu. Już oczywiście nie pamiętam, o czym wtedy mówiłem, pewnie głupoty jakieś, bo co ja wtedy rozumiałem z tej polityki? Jeszcze mniej niż teraz na pewno. Z jego wywodów pamiętam tylko, ze był Stalinem zafascynowany.
https://www.youtube.com/watch?v=TWQmzAJIM6s
zobacz wątek