Zajęcia na średnim poziomie. Na zmianę on-line i na żywo. Teorii było sporo i tu rzeczywiście zapamiętaliśmy sporo przydatnych rzeczy, ale zajęć praktycznych brak, na ostatnich zajęciach jedynie przez kilka minut podnosiliśmy lalki, co niczego nas nie nauczyło. Na plus paczka powitalna do odbioru w sklepie w Gdańsku. Wizyty patronażowe położnej jedynie dwie (z wymaganych sześciu!), z czego pierwsza dopiero tydzień po wyjściu ze szpitala (wymaga się do 2 dni od wyjścia, kiedy najbardziej potrzeba porad czy sprawdzenia). Położna namówiła też na 2 zastrzyki z tropokolagenu za 400 zł za sztukę. Później byliśmy u fizjoterapeutki uroginekologicznej to powiedziała, że to było zdecydowanie za wcześnie na takie zastrzyki i że nic one nie dały. Musieliśmy też prywatnie się umówić do doradczyni laktacyjnej, bo dziecko nie chciało ssać, a pomocy od położnej ze szkoły Supermama nie uzyskaliśmy.