Widok
Już odpowiadam :)
Uważam ,że poziom nauczania jest podstawowy gdyż jest to szkoła .............. (tu wpisz odpowiedź)
Obyczaje - nauczyciele mają takie obyczaje że raz dają szóstki raz jedynki albo inne numery w zależności co tam dzieci nabazgrolą lub naopowiadają.
Nauczyciele wystepują w postaci żeńskiej i męskiej o innych nic mi nie wiadomo :)
Pozdrawiam odpowiedzialny Zdzisek
Uważam ,że poziom nauczania jest podstawowy gdyż jest to szkoła .............. (tu wpisz odpowiedź)
Obyczaje - nauczyciele mają takie obyczaje że raz dają szóstki raz jedynki albo inne numery w zależności co tam dzieci nabazgrolą lub naopowiadają.
Nauczyciele wystepują w postaci żeńskiej i męskiej o innych nic mi nie wiadomo :)
Pozdrawiam odpowiedzialny Zdzisek
W szkole ojca bigosa najlepiej udają się msze święte,cała szkoła bierze w nich udział i nawet pan burmistrz czasami.
Panuje podniosła atmosfera i wszyscy są zadowoleni najbardziej pleban że nie musi kościoła otwierać,jest plan żeby sprzedać stary kościół i wszystko urządzić w szkole,zgodnie z planami men i tak proboszcz zostanie niedługo dyrektorem.
Panuje podniosła atmosfera i wszyscy są zadowoleni najbardziej pleban że nie musi kościoła otwierać,jest plan żeby sprzedać stary kościół i wszystko urządzić w szkole,zgodnie z planami men i tak proboszcz zostanie niedługo dyrektorem.
Faktycznie, szkoła nie radzi sobie z problemami wychowawczymi dzieci. Niektórzy nauczyciele są super, ale niektórzy mam wrażenie, że najchętniej to zrobiliby selekcję w klasie i pozostawili tylko najgrzeczniejsze dzieci. Rozumiem, że z niegrzecznymi ciężko się pracuje, ale jest to szkoła państwowa i muszą zająć się wszystkimi. Ja w mojej pracy nie wybieram sobie interesantów, nie dyskryminuję żadnego, bo odezwał się do mnie w sposób ogólnie przyjęty za obraźliwy. Staram się wręcz bardziej pomagać osobom, z którymi ciężej się współpracuje, bo wiem że tej pomocy bardziej potrzebują. W szkole również powinno tak być.
Szkoła nie może przymykać oczu na wzajemną przemoc uczniów, a to właśnie się dzieje, bo nauczyciele nie mają już siły z tym walczyć. Faktem jest, że rodzice wychowują swoje dzieci, ale nie wszystkim to wychodzi. Szkoła powinna w takich przypadkach interweniować i zapraszać do szkoły na dywanik, bo nie dzieci wymagają wychowania, ale też rodzice.
Co do nauczycieli to dużo się mówi o tym, że nie mają powołania do pracy za taką kasę... Część nauczycieli przekształca się z przedszkolanki na nauczyciela przedmiotu biologii, czy historii nie mając o materii zielonego pojęcia - czyta na lekcjach podręcznik i każe ich zawartość przepisywać do zeszytu w domu. Poza tym niestosowne jest, aby nauczyciele kawę i ciastka przynosili sobie na zajęcia lekcyjne...
Co do nauczycieli to dużo się mówi o tym, że nie mają powołania do pracy za taką kasę... Część nauczycieli przekształca się z przedszkolanki na nauczyciela przedmiotu biologii, czy historii nie mając o materii zielonego pojęcia - czyta na lekcjach podręcznik i każe ich zawartość przepisywać do zeszytu w domu. Poza tym niestosowne jest, aby nauczyciele kawę i ciastka przynosili sobie na zajęcia lekcyjne...