Widok
ja tez miałem nadzieje , ze cos do twojej łepetyny trafi niestety , mozna na ciebie nasikać a ty dalej bedziesz twierdził ze to letni deszczyk .
zatraciłes sie w tym co jest dobre a co złe nie potrafisz samodzielnie tego ocenic.
wiele osób pisało do ciebie ładnymi słowami , dając do zrozumienia ze postepujesz żle, nie dociera .
wiec nie zostaje nic innego jak stwierdzic ze jestes guano .
stan sobie przed lustrem , i zapytaj czy tak postepując jak piszesz postepujesz zgodnie z ... no właśnie zgodnie z czym ty zyjesz?
zresztą nieważne , jako jednostka dla wiekszosci społeczeństwa jestes zbyteczny
.Owszem zawsze sie znajdzie osoba w podobnej sytuacji co tez ma swoja wizje zycia jak chce i nie licząc sie z nikim - ale to margines .
a jak jestes taki dumny z tego co robisz i idz na spotkanie rodzinne i opowiedz mamie tacie jak z***ałeś sobie sam swoje z****ne zycie napewno sie ucieszą ze tak ciebie wychowali bo oni tego szczescia włąśnie dla ciebie chcieli- myslisz baranie ze będa dumni z ciebie.
zatraciłes sie w tym co jest dobre a co złe nie potrafisz samodzielnie tego ocenic.
wiele osób pisało do ciebie ładnymi słowami , dając do zrozumienia ze postepujesz żle, nie dociera .
wiec nie zostaje nic innego jak stwierdzic ze jestes guano .
stan sobie przed lustrem , i zapytaj czy tak postepując jak piszesz postepujesz zgodnie z ... no właśnie zgodnie z czym ty zyjesz?
zresztą nieważne , jako jednostka dla wiekszosci społeczeństwa jestes zbyteczny
.Owszem zawsze sie znajdzie osoba w podobnej sytuacji co tez ma swoja wizje zycia jak chce i nie licząc sie z nikim - ale to margines .
a jak jestes taki dumny z tego co robisz i idz na spotkanie rodzinne i opowiedz mamie tacie jak z***ałeś sobie sam swoje z****ne zycie napewno sie ucieszą ze tak ciebie wychowali bo oni tego szczescia włąśnie dla ciebie chcieli- myslisz baranie ze będa dumni z ciebie.
Ja bym nie podnosiła tu watku jego rodziców, to nie ich wina, że tak postępuje ich syn. Niemniej zastanawia mnie Zakochany jaki jest cel ciagnieci tego watku? Chcesz połechtać swoje ego?
Ludzie dojrzali emocjonalnie nie ciągną takich watków na forum-bo po co? Jak sam widzisz większość forumowiczów wyraża swoje zniesmaczenie Twoimi wypowiedziami, Ty jednak idziesz w zaparte.
Mało mnie obchodzi, czy bedziesz z Nią, natomiast dziwi mnie,że zamiast powiedzieć żonie,że jej nie kochasz,że nie widzisz przyszlosci razem itd prowadzisz podwójne życie. Wiem, byc moze bawi Cie ta adrenalina, ale moim zdaniem jesteś "psem ogrodnika" bo byc moze Twoja zona szybko by sobie ułożyła życie z kimś innym.
Więc apeluje do Ciebie: WYZNAJ PRAWDE skoro jesteś taki mądry. Miej odwage i bądz mężczyzną. Pomyśl czy Ty byś chciał być na miejscu Twojej żony...
Ludzie dojrzali emocjonalnie nie ciągną takich watków na forum-bo po co? Jak sam widzisz większość forumowiczów wyraża swoje zniesmaczenie Twoimi wypowiedziami, Ty jednak idziesz w zaparte.
Mało mnie obchodzi, czy bedziesz z Nią, natomiast dziwi mnie,że zamiast powiedzieć żonie,że jej nie kochasz,że nie widzisz przyszlosci razem itd prowadzisz podwójne życie. Wiem, byc moze bawi Cie ta adrenalina, ale moim zdaniem jesteś "psem ogrodnika" bo byc moze Twoja zona szybko by sobie ułożyła życie z kimś innym.
Więc apeluje do Ciebie: WYZNAJ PRAWDE skoro jesteś taki mądry. Miej odwage i bądz mężczyzną. Pomyśl czy Ty byś chciał być na miejscu Twojej żony...
Co do "zdania większości"... Znam takie "poglądy". I chyba się z nimi zgadzam...
góralski: "...każdy gufno płyni z prundym (rzeki), ino ślachytna ryba (łosoś) płynie w druga strona..."
hardcorowo/botaniczne: "jedzmy gufno - miliony much nie mogą się mylić!"
...tyle w kwestii "większości".
A poważniej... Wyznać prawdę? Pomysł może i przedni... ale KOSZTY (wcale nie finansowe) - bynajmniej teraz - byłyby zbyt duże.
Pisałem o tym dość dawno. Dlatego taka kalkulacja...
góralski: "...każdy gufno płyni z prundym (rzeki), ino ślachytna ryba (łosoś) płynie w druga strona..."
hardcorowo/botaniczne: "jedzmy gufno - miliony much nie mogą się mylić!"
...tyle w kwestii "większości".
A poważniej... Wyznać prawdę? Pomysł może i przedni... ale KOSZTY (wcale nie finansowe) - bynajmniej teraz - byłyby zbyt duże.
Pisałem o tym dość dawno. Dlatego taka kalkulacja...
A skąd się u ciebie "Sissel", czy to:
1.http://www.sissel.pl - poduszki ortopedyczne, zdrowe spanie, zdrowe siedzenie, SISSEL, Pilates & Yoga, Balans, Fitness, Masaż, Leczenie i rehabilitacja, Mama i Dziecko...........
czy
2.Sissel Kyrkjebø (ur. 24 czerwca 1969 w Bergen w Norwegii), znana także jako Sissel - norweska piosenkarka. Znana z duetów z Plácido Domingo, Charlesem..........
Zdradzisz odrobinę?
1.http://www.sissel.pl - poduszki ortopedyczne, zdrowe spanie, zdrowe siedzenie, SISSEL, Pilates & Yoga, Balans, Fitness, Masaż, Leczenie i rehabilitacja, Mama i Dziecko...........
czy
2.Sissel Kyrkjebø (ur. 24 czerwca 1969 w Bergen w Norwegii), znana także jako Sissel - norweska piosenkarka. Znana z duetów z Plácido Domingo, Charlesem..........
Zdradzisz odrobinę?
Jak zawsze dociekliwy... Zgoda odrobinkę się odsłonię :)
Zasadniczo oba pomysły są mi raczej bliskie ... przecież wiesz :)
Jednak etymologicznie... ad 2.
Już zdążyłam Zakochanego za prywatę przeprosić, a Ty wszystko psujesz.
Gotów nam sprawę założyć :( Będziesz musiał wytłumaczyć się Mecenasowi z zapędów.
Zakochany... wybacz.
Zasadniczo oba pomysły są mi raczej bliskie ... przecież wiesz :)
Jednak etymologicznie... ad 2.
Już zdążyłam Zakochanego za prywatę przeprosić, a Ty wszystko psujesz.
Gotów nam sprawę założyć :( Będziesz musiał wytłumaczyć się Mecenasowi z zapędów.
Zakochany... wybacz.
tak.... chaos. :/
Co do meczów. Nie oglądałem ani wczorajszego, ani nie planuję następnych. Jakoś tak... niespecjalnie mnie to porywa.
Co do ..."Szanownej Małżonki, M, itd..." Z małżonką - dość głęboki kryzys.
Prawie się nie odzywamy, śpimy osobno, "komplementuje" mnie w sposób... mało elegancki.
W sobotę wieczór - idę do klubu z koleżankami - SAM, po prostu się zrelaksować.
Najśmieszniejsze, że ...od kilku dni, mam dwie dość gorliwe Wielbicielki. Jedna - szczególnie (akurat tak się złożyło, że ładniejsza... ;-D) ...dzwoni do mnie kilka razy dziennie, zwierza się z różnych problemów, próbuje umówić na spotkanie... Druga - chce mnie (za BARDZO ładne pieniądze) "zatrudnić" jako prawnika... w swojej firmie.
Dla Obu - jestem miły... Ale wiem, że te sytuacje się "nie rozwiną", bo... tęsknię do M.
A mam takie "fajne szanse" na "podryw"... :/
Bez sensu.
Ale "coś" widocznie w sobie mam, że ...przyciągam Kobiety. :-D
hiihi... (na pewno - zarozumialstwo, prawda?)
Eeee... życie. :(
(ależ mnie na zwierzenia wzięło...) Sorki.
Co do meczów. Nie oglądałem ani wczorajszego, ani nie planuję następnych. Jakoś tak... niespecjalnie mnie to porywa.
Co do ..."Szanownej Małżonki, M, itd..." Z małżonką - dość głęboki kryzys.
Prawie się nie odzywamy, śpimy osobno, "komplementuje" mnie w sposób... mało elegancki.
W sobotę wieczór - idę do klubu z koleżankami - SAM, po prostu się zrelaksować.
Najśmieszniejsze, że ...od kilku dni, mam dwie dość gorliwe Wielbicielki. Jedna - szczególnie (akurat tak się złożyło, że ładniejsza... ;-D) ...dzwoni do mnie kilka razy dziennie, zwierza się z różnych problemów, próbuje umówić na spotkanie... Druga - chce mnie (za BARDZO ładne pieniądze) "zatrudnić" jako prawnika... w swojej firmie.
Dla Obu - jestem miły... Ale wiem, że te sytuacje się "nie rozwiną", bo... tęsknię do M.
A mam takie "fajne szanse" na "podryw"... :/
Bez sensu.
Ale "coś" widocznie w sobie mam, że ...przyciągam Kobiety. :-D
hiihi... (na pewno - zarozumialstwo, prawda?)
Eeee... życie. :(
(ależ mnie na zwierzenia wzięło...) Sorki.
Jak to jest flirtujesz z coraz to nowszymi Kobietami, rozkochujesz je w sobie i zamieniasz na nowsze. Nie uwierzę, że ta nowa znajoma tak po prostu zauroczyła się Tobą i Ty ich nie podrywałeś, nie wysyłałeś sygnałów.
Czy Ty chłopie chcesz jakiś konkurs wygrać? Uwiodłem wiele kobiet i kopnąłem je w d...?
Może rozwalasz kolejne związki swoim "wyluzowaniem"?
Czy Ty chłopie chcesz jakiś konkurs wygrać? Uwiodłem wiele kobiet i kopnąłem je w d...?
Może rozwalasz kolejne związki swoim "wyluzowaniem"?
Krzywdzisz wszystkich naokoło:
1) żona słyszy telefony, będzie widzieć, że wychodzisz i to z kobietą
2) Zabierasz dwie kobiety na imprezę a każda z nich prawdopodobnie odbiera to jako randkę. Czyżby tak Cię kręciło to, że kobiety o Ciebie będą walczyły?
3) Krzywdzisz M bo opowiadasz jej banialuki jaką to Ona jest twoją miłością a latasz za każdą kiecką
4) No i na to wszystko patrzy dziecko i wierz mi ono wiele rozumie.
1) żona słyszy telefony, będzie widzieć, że wychodzisz i to z kobietą
2) Zabierasz dwie kobiety na imprezę a każda z nich prawdopodobnie odbiera to jako randkę. Czyżby tak Cię kręciło to, że kobiety o Ciebie będą walczyły?
3) Krzywdzisz M bo opowiadasz jej banialuki jaką to Ona jest twoją miłością a latasz za każdą kiecką
4) No i na to wszystko patrzy dziecko i wierz mi ono wiele rozumie.
;-D
Wyjaśniam:
Niezbyt fortunnie opisałem planowaną sobotnią imprezę...
Mycholina - nadinterpretuje. :/
TE - koleżanki, z którymi się wybieram - NIE SĄ TYMI, które ..."na mnie lecą". Bynajmniej o tym nie wiem. Inne. Ale - ponieważ zostały wymienione "obok", to się skojarzyły... :)
Tych, które "lecą" - nie podrywam, nie namawiam... nic z tych rzeczy. Widocznie jestem "tak atrakcyjny", że ...same na to wpadły.
Jestem "wierny" M. To się nie zmienia. Żadne "spotkania towarzyskie" (w tym - zakrapiane ;-D) ...tego nie zmienią.
Siła "spokoju" - okazała najwięcej zrozumienia... Dziękuję.
A ...ci wałęsający się po forum... "producenci koszulek", i .."terapeuci rodzinni" - z ich autorskimi metodami... hehe...
Swoje komentarze niech zachowają na ekscytujące się nimi - "różnowątkowe przyjaciółki". Ekstaza - gwarantowana. ;-D
"Każdy ma takich przyjaciół, na jakich zasługuje."
Wyjaśniam:
Niezbyt fortunnie opisałem planowaną sobotnią imprezę...
Mycholina - nadinterpretuje. :/
TE - koleżanki, z którymi się wybieram - NIE SĄ TYMI, które ..."na mnie lecą". Bynajmniej o tym nie wiem. Inne. Ale - ponieważ zostały wymienione "obok", to się skojarzyły... :)
Tych, które "lecą" - nie podrywam, nie namawiam... nic z tych rzeczy. Widocznie jestem "tak atrakcyjny", że ...same na to wpadły.
Jestem "wierny" M. To się nie zmienia. Żadne "spotkania towarzyskie" (w tym - zakrapiane ;-D) ...tego nie zmienią.
Siła "spokoju" - okazała najwięcej zrozumienia... Dziękuję.
A ...ci wałęsający się po forum... "producenci koszulek", i .."terapeuci rodzinni" - z ich autorskimi metodami... hehe...
Swoje komentarze niech zachowają na ekscytujące się nimi - "różnowątkowe przyjaciółki". Ekstaza - gwarantowana. ;-D
"Każdy ma takich przyjaciół, na jakich zasługuje."
Zakochany
myślę,że Tobie odpowiada taka wirtualna rzeczywistość, ktoś pochwali, ktoś zgani,ale i tak wiesz najlepiej swoje.
Widzę,że coś zaczęło się Tobie zmieniać, zauważasz,że komuś się podobasz i piszesz o tym bo na dobrą sprawę o Twoich "bałaganie " rodzinnym wiemy juz wszystko.
Ciekawa jestem jakim jesteś człowiekiem naprawdę, czy Ci którzy obcują z Tobą na codzień też mają o Tobie takie dobre zdanie , jak Ty sam.
Myslę,że jesteś kolejnym " zakompleksionym" chłopcem, któremu jakaś laska powiedziałą kilka miłych słów a Ty po prostu uwierzyłeś. Złapałeś Pana Boga za nogi.
Jesteś wierny M? Zapewne ona Tobie również, zwłaszcza jak idzie do łóżka z narzeczonym?:) A w noc poślubną może z Toba się uda?
Nie wierze,że ogarnięty umysłowo mężczyzna moze robić takie rzeczy, myślisz,że Twoje dziecko nie widzi, nie czuje ,że jest zle?
Wiem Ty tego nie zauważasz, bo Twój wzrok jest skierowany tylko w jedną stronę.Ona zawsze powie coś milego,poklepie po plecach, zrobi dobrze w aucie, hotelu gdziekolwiek, jest ten dreszczyk emocji.
Tylko,że takie relacje i uczucia nie trwają wiecznie, kiedys w końcu z nią zamieszkasz przyjdzie proza życia, tłuste włosy, puszczanie bąków pod kołdrą i takie tam.
I tak nic nie zakumasz z tego co napisałam. Albo jak zwykle napiszesz jakieś brednie o szykowaniu gruntu itp. Twoja prymitywność naprawdę bawi.
Pamiętaj jednak o tym,że nawet na forum nie mozna byc w pełni anonimowym,że zawsze można znależć sposób aby się dowiedzieć kim naprawdę jesteś :)
myślę,że Tobie odpowiada taka wirtualna rzeczywistość, ktoś pochwali, ktoś zgani,ale i tak wiesz najlepiej swoje.
Widzę,że coś zaczęło się Tobie zmieniać, zauważasz,że komuś się podobasz i piszesz o tym bo na dobrą sprawę o Twoich "bałaganie " rodzinnym wiemy juz wszystko.
Ciekawa jestem jakim jesteś człowiekiem naprawdę, czy Ci którzy obcują z Tobą na codzień też mają o Tobie takie dobre zdanie , jak Ty sam.
Myslę,że jesteś kolejnym " zakompleksionym" chłopcem, któremu jakaś laska powiedziałą kilka miłych słów a Ty po prostu uwierzyłeś. Złapałeś Pana Boga za nogi.
Jesteś wierny M? Zapewne ona Tobie również, zwłaszcza jak idzie do łóżka z narzeczonym?:) A w noc poślubną może z Toba się uda?
Nie wierze,że ogarnięty umysłowo mężczyzna moze robić takie rzeczy, myślisz,że Twoje dziecko nie widzi, nie czuje ,że jest zle?
Wiem Ty tego nie zauważasz, bo Twój wzrok jest skierowany tylko w jedną stronę.Ona zawsze powie coś milego,poklepie po plecach, zrobi dobrze w aucie, hotelu gdziekolwiek, jest ten dreszczyk emocji.
Tylko,że takie relacje i uczucia nie trwają wiecznie, kiedys w końcu z nią zamieszkasz przyjdzie proza życia, tłuste włosy, puszczanie bąków pod kołdrą i takie tam.
I tak nic nie zakumasz z tego co napisałam. Albo jak zwykle napiszesz jakieś brednie o szykowaniu gruntu itp. Twoja prymitywność naprawdę bawi.
Pamiętaj jednak o tym,że nawet na forum nie mozna byc w pełni anonimowym,że zawsze można znależć sposób aby się dowiedzieć kim naprawdę jesteś :)
"W miarę rzeczowe pytania", wymagają "w miarę rzeczowych odpowiedzi"...
Tak. Na końcu - i tak najlepiej - wiem "swoje".
Byłbym głupcem, traktując jako jedyną "prawdę objawioną" pogląd/poglądy ...obcych mi osób. Moje zdanie - ostatecznie - JEST NAJWAŻNIEJSZE. I to wcale nie dlatego, że uważam się za najmądrzejszego... :) Po prostu - chodzi o MOJE życie.
Niczyje inne. A to ja nim kieruję.
Wszystkie poglądy, posty, zdania... mają wpływ na moje postrzeganie sytuacji, czasem - na zachowanie. Są dość "ważnymi składowymi" MOICH poglądów, przekonań... które to - m.in. dzięki temu forum - ewoluują. Kształtują się. Wzbudzają MOJE wewnętrzne wątpliwości... I O TO CHODZI!
Ale ...jak napisałem - OSTATECZNY model zachowania ...powstaje w MOJEJ głowie. I ja - za te decyzje ponoszę odpowiedzialność.
Nie powiem przecież potem: "tak postąpiłem, bo ..Pannacotta tak powiedziała", albo "nie zrobiłem tego, ..bo Cross to potępia"... itd. itp...
To MOJE ŻYCIE. Ja - za nie odpowiadam. Nikt inny.
Forum - próbuję wykorzystać jako okazję do spojrzenia na sytuację - z innych, niż tylko moja - perspektyw. Punktów widzenia.
Czy "obcujący ze mną na codzień" - mają o mnie tak dobre zdanie jak ja? Pewnie nie wszyscy. Niektórzy? Być może. Może nikt? Również możliwe.
Ale widzę to z trochę innej strony. Pytanie: Czy mnie to obchodzi?
To jest klucz do odpowiedzi...
Niezbyt. Dlaczego? Niektórzy pomyślą: "jaki bufon z tego palanta"...
Czy się przejmę? Również nie.
Bo mam już kilka latek... "Jakieś tam" doświadczenie... i wiem, że NIGDY nie da się podobać wszystkim. Najważniejsze - to być pogodzonym samemu ze sobą. Nie wszyscy będą Cię akceptować. A jeśli nawet - niektórzy będą udawać, że to robią (nie robiąc tego szczerze)... to po co ci fałszywi przyjaciele? Lizusy? Hm...?
Ci, którzy rzeczywiście "nadają na tych samych falach"... zostają prawdziwymi przyjaciółmi.
Co do "kompleksów". Każdy ma "jakieś". Czasami tylko - nie zdaje sobie z nich sprawy... Czy to źle? Nie - to ludzkie.
Co do "sypiania z narzeczonym, nocy poślubnej"... Cóż. Ja też mam "swoje za uszami". Stąd NIE MAM PRAWA osądzać, czy potępiać innych.
Żeby nie zanudzać.
Jeszcze na koniec - "spłaszczę" pewne zarzuty. Bo M - "powie coś miłego, pogłaszcze, zrobi dobrze"...? Tak, niech sobie nawet "puszcza bąki". Beka przy stole.
Ale niech nie zapomni, o tych czynnościach, jakie wymieniłem wcześniej. I będzie SUPER.
Ja CHCĘ TEGO WSZYSTKIEGO. Nie chcę "rozbudowanej, skomplikowanej uczuciowo i emocjonalnie - małżonki".
Bo Kobiety - zbyt często NIE ROZUMIEJĄ, że ...faceci potrzebują PROSTYCH, nieskomplikowanych "deklaracji uczuć".
Poklepania. Mówienia miłych rzeczy. Robienia dobrze.
Czy to przerasta WAS - KOBIETY??? TO NIE JEST TRUDNE do zrozumienia...
Może nie rozumiecie, że faceci potrzebują "prostych instrukcji". Czasem "zwierzęcych odruchów".
Niekiedy "pudełka nicości" z innego wątku...
Są prości w obsłudze. I to nie mieści się w głowach.
A to są zwyczajne różnice płci... Tak bym to określił.
Kobieta, która ZROZUMIE te niuanse, i tak będzie "porozumiewać się" ze swoim facetem... odniesie sukces.
A wdzięczny "samiec" zrobi dla Niej wiele. I to z uśmiechem na ryjku.
Trudne?
P.S. ..."poszukiwanie" mnie przez Pannacottę... mogłoby przynieść ..ciekawe skutki. Co, gdybyś dowiedziała się, że ...jestem Twoim sąsiadem z trzeciego piętra? Polecicie donosić małżonce? Wyprowadzicie się z bloku? Pomalujecie mi drzwi czerwoną farbą? Przebijecie opony w samochodzie?
Właśnie. CO by taka informacja dla Was zmieniła? Zastanówcie się.
Nie oczekuję odpowiedzi. Po prostu - pomyślcie. :)
Tak. Na końcu - i tak najlepiej - wiem "swoje".
Byłbym głupcem, traktując jako jedyną "prawdę objawioną" pogląd/poglądy ...obcych mi osób. Moje zdanie - ostatecznie - JEST NAJWAŻNIEJSZE. I to wcale nie dlatego, że uważam się za najmądrzejszego... :) Po prostu - chodzi o MOJE życie.
Niczyje inne. A to ja nim kieruję.
Wszystkie poglądy, posty, zdania... mają wpływ na moje postrzeganie sytuacji, czasem - na zachowanie. Są dość "ważnymi składowymi" MOICH poglądów, przekonań... które to - m.in. dzięki temu forum - ewoluują. Kształtują się. Wzbudzają MOJE wewnętrzne wątpliwości... I O TO CHODZI!
Ale ...jak napisałem - OSTATECZNY model zachowania ...powstaje w MOJEJ głowie. I ja - za te decyzje ponoszę odpowiedzialność.
Nie powiem przecież potem: "tak postąpiłem, bo ..Pannacotta tak powiedziała", albo "nie zrobiłem tego, ..bo Cross to potępia"... itd. itp...
To MOJE ŻYCIE. Ja - za nie odpowiadam. Nikt inny.
Forum - próbuję wykorzystać jako okazję do spojrzenia na sytuację - z innych, niż tylko moja - perspektyw. Punktów widzenia.
Czy "obcujący ze mną na codzień" - mają o mnie tak dobre zdanie jak ja? Pewnie nie wszyscy. Niektórzy? Być może. Może nikt? Również możliwe.
Ale widzę to z trochę innej strony. Pytanie: Czy mnie to obchodzi?
To jest klucz do odpowiedzi...
Niezbyt. Dlaczego? Niektórzy pomyślą: "jaki bufon z tego palanta"...
Czy się przejmę? Również nie.
Bo mam już kilka latek... "Jakieś tam" doświadczenie... i wiem, że NIGDY nie da się podobać wszystkim. Najważniejsze - to być pogodzonym samemu ze sobą. Nie wszyscy będą Cię akceptować. A jeśli nawet - niektórzy będą udawać, że to robią (nie robiąc tego szczerze)... to po co ci fałszywi przyjaciele? Lizusy? Hm...?
Ci, którzy rzeczywiście "nadają na tych samych falach"... zostają prawdziwymi przyjaciółmi.
Co do "kompleksów". Każdy ma "jakieś". Czasami tylko - nie zdaje sobie z nich sprawy... Czy to źle? Nie - to ludzkie.
Co do "sypiania z narzeczonym, nocy poślubnej"... Cóż. Ja też mam "swoje za uszami". Stąd NIE MAM PRAWA osądzać, czy potępiać innych.
Żeby nie zanudzać.
Jeszcze na koniec - "spłaszczę" pewne zarzuty. Bo M - "powie coś miłego, pogłaszcze, zrobi dobrze"...? Tak, niech sobie nawet "puszcza bąki". Beka przy stole.
Ale niech nie zapomni, o tych czynnościach, jakie wymieniłem wcześniej. I będzie SUPER.
Ja CHCĘ TEGO WSZYSTKIEGO. Nie chcę "rozbudowanej, skomplikowanej uczuciowo i emocjonalnie - małżonki".
Bo Kobiety - zbyt często NIE ROZUMIEJĄ, że ...faceci potrzebują PROSTYCH, nieskomplikowanych "deklaracji uczuć".
Poklepania. Mówienia miłych rzeczy. Robienia dobrze.
Czy to przerasta WAS - KOBIETY??? TO NIE JEST TRUDNE do zrozumienia...
Może nie rozumiecie, że faceci potrzebują "prostych instrukcji". Czasem "zwierzęcych odruchów".
Niekiedy "pudełka nicości" z innego wątku...
Są prości w obsłudze. I to nie mieści się w głowach.
A to są zwyczajne różnice płci... Tak bym to określił.
Kobieta, która ZROZUMIE te niuanse, i tak będzie "porozumiewać się" ze swoim facetem... odniesie sukces.
A wdzięczny "samiec" zrobi dla Niej wiele. I to z uśmiechem na ryjku.
Trudne?
P.S. ..."poszukiwanie" mnie przez Pannacottę... mogłoby przynieść ..ciekawe skutki. Co, gdybyś dowiedziała się, że ...jestem Twoim sąsiadem z trzeciego piętra? Polecicie donosić małżonce? Wyprowadzicie się z bloku? Pomalujecie mi drzwi czerwoną farbą? Przebijecie opony w samochodzie?
Właśnie. CO by taka informacja dla Was zmieniła? Zastanówcie się.
Nie oczekuję odpowiedzi. Po prostu - pomyślcie. :)
"Nie powiem przecież potem: "tak postąpiłem, bo ..Pannacotta tak powiedziała", "
A może nie byłby to głupi pomysł?
Jeżeli dorosły facet świadomie zdradza i chce porzucić żonę, poniewaz jest skomplikowana i wrażliwa, na rzecz prostaczki, która będzie go jak piszesz poklepywać i robić dobrze to już naprawdę nastąpił KONIEC SWIATA!
Zegnaj Zakochany, jako wrazliwa i skomplikowana kobieta nie moge wiecej tego czytac...
A może nie byłby to głupi pomysł?
Jeżeli dorosły facet świadomie zdradza i chce porzucić żonę, poniewaz jest skomplikowana i wrażliwa, na rzecz prostaczki, która będzie go jak piszesz poklepywać i robić dobrze to już naprawdę nastąpił KONIEC SWIATA!
Zegnaj Zakochany, jako wrazliwa i skomplikowana kobieta nie moge wiecej tego czytac...
Poprzedni post ("od przybytku"...) był do Crossa.
A co do Ciebie, Panna... :)
Hm.
Może to obrazowe porównanie, było zbyt przejaskrawione... Chodziło mi o pokazanie "myśli przewodniej samców"... ;-D
Nie wątpię, że jesteś "wrażliwą i skomplikowaną Kobietą"... Nie mam nic przeciwko temu. Niemniej używanie słowa "prostaczka"... chyba jest nie na miejscu.
Każdy żyje - jak chce. Nie ma JEDYNIE SŁUSZNYCH poglądów.
Prawdopodobnie - moje - są skrajnie odmienne od Twoich.
No cóż... Przecież to jakoś przeżyjemy...? Prawda?
A co do Ciebie, Panna... :)
Hm.
Może to obrazowe porównanie, było zbyt przejaskrawione... Chodziło mi o pokazanie "myśli przewodniej samców"... ;-D
Nie wątpię, że jesteś "wrażliwą i skomplikowaną Kobietą"... Nie mam nic przeciwko temu. Niemniej używanie słowa "prostaczka"... chyba jest nie na miejscu.
Każdy żyje - jak chce. Nie ma JEDYNIE SŁUSZNYCH poglądów.
Prawdopodobnie - moje - są skrajnie odmienne od Twoich.
No cóż... Przecież to jakoś przeżyjemy...? Prawda?
Zakochany wszystko jest dla mnie jasne,ale nie rozumiem nadal po co szukasz tu "widowni", po co pierzesz swoje życie na forum? Ty nie szukasz przecież naszej oceny z innej perspektywy, Ty szukasz poklepania po plecach, utwierdzenia,że postepujesz dobrze..
Masz rację , mam nadzieje,że w końcu Twoja żona tu zajrzy i zorientuje się,że za jej placami robisz takie" fajne" rzeczy. Nie zależy mi na szykanowaniu Ciebie, bo w sumie możesz robić co uważasz za słuszne dla siebie.
Jednak zauważ,że jesteś człowiekiem bez honoru.
Lepiej być skomplikowaną kobietą ,niż facetem bez honoru i szacunku do kobiety ,która urodziła Wasze wspolne dziecko i nadal jest przy Tobie.
Owszem , rozumiem ,że możesz nie chcieć być z nią,niemniej nie masz prawa jej okłamywać, rozumiesz?
Prawdziwi faceci tak nie postepują, tylko tu jest problem bo Ty nim nie jesteś.
"sprzedałeś "rodzine za kilka miłych słów i ... , wiec ile jesteś wart jako człowiek?
Dla mnie i większości tu obecnych raczej mało..
Los jest przekorny i wiem,że krzywdy wyrządzone innym wracają, to tylko kwestia czasu.
Masz rację , mam nadzieje,że w końcu Twoja żona tu zajrzy i zorientuje się,że za jej placami robisz takie" fajne" rzeczy. Nie zależy mi na szykanowaniu Ciebie, bo w sumie możesz robić co uważasz za słuszne dla siebie.
Jednak zauważ,że jesteś człowiekiem bez honoru.
Lepiej być skomplikowaną kobietą ,niż facetem bez honoru i szacunku do kobiety ,która urodziła Wasze wspolne dziecko i nadal jest przy Tobie.
Owszem , rozumiem ,że możesz nie chcieć być z nią,niemniej nie masz prawa jej okłamywać, rozumiesz?
Prawdziwi faceci tak nie postepują, tylko tu jest problem bo Ty nim nie jesteś.
"sprzedałeś "rodzine za kilka miłych słów i ... , wiec ile jesteś wart jako człowiek?
Dla mnie i większości tu obecnych raczej mało..
Los jest przekorny i wiem,że krzywdy wyrządzone innym wracają, to tylko kwestia czasu.
Tak... Kiedy ten wątek powstawał - SAM - byłem zaskoczony sytuacją, w jaką się "wpakowałem"... :/
Owszem, "romanse" w moim życiu miewałem... ale TO, co mnie spotkało przy M... jest NIEPORÓWNYWALNE z niczym innym.
Gdybym przytoczył tu wszystkie komplementy, na które bez wątpienia zasługuje - zaraz rozległby się rechot, plucie jadem, itd...
Więc oszczędzę tego. Sobie - i Wam.
Dla mnie jest to po prostu Najpiękniejsze Uczucie, jakiego kiedykolwiek doznałem... I permanentnie trwa.
Życzę szczerze każdemu ...takiego stanu. Ja dotknąłem Szczęścia.
A teraz możecie się śmiać.
Owszem, "romanse" w moim życiu miewałem... ale TO, co mnie spotkało przy M... jest NIEPORÓWNYWALNE z niczym innym.
Gdybym przytoczył tu wszystkie komplementy, na które bez wątpienia zasługuje - zaraz rozległby się rechot, plucie jadem, itd...
Więc oszczędzę tego. Sobie - i Wam.
Dla mnie jest to po prostu Najpiękniejsze Uczucie, jakiego kiedykolwiek doznałem... I permanentnie trwa.
Życzę szczerze każdemu ...takiego stanu. Ja dotknąłem Szczęścia.
A teraz możecie się śmiać.
Zakochany,
nie trafiłeś, bo śmiac sie tu nie ma z czego.
Kazdy ma prawo do szczęscia , w końcu życie jest krótkie.
Tylko zauważ jedną ważną kwestię, Ty budujesz swoje szczęscie na krzywdzie innych, chyba nie powiesz,że tego nie widzisz?
Kiedyś Twoja żona też była dla Ciebie fajna,pozniej było tylko gorzej,z biegiem lat wiele się zmienia.
Poznałeś M, okazuje się,że jesteś przystojny,inteligentny i błyskotliwy czego żona od dawna nie zauważała. Zapewne opowiadałeś M rożne historie z Twojego małeżeńskiego życia i okazuje się ,że ona by nigdy nie postąpiła tak źle jak Twoja żona?? Tak, wiem:)
Juz pisałam Ci kiedyś,że jest chemia i jest super i tak może trwać dłuugo, ludzie ciągną takie układy latami, mając oprócz tego "drugie" życie. Tylko jest jedna ważna sprawa:
Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?
Skoro jesteś taki ogarnięty zakończ tą farsę i daj żonie ułożyć sobie życie, po prostu nie badz "psem ogrodnika", bo tak to wygląda. Spójrz prawdzie w oczy.
Powtórze to raz jeszcze : miej choć trochę HONORU.
nie trafiłeś, bo śmiac sie tu nie ma z czego.
Kazdy ma prawo do szczęscia , w końcu życie jest krótkie.
Tylko zauważ jedną ważną kwestię, Ty budujesz swoje szczęscie na krzywdzie innych, chyba nie powiesz,że tego nie widzisz?
Kiedyś Twoja żona też była dla Ciebie fajna,pozniej było tylko gorzej,z biegiem lat wiele się zmienia.
Poznałeś M, okazuje się,że jesteś przystojny,inteligentny i błyskotliwy czego żona od dawna nie zauważała. Zapewne opowiadałeś M rożne historie z Twojego małeżeńskiego życia i okazuje się ,że ona by nigdy nie postąpiła tak źle jak Twoja żona?? Tak, wiem:)
Juz pisałam Ci kiedyś,że jest chemia i jest super i tak może trwać dłuugo, ludzie ciągną takie układy latami, mając oprócz tego "drugie" życie. Tylko jest jedna ważna sprawa:
Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?
Skoro jesteś taki ogarnięty zakończ tą farsę i daj żonie ułożyć sobie życie, po prostu nie badz "psem ogrodnika", bo tak to wygląda. Spójrz prawdzie w oczy.
Powtórze to raz jeszcze : miej choć trochę HONORU.
Bardzo znajomo wygląda:
http://kobieta.wp.pl/hid,1544,title,Zaraz-slub-a-ja-mam-ochote-go-odwolac,list.html
...ale to nie M. Hmm... Epidemia?
http://kobieta.wp.pl/hid,1544,title,Zaraz-slub-a-ja-mam-ochote-go-odwolac,list.html
...ale to nie M. Hmm... Epidemia?
Małżeństwo to nie "impreza", którą można odwołać.
Miłość to nie fizyczne doznania, którymi mierzy się jej siłę.
Kiedy przeglądam (czytać się tego nie da) takie "rozterki" to nawet najlepsza kawa waży mi się w ustach.
Człowiek, który oszukuje siebie samego z nikim nie będzie szczery i prawdziwy. Czy taki Człowiek może być zdrowy i szczęśliwy (???)
Miłość to nie fizyczne doznania, którymi mierzy się jej siłę.
Kiedy przeglądam (czytać się tego nie da) takie "rozterki" to nawet najlepsza kawa waży mi się w ustach.
Człowiek, który oszukuje siebie samego z nikim nie będzie szczery i prawdziwy. Czy taki Człowiek może być zdrowy i szczęśliwy (???)
"Dla mnie jest to po prostu Najpiękniejsze Uczucie, jakiego kiedykolwiek doznałem... I permanentnie trwa."
No no! Jestem pod wrażeniem że aż tak długo.
Miałem się już nie udzielać ale zaintrygowała mnie jedna kwestia.
"Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?"
Zakochany nie odpowiedziałeś na pytanie jednej z przedmówczyń. No więc napisz jaką przewidujesz za swe niecne uczynki karę dla siebie?
Poza oczywiście ogniem piekielnym (zakładając że jesteś katolikiem).
No no! Jestem pod wrażeniem że aż tak długo.
Miałem się już nie udzielać ale zaintrygowała mnie jedna kwestia.
"Czy Ty byś chciał aby Twoja żona pukała się z jakimś facetem za Twoimi plecami? Jak byś się czuł? Pewnie byś ją szybko spakował i chciał pozbawić praw rodzicielskich za kare z orzeczeniem o jej winie na czele.
A jaką kare masz dla siebie za Twoje wieczne kłamstwa i zdrady?"
Zakochany nie odpowiedziałeś na pytanie jednej z przedmówczyń. No więc napisz jaką przewidujesz za swe niecne uczynki karę dla siebie?
Poza oczywiście ogniem piekielnym (zakładając że jesteś katolikiem).
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Przez papierek jeszcze nie lizałem... :P
Ale bez niczego - już tak... Mmmmm...
Pysznie. :)
A co do pytania Crossa...
"Kara"? Dla mnie? Wiem... Rozumiem.
Jedyna - jaką sam sobie nakładam... jak przychodzi mi do głowy...
To ...NAPRAWDĘ SOLIDNE zabezpieczenie małżonki w sensie finansowym.
...to jest forma.... "wykupu"(?) ...Dobrowolnie, i bez tworzenia niepotrzebnych problemów... "zaopatrzę ją".
Jestem zdecydowany niemalże się "ogołocić". Po jakimś czasie - ja się "odbiję". A małżonka będzie miała ...ułatwiony start w "nowe" życie.
Beze mnie.
Taka "kara" mi się należy.
Ale bez niczego - już tak... Mmmmm...
Pysznie. :)
A co do pytania Crossa...
"Kara"? Dla mnie? Wiem... Rozumiem.
Jedyna - jaką sam sobie nakładam... jak przychodzi mi do głowy...
To ...NAPRAWDĘ SOLIDNE zabezpieczenie małżonki w sensie finansowym.
...to jest forma.... "wykupu"(?) ...Dobrowolnie, i bez tworzenia niepotrzebnych problemów... "zaopatrzę ją".
Jestem zdecydowany niemalże się "ogołocić". Po jakimś czasie - ja się "odbiję". A małżonka będzie miała ...ułatwiony start w "nowe" życie.
Beze mnie.
Taka "kara" mi się należy.
Nieeee... ;-D
To szczeniackie. Zostawię mieszkanie - bez obciążeń, samochód, "troszkę" gotówki, wiele innych gadżetów...
No i oczywiście Córka będzie miała wszystko, czego zapragnie (a raczej - będzie potrzebować) ...w granicach "wychowawczej" normy... (nie rozpuszczę Jej, o nie...) Poza tym chciałbym, aby jak najczęściej mieszkała ze mną.
Ja godzę się na to, aby zostać niemal "gołodupcem". To - dla mnie nie jest problem. Dam radę, i ...odrobię "straty". :)
Z M. o tym rozmawialiśmy, i świetnie mnie rozumie...
Są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. I to - O WIELE bardziej.
To szczeniackie. Zostawię mieszkanie - bez obciążeń, samochód, "troszkę" gotówki, wiele innych gadżetów...
No i oczywiście Córka będzie miała wszystko, czego zapragnie (a raczej - będzie potrzebować) ...w granicach "wychowawczej" normy... (nie rozpuszczę Jej, o nie...) Poza tym chciałbym, aby jak najczęściej mieszkała ze mną.
Ja godzę się na to, aby zostać niemal "gołodupcem". To - dla mnie nie jest problem. Dam radę, i ...odrobię "straty". :)
Z M. o tym rozmawialiśmy, i świetnie mnie rozumie...
