Widok
TRANSCARPATIA 2005
To kolejna kolarska "Rzeka bez powrotu" Po siedniu dniach zmagań z górami, błotem, sprzętem i własnymi słabościami wróciliśmy z tarczą do domu. Trójmiejskie teamy pokazały pazur. Gdyby nie nadmiar awarii Ania z Robertem "Beteer" wygraliby klasyfikacje mix`ów. Metpol Team Riders "oparty" o podium w mastersach. Nasz team "jedna sekunda" w składzie: Szymon - główny ciągnący, główny nawigator i główny mechanik oraz ja - główny hamujący skromne 6 miejsce w open. "One sekunda" w składzie Slasz i LECHU 28 w "men"
Po przejechaniu takiego megamaratonu w takich warunkach - i niech was nie zmyli słoneczna i ciepła aura na pięciu z siedmiu etapach - trudno będzie powiedzieć, że na jakimkolwiek wyścigu jest błoto - bo prawdziwe błoto to jest w Bieszczadach i beskidzie niskim.
W Ustrzykach Dolnych wystartowało 150 dwuosobowch team`ów. Już następnego dnia ubyło około 30. Na mecie w Zakopanem sklasyfikowane zostały 102 zespoły.
Po przejechaniu takiego megamaratonu w takich warunkach - i niech was nie zmyli słoneczna i ciepła aura na pięciu z siedmiu etapach - trudno będzie powiedzieć, że na jakimkolwiek wyścigu jest błoto - bo prawdziwe błoto to jest w Bieszczadach i beskidzie niskim.
W Ustrzykach Dolnych wystartowało 150 dwuosobowch team`ów. Już następnego dnia ubyło około 30. Na mecie w Zakopanem sklasyfikowane zostały 102 zespoły.
Hmm błotko to tam było prawie wszędzie, za Turbaczem na "trasie rowerowej" też w nadmiarze. Chociaż w Bieszczadach jest "najfajniejsze" ;)
Ogólnie gorąco polecam Beskidy dla zjazdowców, wyciągiem do góry i póżniej (jak dla mieszkańca Pomorza) -bez końca ostro w dół po rumowiskach i korzeniach, korytami potoków... sam chyba się skuszę na taką wyprawę.
Z rowerkami XC nie polecam się tam wybierać, chyba że ktoś lubi dużo podchodzić.
Ogólnie gorąco polecam Beskidy dla zjazdowców, wyciągiem do góry i póżniej (jak dla mieszkańca Pomorza) -bez końca ostro w dół po rumowiskach i korzeniach, korytami potoków... sam chyba się skuszę na taką wyprawę.
Z rowerkami XC nie polecam się tam wybierać, chyba że ktoś lubi dużo podchodzić.