Widok
"A bezdzietność jednego z partnerów nie oznacza z automatu braku jego zrozumienia potrzeb i priorytetów dla drugiej połówki ;)"
Oczywiście, że nie, wszystko zależy od człowieka :-)
"Z wpisów Doroty wynika, że taki związek jest techniczną niemożliwością, bo żadne nie miało będzie czasu, żeby chociażby się poznać"
"Z wpisów Antego wynika, że taki związek będzie wieczną wojną o uwagę partnera ;D"
Jednemu i drugiemu zaprzeczam :-) Jak najbardziej taki związek jest technicznie możliwy i nie jest wieczną wojną (a przynajmniej nie musi być), wiem co mówię :-)
Oczywiście, że nie, wszystko zależy od człowieka :-)
"Z wpisów Doroty wynika, że taki związek jest techniczną niemożliwością, bo żadne nie miało będzie czasu, żeby chociażby się poznać"
"Z wpisów Antego wynika, że taki związek będzie wieczną wojną o uwagę partnera ;D"
Jednemu i drugiemu zaprzeczam :-) Jak najbardziej taki związek jest technicznie możliwy i nie jest wieczną wojną (a przynajmniej nie musi być), wiem co mówię :-)
>Opisz proszę tę twoją metodę
Musiałbyś najpierw przepisać na mnie cały swój majątek;)
>Mam wrażenie, że sparzyłeś się na jakimiś związku
Błędne wrażenie, po prostu doświadczyłem tyle chemii, że policja bierze mnie za narkotykowego bosa:p
Nigdy się jednak nie sparzyłem, bo zawsze było w tym więcej dobrego niż złego (tak 99/1)
>Tym razem nie będzie żadnej chemii i spontaniczności tylko zaplanowana, bezpieczna przyjaźń, z której możne coś się wykluje.
Trzeba próbować różnych sposobów;)
>Po prostu: "Ludwiku Dorn i Sabo. Nie idźcie tą drogą"
Więc mam cały czas korzystać z metody, która obiektywnie rzecz biorąc wydaje się nieefektywna?
>Dlatego od dawien, dawna uważam, że lepszym partnerem dla kobiety z dzieckiem, jest facet, który też dziecko lub dzieci posiada.
Mam kolegę, który posiada dwójkę dzieci - jest wdowcem, więc sytuacja jest prostsza, bo nie ma byłej zony. Kobiety jednak nie ma, bo wszystkie uciekają na wieść, że ma dziecko (a próbował głównie z samotnymi matkami). Te które w ogóle były zainteresowane szybko dały mu do zrozumienia, że hierarchę wartości powinien mieć: kobieta, jej dzieci, jej rodzina, jego dzieci.
>Z życia wiem, że takie związki istnieją, rzadkoścą nie są i często mają się dobrze :)
Co nie zmienia faktu, że albo są wojną, albo mają bardzo lekką formę (często nawet są to związki otwarte). Przypominają one bardziej małżeństwa z 20 letnim stażem niż związki w początkowej fazie. Czyli, że każdy robi co chce, oboje nie potrzebują wiele czułości, czasem się spotkają... ale najwięcej czasu spędzają ze sobą podczas snu i posiłków;)
>Ja też wiem. Anty, odszczekaj teraz swoją teorię ;P
Phii:p
Musiałbyś najpierw przepisać na mnie cały swój majątek;)
>Mam wrażenie, że sparzyłeś się na jakimiś związku
Błędne wrażenie, po prostu doświadczyłem tyle chemii, że policja bierze mnie za narkotykowego bosa:p
Nigdy się jednak nie sparzyłem, bo zawsze było w tym więcej dobrego niż złego (tak 99/1)
>Tym razem nie będzie żadnej chemii i spontaniczności tylko zaplanowana, bezpieczna przyjaźń, z której możne coś się wykluje.
Trzeba próbować różnych sposobów;)
>Po prostu: "Ludwiku Dorn i Sabo. Nie idźcie tą drogą"
Więc mam cały czas korzystać z metody, która obiektywnie rzecz biorąc wydaje się nieefektywna?
>Dlatego od dawien, dawna uważam, że lepszym partnerem dla kobiety z dzieckiem, jest facet, który też dziecko lub dzieci posiada.
Mam kolegę, który posiada dwójkę dzieci - jest wdowcem, więc sytuacja jest prostsza, bo nie ma byłej zony. Kobiety jednak nie ma, bo wszystkie uciekają na wieść, że ma dziecko (a próbował głównie z samotnymi matkami). Te które w ogóle były zainteresowane szybko dały mu do zrozumienia, że hierarchę wartości powinien mieć: kobieta, jej dzieci, jej rodzina, jego dzieci.
>Z życia wiem, że takie związki istnieją, rzadkoścą nie są i często mają się dobrze :)
Co nie zmienia faktu, że albo są wojną, albo mają bardzo lekką formę (często nawet są to związki otwarte). Przypominają one bardziej małżeństwa z 20 letnim stażem niż związki w początkowej fazie. Czyli, że każdy robi co chce, oboje nie potrzebują wiele czułości, czasem się spotkają... ale najwięcej czasu spędzają ze sobą podczas snu i posiłków;)
>Ja też wiem. Anty, odszczekaj teraz swoją teorię ;P
Phii:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ludzi otwartych ciągnie do ludzi i myślą, gdzie by się tu rozerwać - Niemcy od tygodnia mają tego aż w przesycie:d
Znaczenie nicku (bo słowo to wtenczas jeszcze nie istniało) dotyczy mojego sceptycznego nastawianie względem społecznego postrzegania różnych prawd: konsumpcjonizmu, poprawności politycznej, tolerancji, konformizmu... ale także fałszywej wiary, dobroczynności, seksualności czy sprowadzania miłości do związku partnerskiego.
I tutaj też masz tego przykład; inni lansują pogląd, że samotna matka ma takie same szanse/wzięcie co kobieta bez dzieci, oraz że wejście w taki związek jest równie proste i korzystne dla faceta, co bycie z kobietą bezdzietną. To właśnie myślenie społeczne, poprawne politycznie... i fałszywe.
Znaczenie nicku (bo słowo to wtenczas jeszcze nie istniało) dotyczy mojego sceptycznego nastawianie względem społecznego postrzegania różnych prawd: konsumpcjonizmu, poprawności politycznej, tolerancji, konformizmu... ale także fałszywej wiary, dobroczynności, seksualności czy sprowadzania miłości do związku partnerskiego.
I tutaj też masz tego przykład; inni lansują pogląd, że samotna matka ma takie same szanse/wzięcie co kobieta bez dzieci, oraz że wejście w taki związek jest równie proste i korzystne dla faceta, co bycie z kobietą bezdzietną. To właśnie myślenie społeczne, poprawne politycznie... i fałszywe.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
@dorota79 - wiele jest takich związków i jakoś ci faceci nie myślą "po co mam wychowywać cudze dzieci"....Jeżeli kocha kobietę, to dziecko nie stanowi problemu. Wydaje mi się, że większy problem mają kobiety, że partner zwróci uwagę ich dziecku, czegoś zabroni, ochrzani. Jeżeli jest się razem trzeba jakoś do tego przywyknąć. I działa to w obie strony.
Zgadzam się z tym, że kobiecie z dzieckiem trudniej znaleźć partnera, niż wolnej, bezdzietnej. Jednak Wy piszecie tak, jakby to było totalnie niemożliwe.
A ja znam dużo takich par i jakoś dają radę.
Zgadzam się z tym, że kobiecie z dzieckiem trudniej znaleźć partnera, niż wolnej, bezdzietnej. Jednak Wy piszecie tak, jakby to było totalnie niemożliwe.
A ja znam dużo takich par i jakoś dają radę.
... tego nie da się osadzić w jakieś ramy, bo każdy jest inny, ma inne cele, inne priorytety i inne marzenia .... po prostu odpowiedni partner musi trafić na odpowiednią partnerkę taką, aby te ich cele,priorytety nie kolidowały ze sobą - wtedy wszystko będzie OK.
Facetów, którzy chcieliby wychowywać własne dziecko jest na pewno więcej od tych którym to zwisa, ale są i tacy którzy prawdopodobnie wolą kobietę z dzieckiem , bo się obudzili i lampka im nagle się zapaliła że chcieli by mieć potomka ( a są na przykład dajmy bezpłodni czy za starzy na pieluchy).
Inny przypadek , częsty, ci co chcą mieć własne , a partnerka już ma to sobie dorabiają następne "swoje".
Inteligentni ludzie potrafią się dogadać, razem żyć i być szczęśliwi, problem jest w tym że coraz więcej osób to tzw. Dorosłe-dzieci zarówno faceci jak i kobiety: księciunie, księżniczki, poszukiwaczki milionerów i poszukiwacze służącej.
Facetów, którzy chcieliby wychowywać własne dziecko jest na pewno więcej od tych którym to zwisa, ale są i tacy którzy prawdopodobnie wolą kobietę z dzieckiem , bo się obudzili i lampka im nagle się zapaliła że chcieli by mieć potomka ( a są na przykład dajmy bezpłodni czy za starzy na pieluchy).
Inny przypadek , częsty, ci co chcą mieć własne , a partnerka już ma to sobie dorabiają następne "swoje".
Inteligentni ludzie potrafią się dogadać, razem żyć i być szczęśliwi, problem jest w tym że coraz więcej osób to tzw. Dorosłe-dzieci zarówno faceci jak i kobiety: księciunie, księżniczki, poszukiwaczki milionerów i poszukiwacze służącej.