Widok
Lubię słuchać Duke'a. Mam wówczas często wrażenie, że są rzeczy, które można robić z sensem i w zgodzie z sobą.
Nie wrzuciłaś nic nowego. I pełen szacunek, że to zrobiłaś. Bo o tym warto i trzeba mówić.
Kupię parę nowych noży, trochę bełtów i ze dwie nowe siekiery. Ja tam sobie dam radę. Czniać całą tę RP spółka z o.o., jak ludzie sami nie zechcą sobie dawać rady to nikt za nich tego nie zrobi.
Wiecie co jest największym przekrętem współczesności? Że oddaliśmy dobrowolnie własną wolność za cenę bycia niewolnikiem w korporacji. Korporacji, której jedynym celem jest strzyżenie takich baranów. Podchodzi do mnie np. policjant i mówi tak, jakbym był jego niewolnikiem. A to taki sam koleś jak i ja. Tylko ubrał się w mundur i wydaje mu się, że może coś więcej. Przecież nawet w konstytucji korporacja ma wpisane o wspólnym dobru wszystkich obywateli. Skoro RP spółka z o.o. zarządza w moim imieniu moim dobrem, to chyba nie ona jest moim właścicielem. Wyobrażacie sobie dać komuś mieszkanie w arendę, a on wam mówi co macie jeszcze dokupić, jak zapłacić i w czym pomóc, żeby mu się lepiej mieszkało? Bzdura, co nie?
A jednak nie.
Z lasu pewne sprawy inaczej widać.
You've made my day randall :-)))
Nie wrzuciłaś nic nowego. I pełen szacunek, że to zrobiłaś. Bo o tym warto i trzeba mówić.
Kupię parę nowych noży, trochę bełtów i ze dwie nowe siekiery. Ja tam sobie dam radę. Czniać całą tę RP spółka z o.o., jak ludzie sami nie zechcą sobie dawać rady to nikt za nich tego nie zrobi.
Wiecie co jest największym przekrętem współczesności? Że oddaliśmy dobrowolnie własną wolność za cenę bycia niewolnikiem w korporacji. Korporacji, której jedynym celem jest strzyżenie takich baranów. Podchodzi do mnie np. policjant i mówi tak, jakbym był jego niewolnikiem. A to taki sam koleś jak i ja. Tylko ubrał się w mundur i wydaje mu się, że może coś więcej. Przecież nawet w konstytucji korporacja ma wpisane o wspólnym dobru wszystkich obywateli. Skoro RP spółka z o.o. zarządza w moim imieniu moim dobrem, to chyba nie ona jest moim właścicielem. Wyobrażacie sobie dać komuś mieszkanie w arendę, a on wam mówi co macie jeszcze dokupić, jak zapłacić i w czym pomóc, żeby mu się lepiej mieszkało? Bzdura, co nie?
A jednak nie.
Z lasu pewne sprawy inaczej widać.
You've made my day randall :-)))
Cyt. "Kupię parę nowych noży, trochę bełtów i ze dwie nowe siekiery. Ja tam sobie dam radę. Czniać całą tę RP spółka z o.o., jak ludzie sami nie zechcą sobie dawać rady to nikt za nich tego nie zrobi"
Mam bardzo pokaźny arsenał w tym zakresie;-) a Las i Góry czekają na mój powrót;-)
Cyt. "Wiecie co jest największym przekrętem współczesności? Że oddaliśmy dobrowolnie własną wolność za cenę bycia niewolnikiem w korporacji. Korporacji, której jedynym celem jest strzyżenie takich baranów."
To nie tak: Po '89 pseudo pracodawcy zrobili z Nas niewolników nie dlatego, że kazali nam pracować, tylko dlatego, że staliśmy się po części ich własnością jak niewolnik. Oni byli przecież Przedsiębiorcami. Później bezrobocie spadało jednak ten proces trwał a mentalność ludzi będących przy tzw. władzy się nie zmieniała, na długie lata zostaliśmy niewolnikami. Patrzyli na te proces sami szefowie ich żony a później dzieci. Ci, którzy nie mogli się przebić (mieli mniej szczęścia) zaczęli wyjeżdżać z kraju i ta tendencja się prędko nie odwróci. Za 5 lat Syryjczyk będzie dla Niemca więcej znaczył niż rzetelny Polak. Dlatego dziś drzwi się przymykają i jeśli ktoś nie zdąży wyjechać po prostu zostanie tu niewolnikiem na zawsze.
Pamiętam jak dziś: Chodziłem do 8 klasy SP, nauczyciel od j. polskiego zaprosił Nas do swojego mieszkania i włączył film VIDEO, bajkę pod tytułem "Folwark Zwierzęcy" - dodam, że był to rok '89 a film nawet w formie bajki był zakazany, dodatkowo zrobił nam odpowiedni wykład w tym zakresie. Historia zatoczyła koło i dziś też jestem Koniem w tym folwarku.
Co do Korporacji: Tutaj należy raczej spojrzeć na różne style zarządzania. Nie spotkałem/Nie słyszałem w swoim życiu Managera pochodzącego z zagranicy by miał mniej szacunku do pracowników niż Manager wywodzący się z Polski, raczej zawsze na odwrót. Brak szacunku to domena polskich Zarządzających korporacją.
Mam bardzo pokaźny arsenał w tym zakresie;-) a Las i Góry czekają na mój powrót;-)
Cyt. "Wiecie co jest największym przekrętem współczesności? Że oddaliśmy dobrowolnie własną wolność za cenę bycia niewolnikiem w korporacji. Korporacji, której jedynym celem jest strzyżenie takich baranów."
To nie tak: Po '89 pseudo pracodawcy zrobili z Nas niewolników nie dlatego, że kazali nam pracować, tylko dlatego, że staliśmy się po części ich własnością jak niewolnik. Oni byli przecież Przedsiębiorcami. Później bezrobocie spadało jednak ten proces trwał a mentalność ludzi będących przy tzw. władzy się nie zmieniała, na długie lata zostaliśmy niewolnikami. Patrzyli na te proces sami szefowie ich żony a później dzieci. Ci, którzy nie mogli się przebić (mieli mniej szczęścia) zaczęli wyjeżdżać z kraju i ta tendencja się prędko nie odwróci. Za 5 lat Syryjczyk będzie dla Niemca więcej znaczył niż rzetelny Polak. Dlatego dziś drzwi się przymykają i jeśli ktoś nie zdąży wyjechać po prostu zostanie tu niewolnikiem na zawsze.
Pamiętam jak dziś: Chodziłem do 8 klasy SP, nauczyciel od j. polskiego zaprosił Nas do swojego mieszkania i włączył film VIDEO, bajkę pod tytułem "Folwark Zwierzęcy" - dodam, że był to rok '89 a film nawet w formie bajki był zakazany, dodatkowo zrobił nam odpowiedni wykład w tym zakresie. Historia zatoczyła koło i dziś też jestem Koniem w tym folwarku.
Co do Korporacji: Tutaj należy raczej spojrzeć na różne style zarządzania. Nie spotkałem/Nie słyszałem w swoim życiu Managera pochodzącego z zagranicy by miał mniej szacunku do pracowników niż Manager wywodzący się z Polski, raczej zawsze na odwrót. Brak szacunku to domena polskich Zarządzających korporacją.
Aby umowa była wiążąca wymaga się zgody dwóch stron.
I na dodatek strony te muszą być dobrze poinformowane, bo próba oszukania jednej strony przez drugą z automatu unieważnia umowę. W każdym sądzie.
W '89 byłem pełoletni. Nie zawierałem żadnej umowy z RP spółka z o.o., ani nie udzieliłem nikomu pełnomocnictwa do zawarcia jej w moim imieniu. Fakt, że RP spółka z o.o. zarządza należnym mi majątkiem jest prawem kaduka, bo tak postanowili i tyle. Nie jestem członkiem tej korporacji i nie jestem związany z nią żadnym stosunkiem prawnym. Jedynie korporacja wydaje jakieś wewnętrzne przepisy, ustawy, które jakoby są dla mnie wiążące. Nie są, bo ja się na nie nie zgadzam i nie jestem jej częścią. Nie używam dowodu osobistego, który korporacja wydaje swoim podwładnym, nie posiadam zameldowania, które korporacja każe podwładnym mieć, nie mam jakichkolwiek związków z tą firmą. Płacę im podatek leśny, bo prawem mafii tak postanowili. Poprzedni właściciele zglosili swój majątek do opodatkowania i stąd korporacja wie, że ma tu coś do strzyżenia. Ale zgadzam się na to, bo to jest cena mojego spokoju. Mafia zawsze daje wybór. Tak więc wybrałem, ale czynię to pod przymusem, a nie z własnej woli. Po prostu zamiast użerać się z mafiosami i gapić w odrapane mury celi wolę łazić po lesie ze sforą, zbierać grzyby i wspomagać niektórych dobrym słowem.
Nie jestem nikim w niczyim folwarku.
A swoje prawa wynoszę z faktu, że się tutaj urodziłem i nie jestem tu żadnym przyjezdnym.
A ja bym wolał, żeby korporacją RP zarządzali Polacy, a nie przechrzty czy inni spadochroniarze. Tak jak jest po prostu łatwiej mi się z tym nie utożsamiać.
Wbrew przepowiedni z matrixa Zion nie wygra, bo to dla nas żadna alternatywa :-)) Na pohybel.
I na dodatek strony te muszą być dobrze poinformowane, bo próba oszukania jednej strony przez drugą z automatu unieważnia umowę. W każdym sądzie.
W '89 byłem pełoletni. Nie zawierałem żadnej umowy z RP spółka z o.o., ani nie udzieliłem nikomu pełnomocnictwa do zawarcia jej w moim imieniu. Fakt, że RP spółka z o.o. zarządza należnym mi majątkiem jest prawem kaduka, bo tak postanowili i tyle. Nie jestem członkiem tej korporacji i nie jestem związany z nią żadnym stosunkiem prawnym. Jedynie korporacja wydaje jakieś wewnętrzne przepisy, ustawy, które jakoby są dla mnie wiążące. Nie są, bo ja się na nie nie zgadzam i nie jestem jej częścią. Nie używam dowodu osobistego, który korporacja wydaje swoim podwładnym, nie posiadam zameldowania, które korporacja każe podwładnym mieć, nie mam jakichkolwiek związków z tą firmą. Płacę im podatek leśny, bo prawem mafii tak postanowili. Poprzedni właściciele zglosili swój majątek do opodatkowania i stąd korporacja wie, że ma tu coś do strzyżenia. Ale zgadzam się na to, bo to jest cena mojego spokoju. Mafia zawsze daje wybór. Tak więc wybrałem, ale czynię to pod przymusem, a nie z własnej woli. Po prostu zamiast użerać się z mafiosami i gapić w odrapane mury celi wolę łazić po lesie ze sforą, zbierać grzyby i wspomagać niektórych dobrym słowem.
Nie jestem nikim w niczyim folwarku.
A swoje prawa wynoszę z faktu, że się tutaj urodziłem i nie jestem tu żadnym przyjezdnym.
A ja bym wolał, żeby korporacją RP zarządzali Polacy, a nie przechrzty czy inni spadochroniarze. Tak jak jest po prostu łatwiej mi się z tym nie utożsamiać.
Wbrew przepowiedni z matrixa Zion nie wygra, bo to dla nas żadna alternatywa :-)) Na pohybel.
@Manson:
Była kiedyś na Forum dziewczyna,, nie pamiętam nicka. Bardzo mi się Aradash kojarzy, ale wiem, że to tylko znany mi nick (faceta zresztą), który przykrywa swoim brzmieniem właściwy, podobny. Jak się kiedyś porządnie napruję i mi się synapsy odblokują, to se przypomnę ;)
Ad rem: Dziewczę to głosiło apoteozę anarchizmu. Jednak o ile Ty w swoim lesie możesz być z grubsza anarchistą, tak zwyczajny człowiek społeczny nie ma takiej możliwości.
Przypomniała mi się ona bo napisałem Jej wówczas dokładnie to, co piszę teraz:
Z faktu, że mamy w d.. system nie wynika, że system ma w d.. nas.
Anarchia jest ok przy założeniu, że ludzie są ok. Ale.. tak nie jest. Rozmawialiśmy o tym :D
Była kiedyś na Forum dziewczyna,, nie pamiętam nicka. Bardzo mi się Aradash kojarzy, ale wiem, że to tylko znany mi nick (faceta zresztą), który przykrywa swoim brzmieniem właściwy, podobny. Jak się kiedyś porządnie napruję i mi się synapsy odblokują, to se przypomnę ;)
Ad rem: Dziewczę to głosiło apoteozę anarchizmu. Jednak o ile Ty w swoim lesie możesz być z grubsza anarchistą, tak zwyczajny człowiek społeczny nie ma takiej możliwości.
Przypomniała mi się ona bo napisałem Jej wówczas dokładnie to, co piszę teraz:
Z faktu, że mamy w d.. system nie wynika, że system ma w d.. nas.
Anarchia jest ok przy założeniu, że ludzie są ok. Ale.. tak nie jest. Rozmawialiśmy o tym :D
> Amaranth
Uffff... ależ release dla bańki :) THX!
> mur wali się od wywalenia pierwszej cegły, a nie od narzekania, że to niemożliwe.
Jop. Ale właśnie Ty podchodzisz frontalnie i wywalasz całość. Bo możesz.
Ja jestem zwolennikiem ewolucji a nie rewolucji. I wolę właśnie tę cegiełkę wywalić, zaszczepiając komuś jakąś myśl. Sama skiełkuje na podatnym gruncie. Oranie ugoru mnie nie interesuje :D
Uffff... ależ release dla bańki :) THX!
> mur wali się od wywalenia pierwszej cegły, a nie od narzekania, że to niemożliwe.
Jop. Ale właśnie Ty podchodzisz frontalnie i wywalasz całość. Bo możesz.
Ja jestem zwolennikiem ewolucji a nie rewolucji. I wolę właśnie tę cegiełkę wywalić, zaszczepiając komuś jakąś myśl. Sama skiełkuje na podatnym gruncie. Oranie ugoru mnie nie interesuje :D
Ja jestem zwolennikiem pozostawiania ludziom własnych wyborów.
Nie jestem żadnym wojującym anarchistą i uważam, że mało komu to w sumie pasuje.
Co nie oznacza, że nie mogę żyć po swojemu i o tym gadać.
Kiełkuje tylko to, co zostaje posiane.
Czasami.
P.S. Zrobiłeś mi to samo z Winstonem Wolfem, a właściwie Harveyem Keitelem :-)
Nie jestem żadnym wojującym anarchistą i uważam, że mało komu to w sumie pasuje.
Co nie oznacza, że nie mogę żyć po swojemu i o tym gadać.
Kiełkuje tylko to, co zostaje posiane.
Czasami.
P.S. Zrobiłeś mi to samo z Winstonem Wolfem, a właściwie Harveyem Keitelem :-)
>Ja jestem zwolennikiem pozostawiania ludziom własnych wyborów.
Nie jestem żadnym wojującym anarchistą i uważam, że mało komu to w sumie pasuje.
Co nie oznacza, że nie mogę żyć po swojemu i o tym gadać.
Problem w tym, że nie każdy chce i potrafi znaleźć taki sposób na życie po swojemu, by jego wybory nie miały negatywnych konsekwencji dla innych.
Nie jestem żadnym wojującym anarchistą i uważam, że mało komu to w sumie pasuje.
Co nie oznacza, że nie mogę żyć po swojemu i o tym gadać.
Problem w tym, że nie każdy chce i potrafi znaleźć taki sposób na życie po swojemu, by jego wybory nie miały negatywnych konsekwencji dla innych.
Cyt. "Aby umowa była wiążąca wymaga się zgody dwóch stron. I na dodatek strony te muszą być dobrze poinformowane, bo próba oszukania jednej strony przez drugą z automatu unieważnia umowę. W każdym sądzie"
Nie wiem Czy właściwie się odniosę. Jest rok '89 i później, bezrobocie pewnie na poziomie 25% (można sprawdzić dokładnie gdzieś w GUS), spółki Skarbu Państwa zwalniają na potęgę, restrukturyzują się a inne upadają. Jak tu negocjować? albo masz co do garnka włożyć i dzieci wyżywić albo nie. I tak się zaczął początek niewolnictwa, oczywiście po drodze było wiele zmiennych, referendów PPP itp.
Cyt. "A ja bym wolał, żeby korporacją RP zarządzali Polacy, a nie przechrzty czy inni spadochroniarze. Tak jak jest po prostu łatwiej mi się z tym nie utożsamiać."
Korporacją RP będą zawsze zarządzali Ci, którzy mają wpływ na to, że jest Ten, kto ich interesów chroni. Kto ma wpływ na to? Zawsze grupa a nie jednostka!
Każdy ma jakiś tam wybór, Jedni wolą las a inni szklane domy. Ja zasmakowałem tego pierwszego (całe dzieciństwo i wiek średni tam spędziłem) i tego drugiego (ostatnie 15 lat). Czy bym wrócił: TAK! Czy by ze mną ktoś z bliskiej rodziny poszedł?- NIKT! więc wybór jest jasny i czytelny ale stawką nie jest szklany dom;-) Wszystko w swoim czasie. Spokojnie.
Nie wiem Czy właściwie się odniosę. Jest rok '89 i później, bezrobocie pewnie na poziomie 25% (można sprawdzić dokładnie gdzieś w GUS), spółki Skarbu Państwa zwalniają na potęgę, restrukturyzują się a inne upadają. Jak tu negocjować? albo masz co do garnka włożyć i dzieci wyżywić albo nie. I tak się zaczął początek niewolnictwa, oczywiście po drodze było wiele zmiennych, referendów PPP itp.
Cyt. "A ja bym wolał, żeby korporacją RP zarządzali Polacy, a nie przechrzty czy inni spadochroniarze. Tak jak jest po prostu łatwiej mi się z tym nie utożsamiać."
Korporacją RP będą zawsze zarządzali Ci, którzy mają wpływ na to, że jest Ten, kto ich interesów chroni. Kto ma wpływ na to? Zawsze grupa a nie jednostka!
Każdy ma jakiś tam wybór, Jedni wolą las a inni szklane domy. Ja zasmakowałem tego pierwszego (całe dzieciństwo i wiek średni tam spędziłem) i tego drugiego (ostatnie 15 lat). Czy bym wrócił: TAK! Czy by ze mną ktoś z bliskiej rodziny poszedł?- NIKT! więc wybór jest jasny i czytelny ale stawką nie jest szklany dom;-) Wszystko w swoim czasie. Spokojnie.
No właśnie tak to działa. Jak jesteś niewolnikiem we własnym świecie to zaczynasz się martwić, że stracisz to co posiadasz. I zazdrościsz tym, co mają dużo. Mylnie uważając, że zarządcy majątku są jego właścicielami. Tak nie jest, a podsycanie w ludziach tego przekonania to jest właśnie majstersztyk oszustwa. Chcesz mieć niewolnika, pożycz komuś pieniądze :-)) (Ze względu na ograniczenie wątku pominę kokieteryjną rolę starozakonnych w kreowaniu globalnego zadłużenia, w tym nas, Polaków, powiem jedynie, że oni pożyczają ci twoje pieniądze i kreują fikcyjny dług wobec siebie). Nic z tego co mówisz nie stoi w opozycji do mojej tezy o braku prawnej podstawy działania RP spółka z o.o.
No cóż...dobrze jest być wolnym i niezależnym,od nikogo i od niczego.Jest to może częściowo możliwe o ile nie posiada się rodziny.Siłą rzeczy chcesz zapewnić swoim bliskim spokojny byt.Nikt z Was zapewne nie mieszka na ulicy,nie wyjada resztek ze śmietników,w ten czy inny sposób zdobył to co posiada i z tym sobie żyje.I dobrze jeśli dopisuje Wam zdrowie bo w przeciwnym wypadku na nic deklaracje o wypisywaniu się ze spółki zwanej Polską bo chcemy żyć,leczyć się i wyleczyć.
Noooooo rzekl c w lozku.
Serio nie uzywasz Mansonie dowodu osobistego?
Ja tez. Ja pikuje, teraz juz wiem czemu sie czasem zgadzamy.
Pas i port zjadl mi pies. Id kot.
Dlatego po czesci czuje sie wolny.
A ten Twoj text to sobie gotykiem za ramka namaluje czarnym czyms.
Podpisze Toba. Kiedys jak bede juz stary i siwy albo lysy, zapewne stane przed sadem (niekoniecznie ziemskim) to wyciagne z plecaka te ramke, i bede cwiczyl dykcje :)
musze zapamietac se wkleje thx
W '89 byłem pełoletni. Nie zawierałem żadnej umowy z RP spółka z o.o., ani nie udzieliłem nikomu pełnomocnictwa do zawarcia jej w moim imieniu. Fakt, że RP spółka z o.o. zarządza należnym mi majątkiem jest prawem kaduka, bo tak postanowili i tyle. Nie jestem członkiem tej korporacji i nie jestem związany z nią żadnym stosunkiem prawnym. Jedynie korporacja wydaje jakieś wewnętrzne przepisy, ustawy, które jakoby są dla mnie wiążące. Nie są, bo ja się na nie nie zgadzam i nie jestem jej częścią. Nie używam dowodu osobistego, który korporacja wydaje swoim podwładnym, nie posiadam zameldowania, które korporacja każe podwładnym mieć, nie mam jakichkolwiek związków z tą firmą. Płacę im podatek leśny, bo prawem mafii tak postanowili. Poprzedni właściciele zglosili swój majątek do opodatkowania i stąd korporacja wie, że ma tu coś do strzyżenia. Ale zgadzam się na to, bo to jest cena mojego spokoju. Mafia zawsze daje wybór. Tak więc wybrałem, ale czynię to pod przymusem, a nie z własnej woli. Po prostu zamiast użerać się z mafiosami i gapić w odrapane mury celi wolę łazić po lesie ze sforą, zbierać grzyby i wspomagać niektórych dobrym słowem.
Nie jestem nikim w niczyim folwarku.
A swoje prawa wynoszę z faktu, że się tutaj urodziłem i nie jestem tu żadnym przyjezdnym.
A ja bym wolał, żeby korporacją RP zarządzali Polacy, a nie przechrzty czy inni spadochroniarze. Tak jak jest po prostu łatwiej mi się z tym nie utożsamiać.
Wbrew przepowiedni z matrixa Zion nie wygra, bo to dla nas żadna alternatywa :-)) Na pohybel.
Serio nie uzywasz Mansonie dowodu osobistego?
Ja tez. Ja pikuje, teraz juz wiem czemu sie czasem zgadzamy.
Pas i port zjadl mi pies. Id kot.
Dlatego po czesci czuje sie wolny.
A ten Twoj text to sobie gotykiem za ramka namaluje czarnym czyms.
Podpisze Toba. Kiedys jak bede juz stary i siwy albo lysy, zapewne stane przed sadem (niekoniecznie ziemskim) to wyciagne z plecaka te ramke, i bede cwiczyl dykcje :)
musze zapamietac se wkleje thx
W '89 byłem pełoletni. Nie zawierałem żadnej umowy z RP spółka z o.o., ani nie udzieliłem nikomu pełnomocnictwa do zawarcia jej w moim imieniu. Fakt, że RP spółka z o.o. zarządza należnym mi majątkiem jest prawem kaduka, bo tak postanowili i tyle. Nie jestem członkiem tej korporacji i nie jestem związany z nią żadnym stosunkiem prawnym. Jedynie korporacja wydaje jakieś wewnętrzne przepisy, ustawy, które jakoby są dla mnie wiążące. Nie są, bo ja się na nie nie zgadzam i nie jestem jej częścią. Nie używam dowodu osobistego, który korporacja wydaje swoim podwładnym, nie posiadam zameldowania, które korporacja każe podwładnym mieć, nie mam jakichkolwiek związków z tą firmą. Płacę im podatek leśny, bo prawem mafii tak postanowili. Poprzedni właściciele zglosili swój majątek do opodatkowania i stąd korporacja wie, że ma tu coś do strzyżenia. Ale zgadzam się na to, bo to jest cena mojego spokoju. Mafia zawsze daje wybór. Tak więc wybrałem, ale czynię to pod przymusem, a nie z własnej woli. Po prostu zamiast użerać się z mafiosami i gapić w odrapane mury celi wolę łazić po lesie ze sforą, zbierać grzyby i wspomagać niektórych dobrym słowem.
Nie jestem nikim w niczyim folwarku.
A swoje prawa wynoszę z faktu, że się tutaj urodziłem i nie jestem tu żadnym przyjezdnym.
A ja bym wolał, żeby korporacją RP zarządzali Polacy, a nie przechrzty czy inni spadochroniarze. Tak jak jest po prostu łatwiej mi się z tym nie utożsamiać.
Wbrew przepowiedni z matrixa Zion nie wygra, bo to dla nas żadna alternatywa :-)) Na pohybel.
@z głową w chmurach
Cyt. Problem w tym, że nie każdy chce i potrafi znaleźć taki sposób na życie po swojemu, by jego wybory nie miały negatywnych konsekwencji dla innych
@inka-inka
Cyt. No cóż...dobrze jest być wolnym i niezależnym,od nikogo i od niczego.Jest to może częściowo możliwe o ile nie posiada się rodziny.Siłą rzeczy chcesz zapewnić swoim bliskim spokojny byt.
Bardzo trafne porównanie.
Ja mogłem zostać tam gdzie się urodziłem, dorastałem i się prawdziwego życia nauczyłem (zresztą nadal mam do czego wracać) ale nie chciałem robić tego rodzinie to jest dobre np. dla mnie ale też z pewnym zastrzeżeniem, wiek jednak robi swoje. Spacer po lesie na równym terenie może być prawdziwą przyjemnością w każdym wieku, spacer po lesie w terenie mocno pagórkowatym (nie górzystym) w podeszłym wieku, staje się wyzwaniem.
To jest taki przykład, który oddaje kwintesencję prawdziwego życia i mierzenia sił na zamiary.
Dla humoru, pewnie większość z Was już to oglądała: http://www.youtube.com/watch?v=7sRBoIrskdw
@inka-inka
Cyt. .Nikt z Was zapewne nie mieszka na ulicy,nie wyjada resztek ze śmietników,w ten czy inny sposób zdobył to co posiada i z tym sobie żyje.
Ostatnio (wrzesień) byłem w Gdyni, wychodzimy ok. 23:00 z restauracji, idzie bezdomny, osoba, która jest ze mną wyciąga pieniądze i daje bezdomnemu (bezdomny o to nawet nie prosił), częstując przy okazji papierosem bezdomny dziękuje a my idziemy na nad nabrzeże na spacer i opowiada mi ten mój znajomy historię, że kilka lat był bezdomnym i mieszkał w W. na Zachodnim, różne aspekty takiego życia itd. Bardzo ciekawa to była historia i lekcja dla mnie, by dostrzec innych nieznany mi punkt widzenia.
Cyt. Problem w tym, że nie każdy chce i potrafi znaleźć taki sposób na życie po swojemu, by jego wybory nie miały negatywnych konsekwencji dla innych
@inka-inka
Cyt. No cóż...dobrze jest być wolnym i niezależnym,od nikogo i od niczego.Jest to może częściowo możliwe o ile nie posiada się rodziny.Siłą rzeczy chcesz zapewnić swoim bliskim spokojny byt.
Bardzo trafne porównanie.
Ja mogłem zostać tam gdzie się urodziłem, dorastałem i się prawdziwego życia nauczyłem (zresztą nadal mam do czego wracać) ale nie chciałem robić tego rodzinie to jest dobre np. dla mnie ale też z pewnym zastrzeżeniem, wiek jednak robi swoje. Spacer po lesie na równym terenie może być prawdziwą przyjemnością w każdym wieku, spacer po lesie w terenie mocno pagórkowatym (nie górzystym) w podeszłym wieku, staje się wyzwaniem.
To jest taki przykład, który oddaje kwintesencję prawdziwego życia i mierzenia sił na zamiary.
Dla humoru, pewnie większość z Was już to oglądała: http://www.youtube.com/watch?v=7sRBoIrskdw
@inka-inka
Cyt. .Nikt z Was zapewne nie mieszka na ulicy,nie wyjada resztek ze śmietników,w ten czy inny sposób zdobył to co posiada i z tym sobie żyje.
Ostatnio (wrzesień) byłem w Gdyni, wychodzimy ok. 23:00 z restauracji, idzie bezdomny, osoba, która jest ze mną wyciąga pieniądze i daje bezdomnemu (bezdomny o to nawet nie prosił), częstując przy okazji papierosem bezdomny dziękuje a my idziemy na nad nabrzeże na spacer i opowiada mi ten mój znajomy historię, że kilka lat był bezdomnym i mieszkał w W. na Zachodnim, różne aspekty takiego życia itd. Bardzo ciekawa to była historia i lekcja dla mnie, by dostrzec innych nieznany mi punkt widzenia.
Dopiero doczytalem teraz Moje Drogie Dzieci posty.
To ja mam inne pytanie w zwiazku z tym doczytaniem.
Moze ktos odpowie.
Zmarzl mi ktos z Was w zimie? Tak naprawde zmarzl, ze prawie zamarzl.
Mial zamarzniety kran z woda rano i roztapial snieg, aby sie napic?
Ja nie zamarzlem bo moj organizm i cialo sa sekate jak syberyjskie drzewo, ktore swa niska korone chyli ku rzece Kolyma. Szkoda, ze nie przyjeli mnie milion lat temu do Legii Cudzoziemskiej. Nie przyjeli albowiem sie nie zglosilem. I tyle.
Nie zgadzam sie ze sytuacja ludzka jest wynikiem tylko i wylacznie suma wlasnych wyborow.
To ja mam inne pytanie w zwiazku z tym doczytaniem.
Moze ktos odpowie.
Zmarzl mi ktos z Was w zimie? Tak naprawde zmarzl, ze prawie zamarzl.
Mial zamarzniety kran z woda rano i roztapial snieg, aby sie napic?
Ja nie zamarzlem bo moj organizm i cialo sa sekate jak syberyjskie drzewo, ktore swa niska korone chyli ku rzece Kolyma. Szkoda, ze nie przyjeli mnie milion lat temu do Legii Cudzoziemskiej. Nie przyjeli albowiem sie nie zglosilem. I tyle.
Nie zgadzam sie ze sytuacja ludzka jest wynikiem tylko i wylacznie suma wlasnych wyborow.
A ja mam pytanie C do Ciebie...czy miałeś dzień w którym uzmysłowiłeś sobie że nie masz kasy i nie możesz kupić dzieciom jedzenia,nie sobie ale dzieciom które kochasz ponad wszystko...i to jest dramat..w takim momencie pójdziesz do każdej pracy,będziesz tyrał ponad siły żeby tylko zapewnić im jedzenie,dach nad głową i spokojne dzieciństwo.
No ja tu mam cos do powiedzenia..
Kiedyś tak miałam. Przyszedł dzień, że kasy ani na jedzenie dla dzieci, ani na opłaty za mieszkanie prady i inne rzeczy..
Cała bizuteria, której i tak nie uzywam wylądowała w lombardzie.. Książki w antykwariacie.
W głowie najgorsze myśli..
Ale jak już pisalam, mam w życiu szczęście do ludzi, do sytuacji, do wydarzeń.
Dziś to wszystko historia. Dzieci w połowie wykształcone. Sa na dobrej drodze do pelnej samodzielności..
Poradziłam sobie. Może i duzo za to zaplacilam. Ale to historia..
i ze wszystkich miejsc najbardziej kocham Gdynie i Polske.
Kiedyś tak miałam. Przyszedł dzień, że kasy ani na jedzenie dla dzieci, ani na opłaty za mieszkanie prady i inne rzeczy..
Cała bizuteria, której i tak nie uzywam wylądowała w lombardzie.. Książki w antykwariacie.
W głowie najgorsze myśli..
Ale jak już pisalam, mam w życiu szczęście do ludzi, do sytuacji, do wydarzeń.
Dziś to wszystko historia. Dzieci w połowie wykształcone. Sa na dobrej drodze do pelnej samodzielności..
Poradziłam sobie. Może i duzo za to zaplacilam. Ale to historia..
i ze wszystkich miejsc najbardziej kocham Gdynie i Polske.
To nie jest dramat.
To jest moment, w ktorym nalezy poczuc energie (nakrecic sprezyne), empatie, odpowiedzialonosc (na ktory to termin Wasza Kobieca Rasa zawsze prawie sie powoluje)
I tyle.
A nade wszystko Moje Kochane Blond Dziecko, zanim sie zacznie miec potomkow warto sie dwa razy zastanowic.
Czasem nawet trzy.
hehe
To jest moment, w ktorym nalezy poczuc energie (nakrecic sprezyne), empatie, odpowiedzialonosc (na ktory to termin Wasza Kobieca Rasa zawsze prawie sie powoluje)
I tyle.
A nade wszystko Moje Kochane Blond Dziecko, zanim sie zacznie miec potomkow warto sie dwa razy zastanowic.
Czasem nawet trzy.
hehe
Panie "C";
Pytasz poważnie? Czy raczej sprawdzasz? Mamy się tu licytować? kto twardszy? Manson, C, Czy Ja? tyle tylko, jak tą twardość chcesz sprawdzić? Poprzez zawody na zasadach Strong Manów? Czy prawdziwe życie.
Gdzieś ty chłopie zaznał prawdziwego wilgotnego wiatru przy temperaturze -25 stopni C? Nad morzem? Że zamarzłeś na Amen. Nie rozśmieszaj mnie;-) Wiesz co to jest mieć 6 lat, iść do szkoły kilka kilometrów schodząc z gór po to by wyjść na nią za kilka godzin? przy temperaturze ponad -20 stopni C i przy wietrze ponad 100 km/h?, przy głębokości śniegu ponad metr? I nie idziesz sobie udeptaną ścieżką robisz sam sobie Ją. Jak wpadniesz w to kilku twoich rówieśników musi Cię z niej wyciągać. Pytam się wiesz coś o tym? Nazywając mnie dzieckiem? Kim ty jesteś żeby nazywać mnie dzieckiem?. Kropla drąży skałę a nie siła.
@inka-inka; @anna;
Ja też tak w życiu miałem, że wyzwaniem dla mnie było mieć na bułkę. Wyszedłem z tego bardzo ale to bardzo ciężką pracą, i fizyczną i umysłową (ucząc się). Zarabiając na siebie. Udało się ale tylko dlatego, że dopisało mi szczęście. To taka nagroda od Boga za wysiłek wkładany przez niemal całe życie a może jak kto woli splot zdarzeń.
Pytasz poważnie? Czy raczej sprawdzasz? Mamy się tu licytować? kto twardszy? Manson, C, Czy Ja? tyle tylko, jak tą twardość chcesz sprawdzić? Poprzez zawody na zasadach Strong Manów? Czy prawdziwe życie.
Gdzieś ty chłopie zaznał prawdziwego wilgotnego wiatru przy temperaturze -25 stopni C? Nad morzem? Że zamarzłeś na Amen. Nie rozśmieszaj mnie;-) Wiesz co to jest mieć 6 lat, iść do szkoły kilka kilometrów schodząc z gór po to by wyjść na nią za kilka godzin? przy temperaturze ponad -20 stopni C i przy wietrze ponad 100 km/h?, przy głębokości śniegu ponad metr? I nie idziesz sobie udeptaną ścieżką robisz sam sobie Ją. Jak wpadniesz w to kilku twoich rówieśników musi Cię z niej wyciągać. Pytam się wiesz coś o tym? Nazywając mnie dzieckiem? Kim ty jesteś żeby nazywać mnie dzieckiem?. Kropla drąży skałę a nie siła.
@inka-inka; @anna;
Ja też tak w życiu miałem, że wyzwaniem dla mnie było mieć na bułkę. Wyszedłem z tego bardzo ale to bardzo ciężką pracą, i fizyczną i umysłową (ucząc się). Zarabiając na siebie. Udało się ale tylko dlatego, że dopisało mi szczęście. To taka nagroda od Boga za wysiłek wkładany przez niemal całe życie a może jak kto woli splot zdarzeń.
Panie R.N. też mi sie nie chce licytować bo w tym co pisalam nie chodziło mi o przysłowiową bułke ale o coś wiecej..
Chwilowe poczucie bezradności, kiedy zostajesz z kupa dzieci (no nie zastanawialam sie nad tym czy bedzie mnie stac je wychowac..), bez pracy, bez szans na znalezienie owej, bez kasy. a przed toba jutro..
I owszem, pewnie w części to moja wina była. Mogłam wrocic do pracy po urodzeniu dziecieczków a nie siedziec w domu i "nic nie robic"..wtedy nie mialabym problemu..
Ale teraz tez juz nie mam.
Mam tylko nadzieje, i chcialabym aby wszystkie moje dzieci umiały czasem tez poswiecic siebie.. Aby nie były egoistami mowiacymi i dbajacymi TYLKO o siebie i swoje tzw szczescie..
Poki co chyba takie są...
Chwilowe poczucie bezradności, kiedy zostajesz z kupa dzieci (no nie zastanawialam sie nad tym czy bedzie mnie stac je wychowac..), bez pracy, bez szans na znalezienie owej, bez kasy. a przed toba jutro..
I owszem, pewnie w części to moja wina była. Mogłam wrocic do pracy po urodzeniu dziecieczków a nie siedziec w domu i "nic nie robic"..wtedy nie mialabym problemu..
Ale teraz tez juz nie mam.
Mam tylko nadzieje, i chcialabym aby wszystkie moje dzieci umiały czasem tez poswiecic siebie.. Aby nie były egoistami mowiacymi i dbajacymi TYLKO o siebie i swoje tzw szczescie..
Poki co chyba takie są...
Pani Anno;
Cyt. "Chwilowe poczucie bezradności, kiedy zostajesz z kupa dzieci (no nie zastanawialam sie nad tym czy bedzie mnie stac je wychowac..), bez pracy, bez szans na znalezienie owej, bez kasy. a przed toba jutro.."
Ja byłem takim właśnie dzieckiem, nie Twoim a innej "mojej" Mamy, która była w bardzo podobnej sytuacji. Wiem dokładnie co masz na myśli, nigdy o to nie miałem żalu do mojej mamy. Takie okoliczności, takie życie. Nie ma co wracać.
Dziękując za wspólne pisanie, życzę Paniom miłego dnia.
Cyt. "Chwilowe poczucie bezradności, kiedy zostajesz z kupa dzieci (no nie zastanawialam sie nad tym czy bedzie mnie stac je wychowac..), bez pracy, bez szans na znalezienie owej, bez kasy. a przed toba jutro.."
Ja byłem takim właśnie dzieckiem, nie Twoim a innej "mojej" Mamy, która była w bardzo podobnej sytuacji. Wiem dokładnie co masz na myśli, nigdy o to nie miałem żalu do mojej mamy. Takie okoliczności, takie życie. Nie ma co wracać.
Dziękując za wspólne pisanie, życzę Paniom miłego dnia.
Uszanowanie Zacny R.N.
Az sie zalogowalem z wrazenia. :))
Masz za duzo pytan Dziecko.
Skup sie nad jednym.
Moze odpowiem.
Poki co zanim zastanowisz sie jakie zadac (to wazne bo masz tylko jedno) posluchaj muzy.
:)
https://www.youtube.com/watch?v=lH0gnwtSEGI
A co do Mansona... to leniwy twardziel :)))
Kiedys dawno temu pomogl mi oraz takiej pani w lesie w sniegu wywloczyc auto z lasu w las. Z tego drugiego lasu bylo blizej do wsi. Nie bylo zimno byl ino mroz. Gorzej ze, Mansonowi zamarzla skrzynia (znaczy mechanizm i plyny) Nigdy nie zapomne jemu gdy z otwartym oknem z zamarznieta broda robil kolejne kolko aby rozgrzac wsteczny. hlehle i tak nie cofnal. Rade zawsze dajemy. Ale panika w oczach pani Joli byla niezapomniana. I jest
Az sie zalogowalem z wrazenia. :))
Masz za duzo pytan Dziecko.
Skup sie nad jednym.
Moze odpowiem.
Poki co zanim zastanowisz sie jakie zadac (to wazne bo masz tylko jedno) posluchaj muzy.
:)
https://www.youtube.com/watch?v=lH0gnwtSEGI
A co do Mansona... to leniwy twardziel :)))
Kiedys dawno temu pomogl mi oraz takiej pani w lesie w sniegu wywloczyc auto z lasu w las. Z tego drugiego lasu bylo blizej do wsi. Nie bylo zimno byl ino mroz. Gorzej ze, Mansonowi zamarzla skrzynia (znaczy mechanizm i plyny) Nigdy nie zapomne jemu gdy z otwartym oknem z zamarznieta broda robil kolejne kolko aby rozgrzac wsteczny. hlehle i tak nie cofnal. Rade zawsze dajemy. Ale panika w oczach pani Joli byla niezapomniana. I jest
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
To wszystko są kwestie, który każdy w życiu przewałkowuje setki razy. Nie wiem, czy jakieś konkluzje w ogóle są możliwe. Zawsze kończy się na Heglu. Ktoś stawia tezę. Natychmiast jest kontra w postaci antytezy. Tworzy się synteza. Ale ta synteza automatycznie staje się tezą. Natychmiast jest kontra w postaci... I tak w kółko Macieju.
Był taki mądrala, Fukuyama. Odtrąbił koniec historii kiedyś. Że teraz już będzie liberalny kapitalizm forever and ever, amen. Tylko, że ten jego koniec historii polegał na tym, że on coś zrozumiał. I postawił tezę. A zaraz potem ktoś zniszczył kilka budynków w USA i zaczął się nowy rozdział.
Ale pomału. Trzeba mieć pieniądze. Żeby realizować marzenia. I odwagę. Żeby czasem zrobić zawrotkę, kiedy popłynęło się z prądem. I zdrowie. W tym akurat pieniądze mogą pomóc. Ale nie muszą (jak ten koleś od Appla się nazywał? Jobs przez jedno czy dwa b? Jobbs?).
No i szczęście. Ci na Titanicu mieli przecież i pieniądze i zdrowie.
Czyli trza mieć pieniądze i odwagę i zdrowie i szczęście.
I akwedukt! Zamknij się!
Powyższe to oczywiście krótki przepis na szczęśliwego egoistę. Prawdopodobnie są rzeczy większe i ważniejsze. Prawdopodobnie to nasze 70-80 (może więcej, może mniej, kto wie) lat to nic w porównaniu z wiecznością. Prawdopodobnie prawdziwą wolność i szczęście zyskamy, gdy Bóg będzie już wszystkim i we wszystkim i kiedy cały ten syf i zło już spłynie. I prawdopodobnie ten plan jest już konsekwentnie i często w sposób dla nas niezrozumiały realizowany.
No i prawdopodobnie są jakieś szczęśliwe rodziny. Instynktowny pęd przekazania swojego genotypu wymyka się często rozumowi, bo jest instynktowny i atawistyczny. Ale czy jest sens? Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem. W każdym razie lepiej żeby potomstwo było owocem miłości a nie napierdzianego do środka ego. Bo można kilka osób bardzo skrzywdzić.
Rysunek Raczkowskiego, gdy jeszcze był w formie:
Nauczyciel: zapiszmy temat: Kiedy dziecko jest owocem miłości?
Uczeń: Wtedy kiedy jest warzywem?
Nauczyciel: Jednak zapiszmy nowy temat: Granice poczucia humoru...
Ależ ja mam umysłowe ADHD dzisiaj. Miłego dnia. Walczcie dalej - jak napisał Magik zanim musiał wyjść
Był taki mądrala, Fukuyama. Odtrąbił koniec historii kiedyś. Że teraz już będzie liberalny kapitalizm forever and ever, amen. Tylko, że ten jego koniec historii polegał na tym, że on coś zrozumiał. I postawił tezę. A zaraz potem ktoś zniszczył kilka budynków w USA i zaczął się nowy rozdział.
Ale pomału. Trzeba mieć pieniądze. Żeby realizować marzenia. I odwagę. Żeby czasem zrobić zawrotkę, kiedy popłynęło się z prądem. I zdrowie. W tym akurat pieniądze mogą pomóc. Ale nie muszą (jak ten koleś od Appla się nazywał? Jobs przez jedno czy dwa b? Jobbs?).
No i szczęście. Ci na Titanicu mieli przecież i pieniądze i zdrowie.
Czyli trza mieć pieniądze i odwagę i zdrowie i szczęście.
I akwedukt! Zamknij się!
Powyższe to oczywiście krótki przepis na szczęśliwego egoistę. Prawdopodobnie są rzeczy większe i ważniejsze. Prawdopodobnie to nasze 70-80 (może więcej, może mniej, kto wie) lat to nic w porównaniu z wiecznością. Prawdopodobnie prawdziwą wolność i szczęście zyskamy, gdy Bóg będzie już wszystkim i we wszystkim i kiedy cały ten syf i zło już spłynie. I prawdopodobnie ten plan jest już konsekwentnie i często w sposób dla nas niezrozumiały realizowany.
No i prawdopodobnie są jakieś szczęśliwe rodziny. Instynktowny pęd przekazania swojego genotypu wymyka się często rozumowi, bo jest instynktowny i atawistyczny. Ale czy jest sens? Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem. W każdym razie lepiej żeby potomstwo było owocem miłości a nie napierdzianego do środka ego. Bo można kilka osób bardzo skrzywdzić.
Rysunek Raczkowskiego, gdy jeszcze był w formie:
Nauczyciel: zapiszmy temat: Kiedy dziecko jest owocem miłości?
Uczeń: Wtedy kiedy jest warzywem?
Nauczyciel: Jednak zapiszmy nowy temat: Granice poczucia humoru...
Ależ ja mam umysłowe ADHD dzisiaj. Miłego dnia. Walczcie dalej - jak napisał Magik zanim musiał wyjść
Ale fajnie piszecie :-) Tylko obok tematu :-)
Ja o sobie: jestem miękki jak wosk, tylko trzeba wiedzieć, jak mnie ugniatać, żebym się nie pokruszył.
Świata zbawiać nie mam zamiaru, ot po prostu wybrałem sobie kilku ludzi, którym dobrze życzę, sprzyjam i zawsze pomogę. Reszta mnie mało interesuje, bo skoro nie mogę uszczęśliwiać wszystkich to wolę skupić na tych kilku co ich znam (albo mi się tak wydaje).
Mam głębokie przekonanie, że ludzie mają dobre charaktery będąc równocześnie egoistami i żyjąc z wyzysku innych i mi to kompletnie nie przeszkadza.
I na koniec stwierdzę, że ludzkość dawała sobie radę dużo wcześniej, zanim wynaleziono pieniądz. Mało tego, dopóki płaciło się złotem, ilość zasobów pozostawała na stosunkowo niskim poziomie, bo pomimo wielu lat pracy mnóstwa alchemików złota nie udało im się stworzyć. Dopiero starozakonni bankierzy odrywając wartość pieniądza od zabezpieczenia w złocie zaczęli je mnożyć na potęgę :-)
Zagadka: skoro wszystkie państwa na ziemi z USA na czele są winne jakieś 100 bilionów baksów to skąd te baksy się wzięły? ktoś je przyniósł spoza Ziemi? czy może ten globalny dług to totalna lipa i realizacja alchemicznego projektu tworzenia złota z niczego?
Dzisiaj mi pozamarzało w nocy. Idę na grzyby. I wykopię marchewki. Bójcie się imigranci, nie mnie, zimy.
Ja o sobie: jestem miękki jak wosk, tylko trzeba wiedzieć, jak mnie ugniatać, żebym się nie pokruszył.
Świata zbawiać nie mam zamiaru, ot po prostu wybrałem sobie kilku ludzi, którym dobrze życzę, sprzyjam i zawsze pomogę. Reszta mnie mało interesuje, bo skoro nie mogę uszczęśliwiać wszystkich to wolę skupić na tych kilku co ich znam (albo mi się tak wydaje).
Mam głębokie przekonanie, że ludzie mają dobre charaktery będąc równocześnie egoistami i żyjąc z wyzysku innych i mi to kompletnie nie przeszkadza.
I na koniec stwierdzę, że ludzkość dawała sobie radę dużo wcześniej, zanim wynaleziono pieniądz. Mało tego, dopóki płaciło się złotem, ilość zasobów pozostawała na stosunkowo niskim poziomie, bo pomimo wielu lat pracy mnóstwa alchemików złota nie udało im się stworzyć. Dopiero starozakonni bankierzy odrywając wartość pieniądza od zabezpieczenia w złocie zaczęli je mnożyć na potęgę :-)
Zagadka: skoro wszystkie państwa na ziemi z USA na czele są winne jakieś 100 bilionów baksów to skąd te baksy się wzięły? ktoś je przyniósł spoza Ziemi? czy może ten globalny dług to totalna lipa i realizacja alchemicznego projektu tworzenia złota z niczego?
Dzisiaj mi pozamarzało w nocy. Idę na grzyby. I wykopię marchewki. Bójcie się imigranci, nie mnie, zimy.
Wiele słyszałem Bracie, w niektóre co słyszałem wierzę :-)
Na przykład wierzę w to, że źródłem cierpienia są pragnienia i pozbywając się starych pragnień i nie nabywając nowych pozbawiamy wroga wpływu na nasze samopoczucie, w tym komfort życia i troski.
Kiedyś ludzie nie bali się śmierci, tylko ją szanowali, za to bali się Boga.
Teraz boją się śmierci, nie szanują jej, a Boga mają w d**ie.
(od razu tłumaczę, nie chodzi o Boga w wyobrażeniu katolickim, lecz o Boga w wyobrażeniu praprzyczyny wszystkiego)
Na przykład wierzę w to, że źródłem cierpienia są pragnienia i pozbywając się starych pragnień i nie nabywając nowych pozbawiamy wroga wpływu na nasze samopoczucie, w tym komfort życia i troski.
Kiedyś ludzie nie bali się śmierci, tylko ją szanowali, za to bali się Boga.
Teraz boją się śmierci, nie szanują jej, a Boga mają w d**ie.
(od razu tłumaczę, nie chodzi o Boga w wyobrażeniu katolickim, lecz o Boga w wyobrażeniu praprzyczyny wszystkiego)
Masnon.
Jesli idzie o Grecje mialem na mysli to:
http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/384130,jak-grecka-wioska-i-zagraniczny-turysta-probuja-wyjasnic-kryzys-strefy-euro.html
stare, ale jare.
Nie lubie dlugich kawalow.
Jesli idzie o Grecje mialem na mysli to:
http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/384130,jak-grecka-wioska-i-zagraniczny-turysta-probuja-wyjasnic-kryzys-strefy-euro.html
stare, ale jare.
Nie lubie dlugich kawalow.
Raczej poczytaj to:
http://pozaschematy.pl/2007/06/05/amerykanin-i-meksykanski-rybak/
I następna zagadka: jakiego pochodzenia był amerykański biznesmen?
http://pozaschematy.pl/2007/06/05/amerykanin-i-meksykanski-rybak/
I następna zagadka: jakiego pochodzenia był amerykański biznesmen?
To prosta Twoja zagadka Mansonie.
Odpowiedz bedzie w mojej zagadce.
Dlaczego? chce pojechac tam:
http://www.br.de/nachrichten/inhalt/kriegsende-1945-befreiung-obersalzberg-100.html
Odpowiedz bedzie w mojej zagadce.
Dlaczego? chce pojechac tam:
http://www.br.de/nachrichten/inhalt/kriegsende-1945-befreiung-obersalzberg-100.html