~anonim
89.151.18.*
(6 dni temu) 7 października 2026 o 09:32
Jestem Polką, mam doświadczenie w pracy
i kwalifikacje.
Do tego luki w CV bo zachciało mi się dwojga dzieci, i chorować na raka (zresztą pracując wtedy, gdy po wyleczeniu jakiś chcący się popisać nowy w korpo, postanowił wyrzucić wszystkich starszych pracowników, zaraz wprawdzie lecąc sam ale nam to nie pomogło).
I teraz nie mam jak wrócić na rynek pracy i tylko sobie patrzę, jak stanowiska, o które się starałam zajmują:
Ukraińcy,
I osoby z inwalidztwem umysłowym lub młodzież, którzy doprowadzają do poważnych strat materialnych i wizerunkowych firmy (wiem, gdzie są wasze awizo z sądu, te zaginione z powodu niechęci do zamykania torby z listami, te awizo, o których się dowiecie za późno...)
Czuję się wykorzystana i oszukana przez system.
Wezmę każdą pracę, bylebym nie musiała dopłacać, czyli zarobkową. To wcale nie jest oczywiste. Na przykład do pracy na takiej poczcie musiałabym mieć samochody jak bezdomny wspierający Rydzyka, i nieograniczony czas a noclegi na miejscu, w polu, przy zerowym stanie podopiecznych, do których trzeba wrócić.
A wiecie, że po dwóch etapach egzaminów do państwowej instytucji, gdzie się jest numerem jeden na liście kandydatów, z maksimum punktów, a kolejni kandydaci mają już istotnie mniej (ja: 100 procent, druga osoba: 88 i tak kolejno każdy następny mniej), można się nawet na listę rezerwową nie dostać, mimo konkretów - z faktów zawodowych o obsłudze komputerowej zamkniętych systemów i danych wrażliwych - na rozmowie kwalifikacyjnej?
Jeśli chodzi o rynek pracy i tzw. inkluzywność a choćby realizację ekonomicznych praw człowieka Polska jest czwartym światem i z tendencją spadkową.
Dam znać czy te targi są jakimś światłem we mgle, zasnuwającej ów świat (dokładnie to w smogu).
3
0