Są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. I to - O WIELE bardziej.
"chodząca porażka"... :)
No cóż... już "donioślejsze epitety" pod moim adresem tu padały...
Rozumiem.
Tylko trzeba pamiętać, że... KAŻDY ma WŁASNĄ perspektywę.
"Normy" - to kwestia umowna.
Niekoniecznie zależy mi - aby mieścić się w "normie"...
Ja - mam swój plan... swoje - marzenia. Być może - większość je potępia... Jednak dla mnie - co chyba zrozumiałe? - WAŻNIEJSZE są marzenia MOJE, niż "ogółu"...
No cóż... już "donioślejsze epitety" pod moim adresem tu padały...
Rozumiem.
Tylko trzeba pamiętać, że... KAŻDY ma WŁASNĄ perspektywę.
"Normy" - to kwestia umowna.
Niekoniecznie zależy mi - aby mieścić się w "normie"...
Ja - mam swój plan... swoje - marzenia. Być może - większość je potępia... Jednak dla mnie - co chyba zrozumiałe? - WAŻNIEJSZE są marzenia MOJE, niż "ogółu"...
Jesteś chodzącą porażką do kwadratu tyle ci powiem miotasz się jak leszcz w beczce soli... dla mnie jak i dla 99,99 % ludzi tutaj jesteś żałosny z tymi Twoimi wywodami ciągle lelum polelum wypisujesz... tego się już czytac nie da... zaśmiecasz forum tymi wypocinami na siłę
CHŁOPIE stary jestes a durny nie masz jaj ogarnij siebie i tą twoją całą "m" chcesz z nią się legalnie bzykać to bzykaj nie wszyscy muszą to wiedzieć a tylko ludzie czują niesmak i pogardę dla Ciebie kiedy piszesz te twoje "elaboraty" a Twoja żona to chyba ma n****ne w głowie że nie wie że jej rogio przyprawiasz z tyloma kobietami a ta cała m to zwykła latawica - tez nie umie się ogarnąć kobieta...
Wszyscy w tej "chorej relacji" jesteście żałośni - dzieciaki...
nie wierzę w to - dla mnie kłamiesz i robisz sobie z ludzi jaja
nie zalezy mi na Twoim zdaniu, ale Ty chyba powinieneś się zastanowić - bez odbioru!
CHŁOPIE stary jestes a durny nie masz jaj ogarnij siebie i tą twoją całą "m" chcesz z nią się legalnie bzykać to bzykaj nie wszyscy muszą to wiedzieć a tylko ludzie czują niesmak i pogardę dla Ciebie kiedy piszesz te twoje "elaboraty" a Twoja żona to chyba ma n****ne w głowie że nie wie że jej rogio przyprawiasz z tyloma kobietami a ta cała m to zwykła latawica - tez nie umie się ogarnąć kobieta...
Wszyscy w tej "chorej relacji" jesteście żałośni - dzieciaki...
nie wierzę w to - dla mnie kłamiesz i robisz sobie z ludzi jaja
nie zalezy mi na Twoim zdaniu, ale Ty chyba powinieneś się zastanowić - bez odbioru!
Fąfara pyta znajomego:
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
Zazdroscić???? nie rozsmieszaj pozostałych hahahah chyba braku mózgu i niezdecydowania życiowego a niby dojrzały facet emocjonalnie taaa.... Ty jak chcesz to się z nim spotkaj chyba podobny macie tok myślenia hahhahaa :D - bez odbioru!
Fąfara pyta znajomego:
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
- Jak tam u ciebie z zaopatrzeniem na święta?
- Mam pełną lodówkę.
- Czego?
- Szronu.
Rzeczywiście... ;-)
Jad - aż się sączył...
A do tego: "bez odbioru"...
Nie dano mi nawet szansy na polemikę... :(
Ale to niepotrzebne, tak już wiele o sobie tu napisałem.. że jeśli ktoś poświęci trochę czasu i przeczyta tą historię od początku... dowie się dużo.
No cóż. Ehh...
Powiem tylko, że "motylki" o których piszesz... ja (zamiast czuć ich zanik... w miarę upływu czasu...) ...odczuwam z każdym dniem silniej.
NIGDY tak się nie czułem.
Naprawdę.
Sam bym w to nie wierzył, gdyby to nie dotyczyło mnie....
Jad - aż się sączył...
A do tego: "bez odbioru"...
Nie dano mi nawet szansy na polemikę... :(
Ale to niepotrzebne, tak już wiele o sobie tu napisałem.. że jeśli ktoś poświęci trochę czasu i przeczyta tą historię od początku... dowie się dużo.
No cóż. Ehh...
Powiem tylko, że "motylki" o których piszesz... ja (zamiast czuć ich zanik... w miarę upływu czasu...) ...odczuwam z każdym dniem silniej.
NIGDY tak się nie czułem.
Naprawdę.
Sam bym w to nie wierzył, gdyby to nie dotyczyło mnie....
jest to powiem ci okropne uczucie w pewnym rodzaju. Nie można go opanować. Człowiek czuje się rozanielony i ma ochotę góry przenosić.
Jest potem ta chwila że te emocje znikają, ale w sercu pozostaje to coś że jak widzi się tą osobę to nogi się zginają. Nie ma takiej opcji że po wspólnych chwilach wszystko zaniknie. Najgorsze jest to że człowiek zastanawia się nad tym dlaczego jest tak a nie inaczej. Co nami wtedy rządzi???
Jedyne co mogę tak oficjalnie napisać to trzymaj się chłopie i cierp bo mamy to zapisane w życiu.
Jest potem ta chwila że te emocje znikają, ale w sercu pozostaje to coś że jak widzi się tą osobę to nogi się zginają. Nie ma takiej opcji że po wspólnych chwilach wszystko zaniknie. Najgorsze jest to że człowiek zastanawia się nad tym dlaczego jest tak a nie inaczej. Co nami wtedy rządzi???
Jedyne co mogę tak oficjalnie napisać to trzymaj się chłopie i cierp bo mamy to zapisane w życiu.
To nie jad u Bogny, ona napisała to co większość tu myśli o Zakochanym, który swój jad sączy z uśmiechem jak truciznę swojej rodzinie, pod banderą miłości, chociaż z miłością niewiele ma to wspólnego. Nie ma co tracić już czasu na zastanawianie się dlaczego ludzie potrafią być podli , olać to należy i i takich ludzi też. Dlatego też więcej się już nie wypowiem w tym wątku bo fajniejsze są rzeczy do roboty niż polemika ze zwykłym oszustem. Kawkę trzeba wypić, strzelić ciastko, zrobić coś fajnego dla osoby z którą jesteśmy. Na niektórych ludzi i rzeczy nie mamy wpływu, a już na zachowanie Zakochanego z pewnością. Jedna z moich bliskich pracuje w prokuraturze, opowieści o ludzkich potworach powalają z nóg, a ja nadal wierzę, że są dobrzy ludzie. Pozdrawiam i też bez odbioru
"..też bez odbioru.." :)
...aż przyjdzie taki moment, że będę "gadał sam do siebie"...
Sam zostanę ze "swoim" wątkiem.
Czas pokaże... :)
Ja również wierzę - na 100% - że istnieją dobrzy ludzie.
Tylko ich "dobroć" czasem jest trudno zauważalna dla innych...
(Nie piszę tego - w "obronie" siebie) Po prostu... dobroć okazuje się w różnej formie, i "natężeniu". Ale to - trzeba CHCIEĆ zobaczyć.
Stereotypom, "normom", i przeciętniactwu - mówię "nie"...
...aż przyjdzie taki moment, że będę "gadał sam do siebie"...
Sam zostanę ze "swoim" wątkiem.
Czas pokaże... :)
Ja również wierzę - na 100% - że istnieją dobrzy ludzie.
Tylko ich "dobroć" czasem jest trudno zauważalna dla innych...
(Nie piszę tego - w "obronie" siebie) Po prostu... dobroć okazuje się w różnej formie, i "natężeniu". Ale to - trzeba CHCIEĆ zobaczyć.
Stereotypom, "normom", i przeciętniactwu - mówię "nie"...
"Ale to niepotrzebne, tak już wiele o sobie tu napisałem.. że jeśli ktoś poświęci trochę czasu i przeczyta tą historię od początku... dowie się dużo."
Trzeba nieć coś z głową żeby chociażby pomyśleć o przekopywaniu się przez całe to guano, które o sobie wypisujesz. I nadal uważam że to czysta prowokacja.
Trzeba nieć coś z głową żeby chociażby pomyśleć o przekopywaniu się przez całe to guano, które o sobie wypisujesz. I nadal uważam że to czysta prowokacja.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Oj, Cross.... aż tak to nie. :)
Nie przeceniaj mnie. ;-D
Jednak... O czym mam pisać? Że - sytuacja napięta do granic możliwości... Za 2 miesiące ślub, "huragan" przygotowań...
A M. mówi, że mnie kocha.
Ja zaś JESTEM PEWIEN, że ..z wzajemnością. Hmm.
Miałem kilka dni temu - spotkanie z Dziewczyną (obiad, bez domysłów)... z którą kiedyś... "romansowałem".
Później, zostaliśmy "przyjaciółmi". Ale - NAPRAWDĘ "przyjaciółmi". No, może nie tak dosłownie, bo rzadko się widujemy... częściej są to maile.
Ona przeważnie jest zagranicą, ale kiedy przyjeżdża - widujemy się.
Mam do Niej zaufanie w "pewnych" sprawach, zatem ...sporo Jej opowiadam.
Dlaczego o tym piszę? Bo sama - zapytała o M., ...kiedyś Jej o M. opowiadałem. Ciekawi Ją rozwój sytuacji... i powiedziała (znając różne moje "zdarzenia" z przeszłości) ..że ...widzi, że jestem zakochany.
Pierwszy raz, ale TO właśnie widzi. Widzi "skowronki", uśmiech na twarzy... i że też kiedyś chciałaby czuć się podobnie.
Powiedziałem Jej, że ...moje uczucie - zamiast "stygnąć"... staje się coraz silniejsze. Bo to prawda.
Skoro widzi to Ktoś, kto "jakośtam" mnie zna... coś w tym musi być.
Kocham M... (co teraz znów pewnie będzie zmieszane z błotem)...
Ale - TAK JEST.
Nie przeceniaj mnie. ;-D
Jednak... O czym mam pisać? Że - sytuacja napięta do granic możliwości... Za 2 miesiące ślub, "huragan" przygotowań...
A M. mówi, że mnie kocha.
Ja zaś JESTEM PEWIEN, że ..z wzajemnością. Hmm.
Miałem kilka dni temu - spotkanie z Dziewczyną (obiad, bez domysłów)... z którą kiedyś... "romansowałem".
Później, zostaliśmy "przyjaciółmi". Ale - NAPRAWDĘ "przyjaciółmi". No, może nie tak dosłownie, bo rzadko się widujemy... częściej są to maile.
Ona przeważnie jest zagranicą, ale kiedy przyjeżdża - widujemy się.
Mam do Niej zaufanie w "pewnych" sprawach, zatem ...sporo Jej opowiadam.
Dlaczego o tym piszę? Bo sama - zapytała o M., ...kiedyś Jej o M. opowiadałem. Ciekawi Ją rozwój sytuacji... i powiedziała (znając różne moje "zdarzenia" z przeszłości) ..że ...widzi, że jestem zakochany.
Pierwszy raz, ale TO właśnie widzi. Widzi "skowronki", uśmiech na twarzy... i że też kiedyś chciałaby czuć się podobnie.
Powiedziałem Jej, że ...moje uczucie - zamiast "stygnąć"... staje się coraz silniejsze. Bo to prawda.
Skoro widzi to Ktoś, kto "jakośtam" mnie zna... coś w tym musi być.
Kocham M... (co teraz znów pewnie będzie zmieszane z błotem)...
Ale - TAK JEST.
Pisz Chlopaku ...
Ja mam taki nastroj:
http://www.youtube.com/watch?v=IEBL-k_vF0E&feature=related
i ochote na skrzynke "Korony"
http://www.youtube.com/watch?v=ZPO6dOPxmr8&feature=endscreen&NR=1
Ja mam taki nastroj:
http://www.youtube.com/watch?v=IEBL-k_vF0E&feature=related
i ochote na skrzynke "Korony"
http://www.youtube.com/watch?v=ZPO6dOPxmr8&feature=endscreen&NR=1
Prawo Murphy'ego "to czego nie zrobiłeś będzie zawsze ważniejsze od tego co zrobiłeś" - chociaż to iluzja, wynikła z przekonania, że gdyby się to zrobiło, życie by było lepsze;) Nie byłoby, byłoby inne... i pewnie wtedy byś sobie powtarzała że gdybyś tego nie zrobiła, to miałabyś lepsze życie:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
:)
U mnie ...napięcie sięga granic. :/
Już niebawem...
"Po wszystkim" napiszę Wam, jaki "prezent na wesele" wymyśliłem...
Na razie csiiii.... Ale to będzie coś, przez WIELKIE "C".
Jeszcze się z czymś takim nie spotkałem...
Dobrze, nie przechwalam się. :)
Zresztą - konkurencja mi tu rośnie... vide: tomek-tomek.... :)
U mnie ...napięcie sięga granic. :/
Już niebawem...
"Po wszystkim" napiszę Wam, jaki "prezent na wesele" wymyśliłem...
Na razie csiiii.... Ale to będzie coś, przez WIELKIE "C".
Jeszcze się z czymś takim nie spotkałem...
Dobrze, nie przechwalam się. :)
Zresztą - konkurencja mi tu rośnie... vide: tomek-tomek.... :)
Tak poważnie... Nie będę na siłę wzbudzał sensacji, czy niezdrowych emocji... Po co?
Sytuacja "uczuciowa" się nie zmieniła... "Zegar przedweselny" tyka...
Eeehh...
Mój "prezent" - też w przygotowaniu... Jestem pewien - że będzie nietypowy. Ale to - opiszę ze względów bezpieczeństwa - dopiero PO realizacji...
Widujemy się bardzo rzadko. :(
To nie jest miłe... Ale wymiana maili... bardzo "gorączkowa"...
Stąd wrażenie "pierdół" w wątku... :(
Wszystko już zostało powiedziane... przemyślane... i czeka tylko na nasze działanie. M... i moje. Spokojnie. Wszystko w swoim czasie.
P.S. ..a to - KIM jestem/byłem... - ma tak naprawdę "zerowe" znaczenie. ;-)
Mogę być nawet ...Matką Teresą. Albo - Bierutem. Obojętnie.
To ...tylko "wątek poboczny". Czasem może - zabawny, czasami - denerwujący.
Najważniejsze jest to, że ...wszystko zostało przewidziane... musi się wydarzyć... i nie będzie niespodzianek. :/
Bo "cel" jest jasny. I - niezmienny.
Sytuacja "uczuciowa" się nie zmieniła... "Zegar przedweselny" tyka...
Eeehh...
Mój "prezent" - też w przygotowaniu... Jestem pewien - że będzie nietypowy. Ale to - opiszę ze względów bezpieczeństwa - dopiero PO realizacji...
Widujemy się bardzo rzadko. :(
To nie jest miłe... Ale wymiana maili... bardzo "gorączkowa"...
Stąd wrażenie "pierdół" w wątku... :(
Wszystko już zostało powiedziane... przemyślane... i czeka tylko na nasze działanie. M... i moje. Spokojnie. Wszystko w swoim czasie.
P.S. ..a to - KIM jestem/byłem... - ma tak naprawdę "zerowe" znaczenie. ;-)
Mogę być nawet ...Matką Teresą. Albo - Bierutem. Obojętnie.
To ...tylko "wątek poboczny". Czasem może - zabawny, czasami - denerwujący.
Najważniejsze jest to, że ...wszystko zostało przewidziane... musi się wydarzyć... i nie będzie niespodzianek. :/
Bo "cel" jest jasny. I - niezmienny.
Niee... :)
Teraz NAPRAWDĘ jest gorąco...
Do "godziny 0" - można praktycznie odliczać godziny... Nie widzieliśmy się już długo... :(
Ale korespondencja mailowa kwitnie.
Moje uczucie - ani na milimetr nie osłabło.
M. - pisze mi, że Jej ciężko... :/
Rozumiem Ją doskonale. To było do przewidzenia.
Pisze mi również: "Kochaj mnie..."
TO WŁAŚNIE ROBIĘ.
Ostatnie przygotowania w toku. Z mojej strony - również.
"Prezent" na ślub - jest dopinany na "ostatni guzik"...
Opiszę to. Ale dopiero PO.
To jest na tyle charakterystyczne... że mogłoby się wydać.
A do tego - nie dopuszczę.
Dla mnie to również nie jest łatwy czas. Ale - nie zrezygnuję.
WARTO. Od początku wiem, że warto.
Zacząłem wierzyć w to, że ...MIŁOŚĆ istnieje. Prawdziwa.
Życzę każdemu takiej. Szczerze.
Nawet tym wszystkim złośliwcom, tępiącym mnie tutaj... :)
Teraz NAPRAWDĘ jest gorąco...
Do "godziny 0" - można praktycznie odliczać godziny... Nie widzieliśmy się już długo... :(
Ale korespondencja mailowa kwitnie.
Moje uczucie - ani na milimetr nie osłabło.
M. - pisze mi, że Jej ciężko... :/
Rozumiem Ją doskonale. To było do przewidzenia.
Pisze mi również: "Kochaj mnie..."
TO WŁAŚNIE ROBIĘ.
Ostatnie przygotowania w toku. Z mojej strony - również.
"Prezent" na ślub - jest dopinany na "ostatni guzik"...
Opiszę to. Ale dopiero PO.
To jest na tyle charakterystyczne... że mogłoby się wydać.
A do tego - nie dopuszczę.
Dla mnie to również nie jest łatwy czas. Ale - nie zrezygnuję.
WARTO. Od początku wiem, że warto.
Zacząłem wierzyć w to, że ...MIŁOŚĆ istnieje. Prawdziwa.
Życzę każdemu takiej. Szczerze.
Nawet tym wszystkim złośliwcom, tępiącym mnie tutaj... :)
Zegarynka Tak samo pomyślałam :))) Jak w Hollywood :)) "Jeżeli ktoś zna powód dla którego to małżeństwo nie może być zawarte niech ogłosi to teraz albo zmilknie na wieki". I ja tego nie zobaczę..................................................................................................................................................żal........
A może ...jestem świadkiem? Nie wpadliście na to...
I możliwy rozwój sytuacji będzie taki:
http://youtu.be/oy2HQE7p034
I możliwy rozwój sytuacji będzie taki:
http://youtu.be/oy2HQE7p034
Przy porannej kawie na urlopowym 'mymłonie' naszły mnie wizje....
Porywasz narzeczonego...rozumiesz...wpadasz do kościoła w motocyklowym kasku...albo nie..lepiej w hełmie na głowie..a potem zarzucisz nałęczkę jej na głowę i zakrzykniesz! 'MOJA CI JEST!!!'
czy jakoś tak....
A potem pokarzą was w "Uwaga po uwadze" :)
I będzie nowy temat zastępczy, bo 'mama Madzi' już się znudziła....
Coś mało kreatywni jesteście :) Zapraszam do wymyślania nowych scenariuszy :) Ciekawe kto trafi :)
Porywasz narzeczonego...rozumiesz...wpadasz do kościoła w motocyklowym kasku...albo nie..lepiej w hełmie na głowie..a potem zarzucisz nałęczkę jej na głowę i zakrzykniesz! 'MOJA CI JEST!!!'
czy jakoś tak....
A potem pokarzą was w "Uwaga po uwadze" :)
I będzie nowy temat zastępczy, bo 'mama Madzi' już się znudziła....
Coś mało kreatywni jesteście :) Zapraszam do wymyślania nowych scenariuszy :) Ciekawe kto trafi :)
Zakochany na dzień przed uroczystością - przykuje się do ławki w kościele (tej przy samym ołtarzu), rozstawi transparent: "ONA JEST MOJA!" i będzie stosował głodówkę okupacyjną.
Do ślubu nie dojdzie, bo zjedzie się TVN, strażacy z nożycami do cięcia kajdanek...
Zapomniałem dodać, że będzie nagi. Obsypany płatkami róż jedynie.
Do ślubu nie dojdzie, bo zjedzie się TVN, strażacy z nożycami do cięcia kajdanek...
Zapomniałem dodać, że będzie nagi. Obsypany płatkami róż jedynie.
Widze ludzie maja fajna zabawe , zapominacie z kim chcecie rozmawiać ?
No właśnie do kogo piszecie i chcecie aby odpowiedział, coś napisał.
Opisał siebie , swoje poczynania , zamiary precyzyjnie .Czyżbyście juz zaakceptowali to jakim jest człowiekiem , liczy sie chwilowa rozrywka w postaci poczytania co on odpowie?
Egoista , prostak kawał skurwy.yna realizujący swój plan jak w amoku liczy sie tylko to co chce zrealizować poza tym nie ma swiata.
Dajcie ludzie sobie luzu , nie nakręcajcie go .
Po kilku tygodniach wymiany zdań na forum "przejmiecie część jego pogladów" na zycie .
Istnieje lepsza rozrywka :-)
No właśnie do kogo piszecie i chcecie aby odpowiedział, coś napisał.
Opisał siebie , swoje poczynania , zamiary precyzyjnie .Czyżbyście juz zaakceptowali to jakim jest człowiekiem , liczy sie chwilowa rozrywka w postaci poczytania co on odpowie?
Egoista , prostak kawał skurwy.yna realizujący swój plan jak w amoku liczy sie tylko to co chce zrealizować poza tym nie ma swiata.
Dajcie ludzie sobie luzu , nie nakręcajcie go .
Po kilku tygodniach wymiany zdań na forum "przejmiecie część jego pogladów" na zycie .
Istnieje lepsza rozrywka :-)
Olo.
Twoja teoria (że po kilku tygodniach oswajania się z jakimiś poglądami można je przejąć, choćbyśmy początkowo ich nie akceptowali) ma sens, ale Twoje pouczanie odnośnie doboru rozrywek już mi się nie podoba. Rażące są także obrażające wulgarne epitety, nie wnoszą niczego do posta, a zniechęcają do autora. W ten sposób forma Twojego przekazu psuje (dla mnie) treść.
Twoja teoria (że po kilku tygodniach oswajania się z jakimiś poglądami można je przejąć, choćbyśmy początkowo ich nie akceptowali) ma sens, ale Twoje pouczanie odnośnie doboru rozrywek już mi się nie podoba. Rażące są także obrażające wulgarne epitety, nie wnoszą niczego do posta, a zniechęcają do autora. W ten sposób forma Twojego przekazu psuje (dla mnie) treść.
lubię cyfry i litery
Na temat oceny postępowania autora tematu napisano tu już wszystko. Poczynając od mądrych spostrzeżeń, poprzez epitety i kamienowanie.
Historia przybrała z czasem tak idiotyczny kierunek, że można ją tylko uznać za prowokacyjny żart. I tak też to widzę. Inna opcja jest taka, że to psychopata i ten 10 minutowy prezent może być naprawdę spektakularnie wybuchowy... A w takim przypadku inwektywy rzucane na forum nie załatwią sprawy. Zasadniczy temat zupełnie nie nadaje się do żartu i niezależnie jak długo trwa nikt zdrowo myślący nie przyzna, że facet dobrze robi. To rozwój tego forum prowokuje do żartu i tak niech zostanie..
Historia przybrała z czasem tak idiotyczny kierunek, że można ją tylko uznać za prowokacyjny żart. I tak też to widzę. Inna opcja jest taka, że to psychopata i ten 10 minutowy prezent może być naprawdę spektakularnie wybuchowy... A w takim przypadku inwektywy rzucane na forum nie załatwią sprawy. Zasadniczy temat zupełnie nie nadaje się do żartu i niezależnie jak długo trwa nikt zdrowo myślący nie przyzna, że facet dobrze robi. To rozwój tego forum prowokuje do żartu i tak niech zostanie..
A ja Tam byłam i wódkę piłam...
Obudziłam się wczoraj, w Ustce, przy Właściwej Osobie i już nie muszę śpiewać ~;) jak Paulla
http://www.youtube.com/watch?v=Ff1aiF6xC-U
Obudziłam się wczoraj, w Ustce, przy Właściwej Osobie i już nie muszę śpiewać ~;) jak Paulla
http://www.youtube.com/watch?v=Ff1aiF6xC-U
