Widok

Układy małżeńskie

Żona od zajścia w ciążę to było 3 lata temu, przestała normalnie ze mną współżyć. Okres ciąży rozumiem, bo była zagrożona, naprawdę to z tego powodu nie stanowiło problemu, pociąży również, pół roku rok. Synek ma teraz natomiast 1,9 miesięcy. Po roku od ciąży powiedziałem sobie dość, już mnie nie pociąga seksualnie. Od roku przestałem z żoną sypiać, nie współżyjemy. Przestałem ją dotykać, pzrytulać. Teraz jesteśmy razem, dla dziecka. Już nie proszę Jej o wsółżycie. Oboje kochamy i opiekujemy się synkiem. Jej wybór.

Takie życie
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 14
Otóż my teraz dyskutujemy tu nad tym wszystkim, a świat tymczasem przewraca się na głowę – http://sites.google.com/site/753nwes wymieniać się żonami nie jest już grzechem! Naprawdę do końca świata niedaleko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam.Ja rozumie Gdynianina ponieważ sama tkwię w podobnym bagnie po uszy.Nie jest to takie proste jak się wszystkim wydaje.On nie chce zostawić synów,a ja nie mogę odejść bo nie mam dokąd.Drugą sprawa są zwierzęta których też nie zostawię.I tak to wygląda.Ja nie mogę zostawić zwierząt bo bym się zapłakała a co dopiero dzieci.To byłby wielki żal i bul!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak Pan coś powiesz Panie Zielony to.....
Ty mój psychologu ::::)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak poczytałam Twoje posty ~Gdynianinie39l i tak sobie myślę:
że w gruncie rzeczy bardzo chciałbyś aby wszystko wróciło do normy tzn. do takich więzi, uczuć i bliskości jakie były na początku Waszego małżeństwa. Jeśli rozmawiałeś z żoną na ten temat nie raz i nie dwa i nic się nie zmieniło to bardzo możliwe że już się nic nie zmieni...
ale za to Ty będziesz człowiekiem wiecznie sfrustrowanym, który się broni przed nowym związkiem bo nie wierzy kobietom jak piszesz i bojącym się o swój majątek, który "zapewne" zabierze Ci kochanka. No bardzo Cię proszę...
nie sądź wszystkich swoją miarą... "wrobi mnie w dzieci oskarży o gwałt" - a co mają zrobić kobiety, którym też się życie nie poukładało i nie zależy im na wypchanym portfelu faceta, ani na jego samochodzie, domu czy czymś tam jeszcze???
tak naprawdę wiele jest takich, którym potrzebne jest tylko uczucie i ta odrobina romantyzmu...
i nie zasłaniaj się synami, dla dzieci rozwód rodziców to szok ale wbrew pozorom jeśli mają mądrych rodziców a przynajmniej jednego mądrego rodzica to poradzą sobie i z tym - dzieci nie wiedzą co prawda czy jest bliskość fizyczna między rodzicami ale co do czułości i prawdziwych relacji doskonale wyczuwają co się dzieje (mówię to z własnych doświadczeń)
i mnie też wydawało się że dam radę i trzeba utrzymywać małżeństwo za wszelką cenę - dziś wiem, że guzik prawda
Jesteś jeszcze młodym człowiekiem i jestem prawie pewna, że ta Twoja złość, frustracja i bunt będzie narastać z czasem a w związku z tym rzutować na życie rodzinne w tym na relacje z dziećmi. Myślę, że warto podjąć decyzję albo zostaję (bo tak czuję, że wcale nie jesteś o tym przekonany), albo idę inną drogą (niezależnie czy popsuje to Twój wizerunek w rodzinie czy wśród znajomych).
I zgadzam się z Tobą, że nie będzie łatwo tak czy owak a na pewno jeśli chodzi o zaufanie czy do żony jeśli chodzi o odbudowę uczuć czy do "kochanki" czy nowej partnerki..... jeśli taką kiedyś znajdziesz
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Skoro tak postanowiłeś to po jaka cholerę zakładałeś ten temat? Nie lepiej było pożalić się mamusi..???A możne liczyłeś na to, że twoja ukochana zona tez bywa na forum to przeczyta a potem przytuli do cycuszka takiego dużego chłopczyka....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Romansu nie chcę, nie będzie. Mój wizerunek w rodzinie znajomych jest mocno pozytywny. Wszystko co zbudowałem miałbym dać kochance tylko dlatego że kilka razy się spuszczę ? Wrobi mnie w dzieci oskarży o gwałt. Nie wierzę kobietom. Jesli ja z żoną bardzo się kochaliśmy, mamy wspaniałych synów to ja mam im odbierać rodzinę ?! To są moi synowie są moim światem ! Brakuje mi seksu ale nie kosztem synów. Nie mam 20 lat ! Mam 40 lat ! Nie myslę jak dziecko, ze mnie swędzi i muszę sie podrapać.
Opisuję w tym temacie sytuację rodzinną i pokazuję jak to wygląda od strony męskiej. Jak może mnie pociągać kobieta która przestała się ze mną kochać, moja wina, moja wina niektórzy tu mówią. Bo mało romantyzmu. Żona zajmuje sie domem ma prawo być zmęczona, rozumiem. Nie rozumiem dlaczego ja i tylko ja jeszcze potrafię pocałować ją na przywitanie i na wyjscie do pracy. Dlaczego ona tego nie robi. Nie ma kochanka, odpuście sobie bzdety doprawianiu róg. Nie ma kochanka. Ja zasuwam w pracy, buduję dom. Widzę ze największe korzyści z tego związku z pracy mojej i żony będą mieli synowie. Oni nie widzą problemu między nami, on dotyczy seksu i czułości.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
@słabeusz
"Nie marudzę, a jedynie udowadniam sobą, jak słabym człowiek być potrafi, jeżeli brak czegoś w związku może być powodem do myślenia o odejściu od rodziny. Jak nigdy okazuję też swoją słabość pisząc tutaj to co czuję. Chyba to potrzeba wygadania się, może to pomoże. Ciężko jest jak jasna cholera"

Zawsze czegoś brak. To tylko wytłumaczenie - usprawiedliwienie siebie. Chyba, że matematyka mówi, że brak wszystkiego lub rzeczy naprawdę najważniejszych, ale to już tylko Ty możesz ocenić. Sądzę, że warto się wygadać. Słowa wypowiedziane lub napisane dają zupełnie inny dystans, niż te kłębiące się w głowie. A może w Twoich rozważaniach ktoś znajdzie kawałek siebie i jemu pomożesz?
lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@słabeusz
Brak decyzji też jest decyzją. Mimo że może się skończyć, że będzie bez jednej i bez drugiej. Myślę, że jak się zastanowisz, to przewidzisz rezultat braku decyzji. Chociaż myślę, że najlepszą drogą do stracenia ich obu będzie długotrwałe okazywanie wahania.
Masz przypadek "m", która próbuje wybaczać. Widzisz co Cię czeka w takim przypadku.

Wydaje mi się, że uczucie może przybladnąć nawet wtedy, jeśli się kochało. Można też wyidealizować sobie obraz drugiej osoby.

To nie jest rada, bo to Twoje życie. Ale ja to widzę tak - wybierzesz kochankę, to jest szansa, że będzie w Was ogień, dopóki Was demencja nie rozłączy. Jeśli wybierzesz żonę, to wrócisz do momentu "sprzed". Bogatszy o doświadczenie jak może być cudownie.
Rozumowo wiem co powinieneś zrobić. Ale rozumowo to i Ty wiesz.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Życzę Ci powodzenia i szczęścia - jakąkolwiek podejmiesz decyzję. Fajnie, żebyś to Ty podjął decyzję, a nie los i przypadek. Będzie dobrze.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
@zielony 11:45
Rozumiem tę kąśliwość po wytłumaczeniu. Dzięki za wysłuchanie i pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Aha 12:24
Rozważałem, owszem ale po co mi psycholog, który powie mi to samo co Ty, Wy tutaj? Widzę, że ludzki problem nie jest dla Was kolejnym codziennym śmiechem i to szanuję, doceniam i dziękuję. Masz całkowitą rację w tym co piszesz. Teraz zdaję się na siebie. Może za jakiś czas napiszę co ze mną. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wysłuchanie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wydaje mi się, że nie jest dobrze kończyć jeden związek, zeby wchodzić w drugi. Tak przynajmniej wołają mądre książki. Jeśli już myślisz nad rozwodem, to nie rób tego dla innej kobiety, ale dlatego, że jesteś w 99% pewien, że aktualny związek nie daje i nie da Ci szczęścia, że nie czeka Cię juz z tą kobietą nic dobrego. Zamykasz jeden rozdział, dajesz odpocząć oczom, po czym otwierasz nowy rozdział.

Daj może czas sobie na przemyślenia. Poproś kochankę o chwilę spokoju, żebyś mógł sobie w głowie wszystko poukładać. Powinna zrozumieć.
Nie jestem psychologiem, ale uważam, że psycholog może czasem pomóc na życiowym zakręcie. Może tą opcję też warto rozważyć?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Aha 11:58
Piszesz zaskakująco tak jakbyś mi w głowie gmerała i wyciągała słowa :) Zapewne albo tak doskonale znasz męską psychikę z codzienności, rozmowy, z autopsji albo masz coś z psychologią do czynienia. Zastanawiałem się nad tym co piszesz nieraz i teraz potwierdziłaś trafność moich zastanowień. Doskonale zdaję sobie sprawę z różnicy między kochaniem a zakochaniem choć na szczęście życie nie postawiło mnie jeszcze przed prawdziwym testem czy "kocham" czy jestem "zakochany". Poniekąd to teraz się dzieje lecz myślę, że są ważniejsze "życiowe testy" na miłość ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie czekaj za długo z decyzją bo możesz na koniec zostać bej jednej i bez drugiej kobiety. ;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tym nie spaniem miałem podobnie... Dzięki za pytania - nieraz sobie je zadawałem i odpowiadałem na nie. Często porywczo - "tak, będzie dobrze, uda się, odejdę do tamtej itp itd", potem chwile opamiętania i myśli typu "powaliło Cię chłopie". Może być tak, że po niedługim czasie cały romans się rozwieje i moje życie będzie musiało wrócić do normy ale czy się tak stanie? Nie wiem. Na razie czekam co czas pokaże. Łatwo nie jest martwić się o tyle osób ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@słabeusz, skoro stoisz teraz przed dylematem moralnym i emocjonalnym, to znaczy, że taki układ Ci nie odpowiada. Są osoby, które potrafią latami żyć w podwójnych związkach. Ta druga dała Ci poczucie szczęścia, oderwania się od rzeczywistości, poczułeś się męski i ważny. Ale teraz Ci źle i chyba czas coś z tym zrobić.

Każde wyjście ma swoje plusy, ale ma też minusy.
Wyobraź sobie, że odchodzisz od żony, opuszczasz Wasze wspólne nudne gniazdo, które jednak daje Ci poczucie stabilizacji. Lecisz z tą, którą uważasz, że kochasz. Wijecie swoje gniazdko, ale już nie jest tak, że widzisz ją raz na jakiś czas, zawsze piękną, przeważnie uśmiechniętą. To, co było zakazane, tajemnicze, odświętne, masz na codzień. Dochodzą problemy rodzinne. Może masz dzieci. Może Ona też je ma. Rodzina może nie akceptować Twojego wyboru. Gorzej, jeśli wtedy wyjdzie, że tak naprawdę byłeś zakochany, a nie kochałeś. Bo zakochanie mija, miłość teoretycznie przetrwa wszystko. Jeśli to tylko zakochanie, to czy nie zabraknie Ci dawnego, może i nudnego, może i niespełnionego, ale zawsze - gniazda, a nie gniazdka?

No druga opcja. Mówisz kochance, że się wypalasz, że ją kochasz, ale nie dajesz rady tego ciągnąć. Rozstajecie się w zgodzie, z lekkim smutkiem, że nie było Wam dane spotkać się wcześniej. Masz idealistyczny obraz tamtej kobiety: piękna, mądra, kochana. Żyjesz z żoną, ale jeśli naprawdę kochasz inną, nie możesz o Niej zapomnieć. No chyba, że to zakochanie. Wtedy, po jakimś czasie uczucie zblednie, pozostawiając po sobie sentyment.

Do czego dążę? Zadaj sobie najpierw pytanie: czy kochasz tą drugą kobietę, czy jesteś po prostu zakochany.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
słabeusz- ale chwała ci za to, że nie czekasz, że ktoś rozwiąże twoje problemy za Ciebie. Tylko chcesz się z tym zmierzyć. Czas na decyzje- porządnie przemyślane.
Pozdrawiam i powodzenia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@słabeusz
Moja kąśliwa uwaga miała oznaczać, że "wianie" skojarzyło mi się z ucieczką od obu kobiet. Wydaje mi się, że chodziło Ci o ucieczkę od kochanki, ale to tylko zgadywanie. Zresztą "mamę" możesz potraktować symbolicznie - jako azyl: praca, hobby, alkohol.
Pytasz jak się skończyła czyjaś historia. Statystyki są znane. Ale nawet na tym forum każda historia jest nieco inna. Twoja jest na pewno zupełnie inna od każdej innej :).
Jak zrozumiesz czemu chcesz uciekać, będziesz o krok bliżej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
słabeusz - mąż nie spał po nocach, nie pozwalał się nawet dotknąć czy przytulić. Nie miał dylematu że zostawi dzieci bo ich nie mamy. Miał dylemat dwóch kobiet. Wybrał to co znał lepiej żonę.
Jak to wygląda z mojej strony? Straciłam do niego sporą część szacunku i zaufania- podobno czas leczy rany ;)
Może zadaj sobie kilka pytań.
Dlaczego pojawiła się ta druga kobieta.
Co nie pasowało ci w twoim dotychczasowym związku co spowodowało pojawienie się miejsca w serduszku dla innej osoby.
Przeanalizuj za i przeciw.
Popatrz na wady i zalety jednej i drugiej kobiety.
Jeżeli masz dzieci, czy będzie cię stać na alimenty- pisze przyziemnie?- tak niestety jest.
Czy Ona ma rodzinę i czy jej nie rozwalasz swoją miłością.
Czy jesteś gotowy na wielką zmianę- i czy np rodzina (rodzice rodzeństwo) będą w stanie to zaakceptować- są rodziny bardzo religijne, które jakby nie było źle nie wyobrażają sobie rozwodu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widzę, że Ty jedna/jeden rozumiesz temat. Nie marudzę, a jedynie udowadniam sobą, jak słabym człowiek być potrafi, jeżeli brak czegoś w związku może być powodem do myślenia o odejściu od rodziny. Jak nigdy okazuję też swoją słabość pisząc tutaj to co czuję. Chyba to potrzeba wygadania się, może to pomoże. Ciężko jest jak jasna cholera a co poniektórzy mędrkują coś o "mamach". Człowiek jest ułomny ze swoimi słabościami i musi z nimi walczyć, ja uległem, teraz mam nauczkę i jako dorosły facet muszę problem rozwiązać. Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry