Widok
;-D
Wyjaśniam:
Niezbyt fortunnie opisałem planowaną sobotnią imprezę...
Mycholina - nadinterpretuje. :/
TE - koleżanki, z którymi się wybieram - NIE SĄ TYMI, które ..."na mnie lecą". Bynajmniej o tym nie wiem. Inne. Ale - ponieważ zostały wymienione "obok", to się skojarzyły... :)
Tych, które "lecą" - nie podrywam, nie namawiam... nic z tych rzeczy. Widocznie jestem "tak atrakcyjny", że ...same na to wpadły.
Jestem "wierny" M. To się nie zmienia. Żadne "spotkania towarzyskie" (w tym - zakrapiane ;-D) ...tego nie zmienią.
Siła "spokoju" - okazała najwięcej zrozumienia... Dziękuję.
A ...ci wałęsający się po forum... "producenci koszulek", i .."terapeuci rodzinni" - z ich autorskimi metodami... hehe...
Swoje komentarze niech zachowają na ekscytujące się nimi - "różnowątkowe przyjaciółki". Ekstaza - gwarantowana. ;-D
"Każdy ma takich przyjaciół, na jakich zasługuje."
Wyjaśniam:
Niezbyt fortunnie opisałem planowaną sobotnią imprezę...
Mycholina - nadinterpretuje. :/
TE - koleżanki, z którymi się wybieram - NIE SĄ TYMI, które ..."na mnie lecą". Bynajmniej o tym nie wiem. Inne. Ale - ponieważ zostały wymienione "obok", to się skojarzyły... :)
Tych, które "lecą" - nie podrywam, nie namawiam... nic z tych rzeczy. Widocznie jestem "tak atrakcyjny", że ...same na to wpadły.
Jestem "wierny" M. To się nie zmienia. Żadne "spotkania towarzyskie" (w tym - zakrapiane ;-D) ...tego nie zmienią.
Siła "spokoju" - okazała najwięcej zrozumienia... Dziękuję.
A ...ci wałęsający się po forum... "producenci koszulek", i .."terapeuci rodzinni" - z ich autorskimi metodami... hehe...
Swoje komentarze niech zachowają na ekscytujące się nimi - "różnowątkowe przyjaciółki". Ekstaza - gwarantowana. ;-D
"Każdy ma takich przyjaciół, na jakich zasługuje."
Zakochany
myślę,że Tobie odpowiada taka wirtualna rzeczywistość, ktoś pochwali, ktoś zgani,ale i tak wiesz najlepiej swoje.
Widzę,że coś zaczęło się Tobie zmieniać, zauważasz,że komuś się podobasz i piszesz o tym bo na dobrą sprawę o Twoich "bałaganie " rodzinnym wiemy juz wszystko.
Ciekawa jestem jakim jesteś człowiekiem naprawdę, czy Ci którzy obcują z Tobą na codzień też mają o Tobie takie dobre zdanie , jak Ty sam.
Myslę,że jesteś kolejnym " zakompleksionym" chłopcem, któremu jakaś laska powiedziałą kilka miłych słów a Ty po prostu uwierzyłeś. Złapałeś Pana Boga za nogi.
Jesteś wierny M? Zapewne ona Tobie również, zwłaszcza jak idzie do łóżka z narzeczonym?:) A w noc poślubną może z Toba się uda?
Nie wierze,że ogarnięty umysłowo mężczyzna moze robić takie rzeczy, myślisz,że Twoje dziecko nie widzi, nie czuje ,że jest zle?
Wiem Ty tego nie zauważasz, bo Twój wzrok jest skierowany tylko w jedną stronę.Ona zawsze powie coś milego,poklepie po plecach, zrobi dobrze w aucie, hotelu gdziekolwiek, jest ten dreszczyk emocji.
Tylko,że takie relacje i uczucia nie trwają wiecznie, kiedys w końcu z nią zamieszkasz przyjdzie proza życia, tłuste włosy, puszczanie bąków pod kołdrą i takie tam.
I tak nic nie zakumasz z tego co napisałam. Albo jak zwykle napiszesz jakieś brednie o szykowaniu gruntu itp. Twoja prymitywność naprawdę bawi.
Pamiętaj jednak o tym,że nawet na forum nie mozna byc w pełni anonimowym,że zawsze można znależć sposób aby się dowiedzieć kim naprawdę jesteś :)
myślę,że Tobie odpowiada taka wirtualna rzeczywistość, ktoś pochwali, ktoś zgani,ale i tak wiesz najlepiej swoje.
Widzę,że coś zaczęło się Tobie zmieniać, zauważasz,że komuś się podobasz i piszesz o tym bo na dobrą sprawę o Twoich "bałaganie " rodzinnym wiemy juz wszystko.
Ciekawa jestem jakim jesteś człowiekiem naprawdę, czy Ci którzy obcują z Tobą na codzień też mają o Tobie takie dobre zdanie , jak Ty sam.
Myslę,że jesteś kolejnym " zakompleksionym" chłopcem, któremu jakaś laska powiedziałą kilka miłych słów a Ty po prostu uwierzyłeś. Złapałeś Pana Boga za nogi.
Jesteś wierny M? Zapewne ona Tobie również, zwłaszcza jak idzie do łóżka z narzeczonym?:) A w noc poślubną może z Toba się uda?
Nie wierze,że ogarnięty umysłowo mężczyzna moze robić takie rzeczy, myślisz,że Twoje dziecko nie widzi, nie czuje ,że jest zle?
Wiem Ty tego nie zauważasz, bo Twój wzrok jest skierowany tylko w jedną stronę.Ona zawsze powie coś milego,poklepie po plecach, zrobi dobrze w aucie, hotelu gdziekolwiek, jest ten dreszczyk emocji.
Tylko,że takie relacje i uczucia nie trwają wiecznie, kiedys w końcu z nią zamieszkasz przyjdzie proza życia, tłuste włosy, puszczanie bąków pod kołdrą i takie tam.
I tak nic nie zakumasz z tego co napisałam. Albo jak zwykle napiszesz jakieś brednie o szykowaniu gruntu itp. Twoja prymitywność naprawdę bawi.
Pamiętaj jednak o tym,że nawet na forum nie mozna byc w pełni anonimowym,że zawsze można znależć sposób aby się dowiedzieć kim naprawdę jesteś :)
"W miarę rzeczowe pytania", wymagają "w miarę rzeczowych odpowiedzi"...
Tak. Na końcu - i tak najlepiej - wiem "swoje".
Byłbym głupcem, traktując jako jedyną "prawdę objawioną" pogląd/poglądy ...obcych mi osób. Moje zdanie - ostatecznie - JEST NAJWAŻNIEJSZE. I to wcale nie dlatego, że uważam się za najmądrzejszego... :) Po prostu - chodzi o MOJE życie.
Niczyje inne. A to ja nim kieruję.
Wszystkie poglądy, posty, zdania... mają wpływ na moje postrzeganie sytuacji, czasem - na zachowanie. Są dość "ważnymi składowymi" MOICH poglądów, przekonań... które to - m.in. dzięki temu forum - ewoluują. Kształtują się. Wzbudzają MOJE wewnętrzne wątpliwości... I O TO CHODZI!
Ale ...jak napisałem - OSTATECZNY model zachowania ...powstaje w MOJEJ głowie. I ja - za te decyzje ponoszę odpowiedzialność.
Nie powiem przecież potem: "tak postąpiłem, bo ..Pannacotta tak powiedziała", albo "nie zrobiłem tego, ..bo Cross to potępia"... itd. itp...
To MOJE ŻYCIE. Ja - za nie odpowiadam. Nikt inny.
Forum - próbuję wykorzystać jako okazję do spojrzenia na sytuację - z innych, niż tylko moja - perspektyw. Punktów widzenia.
Czy "obcujący ze mną na codzień" - mają o mnie tak dobre zdanie jak ja? Pewnie nie wszyscy. Niektórzy? Być może. Może nikt? Również możliwe.
Ale widzę to z trochę innej strony. Pytanie: Czy mnie to obchodzi?
To jest klucz do odpowiedzi...
Niezbyt. Dlaczego? Niektórzy pomyślą: "jaki bufon z tego palanta"...
Czy się przejmę? Również nie.
Bo mam już kilka latek... "Jakieś tam" doświadczenie... i wiem, że NIGDY nie da się podobać wszystkim. Najważniejsze - to być pogodzonym samemu ze sobą. Nie wszyscy będą Cię akceptować. A jeśli nawet - niektórzy będą udawać, że to robią (nie robiąc tego szczerze)... to po co ci fałszywi przyjaciele? Lizusy? Hm...?
Ci, którzy rzeczywiście "nadają na tych samych falach"... zostają prawdziwymi przyjaciółmi.
Co do "kompleksów". Każdy ma "jakieś". Czasami tylko - nie zdaje sobie z nich sprawy... Czy to źle? Nie - to ludzkie.
Co do "sypiania z narzeczonym, nocy poślubnej"... Cóż. Ja też mam "swoje za uszami". Stąd NIE MAM PRAWA osądzać, czy potępiać innych.
Żeby nie zanudzać.
Jeszcze na koniec - "spłaszczę" pewne zarzuty. Bo M - "powie coś miłego, pogłaszcze, zrobi dobrze"...? Tak, niech sobie nawet "puszcza bąki". Beka przy stole.
Ale niech nie zapomni, o tych czynnościach, jakie wymieniłem wcześniej. I będzie SUPER.
Ja CHCĘ TEGO WSZYSTKIEGO. Nie chcę "rozbudowanej, skomplikowanej uczuciowo i emocjonalnie - małżonki".
Bo Kobiety - zbyt często NIE ROZUMIEJĄ, że ...faceci potrzebują PROSTYCH, nieskomplikowanych "deklaracji uczuć".
Poklepania. Mówienia miłych rzeczy. Robienia dobrze.
Czy to przerasta WAS - KOBIETY??? TO NIE JEST TRUDNE do zrozumienia...
Może nie rozumiecie, że faceci potrzebują "prostych instrukcji". Czasem "zwierzęcych odruchów".
Niekiedy "pudełka nicości" z innego wątku...
Są prości w obsłudze. I to nie mieści się w głowach.
A to są zwyczajne różnice płci... Tak bym to określił.
Kobieta, która ZROZUMIE te niuanse, i tak będzie "porozumiewać się" ze swoim facetem... odniesie sukces.
A wdzięczny "samiec" zrobi dla Niej wiele. I to z uśmiechem na ryjku.
Trudne?
P.S. ..."poszukiwanie" mnie przez Pannacottę... mogłoby przynieść ..ciekawe skutki. Co, gdybyś dowiedziała się, że ...jestem Twoim sąsiadem z trzeciego piętra? Polecicie donosić małżonce? Wyprowadzicie się z bloku? Pomalujecie mi drzwi czerwoną farbą? Przebijecie opony w samochodzie?
Właśnie. CO by taka informacja dla Was zmieniła? Zastanówcie się.
Nie oczekuję odpowiedzi. Po prostu - pomyślcie. :)
Tak. Na końcu - i tak najlepiej - wiem "swoje".
Byłbym głupcem, traktując jako jedyną "prawdę objawioną" pogląd/poglądy ...obcych mi osób. Moje zdanie - ostatecznie - JEST NAJWAŻNIEJSZE. I to wcale nie dlatego, że uważam się za najmądrzejszego... :) Po prostu - chodzi o MOJE życie.
Niczyje inne. A to ja nim kieruję.
Wszystkie poglądy, posty, zdania... mają wpływ na moje postrzeganie sytuacji, czasem - na zachowanie. Są dość "ważnymi składowymi" MOICH poglądów, przekonań... które to - m.in. dzięki temu forum - ewoluują. Kształtują się. Wzbudzają MOJE wewnętrzne wątpliwości... I O TO CHODZI!
Ale ...jak napisałem - OSTATECZNY model zachowania ...powstaje w MOJEJ głowie. I ja - za te decyzje ponoszę odpowiedzialność.
Nie powiem przecież potem: "tak postąpiłem, bo ..Pannacotta tak powiedziała", albo "nie zrobiłem tego, ..bo Cross to potępia"... itd. itp...
To MOJE ŻYCIE. Ja - za nie odpowiadam. Nikt inny.
Forum - próbuję wykorzystać jako okazję do spojrzenia na sytuację - z innych, niż tylko moja - perspektyw. Punktów widzenia.
Czy "obcujący ze mną na codzień" - mają o mnie tak dobre zdanie jak ja? Pewnie nie wszyscy. Niektórzy? Być może. Może nikt? Również możliwe.
Ale widzę to z trochę innej strony. Pytanie: Czy mnie to obchodzi?
To jest klucz do odpowiedzi...
Niezbyt. Dlaczego? Niektórzy pomyślą: "jaki bufon z tego palanta"...
Czy się przejmę? Również nie.
Bo mam już kilka latek... "Jakieś tam" doświadczenie... i wiem, że NIGDY nie da się podobać wszystkim. Najważniejsze - to być pogodzonym samemu ze sobą. Nie wszyscy będą Cię akceptować. A jeśli nawet - niektórzy będą udawać, że to robią (nie robiąc tego szczerze)... to po co ci fałszywi przyjaciele? Lizusy? Hm...?
Ci, którzy rzeczywiście "nadają na tych samych falach"... zostają prawdziwymi przyjaciółmi.
Co do "kompleksów". Każdy ma "jakieś". Czasami tylko - nie zdaje sobie z nich sprawy... Czy to źle? Nie - to ludzkie.
Co do "sypiania z narzeczonym, nocy poślubnej"... Cóż. Ja też mam "swoje za uszami". Stąd NIE MAM PRAWA osądzać, czy potępiać innych.
Żeby nie zanudzać.
Jeszcze na koniec - "spłaszczę" pewne zarzuty. Bo M - "powie coś miłego, pogłaszcze, zrobi dobrze"...? Tak, niech sobie nawet "puszcza bąki". Beka przy stole.
Ale niech nie zapomni, o tych czynnościach, jakie wymieniłem wcześniej. I będzie SUPER.
Ja CHCĘ TEGO WSZYSTKIEGO. Nie chcę "rozbudowanej, skomplikowanej uczuciowo i emocjonalnie - małżonki".
Bo Kobiety - zbyt często NIE ROZUMIEJĄ, że ...faceci potrzebują PROSTYCH, nieskomplikowanych "deklaracji uczuć".
Poklepania. Mówienia miłych rzeczy. Robienia dobrze.
Czy to przerasta WAS - KOBIETY??? TO NIE JEST TRUDNE do zrozumienia...
Może nie rozumiecie, że faceci potrzebują "prostych instrukcji". Czasem "zwierzęcych odruchów".
Niekiedy "pudełka nicości" z innego wątku...
Są prości w obsłudze. I to nie mieści się w głowach.
A to są zwyczajne różnice płci... Tak bym to określił.
Kobieta, która ZROZUMIE te niuanse, i tak będzie "porozumiewać się" ze swoim facetem... odniesie sukces.
A wdzięczny "samiec" zrobi dla Niej wiele. I to z uśmiechem na ryjku.
Trudne?
P.S. ..."poszukiwanie" mnie przez Pannacottę... mogłoby przynieść ..ciekawe skutki. Co, gdybyś dowiedziała się, że ...jestem Twoim sąsiadem z trzeciego piętra? Polecicie donosić małżonce? Wyprowadzicie się z bloku? Pomalujecie mi drzwi czerwoną farbą? Przebijecie opony w samochodzie?
Właśnie. CO by taka informacja dla Was zmieniła? Zastanówcie się.
Nie oczekuję odpowiedzi. Po prostu - pomyślcie. :)
"Nie powiem przecież potem: "tak postąpiłem, bo ..Pannacotta tak powiedziała", "
A może nie byłby to głupi pomysł?
Jeżeli dorosły facet świadomie zdradza i chce porzucić żonę, poniewaz jest skomplikowana i wrażliwa, na rzecz prostaczki, która będzie go jak piszesz poklepywać i robić dobrze to już naprawdę nastąpił KONIEC SWIATA!
Zegnaj Zakochany, jako wrazliwa i skomplikowana kobieta nie moge wiecej tego czytac...
A może nie byłby to głupi pomysł?
Jeżeli dorosły facet świadomie zdradza i chce porzucić żonę, poniewaz jest skomplikowana i wrażliwa, na rzecz prostaczki, która będzie go jak piszesz poklepywać i robić dobrze to już naprawdę nastąpił KONIEC SWIATA!
Zegnaj Zakochany, jako wrazliwa i skomplikowana kobieta nie moge wiecej tego czytac...
Poprzedni post ("od przybytku"...) był do Crossa.
A co do Ciebie, Panna... :)
Hm.
Może to obrazowe porównanie, było zbyt przejaskrawione... Chodziło mi o pokazanie "myśli przewodniej samców"... ;-D
Nie wątpię, że jesteś "wrażliwą i skomplikowaną Kobietą"... Nie mam nic przeciwko temu. Niemniej używanie słowa "prostaczka"... chyba jest nie na miejscu.
Każdy żyje - jak chce. Nie ma JEDYNIE SŁUSZNYCH poglądów.
Prawdopodobnie - moje - są skrajnie odmienne od Twoich.
No cóż... Przecież to jakoś przeżyjemy...? Prawda?
A co do Ciebie, Panna... :)
Hm.
Może to obrazowe porównanie, było zbyt przejaskrawione... Chodziło mi o pokazanie "myśli przewodniej samców"... ;-D
Nie wątpię, że jesteś "wrażliwą i skomplikowaną Kobietą"... Nie mam nic przeciwko temu. Niemniej używanie słowa "prostaczka"... chyba jest nie na miejscu.
Każdy żyje - jak chce. Nie ma JEDYNIE SŁUSZNYCH poglądów.
Prawdopodobnie - moje - są skrajnie odmienne od Twoich.
No cóż... Przecież to jakoś przeżyjemy...? Prawda?
Zakochany wszystko jest dla mnie jasne,ale nie rozumiem nadal po co szukasz tu "widowni", po co pierzesz swoje życie na forum? Ty nie szukasz przecież naszej oceny z innej perspektywy, Ty szukasz poklepania po plecach, utwierdzenia,że postepujesz dobrze..
Masz rację , mam nadzieje,że w końcu Twoja żona tu zajrzy i zorientuje się,że za jej placami robisz takie" fajne" rzeczy. Nie zależy mi na szykanowaniu Ciebie, bo w sumie możesz robić co uważasz za słuszne dla siebie.
Jednak zauważ,że jesteś człowiekiem bez honoru.
Lepiej być skomplikowaną kobietą ,niż facetem bez honoru i szacunku do kobiety ,która urodziła Wasze wspolne dziecko i nadal jest przy Tobie.
Owszem , rozumiem ,że możesz nie chcieć być z nią,niemniej nie masz prawa jej okłamywać, rozumiesz?
Prawdziwi faceci tak nie postepują, tylko tu jest problem bo Ty nim nie jesteś.
"sprzedałeś "rodzine za kilka miłych słów i ... , wiec ile jesteś wart jako człowiek?
Dla mnie i większości tu obecnych raczej mało..
Los jest przekorny i wiem,że krzywdy wyrządzone innym wracają, to tylko kwestia czasu.
Masz rację , mam nadzieje,że w końcu Twoja żona tu zajrzy i zorientuje się,że za jej placami robisz takie" fajne" rzeczy. Nie zależy mi na szykanowaniu Ciebie, bo w sumie możesz robić co uważasz za słuszne dla siebie.
Jednak zauważ,że jesteś człowiekiem bez honoru.
Lepiej być skomplikowaną kobietą ,niż facetem bez honoru i szacunku do kobiety ,która urodziła Wasze wspolne dziecko i nadal jest przy Tobie.
Owszem , rozumiem ,że możesz nie chcieć być z nią,niemniej nie masz prawa jej okłamywać, rozumiesz?
Prawdziwi faceci tak nie postepują, tylko tu jest problem bo Ty nim nie jesteś.
"sprzedałeś "rodzine za kilka miłych słów i ... , wiec ile jesteś wart jako człowiek?
Dla mnie i większości tu obecnych raczej mało..
Los jest przekorny i wiem,że krzywdy wyrządzone innym wracają, to tylko kwestia czasu.
Tak... Kiedy ten wątek powstawał - SAM - byłem zaskoczony sytuacją, w jaką się "wpakowałem"... :/
Owszem, "romanse" w moim życiu miewałem... ale TO, co mnie spotkało przy M... jest NIEPORÓWNYWALNE z niczym innym.
Gdybym przytoczył tu wszystkie komplementy, na które bez wątpienia zasługuje - zaraz rozległby się rechot, plucie jadem, itd...
Więc oszczędzę tego. Sobie - i Wam.
Dla mnie jest to po prostu Najpiękniejsze Uczucie, jakiego kiedykolwiek doznałem... I permanentnie trwa.
Życzę szczerze każdemu ...takiego stanu. Ja dotknąłem Szczęścia.
A teraz możecie się śmiać.
Owszem, "romanse" w moim życiu miewałem... ale TO, co mnie spotkało przy M... jest NIEPORÓWNYWALNE z niczym innym.
Gdybym przytoczył tu wszystkie komplementy, na które bez wątpienia zasługuje - zaraz rozległby się rechot, plucie jadem, itd...
Więc oszczędzę tego. Sobie - i Wam.
Dla mnie jest to po prostu Najpiękniejsze Uczucie, jakiego kiedykolwiek doznałem... I permanentnie trwa.
Życzę szczerze każdemu ...takiego stanu. Ja dotknąłem Szczęścia.
A teraz możecie się śmiać.
Zakochany,
nie trafiłeś, bo śmiac sie tu nie ma z czego.
Kazdy ma prawo do szczęscia , w końcu życie jest krótkie.
Tylko zauważ jedną ważną kwestię, Ty budujesz swoje szczęscie na krzywdzie innych, chyba nie powiesz,że tego nie widzisz?
Kiedyś Twoja żona też była dla Ciebie fajna,pozniej było tylko gorzej,z biegiem lat wiele się zmienia.
Poznałeś M, okazuje się,że jesteś przystojny,inteligentny i błyskotliwy czego żona od dawna nie zauważała. Zapewne opowiadałeś M rożne historie z Twojego małeżeńskiego życia i okazuje się ,że ona by nigdy nie postąpiła tak źle jak Twoja żona?? Tak, wiem:)
Juz pisałam Ci kiedyś,że jest chemia i jest super i tak może trwać dłuugo, ludzie ciągną takie układy latami, mając oprócz tego "drugie" życie. Tylko jest jedna ważna sprawa:
Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?
Skoro jesteś taki ogarnięty zakończ tą farsę i daj żonie ułożyć sobie życie, po prostu nie badz "psem ogrodnika", bo tak to wygląda. Spójrz prawdzie w oczy.
Powtórze to raz jeszcze : miej choć trochę HONORU.
nie trafiłeś, bo śmiac sie tu nie ma z czego.
Kazdy ma prawo do szczęscia , w końcu życie jest krótkie.
Tylko zauważ jedną ważną kwestię, Ty budujesz swoje szczęscie na krzywdzie innych, chyba nie powiesz,że tego nie widzisz?
Kiedyś Twoja żona też była dla Ciebie fajna,pozniej było tylko gorzej,z biegiem lat wiele się zmienia.
Poznałeś M, okazuje się,że jesteś przystojny,inteligentny i błyskotliwy czego żona od dawna nie zauważała. Zapewne opowiadałeś M rożne historie z Twojego małeżeńskiego życia i okazuje się ,że ona by nigdy nie postąpiła tak źle jak Twoja żona?? Tak, wiem:)
Juz pisałam Ci kiedyś,że jest chemia i jest super i tak może trwać dłuugo, ludzie ciągną takie układy latami, mając oprócz tego "drugie" życie. Tylko jest jedna ważna sprawa:
Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?
Skoro jesteś taki ogarnięty zakończ tą farsę i daj żonie ułożyć sobie życie, po prostu nie badz "psem ogrodnika", bo tak to wygląda. Spójrz prawdzie w oczy.
Powtórze to raz jeszcze : miej choć trochę HONORU.
Bardzo znajomo wygląda:
http://kobieta.wp.pl/hid,1544,title,Zaraz-slub-a-ja-mam-ochote-go-odwolac,list.html
...ale to nie M. Hmm... Epidemia?
http://kobieta.wp.pl/hid,1544,title,Zaraz-slub-a-ja-mam-ochote-go-odwolac,list.html
...ale to nie M. Hmm... Epidemia?
Małżeństwo to nie "impreza", którą można odwołać.
Miłość to nie fizyczne doznania, którymi mierzy się jej siłę.
Kiedy przeglądam (czytać się tego nie da) takie "rozterki" to nawet najlepsza kawa waży mi się w ustach.
Człowiek, który oszukuje siebie samego z nikim nie będzie szczery i prawdziwy. Czy taki Człowiek może być zdrowy i szczęśliwy (???)
Miłość to nie fizyczne doznania, którymi mierzy się jej siłę.
Kiedy przeglądam (czytać się tego nie da) takie "rozterki" to nawet najlepsza kawa waży mi się w ustach.
Człowiek, który oszukuje siebie samego z nikim nie będzie szczery i prawdziwy. Czy taki Człowiek może być zdrowy i szczęśliwy (???)
"Dla mnie jest to po prostu Najpiękniejsze Uczucie, jakiego kiedykolwiek doznałem... I permanentnie trwa."
No no! Jestem pod wrażeniem że aż tak długo.
Miałem się już nie udzielać ale zaintrygowała mnie jedna kwestia.
"Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?"
Zakochany nie odpowiedziałeś na pytanie jednej z przedmówczyń. No więc napisz jaką przewidujesz za swe niecne uczynki karę dla siebie?
Poza oczywiście ogniem piekielnym (zakładając że jesteś katolikiem).
No no! Jestem pod wrażeniem że aż tak długo.
Miałem się już nie udzielać ale zaintrygowała mnie jedna kwestia.
"Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?"
Zakochany nie odpowiedziałeś na pytanie jednej z przedmówczyń. No więc napisz jaką przewidujesz za swe niecne uczynki karę dla siebie?
Poza oczywiście ogniem piekielnym (zakładając że jesteś katolikiem).
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem