Widok
Układy małżeńskie
Żona od zajścia w ciążę to było 3 lata temu, przestała normalnie ze mną współżyć. Okres ciąży rozumiem, bo była zagrożona, naprawdę to z tego powodu nie stanowiło problemu, pociąży również, pół roku rok. Synek ma teraz natomiast 1,9 miesięcy. Po roku od ciąży powiedziałem sobie dość, już mnie nie pociąga seksualnie. Od roku przestałem z żoną sypiać, nie współżyjemy. Przestałem ją dotykać, pzrytulać. Teraz jesteśmy razem, dla dziecka. Już nie proszę Jej o wsółżycie. Oboje kochamy i opiekujemy się synkiem. Jej wybór.
Takie życie
Takie życie
Nie pociąga mnie sekualnie, bo przez 3 lata miałem nadzieję że coś sie zmieni.
Mam godność która nie pozwala mi prosić o seks. NIE JESTEM PSEM, NIE SKOMLĘ NIE TO NIE. MÓJ SENS ŻYCIA TO SYNEK !, PO DRUGIE PRACA I SPORT.
NIE SZUKAM I NIE BĘDĘ SZUKAŁ KOCHANKI. SZUKAM JESZCZE JAKIEJŚ DODATKOWEJ REALIZACJI W ŻYCIU. PRZERWAŁEM SZCZERE ROZMOWY Z ŻONĄ, JEST MATKĄ MOJEGO SYNA, NIE JEST JUŻ MOIM SWIATEM>
Mam godność która nie pozwala mi prosić o seks. NIE JESTEM PSEM, NIE SKOMLĘ NIE TO NIE. MÓJ SENS ŻYCIA TO SYNEK !, PO DRUGIE PRACA I SPORT.
NIE SZUKAM I NIE BĘDĘ SZUKAŁ KOCHANKI. SZUKAM JESZCZE JAKIEJŚ DODATKOWEJ REALIZACJI W ŻYCIU. PRZERWAŁEM SZCZERE ROZMOWY Z ŻONĄ, JEST MATKĄ MOJEGO SYNA, NIE JEST JUŻ MOIM SWIATEM>
Dotknąłeś ciężkiego tematu. Bo w tym co piszesz jest bardzo dużo prawdy. Niestety nie mam pojęcia dlaczego tak jest ale naprawdę spory procent kobiet od momentu zajścia w ciążę ma problem z seksem. Wiem co pisze, bo ja miałam ten problem przez ponad 3 lata. I najgorsze jest to, ze nie wiedziałam dlaczego nie mam ochoty na seks. Na samą myśl robiło mi się niedobrze. Powiedziałam nawet mężowi, że jeśli będzie miał skok w bok to to zrozumiem, ale nie chcę o tym wiedzieć.
Teraz już wiem dlaczego tak było. Tak przynajmniej mi się wydaje - nie czułam się kobietą, nie czułam się atrakcyjnie, mimo zapewnień męża, ze jemu nie przeszkadza, ze jestem grubsza i ciało już nie takie jak kiedyś. Sytuacja się zmieniła bo miałam okazję poczuć zainteresowanie innego mężczyzny. Wiem, ze to głupie ale dopiero to uświadomiło mi, ze nadal jestem kobietą i mogę się podobać i nie taka ze mnie "potwora". Ta sytuacja spowodowała, ze nasze pożycie zmieniło się o 360 stopni. Nie mam dla Ciebie rady, bo nie polecam sytuacji, by Twoja żoną zainteresował się ktoś inny, może to mimo wszystko źle się skończyć. Jedyne co to może próbować rozmawiać i wybrać się do seksuologa... Ja dziś żałuję, ze wcześniej tego nie zrobiłam.
Teraz już wiem dlaczego tak było. Tak przynajmniej mi się wydaje - nie czułam się kobietą, nie czułam się atrakcyjnie, mimo zapewnień męża, ze jemu nie przeszkadza, ze jestem grubsza i ciało już nie takie jak kiedyś. Sytuacja się zmieniła bo miałam okazję poczuć zainteresowanie innego mężczyzny. Wiem, ze to głupie ale dopiero to uświadomiło mi, ze nadal jestem kobietą i mogę się podobać i nie taka ze mnie "potwora". Ta sytuacja spowodowała, ze nasze pożycie zmieniło się o 360 stopni. Nie mam dla Ciebie rady, bo nie polecam sytuacji, by Twoja żoną zainteresował się ktoś inny, może to mimo wszystko źle się skończyć. Jedyne co to może próbować rozmawiać i wybrać się do seksuologa... Ja dziś żałuję, ze wcześniej tego nie zrobiłam.
Pozwolę sobie jeszcze dodać, że jestem martwy uczuciowo. Zmieniłem się bardziej niż bym miał odwagę mysleć.
Kiedyś, 11 lat temu jak się poznaliśmy, na jednym z wyjazdów, na wczasy do domków nad jezioro, zabrałem na bok swoją żonę i zaczełem jej deklamować - czytać na głos najlepej jak potrafiłem inwokację z "Pana Tadeusza", bo miałem romantyzm w sobie. Chciałem w chwili wolnej dać coś wyjątkowego swojej w dziewczynie. Pięciu minut nie usiedziała, poszła do towarzystwa, mocno mnie to zabolało, chciałem romantyzmu i pięknych słów w związku, Ona towarzystwa, towarzystwa zamiast książek, seriali telewizyjnych zamiast pieszczot, seksu w sypialni. Żona choć bardziej wykształcona (wykształcenie wyższsze pedagogiczne), zawsze mnie strofowała kiedy dobierałem ładne słowa do wypowiedzi z kim kolwiek miało to miejsce. Dziś wiem, że osobowość moja się zmieniła, dziś na jej pytanie w zdaniu, odpowiadam jedym lub dwoma słowami.
Zarzuca mi kiedy wspominam o seksie, ze mi tylko natym zależy, to nie prawda, wstyd mi że muszę Olę którą mocno kiedyś kochałem i która to kiedyś mówiła że "jestem jej szczęściem" nie chce być najblizej jak się da, kiedyś inicjowała sama zaproszenia do pieszczot i kochania się.
Dziś po 10 latach, jestem
Kiedyś, 11 lat temu jak się poznaliśmy, na jednym z wyjazdów, na wczasy do domków nad jezioro, zabrałem na bok swoją żonę i zaczełem jej deklamować - czytać na głos najlepej jak potrafiłem inwokację z "Pana Tadeusza", bo miałem romantyzm w sobie. Chciałem w chwili wolnej dać coś wyjątkowego swojej w dziewczynie. Pięciu minut nie usiedziała, poszła do towarzystwa, mocno mnie to zabolało, chciałem romantyzmu i pięknych słów w związku, Ona towarzystwa, towarzystwa zamiast książek, seriali telewizyjnych zamiast pieszczot, seksu w sypialni. Żona choć bardziej wykształcona (wykształcenie wyższsze pedagogiczne), zawsze mnie strofowała kiedy dobierałem ładne słowa do wypowiedzi z kim kolwiek miało to miejsce. Dziś wiem, że osobowość moja się zmieniła, dziś na jej pytanie w zdaniu, odpowiadam jedym lub dwoma słowami.
Zarzuca mi kiedy wspominam o seksie, ze mi tylko natym zależy, to nie prawda, wstyd mi że muszę Olę którą mocno kiedyś kochałem i która to kiedyś mówiła że "jestem jej szczęściem" nie chce być najblizej jak się da, kiedyś inicjowała sama zaproszenia do pieszczot i kochania się.
Dziś po 10 latach, jestem
Jesteście razem 11 lat, to długi czas. Być może się pomyliłeś w swoim wyborze te 11 lat temu i pokochałeś nie tą konkretna kobietę, ale wyobrażenie o niej. I dopiero teraz kwestie związane z seksem skłoniły Cię do innego spojrzenia na Wasz związek. Niestety często bywa też tak, ze się zmieniamy, zmienia się nasze myślenie o pewnych sprawach, światopogląd i w pewnym momencie nie zawsze się to u dwojga ludzie zbiega, wtedy się od siebie oddalają. Pytaniem jest, jakie mamy w stosunku do siebie oczekiwania. Ja czasem myślę, że może mamy po prostu za duże wymagania, ze często gonimy za czymś czego tak naprawdę nie ma. Może Twoja żona chce żyć w świecie wyobrażeń o tym jaki świat powinien być a nie w takim jaki jest naprawdę.
Spróbuj z nią porozmawiać może nie wprost o seksie, ale o tym co czuje, czego pragnie, jak widzi świat?
Spróbuj z nią porozmawiać może nie wprost o seksie, ale o tym co czuje, czego pragnie, jak widzi świat?
Nie bardzo Cię rozumie a w szczególności nie podobają mi się Twoje słowa cyt.NIE SZUKAM I NIE BĘDĘ SZUKAŁ KOCHANKI. SZUKAM JESZCZE JAKIEJŚ DODATKOWEJ REALIZACJI W ŻYCIU. PRZERWAŁEM SZCZERE ROZMOWY Z ŻONĄ, JEST MATKĄ MOJEGO SYNA, NIE JEST JUŻ MOIM SWIATEM>
Nie chciałabym aby mój mąż (jeśli będę go mieć) przestał być moim światem.
W każdym związku zdarzają się kryzysy , takie gorsze okresy. Ale trzeba starać się właśnie poprzez szczere spokojne rozmowy szukać źródeł problemu. Przypomnij sobie jak kochałeś 11 lat temu, postaraj się zrozumieć co się między Wami zmieniło i postaraj się to naprawić. Myślę że Twojej żonie też jest ciężko ...
Nie chciałabym aby mój mąż (jeśli będę go mieć) przestał być moim światem.
W każdym związku zdarzają się kryzysy , takie gorsze okresy. Ale trzeba starać się właśnie poprzez szczere spokojne rozmowy szukać źródeł problemu. Przypomnij sobie jak kochałeś 11 lat temu, postaraj się zrozumieć co się między Wami zmieniło i postaraj się to naprawić. Myślę że Twojej żonie też jest ciężko ...
MM, nie ma nic niejasnego w wypowiedzi Gdynianina. Napisał wprost, ze kochanki nie szuka, żeby rozwiać od razu tego typu zarzuty. Ja go doskonale rozumiem, być może jeszcze mało w życiu przeżyłaś, albo nie potrafisz otworzyć się na innych (to nie jest zarzut, nie mam też takiej pewności, to tylko taka sobie refleksja). A co do bycia czyimś światem... By związek był udany nie trzeba być czyimś światem, bo jeśli świat się zmieni a ty nim jesteś, może być nie do zaakceptowania. Trzeba umieć być częścią tego świata.
Witam MM
Siedem lat małżeństwa za nami, jesteśmy na codzień blisko siebie, od 2 lat sporadycznie sypiamy ze sobą, ja w pokoju obok, inicjowałem zbliżenia, żebyśmy zasypiali tak jak kiedyś wtuleni w siebie, po czym żona stwierdzała żebym spał sam, bo się niewysypia. Woli serial w telewizji niż pieszczoty. TO ja do niej w ostanich 3 latach przytulałem, nie Ona mnie, to ja do niej przychodziłem, nie Ona. Kiedyś sama inicjowała zbliżenia na każdym poziomie.
Siedem lat małżeństwa za nami, jesteśmy na codzień blisko siebie, od 2 lat sporadycznie sypiamy ze sobą, ja w pokoju obok, inicjowałem zbliżenia, żebyśmy zasypiali tak jak kiedyś wtuleni w siebie, po czym żona stwierdzała żebym spał sam, bo się niewysypia. Woli serial w telewizji niż pieszczoty. TO ja do niej w ostanich 3 latach przytulałem, nie Ona mnie, to ja do niej przychodziłem, nie Ona. Kiedyś sama inicjowała zbliżenia na każdym poziomie.
Ja też Cię witam Gdynianinie
szanuję to co napisałeś ale wiedz że jest to subiektywna wypowiedź. Nie wiemy co czuje i myśli twoja żona. Sądzę że kobieta aby czuła się szczęśliwa musi czuć się bezpieczna . Może wydarzyło się coś w waszym życiu co zaburzyło to poczucie?
Nie jestem psychologiem , nie mam zbytniego doświadczenia ale jestem zdecydowana zwolenniczką rozmów - szczerych i spokojnych , bez wyrzucania sobie krzykiem pretensji i żali.
Może powinieneś zaprosić żonę do kina (jeśli lubi seriale to może filmem nie pogardzi) a później na romantyczny spacer. Spójrz mamy piękną zimę ...wystarczy się ciepło ubrać :)
szanuję to co napisałeś ale wiedz że jest to subiektywna wypowiedź. Nie wiemy co czuje i myśli twoja żona. Sądzę że kobieta aby czuła się szczęśliwa musi czuć się bezpieczna . Może wydarzyło się coś w waszym życiu co zaburzyło to poczucie?
Nie jestem psychologiem , nie mam zbytniego doświadczenia ale jestem zdecydowana zwolenniczką rozmów - szczerych i spokojnych , bez wyrzucania sobie krzykiem pretensji i żali.
Może powinieneś zaprosić żonę do kina (jeśli lubi seriale to może filmem nie pogardzi) a później na romantyczny spacer. Spójrz mamy piękną zimę ...wystarczy się ciepło ubrać :)
Odnoszę wrażenie, "gdynianinie', że dla Twojej żony stanowisz wyłącznie narzędzie do płodzenia dzieci. Takie kobiety też zdarzają się .
Jeśli Twoja żona przez długie lata ignoruje Ciebie,weź się w garść i rozglądnij się za inną kobietą do seksu . Bywają też i takie małżeństwa , gdzie kobieta szuka mężczyzny do seksu, bo jej mąż niezainteresowany tym .
W udanym pożyciu małżeńskim , seks odgrywa bardzo ważną rolę. Bez tego , nie ma szczęśliwego małżeństwa . O tym należy pamiętać przed zawarciem związku małżeńskiego.
Zresztą jest to temat - rzeka.
Zwróć też uwagę na reakcję Twojej żony na mężczyzn znajdujących się w jej pobliżu. Np: gdzieś na spotkaniu towarzyskim , na jakimś weselu itp. Da Ci to wiele do myślenia.
Przy okazji w towarzystwie kobiet bądź rozmowny , dowcipny ,zawsze uśmiechnięty tryskający humorem , wylewnie uprzejmy do innych kobiet i wtedy zwróć uwagę na zachowanie Twojej żony w takich sytuacjach. Być może obudzi się w niej zazdrość i wiele wówczas może zmienić się w Waszym życiu .
Poza tym bądź przede wszystkim męskim , stanowczym , decyzyjnym. Nigdy d...
Powodzenia.
Jeśli Twoja żona przez długie lata ignoruje Ciebie,weź się w garść i rozglądnij się za inną kobietą do seksu . Bywają też i takie małżeństwa , gdzie kobieta szuka mężczyzny do seksu, bo jej mąż niezainteresowany tym .
W udanym pożyciu małżeńskim , seks odgrywa bardzo ważną rolę. Bez tego , nie ma szczęśliwego małżeństwa . O tym należy pamiętać przed zawarciem związku małżeńskiego.
Zresztą jest to temat - rzeka.
Zwróć też uwagę na reakcję Twojej żony na mężczyzn znajdujących się w jej pobliżu. Np: gdzieś na spotkaniu towarzyskim , na jakimś weselu itp. Da Ci to wiele do myślenia.
Przy okazji w towarzystwie kobiet bądź rozmowny , dowcipny ,zawsze uśmiechnięty tryskający humorem , wylewnie uprzejmy do innych kobiet i wtedy zwróć uwagę na zachowanie Twojej żony w takich sytuacjach. Być może obudzi się w niej zazdrość i wiele wówczas może zmienić się w Waszym życiu .
Poza tym bądź przede wszystkim męskim , stanowczym , decyzyjnym. Nigdy d...
Powodzenia.
no nieźle ja mam tak od 3 lat a jestem 5 po ślubie. Jakieś skowronki ostatnio się pojawiły ale nasza sytuacja wygląda bardzo podobnie. Wszyscy to w jakimś stopniu przechodzą tylko nie każdy się przyzna. Ja się zapisałem na studia, które mi się zawsze marzyły i nie mam czasu na żonę patrzeć. Wiesz co teraz ona ma z tym problem bo do tej pory to ja kombinowałem kolacje, kino, weekend za miastem etc. teraz mam trochę w nosie i skupiłem się na sobie siłownia, bieganie studia. Tak jak napisałem zaczyna się czuć niepewnie i ona zaczyna kombinować. Sprawdź jeszcze tak jak ktoś napisał czy ro nie romans ale wiem z doświadczenia, że kobietom ochota na seks przechodzi (i mam nadzieję, że wróci). Powodzenia.
hmmm...dobre:) no to ja wlasnie tak odwrotnie mam...moj maz nie jest zainteresowany...twierdzi ze sa wazniejsze sprawy niz sex.rozumiem ze nie codziennie,bo trzeba posprzatac, zrobic pranie,obiad itp...ale raz w miesiacu???to przesada.tez tego nie rozumiem.wzbudzanie silnych emocji typu przyplyw zazdrosci pomaga na chwile.niestety
może ona ma depresję przecież to różnie się może objawiać i na pewno odbija się na otoczeniu.
Nie warto skreślać żony jeśli nie wypróbowało się wszystkich opcji naprawienia problemu. Powinniście iść na terapię najpierw oddzielnie a potem razem, może wcale nie jest tak źle i wszystko da się szczęśliwie ułożyć???
idź do dobrego psychologa najlepiej z polecenia bo się fachowcy trafiają czasem jak z "usterki"
Nie warto skreślać żony jeśli nie wypróbowało się wszystkich opcji naprawienia problemu. Powinniście iść na terapię najpierw oddzielnie a potem razem, może wcale nie jest tak źle i wszystko da się szczęśliwie ułożyć???
idź do dobrego psychologa najlepiej z polecenia bo się fachowcy trafiają czasem jak z "usterki"
Czytając powyższe "gdynianinie" , zastanawiam się , co Twoja żonę skłoniło do zawarcia związku z Tobą.
Przecież już 11 lat temu powinieneś zauważyć , że "Twoja przyszła" woli "towarzystwo" niż chwile romantyzmu spędzone z Tobą w zacisznym miejscu.
Już wtedy , Twoją dziewczynę ciągnęło do innych facetów !
Nie zauważyłeś Tego ? Byłeś ślepo zakochany ?
Nie wiem jak teraz , ale wówczas Twoja Oleńka miała charakter wyłącznie rozrywkowy.
Pewnie na imprezach siedziałeś przy stoliku i pilnowałeś torebki , a Oleńka urzędowała na całego na parkiecie z gogusiami w ramionach.
Teraz jest małe dziecko i szlaban . Może to Oleńkę dobija.
Ale nie znaczy to , że Wasze małżeństwo jest już przekreślone.
Bywa i tak ,że z czasem ludzie "dorastają" do siebie . Przed Wami jeszcze dużo czasu życia. Bądź dobrej myśli i opiekuj się Twoim dzieckiem . Jak podrośnie , będziesz miał prawdziwego przyjaciela . Wówczas On będzie Twoim prawdziwym szczęściem .
Przecież już 11 lat temu powinieneś zauważyć , że "Twoja przyszła" woli "towarzystwo" niż chwile romantyzmu spędzone z Tobą w zacisznym miejscu.
Już wtedy , Twoją dziewczynę ciągnęło do innych facetów !
Nie zauważyłeś Tego ? Byłeś ślepo zakochany ?
Nie wiem jak teraz , ale wówczas Twoja Oleńka miała charakter wyłącznie rozrywkowy.
Pewnie na imprezach siedziałeś przy stoliku i pilnowałeś torebki , a Oleńka urzędowała na całego na parkiecie z gogusiami w ramionach.
Teraz jest małe dziecko i szlaban . Może to Oleńkę dobija.
Ale nie znaczy to , że Wasze małżeństwo jest już przekreślone.
Bywa i tak ,że z czasem ludzie "dorastają" do siebie . Przed Wami jeszcze dużo czasu życia. Bądź dobrej myśli i opiekuj się Twoim dzieckiem . Jak podrośnie , będziesz miał prawdziwego przyjaciela . Wówczas On będzie Twoim prawdziwym szczęściem .
Wiesz masz jak w pewnej piosence myslovitz.
Może to reguła ale miałam dwóch znajomych którzy mieli żony nauczycielki i w sprawach damsko męskich narzekali na nudę.
Nauczycielki szczególnie te pracujące z małymi dziećmi mają chyba już to w genach że są nieatrakcyjne seksualnie. Nie wiem tylko czy taki feler mają od urodzenia czy też po podjęciu pracy?
Dodam jeszcze aby ciebie pocieszyć że wszelkiej maści nauczyciele w tym nawet ci akademiccy szczególnie z kierunków humanistycznych i pedagogicznych to najczęściej prości i nieskomplikowani ludzie.
Najcześciej jest tak że humaniści to pierwsze pokolenie w rodzinie z wyższym wykształceniem i do tego na najłatwiejszym kierunku więc nie stresuj sie. Nie chcę obrazić twojej kobiety ale najbardziej obcesowe zachowanie prezentują nauczycielki.
Powodzenia nie załamuj się i zmieniaj żonę
Może to reguła ale miałam dwóch znajomych którzy mieli żony nauczycielki i w sprawach damsko męskich narzekali na nudę.
Nauczycielki szczególnie te pracujące z małymi dziećmi mają chyba już to w genach że są nieatrakcyjne seksualnie. Nie wiem tylko czy taki feler mają od urodzenia czy też po podjęciu pracy?
Dodam jeszcze aby ciebie pocieszyć że wszelkiej maści nauczyciele w tym nawet ci akademiccy szczególnie z kierunków humanistycznych i pedagogicznych to najczęściej prości i nieskomplikowani ludzie.
Najcześciej jest tak że humaniści to pierwsze pokolenie w rodzinie z wyższym wykształceniem i do tego na najłatwiejszym kierunku więc nie stresuj sie. Nie chcę obrazić twojej kobiety ale najbardziej obcesowe zachowanie prezentują nauczycielki.
Powodzenia nie załamuj się i zmieniaj żonę
jaką koszmarną , jaką skrajną egoistkę??
a może to właśnie Gdynianin ma wybujałe wyobrażenia czy wymagania wobec swojej małżonki??
z tego co tu opisuje to jego kobieta jawi się jako normalna, zdrowa, towarzyska osoba - on natomiast jest wg tego co opisał smętnym,żyjącym w świecie iluzji nudziarzem, któremu wydaje się że życie to j*****ka!
nie wiem czemu ta pani poslubiła tego pana, miałam kiedyś związek, w który weszłam, bo potrzebowałam wyciszenia. Mężczyźni wokół mnie jawili mi się jako kretyni ukierunkowani tylko na jedno. Byłam w takim związku 4 lata. Przez ten czas mój ówczesny chłopak zdążył przekonać mnie, że moje dotychczasowe znajomości przeszkadzają w naszym związku, a że chciał miec mnie i mój czas na wyłączność ja głupia zakochana odcięłam się od tych znajomości. Dodam, w co pewnie nikt z komentujących mężczyzn nie uwierzy, że akuart nie były to tzw destrukcyjne znajomości.
Dwa lata zajęło mi odbudowanie niektórych z nich.
Przez tamten okres czasu zdałam sobie sprawę, że owszem, potrzebuję stabilizacji w życiu i nie można żyć tylko wyjściami i zabawą ale zupełne odcięcie się od tego tez nie jest zdrowe i trochę fajerwerków w życiu też jest ważne! zwłaszcza jeśli te fajerwerki pochodzą od tzw drugiej połówki!
Do czego zmierzam - mam wrażenie ze Gdynian jest właśnie takim panem, który chciałby mieć partnerkę tylko dla siebie, który nie zwraca uwagi na to, że w życiu nie tylko poezja i sztucznie kreowany romantyzm są ważne. Nie można żyć jakimiś mrzonkami. Może ona potrzebuje czegoś realnego?
Może pan jest osoba bierną, pasywną? i to udzieliło się tez tej pani?? Może ona potrzebuje czegoś - kogos bardziej realnego??
mi się wydaje ze Gdynianin żyje trochę w oderwaniu od rzeczywistości. Nie chce krytykować ale cytowanie inwokacji jest co najmniej żenujące, ani to romantyczne, ani żadne....mogłoby podziałac na polonistkę:)
mógłbyś wybrać jakiś erotyk (erotyk - utwór poetycki poświęcony miłości niekoniecznie fizycznej).
a może to właśnie Gdynianin ma wybujałe wyobrażenia czy wymagania wobec swojej małżonki??
z tego co tu opisuje to jego kobieta jawi się jako normalna, zdrowa, towarzyska osoba - on natomiast jest wg tego co opisał smętnym,żyjącym w świecie iluzji nudziarzem, któremu wydaje się że życie to j*****ka!
nie wiem czemu ta pani poslubiła tego pana, miałam kiedyś związek, w który weszłam, bo potrzebowałam wyciszenia. Mężczyźni wokół mnie jawili mi się jako kretyni ukierunkowani tylko na jedno. Byłam w takim związku 4 lata. Przez ten czas mój ówczesny chłopak zdążył przekonać mnie, że moje dotychczasowe znajomości przeszkadzają w naszym związku, a że chciał miec mnie i mój czas na wyłączność ja głupia zakochana odcięłam się od tych znajomości. Dodam, w co pewnie nikt z komentujących mężczyzn nie uwierzy, że akuart nie były to tzw destrukcyjne znajomości.
Dwa lata zajęło mi odbudowanie niektórych z nich.
Przez tamten okres czasu zdałam sobie sprawę, że owszem, potrzebuję stabilizacji w życiu i nie można żyć tylko wyjściami i zabawą ale zupełne odcięcie się od tego tez nie jest zdrowe i trochę fajerwerków w życiu też jest ważne! zwłaszcza jeśli te fajerwerki pochodzą od tzw drugiej połówki!
Do czego zmierzam - mam wrażenie ze Gdynian jest właśnie takim panem, który chciałby mieć partnerkę tylko dla siebie, który nie zwraca uwagi na to, że w życiu nie tylko poezja i sztucznie kreowany romantyzm są ważne. Nie można żyć jakimiś mrzonkami. Może ona potrzebuje czegoś realnego?
Może pan jest osoba bierną, pasywną? i to udzieliło się tez tej pani?? Może ona potrzebuje czegoś - kogos bardziej realnego??
mi się wydaje ze Gdynianin żyje trochę w oderwaniu od rzeczywistości. Nie chce krytykować ale cytowanie inwokacji jest co najmniej żenujące, ani to romantyczne, ani żadne....mogłoby podziałac na polonistkę:)
mógłbyś wybrać jakiś erotyk (erotyk - utwór poetycki poświęcony miłości niekoniecznie fizycznej).
Masz koszmarną żonę, skrajną egoistkę, w dodatku pustą panienkę.
Z Panem Tadeuszem najlepszy przykład.
Człowieku, SZKODA TWOJEGO ŻYCIA.
Odejdź od wiedźmy, utrzymuj kontakt z dzieckiem!
Żyjesz też dla siebie, a nie tylko dla dziecka.
Po co było się rodzić skoro na początku życia poznałeś wiedźmę i
dalej tkwisz w chorym układzie BEZ PRZYSZŁOŚCI.
Z Panem Tadeuszem najlepszy przykład.
Człowieku, SZKODA TWOJEGO ŻYCIA.
Odejdź od wiedźmy, utrzymuj kontakt z dzieckiem!
Żyjesz też dla siebie, a nie tylko dla dziecka.
Po co było się rodzić skoro na początku życia poznałeś wiedźmę i
dalej tkwisz w chorym układzie BEZ PRZYSZŁOŚCI.
jaką koszmarną , jaką skrajną egoistkę??
a może to właśnie Gdynianin ma wybujałe wyobrażenia czy wymagania wobec swojej małżonki??
z tego co tu opisuje to jego kobieta jawi się jako normalna, zdrowa, towarzyska osoba - on natomiast jest wg tego co opisał smętnym,żyjącym w świecie iluzji nudziarzem, któremu wydaje się że życie to j*****ka!
nie wiem czemu ta pani poslubiła tego pana, miałam kiedyś związek, w który weszłam, bo potrzebowałam wyciszenia. Mężczyźni wokół mnie jawili mi się jako kretyni ukierunkowani tylko na jedno. Byłam w takim związku 4 lata. Przez ten czas mój ówczesny chłopak zdążył przekonać mnie, że moje dotychczasowe znajomości przeszkadzają w naszym związku, a że chciał miec mnie i mój czas na wyłączność ja głupia zakochana odcięłam się od tych znajomości. Dodam, w co pewnie nikt z komentujących mężczyzn nie uwierzy, że akuart nie były to tzw destrukcyjne znajomości.
Dwa lata zajęło mi odbudowanie niektórych z nich.
Przez tamten okres czasu zdałam sobie sprawę, że owszem, potrzebuję stabilizacji w życiu i nie można żyć tylko wyjściami i zabawą ale zupełne odcięcie się od tego tez nie jest zdrowe i trochę fajerwerków w życiu też jest ważne! zwłaszcza jeśli te fajerwerki pochodzą od tzw drugiej połówki!
Do czego zmierzam - mam wrażenie ze Gdynian jest właśnie takim panem, który chciałby mieć partnerkę tylko dla siebie, który nie zwraca uwagi na to, że w życiu nie tylko poezja i sztucznie kreowany romantyzm są ważne. Nie można żyć jakimiś mrzonkami. Może ona potrzebuje czegoś realnego?
Może pan jest osoba bierną, pasywną? i to udzieliło się tez tej pani?? Może ona potrzebuje czegoś - kogos bardziej realnego??
mi się wydaje ze Gdynianin żyje trochę w oderwaniu od rzeczywistości. Nie chce krytykować ale cytowanie inwokacji jest co najmniej żenujące, ani to romantyczne, ani żadne....mogłoby podziałac na polonistkę:)
mógłbyś wybrać jakiś erotyk (erotyk - utwór poetycki poświęcony miłości niekoniecznie fizycznej).
a może to właśnie Gdynianin ma wybujałe wyobrażenia czy wymagania wobec swojej małżonki??
z tego co tu opisuje to jego kobieta jawi się jako normalna, zdrowa, towarzyska osoba - on natomiast jest wg tego co opisał smętnym,żyjącym w świecie iluzji nudziarzem, któremu wydaje się że życie to j*****ka!
nie wiem czemu ta pani poslubiła tego pana, miałam kiedyś związek, w który weszłam, bo potrzebowałam wyciszenia. Mężczyźni wokół mnie jawili mi się jako kretyni ukierunkowani tylko na jedno. Byłam w takim związku 4 lata. Przez ten czas mój ówczesny chłopak zdążył przekonać mnie, że moje dotychczasowe znajomości przeszkadzają w naszym związku, a że chciał miec mnie i mój czas na wyłączność ja głupia zakochana odcięłam się od tych znajomości. Dodam, w co pewnie nikt z komentujących mężczyzn nie uwierzy, że akuart nie były to tzw destrukcyjne znajomości.
Dwa lata zajęło mi odbudowanie niektórych z nich.
Przez tamten okres czasu zdałam sobie sprawę, że owszem, potrzebuję stabilizacji w życiu i nie można żyć tylko wyjściami i zabawą ale zupełne odcięcie się od tego tez nie jest zdrowe i trochę fajerwerków w życiu też jest ważne! zwłaszcza jeśli te fajerwerki pochodzą od tzw drugiej połówki!
Do czego zmierzam - mam wrażenie ze Gdynian jest właśnie takim panem, który chciałby mieć partnerkę tylko dla siebie, który nie zwraca uwagi na to, że w życiu nie tylko poezja i sztucznie kreowany romantyzm są ważne. Nie można żyć jakimiś mrzonkami. Może ona potrzebuje czegoś realnego?
Może pan jest osoba bierną, pasywną? i to udzieliło się tez tej pani?? Może ona potrzebuje czegoś - kogos bardziej realnego??
mi się wydaje ze Gdynianin żyje trochę w oderwaniu od rzeczywistości. Nie chce krytykować ale cytowanie inwokacji jest co najmniej żenujące, ani to romantyczne, ani żadne....mogłoby podziałac na polonistkę:)
mógłbyś wybrać jakiś erotyk (erotyk - utwór poetycki poświęcony miłości niekoniecznie fizycznej).
Wiesz, to tak trochę trudno komuś doradzić, ale podpowiem Ci jakby od drugiej strony. Zachowania facetów są różne, gdy kobieta zachodzi w ciązę. Niektórzy się cieszą a niektórzy milczą. Niektórzy dadzą jakis prezent, bo bardzo się ucieszyli a inni nic. W czasie ciąży też jest wiele takich sytuacji i wyborów w ktorych kobieta oczekuje pomocy. Jednak to trudne doswiadczenie. Pod koniec ciazy bywa, że kobieta boi się porodu. Tu właśnie jest rola męża, wspieranie, komplementy. Moim zdaniem jednak coś w tym czasie sie stało, ze teraz jest jak jest. Moze to też byc strach przed zajsciem w kolejną ciązę, a moze uczucie się wypaliło. Siedzenie w domu z dzieckiem tez jest meczaca sytuacją. Brak rozrywki, spokoju i wyciszenia. Życie jednak sie zmienia, gdy na swiecie pojawia się dziecko. Może trzeba usiąść i porozmawiać co komu brakuje, wtedy sytuacja się wyjaśni.
a ja Cie doskonale rozumiem. jestem w takiej samej sytuacji to ja musze prosic o kazde kochanie o kazde przytulenie o kazdy pocałunek. i teraz juz mi sie to znudzilo jestesmy razem bo mamy dziecko i nie chce zeby córka wychowywała sie bez ojca. ale z mężem rozmawiamy prawie tylko o tym co na obiad kto ma zrobic zakupy i tym podobne. mam 28 lat aczuje sie jak stara baba w tym malzenstwie
a mój świeżo upieczony mąż nie chce seksu wcale nawet jak ja inicjuję to mówi że źle się czuje albo że musi iść spać i to wydaje mi się dziwne i beznadziejne.
Nie chcę go zdradzać bo to paskudne ale mam poczucie że zmarnowałam sobie najlepsze lata bo przed ślubem szalałam i byłam traktowana zupełnie inaczej przez facetów, byłam adorowana itd a teraz już nie zaznam namiętności którą mogłabym przeżyć, to straszne bo mamy dopiero po 30lat i nawet nie mamy dzieci.
pozytywne jest to że w codziennym życiu traktujemy się normalnie.
Nie chcę go zdradzać bo to paskudne ale mam poczucie że zmarnowałam sobie najlepsze lata bo przed ślubem szalałam i byłam traktowana zupełnie inaczej przez facetów, byłam adorowana itd a teraz już nie zaznam namiętności którą mogłabym przeżyć, to straszne bo mamy dopiero po 30lat i nawet nie mamy dzieci.
pozytywne jest to że w codziennym życiu traktujemy się normalnie.
Proponuje nie zwlekac z rozmowa,szczerą do bólu,powiedzcie sobie czego oczekujecie od siebie,czego wam brakuje itd Im dłużej zwlekacie tym gożej. Wiem na własnym przykladzie. Czekałam tak długo az po 3latach nie potrafilismy bez kłótni powiedziec zdania do siebie. Bylismy 5 lat po slubie,dodam ze z miłosci po 7 latach znajomosci. Obecnie jestem po rozwodzie bo niestety nie udalo juz sie posklejac(za duzo pretensji)a z czasem widze ze dobrze sie stalo bo mam 31 lat,11letniego syna i oboje jestesmy szczesliwi bo napewno nie zgodze sie z tym,ze warto byc ze soba jedynie dla dzieci bo z ich dobrem nie ma to nic wspolnego gdy widza oboje rodzicow nieszczesliwych,z fochami i wzajemnymi pretensjami. Zycze powodzenia i radze sprobowac kleic malzenstwo jednak jak sie nie uda radze sie rozejsc wlasnie dla dobra dziecka.
Witam, jestem w podobnej sytuacji co autor watku. Jestem 15 lat po slubiem ,mamy dwoje dzieci i kiedys bylem bardzo zakochany w zonie ale ona po zajsciu w pierwsza ciaze juz zaczela miec klopoty z sexem. Unikala jak mogla, czulem sie podle, potem druga ciaza i jeszcze gorzej. Jest dla mnie obca osoba tylko i wylacznie matka moich dzieci. Udalo jej sie jedno - lubie jak jej nie ma w domu. Dzieci kocham, nie mam kochanki, ale kto wie... Powiedzialem sobie juz dawno, ze nie bede prosil o cos co powinno mi byc dane z przyjemnoscia.
Jestem twardy, meski, wesoly, radosny, wysportowany....nie wolno byc jak .cieple kluchy !
Pozdrawiam, M
Jestem twardy, meski, wesoly, radosny, wysportowany....nie wolno byc jak .cieple kluchy !
Pozdrawiam, M
Jedyne rozwiązanie - szczera rozmowa. Powiedz wprost, jakie są Twoje oczekiwania, niech żona określi swoje potrzeby/zastrzeżenia i wtedy zobaczysz, czy jest jeszcze możliwość znalezienia punktu styku. Przemilczany problem niestety nie zniknie, a po pewnym czasie, straty będą tak wielkie, że nie będzie czego ratować. Twoje oczekiwania są jak najbardziej normalne, prawidłowe i naturalne, więc jeżeli nie znajdujesz prawidłowej odpowiedzi z drugiej strony, to coś jest nie tak. I nie warto marnować reszty życia na nieudany związek - im później, tym gorzej. Postaraj się rozmawiać spokojnie i rzeczowo - słowa wyrzucone w gniewie, tracą niestety merytoryczny sens. Trzymam kciuki
U mnie podobny problem. Jestem kobietą, ale wiem co chciałabym zmienić. Mamy roczną córkę, ja dbam o siebie i wiem, że jestem dla męża atrakcyjna. Problem w tym, że mąż nie potrzebuje nastroju, atmosfery do zbliżenia, a ja tego bardzo potrzebuję. Jak mu mówię o tym, to na chwilę działa i potem zapomina.
Dla niego pora dnia nie gra roli, może się cały dzień do mnie nie odzywać, a po pracy wrócić i inicjować zbliżenie, mimo że jeszcze pełno rzeczy o zrobienia w domu. I dziwi się, że ja nie mam ochoty. Wieczorem on woli oglądać TV niż się "postarać" zrobić nastrój i żeby było intymnie.
Przeszkadza mi także wygląd męża, gdy się poznaliśmy ważył 10kg mniej i był bardziej atrakcyjny. Teraz mniej o siebie dba i też mu o tym mówię. Ja jakoś byłam w stanie dojść po ciąży do formy.
Może to jemu się już nie chce starać...
Dla niego pora dnia nie gra roli, może się cały dzień do mnie nie odzywać, a po pracy wrócić i inicjować zbliżenie, mimo że jeszcze pełno rzeczy o zrobienia w domu. I dziwi się, że ja nie mam ochoty. Wieczorem on woli oglądać TV niż się "postarać" zrobić nastrój i żeby było intymnie.
Przeszkadza mi także wygląd męża, gdy się poznaliśmy ważył 10kg mniej i był bardziej atrakcyjny. Teraz mniej o siebie dba i też mu o tym mówię. Ja jakoś byłam w stanie dojść po ciąży do formy.
Może to jemu się już nie chce starać...
Witam,
podpisuję się rękami i nogami pod postem "Kuleczek". Też mamy z mężem problemy z sexem po moich 2 ciążach. Fakt - unikam czasem zbliżeń, zwłaszcza gdy prosi o nie wprost - mnie w tym momencie wszystko opada :)
Mąż starał się, komplementował mnie i dbał o mnie w taki fajny (dla mnie normalny i pożądany) sposób (przytulanie tak po prostu, bez podtekstu sexualnego, miłe słowa, uznanie za coś, co np. zrobię specjalnie dla niego itp., pomoc w domu, który dzielimy przecież razem, używamy razem, brudzimy razem, ale niekoniecznie sprzątamy razem...) tylko jak byłam w ciąży (i przed ślubem). Teraz nie uświadczę nawet "głupiej" propozycji spaceru. Kino? Kwiaty bez okazji? coś miłego bez okazji? WYMYŚLAM. Nie stara się o mnie. Inicjowanie zbliżeń i gra wstępna (!!!) ogranicza się do złapania tu i ówdzie, co mnie kompletnie zniechęca. Męczy mnie ta sytuacja i frustruje chyba nawet na równi z moim mężem. Po rozmowach na temat oczekiwań wzajemnych przez chwilę jest dobrze... PRZEZ CHWILĘ...
Ja znam jego oczekiwania - seksu dużo i często - ot i cała filozofia :(
Zdaję sobie sprawę z możliwych konsekwencji takiej sytuacji i umawiam się na wizytę u seksuologa. Zastanawiam się tylko, czy to wystarczy bym poszła tam sama... Zrobię też komplet badań, może to kwestia hormonów. Ale gwarancji nie ma, że to coś da (np. wyłącznie moja zmiana) i mąż zacznie na nowo mnie adorować. To tak jak z roślinami... nie podlewasz, nie nawozisz (dbasz, zabiegasz, starasz się), to usychają. Ja też tak usycham :( Smutne...
podpisuję się rękami i nogami pod postem "Kuleczek". Też mamy z mężem problemy z sexem po moich 2 ciążach. Fakt - unikam czasem zbliżeń, zwłaszcza gdy prosi o nie wprost - mnie w tym momencie wszystko opada :)
Mąż starał się, komplementował mnie i dbał o mnie w taki fajny (dla mnie normalny i pożądany) sposób (przytulanie tak po prostu, bez podtekstu sexualnego, miłe słowa, uznanie za coś, co np. zrobię specjalnie dla niego itp., pomoc w domu, który dzielimy przecież razem, używamy razem, brudzimy razem, ale niekoniecznie sprzątamy razem...) tylko jak byłam w ciąży (i przed ślubem). Teraz nie uświadczę nawet "głupiej" propozycji spaceru. Kino? Kwiaty bez okazji? coś miłego bez okazji? WYMYŚLAM. Nie stara się o mnie. Inicjowanie zbliżeń i gra wstępna (!!!) ogranicza się do złapania tu i ówdzie, co mnie kompletnie zniechęca. Męczy mnie ta sytuacja i frustruje chyba nawet na równi z moim mężem. Po rozmowach na temat oczekiwań wzajemnych przez chwilę jest dobrze... PRZEZ CHWILĘ...
Ja znam jego oczekiwania - seksu dużo i często - ot i cała filozofia :(
Zdaję sobie sprawę z możliwych konsekwencji takiej sytuacji i umawiam się na wizytę u seksuologa. Zastanawiam się tylko, czy to wystarczy bym poszła tam sama... Zrobię też komplet badań, może to kwestia hormonów. Ale gwarancji nie ma, że to coś da (np. wyłącznie moja zmiana) i mąż zacznie na nowo mnie adorować. To tak jak z roślinami... nie podlewasz, nie nawozisz (dbasz, zabiegasz, starasz się), to usychają. Ja też tak usycham :( Smutne...
Uważam, że najlepszym rozwiązaniem (i jedynym) jest seksuolog. Trudno zrozumieć mechanizmy psychologiczne.
Ja byłam w podobnej sytuacji. Przed urodzeniem dziecka rozumieliśmy się z mężem pod każdym względem. Po urodzeniu dziecka miałam depresję poporodową. Potem chęć na seks całkowicie zniknął. Miałam w świadomości, że to źle wpłynie na związek, ale na podświadomość nic nie działało. Niestety skończyło się rozwodem. Żałuję. Żałuję, że nie powalczyłam do końca. Nasz związek doszedł do takiego punktu, że nie rozmawialiśmy ze sobą bez kłótni. Do tej pory nie mogę wytłumaczyć co się stało.
Bez seksuologa nie przeskoczysz tego! Wiedza psychologiczna pomaga wydobyć z trzewi mózgowych różne mechanizmy, które pozwolą na odblokowanie. To nic innego jak blokada - ponad siły racjonalnego wytłumaczenia.
Smutne jest to, iż niektórzy twierdzą, że można coś naprawić krzywdząc drugiego człowieka....
Ja byłam w podobnej sytuacji. Przed urodzeniem dziecka rozumieliśmy się z mężem pod każdym względem. Po urodzeniu dziecka miałam depresję poporodową. Potem chęć na seks całkowicie zniknął. Miałam w świadomości, że to źle wpłynie na związek, ale na podświadomość nic nie działało. Niestety skończyło się rozwodem. Żałuję. Żałuję, że nie powalczyłam do końca. Nasz związek doszedł do takiego punktu, że nie rozmawialiśmy ze sobą bez kłótni. Do tej pory nie mogę wytłumaczyć co się stało.
Bez seksuologa nie przeskoczysz tego! Wiedza psychologiczna pomaga wydobyć z trzewi mózgowych różne mechanizmy, które pozwolą na odblokowanie. To nic innego jak blokada - ponad siły racjonalnego wytłumaczenia.
Smutne jest to, iż niektórzy twierdzą, że można coś naprawić krzywdząc drugiego człowieka....
Dziękuję UMA :)
Tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że jednak warto "powalczyć", by później śmiało spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć "zrobiłam wszystko, co mogłam".
Ale, czy warto walczyć samemu? Zaczynam mieć wrażenie, że ja się rozwijam (bo przynajmniej szukam rozwiązania), a mąż zostaje w tyle, bo kompletnie nic z tematem nie robi "bo nie będzie się przecież prosił, żebrał" i temu podobne pitolenie...
ech...
Tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że jednak warto "powalczyć", by później śmiało spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć "zrobiłam wszystko, co mogłam".
Ale, czy warto walczyć samemu? Zaczynam mieć wrażenie, że ja się rozwijam (bo przynajmniej szukam rozwiązania), a mąż zostaje w tyle, bo kompletnie nic z tematem nie robi "bo nie będzie się przecież prosił, żebrał" i temu podobne pitolenie...
ech...
jestem z meżem o slubie prawie 7 lat, prawie płowe tego czasu byłam w ciąży (urodziłam trojke dzieci) lub karmiłam. wtedy jest fizjologiczny problem z seksem, tak to jest skonstruowane, ze kobieta jest skupiona na czym innym. wydawałó mi sie ze cos sie skonczyło z tym seksem i ze juz lepiej nigdy nie bedzie. Oboje zaczelismy zwracac uwage na inne przyjemnosci i to takze pograzało nasze zycie intymne. Porozmawialismy o tym i postanowilismy sie postarac to zmienic i to był pierwszy krok. Kolejnym krokiem byłyby działania ale przy trojce małych dzieci wieczorem po prostu padamy na ryj, oboje. Jesli juz dojdzie do seksu to jest super, jak nigdy wczesniej, po prostu idealnie, niestety to raz w miesiacu co przy moim temperamencie jest 1/10 zapotzrebowanie (jak nie mniej). plusem jest to ze my sie lubimy, niestety pozycie kuleje
Tak jak faceci tak babki są cwane.masz dawać kasę a ona z frajerem ją przetraci ,udaję swiętą a ty to łyakasz jak małpa kit,te wymyślone problemy hehe że to że tamto.Ma frajera i jego finansuje a ty ż edla dziecka.co jeszcze za wytłumacznie sobie wymyślisz,musisz mieć jakąś babkę i grzmoć ją do końca aż jej oczy wyjdą ,ażonie powiedz żeby leciała do swojego palanta
Ja jestem po rozwodzie. Może nienajlepszy ze mnie przykład, ale sposób na kobiety jest jeden - być atrakcyjnym. I niech inne kobiety to zauważają. Skok w bok i tobie doda śmielszego spojrzenia na to wszystko. Jest coś takiego jak sztuka uwodzenia, ale to można w sobie wyrobić. Piszę z autopsji. Moja kobieta - jestm z nią od 6 lat - zaspokaja mnie całkowicie, jest atrakcyjna i też jest po rozwodzie.
smutna prawda wygląda niestety tak, że panowie (nie wszyscy oczywiście i ci mają fajne życie) z ochotą zdobywają wybrankę serca, wychodzą z siebie przed ślubem, cytują "Pana Tadeusza" nawet... A po... zdobyłem przecież, to po co się dalej starać...
ręce opadają :(
a gdyby tak nie poprzestali na uwodzeniu, to nam wszystkim żyłoby się o niebo lepiej... zwłaszcza w sypialni... Niby tak niewiele trzeba.
ręce opadają :(
a gdyby tak nie poprzestali na uwodzeniu, to nam wszystkim żyłoby się o niebo lepiej... zwłaszcza w sypialni... Niby tak niewiele trzeba.
Kiedyś facet polował, chodił na wojny, rywalizował i czuł że żyje..
Teraz komputer, spotkania, telefony, interesy.. potem w domu telewizor, mecz, piwko itp.. A każdy facet tęskni za wolnością, za życiem, za NAMIĘTNOŚCIĄ. Potrzebuje czuć pod ręką ster, lejce, linę lub po prostu łopatę.
Kobiety potrzebują prawdziwych mężcyzn a nie cioty!
I co się dzieje?!
Kobiety biorą sprawy w swoje ręce, stają się "Zosiami Samosiami", a facet nie wiele ma do gadania.
Ale to wina facetów, że nie dbają o swoją męskość.
Uważam, że musisz znaleść w sobie tego uśpionego faceta, pokazać stanowczość, przedstwić swoją irytację i złość, określić swoje potrzeby - a wtedy jak zobaczy w Tobie "prawdziwego faceta" wszystko wróci do normy.
Teraz komputer, spotkania, telefony, interesy.. potem w domu telewizor, mecz, piwko itp.. A każdy facet tęskni za wolnością, za życiem, za NAMIĘTNOŚCIĄ. Potrzebuje czuć pod ręką ster, lejce, linę lub po prostu łopatę.
Kobiety potrzebują prawdziwych mężcyzn a nie cioty!
I co się dzieje?!
Kobiety biorą sprawy w swoje ręce, stają się "Zosiami Samosiami", a facet nie wiele ma do gadania.
Ale to wina facetów, że nie dbają o swoją męskość.
Uważam, że musisz znaleść w sobie tego uśpionego faceta, pokazać stanowczość, przedstwić swoją irytację i złość, określić swoje potrzeby - a wtedy jak zobaczy w Tobie "prawdziwego faceta" wszystko wróci do normy.
A może Twojej żonie brakuje adrenaliny? Spróbuj podejść do niej i bez pytań i zbędnych gadek inaczej niż zwykle "dobierać się do niej" niech to będzie chwila gdy dziecko będzie już spało, gdy ona będzie zajęta czymś innym i nawet się tego nie spodziewa. Być może przejmie inicjatywę? Bądź inny niż zwykle, jeśli zawsze byłeś delikatny teraz bądź ostry i odwrotnie.. :) Jeśli i to odrzuci, odepchnie Cię to powiedz w oczy co o tym myślisz.
to brzmi naprawdę fajnie ;)
tylko... mój mąż musiałby to czytać ;)
sama mu nie powiem, bo nie będzie tego dreszczyku, o który chodzi.
Jak ja mam ochotę (TAK, TO SIĘ ZDARZA), to wiem co i jak chcę zrobić... zawsze działa i nigdy nie podchodzę do tego w ten sam sposób... I dostaję czego chcę :D
To w drugą stronę jest kiszka... ciągle tak samo - złapie za piersi, złapie za krocze, albo biodrami da znać o co mu chodzi... ZAWSZE TEN SAM SCENARIUSZ.
Są jakieś szkolenia dla panów z gry wstępnej? Chętnie bym męża posłała...
tylko... mój mąż musiałby to czytać ;)
sama mu nie powiem, bo nie będzie tego dreszczyku, o który chodzi.
Jak ja mam ochotę (TAK, TO SIĘ ZDARZA), to wiem co i jak chcę zrobić... zawsze działa i nigdy nie podchodzę do tego w ten sam sposób... I dostaję czego chcę :D
To w drugą stronę jest kiszka... ciągle tak samo - złapie za piersi, złapie za krocze, albo biodrami da znać o co mu chodzi... ZAWSZE TEN SAM SCENARIUSZ.
Są jakieś szkolenia dla panów z gry wstępnej? Chętnie bym męża posłała...
hmmm...
chciałabym, by mnie odkrywał, a nie uważał, że ma - to zna; żeby obserwował reakcje na swoje działania; żeby próbował różnych rzeczy (niekoniecznie mówię tu o przedmiotach); żeby uczył się różnych rzeczy, czyli ROZWIJAŁ SIĘ, żeby uwodził - i nie na 5 min przed zbliżeniem - a np. od rana; żeby ze mną flirtował (kto powiedział, że ślub kończy z flirtem między kobietą i mężczyzną...). Nie mówię, ze tak ma być codziennie, ale wystarczająco często, byśmy nie zdążyli się sobą znudzić...
Czy naprawdę trzeba tego wszystkiego szukać poza stałym związkiem, by było fajnie?
chciałabym, by mnie odkrywał, a nie uważał, że ma - to zna; żeby obserwował reakcje na swoje działania; żeby próbował różnych rzeczy (niekoniecznie mówię tu o przedmiotach); żeby uczył się różnych rzeczy, czyli ROZWIJAŁ SIĘ, żeby uwodził - i nie na 5 min przed zbliżeniem - a np. od rana; żeby ze mną flirtował (kto powiedział, że ślub kończy z flirtem między kobietą i mężczyzną...). Nie mówię, ze tak ma być codziennie, ale wystarczająco często, byśmy nie zdążyli się sobą znudzić...
Czy naprawdę trzeba tego wszystkiego szukać poza stałym związkiem, by było fajnie?
Cóż to za problem? Mam 24 lata i jestem przerażona. Nie mam ani męża ani dziecka... Z tego co tu piszecie wynika,że to wszystko co powoduje zmiany w kobiecie to dziecko, ciąża, narodziny... Czy naprawdę mnie też to czeka? Nie jestem typem zimnej kobiety,wręcz przeciwnie myślę,że wulkan przy mnie to mało:) Czy naprawdę po urodzeniu dziecka to się zmieni? Jak temu zapobiec?
niestety to prawda - dużo zależy do faceta...
Ale nie pisz też, że nic się nie zmieni, bo ciało kobiety po ciąży się zmienia, hormony rozregulowują wszystko, co się da. Niemniej jest to tak indywidualna sprawa, że każda kobieta ma inaczej.
Po prostu przemyśl poważnie raczej kwestię małżeństwa w ogóle, bo wg mnie to "cichy" zabójca relacji między kobietą i mężczyzną... Póki nie ma podpisu na papierku, to facet się stara, a po.... cóż...
Ale nie pisz też, że nic się nie zmieni, bo ciało kobiety po ciąży się zmienia, hormony rozregulowują wszystko, co się da. Niemniej jest to tak indywidualna sprawa, że każda kobieta ma inaczej.
Po prostu przemyśl poważnie raczej kwestię małżeństwa w ogóle, bo wg mnie to "cichy" zabójca relacji między kobietą i mężczyzną... Póki nie ma podpisu na papierku, to facet się stara, a po.... cóż...
Skoro jesteś taka mądra i wiesz co powiemy, to znaczy, że Ty jesteś lepsza w te zgadywanki od nas :).
Jeśli nie napiszesz tu nic o niestandardowym zachowaniu Twojego męża to mogę tylko pójść, zdmuchnąć kurz z mojej szklanej kuli i powiedzieć do widzę. Tylko wiem, wiem co potem powiecie ;) że we wszystkim upatruję winy kobiety :P.
Jeśli nie napiszesz tu nic o niestandardowym zachowaniu Twojego męża to mogę tylko pójść, zdmuchnąć kurz z mojej szklanej kuli i powiedzieć do widzę. Tylko wiem, wiem co potem powiecie ;) że we wszystkim upatruję winy kobiety :P.
Seksu jak nie tak nie ma, przytulania i całusków też, śpimy osobno. Powoli się przyzwyczajam. Nie zyję nadziejami złudy mam gdzieś starania to była gra w jedną bramkę. Mój związek jest do dupy. Tylko ze względu na synka nie odejdę, na nią już mam wyj.... . Spytacie dlaczego nie odejdę zrozumieją ci którzy mają dzieci i je kochają. Powoli mam swoje zainteresowania. Kochanka odpada i tak mam dosyć problemów z własną żoną wolę robić coś pożytecznego niż walić jakąś kobietę i ją utrzymywać. Dalszej patologi nie chcę tworzyć.
Myślę, że popełniasz duży błąd zostając z kobietą, której nie kochasz, z którą poza dzieckiem i widomymi sprawami domowo-materialnymi, nie łączy Ciebie NIC. Moim zdaniem (każdy ma prawo mieć własne), jeśli człowiek zostaje z kimś, z kim nie chce być, tylko dla dziecka, to za czas jakiś może dojść do wniosku, że zamiast się rozstać, wspólnie wychowywać dziecko, widywać się, dbać o dobre relacje, zapewniać i dziecku, i sobie dobrą atmosferę, szczęśliwe życie, zrezygnował ze szczęścia i dziecka, i swojego. Przecież może dojść do sytuacji, że oboje zaczniecie siebie zdradzać, będziecie się do siebie źle odnosili, w ogóle przestaniecie ze sobą rozmawiać, a co wówczas jest lepsze? Rozstać się, zachowywać się jak ludzie, czy pokazywać dziecku to wszystko co macie złego wobec siebie? Myślisz, że dziecko jak podrośnie nie będzie widziało, że rodzice się nie kochają, mają siebie gdzieś?!!! Potem każdy będzie cierpiał, że zamiast pozakładać rodzinny z kimś innym, kogo się kocha, trwaliście w czymś co zniszczyło psychikę Waszą, jak i Waszego dziecka.
Akurat jestem żoną w podobnej sytuacji, z tą różnicą, że jak zaszłam w ciążę to mój mąż przestał mnie całkowicie zauważać.Wcześniej też nie było lepiej, ale w ciąży potrzebowałam przytulenia, dotyku, masażu pleców, bliskości, trochę współczucia. A mój mąż dwa razy pogłaskał po brzuchu przez 9 miesięcy. Zero przytulania, zero miłości, jakbym była chora.
Niby tworzymy poprawny związek, niby ok, ale nie potrafimy ze sobą o nas rozmawiać o nas. Stworzyliśmy dobrze działające przedsiębiorstwo po tytułęm Rodzina-Dom. Chociaż całą opiekę nad dziećmi ja przejęłam. Dla niego dzieci to fajna rzecz mieć, ale żeby się słuchały, ładnie wyglądały i nic nie chciały, a niech tylko spróbują mieć zły dzień to od razu klaps. Mamy dzieci: jedno 4 lata a drugie 2 miesiące. W tym roku w ogóle nie kochaliśmy się a w zeszłym roku 4 razy z czego 3 przypadły na próbę poczęcia najmłodszego, bo ja chciałam - po jednym razie w miesiącu.
Odchowam to najmłodsze i też będę szukać alternatywy dla siebie.I masz rację pisząc, że wcale wyjściem nie jest kochanka, ale znaleźć w sobie pasję i temu się oddać, aby nie zwariować. Aby znowu nadać SOBIE sens.
Niby tworzymy poprawny związek, niby ok, ale nie potrafimy ze sobą o nas rozmawiać o nas. Stworzyliśmy dobrze działające przedsiębiorstwo po tytułęm Rodzina-Dom. Chociaż całą opiekę nad dziećmi ja przejęłam. Dla niego dzieci to fajna rzecz mieć, ale żeby się słuchały, ładnie wyglądały i nic nie chciały, a niech tylko spróbują mieć zły dzień to od razu klaps. Mamy dzieci: jedno 4 lata a drugie 2 miesiące. W tym roku w ogóle nie kochaliśmy się a w zeszłym roku 4 razy z czego 3 przypadły na próbę poczęcia najmłodszego, bo ja chciałam - po jednym razie w miesiącu.
Odchowam to najmłodsze i też będę szukać alternatywy dla siebie.I masz rację pisząc, że wcale wyjściem nie jest kochanka, ale znaleźć w sobie pasję i temu się oddać, aby nie zwariować. Aby znowu nadać SOBIE sens.
Hej...
Poczytaj sobie tą galerię:
http://kobieta.wp.pl/gid,13054707,img,13054737,kat,67116,title,Niedopasowani-seksualnie-Roznice-w-sypialni,galeriazdjecie.html
Pozdrawiam, M.
Poczytaj sobie tą galerię:
http://kobieta.wp.pl/gid,13054707,img,13054737,kat,67116,title,Niedopasowani-seksualnie-Roznice-w-sypialni,galeriazdjecie.html
Pozdrawiam, M.
Tak sobie czytam ten wątek i zastanawiam się co się stało z moim małżeństwem? Po ,slubie (2 lata temu)to mój mąż przestał się mną interesować,jestem atrakcyjna,zadbana z temperamentem....robiłam wiele by nie wkradła się nuda do sypialni.Mąż jednak woli co innego,w tym roku "doprosiłam" się 5 "aktów seksualnych" już nie proszę,straciłam zainteresowanie zarówno nim jak i seksem wogóle. Czuję się oszukana,zdradzona,zawiedziona....
Chyba tylko pójście do seksuologa może pomóc. Ludzie czasem z błahych przyczyn nie zachowują się tak jak tego po nich oczekujemy. Jakiś głupi drobiazg, zahamowanie może wszystko zniszczyć.
Co do trwania w związku dla dziecka... Właśnie dla dziecka powinniście się rozstać jeśli już nic Was nie łączy. Dajcie sobie szansę na zbudowanie nowych, lepszych związków...
Co do trwania w związku dla dziecka... Właśnie dla dziecka powinniście się rozstać jeśli już nic Was nie łączy. Dajcie sobie szansę na zbudowanie nowych, lepszych związków...
bezsensu poswiecasz swoje zycie w imie czego? dziecko da sobie rade przezyje to ze "mamusia i tatus" sie rozwiedli, ale jak wplynie na zycie dziecka widok jak rodzice do siebie sie zwracaja, zero uczucia... Moze dziecko bedzie wychowane w przekonaniu,ze tak powinno byc? Utrudniasz zycie sobie i moze psujesz dziecku.
Dalej nie śpimy razem już przywykłem, ja w jednym pokoju żona w drugim. Jest jak jest, mam wiecej życia dla siebie. Dla mnie teraz liczą sie tylko synowie i kasa. Czułości do mojej zony niech posyłają inni, ja skupiam sie na firmie aby moi synowie nie umarli z głodu. Żona musiała być by byli synowie. Był bym inny gdyby, ten spadek zainteresownia współżyciem nas podzielił. Teraz obejrzę sobie to i owo i to wolę niż prosić. Do końca życia będzie sypiała osobno. Co sie stało to się nie odstanie.
Czy ze mnie kiepski kochanek ? Nie wiem, może. W jedną bramkę strzelać nie będę. Ten watek potrzymywać będę nawet kilka lat.
1. Nie sypiam z żoną
2. Nie współżyjemy ze sobą
3. Nie przytulamy się do siebie
5. Żyjemy jak białe małżeństwo
6. Ja tak nie chciałem, tak wyszło, proszę prześledzić wcześniejsze moje posty.
Żona sama do mnie nie przyjdzie więc zakładam że bliskości i seksu nie potrzebuje w wyniku czego ja się odzwyczaiłem i dziś mnie seksualnie wogóle nie pociąga. Dziś odsuwanie się od niej traktuję jako normalność co więcej im dalej psychofizycznie oddalam się tym lepiej się czuję.
1. Nie sypiam z żoną
2. Nie współżyjemy ze sobą
3. Nie przytulamy się do siebie
5. Żyjemy jak białe małżeństwo
6. Ja tak nie chciałem, tak wyszło, proszę prześledzić wcześniejsze moje posty.
Żona sama do mnie nie przyjdzie więc zakładam że bliskości i seksu nie potrzebuje w wyniku czego ja się odzwyczaiłem i dziś mnie seksualnie wogóle nie pociąga. Dziś odsuwanie się od niej traktuję jako normalność co więcej im dalej psychofizycznie oddalam się tym lepiej się czuję.
A może jej sie już znudziłeś i dlatego tak jest miedzy wami,wasze relacje i zbliżenia były tak płytkie i bez polotu ze zona wolała zrezygnować z Ciebie niż mieć z Toba byle co.Przepraszam ze tak pisze ale wiem to z własnej autopsji.Ja rozeszłam się 4 lata temu ze swoim mężem bo nie było sensu tego ciągnąc, dzieci troszkę ucierpiały ale teraz sa zadowolone bo wszystko maja podwójnie wakacje, urodziny no i prezenty i każde z nas jest szczęśliwe i układa sobie życie.Pozdrawiam
Może to nie tylko żony wina?? traktujesz ja tak jak przed ciążą? adorujesz ja? kolacje ze swiecami? wychodzicie gdzies bez dziecka??? jesli nie to czas zaczac i ratowac to... a moze... pogubiliscie sie troche w "tych" sprawach? ja ze swojej strony polecam strone http://seksbaza.com/forum-czlonek-meski/index.php. Tam dowiecie sie oboje o wielu sprawach ktore moga wam pomoc w "tych " sprawach
Otóż my teraz dyskutujemy tu nad tym wszystkim, a świat tymczasem przewraca się na głowę – http://sites.google.com/site/753nwes wymieniać się żonami nie jest już grzechem! Naprawdę do końca świata niedaleko.
Otóż my teraz dyskutujemy tu nad tym wszystkim, a świat tymczasem przewraca się na głowę – http://sites.google.com/site/2492news wymieniać się żonami nie jest już grzechem! Naprawdę do końca świata niedaleko.
to przykre, ale dosyć częste... ja mam podobny problem ale z drugiej strony (kobiecej) kocham męża, ale nie mam zamiaru się go upraszać o seks, bo to żałosne - wolę przeżyć czuły romans i odżyć - wspólny majątek, dzieci i strach przed ciężarem zmian sprawia że nie mam ochoty się rozwodzić... milej spędza się czas zostawiając męża kolejny wieczór przed telewizorem z piwem a ja idę na kurs tańca z kochankiem - czy się domyśla? pewnie tak, seksu nie uprawialiśmy od 4 lat
Gdynianin...Twoje tłumaczenie a już sam fakt założenia tego wątku jakoś nie bardzo pozwalają mi zgodzić sie z twoim zdaniem, że generalnie twoja kobieta już Cie nie interesuje...idę o każdy zakład, że w sytuacji gdy którejś nocy wpełznie Ci do łózka zapomnisz o dotychczasowej traumie i ochoczo ją posiądziesz. Zapewne śnisz o takim scenariuszu...skoro nie umiesz zachować sie jak rasowy facet zakończ ten watek i nie przynoś nam ..facetom ujmy!!
Tu chodzi o synów, dlatego z nią jestem rezygnując z własnych potrzeb seksualnych. Dla mnie są ważni synowie. Wszystko robimy dla nich. Skok w bok będzie ale nie z kur... . Będzie sposobność to wykorzystam. Specjalnie nie będę się wiązał, dwa związki to jest chore. Co raz lepiej wiedzie mi się w firmie i co dwie kobiety będą się bić o majątek ? Synowie są najważniesi ! W obecnej chwili jeśli żona by przyszła do łóżka mojego to bym powiedział że jestem zmęczony i tyle. Ona wie że zapierd... . Dla mnie jest wolna. Dziś jestem zadowolony że nie zgupiałem. Ja mam już drogę sukces zawodowy, u mnie liczy się jakość a nie ilość, jak zdarzy mi się romans to zaszaleję i koniec. Frajerzy robią dzieci tu i tam.
jak tylko dzieci będą się nadawały do powierzenia niańce to powinniście sobie z żoną
razem wyjechać na 2 tygodnie na wakacje w fajne miejsce, może jakbyście się rozluźnili wypili parę drinków i szczerze pogadali (ona wysłuchałaby twoich żali a ty wysłuchałbyś co ona naprawdę czuje itd)
to wasza więź by się odbudowała na nowo?
Przy dzieciach ona może zwyczajnie być zbyt zmęczona i spięta żeby wszystko było zadbane jak należy;
trudno żeby myśleć o czułościach jak się ma obowiązki w domu samemu na głowie, próbowałeś w ogóle ją wyręczać w domowych obowiązkach? pewnie nie skoro ciągle pracujesz, pewnie nawet nie wiesz ile pracy ją kosztuje dbanie o dom, obowiązki trzeba dzielić między sobą a jak nie masz czasu a za to zarabiasz to zatrudnij pomoc domową dla niej (8zł za godzinę wystarczy dać studentce) żeby kobiecina mogła iść normalnie jak człowiek do fryzjera, kosmetyczki na zakupy i to bez nerwowego biegu i zerkania na zegarek. Czy żona w ogóle ma czas dla siebie na relaks? Masujesz jej plecy/stopy gładzisz włosy bez podtekstu seksualnego? Może ty ją tylko naciskałeś na seks a darmowych czułości nie było (tzn np. masowania pleców). razem macie problem i pewnie da się go rozwiązać. A miłość w małżeństwie ma swoje wzloty i upadki i to jest normalne że czasem się osłabia namiętne uczucie ale wtedy jest przyjaźń i szacunek a namiętność może jeszcze wróci. Nie skacz w bok tylko zadbaj żeby się żona wypoczęła. Jak nie dasz rady wykroić czasu na wakacje to wyjedź z nią na 3-4 dni do SPA (noclegi z wyżywieniem i zabiegami) polecam hotel &spa Król Kazimierz w Kazimierzu dolnym nad Wisłą byłam z mężem i super się zrelaksowaliśmy, może troszkę drogo ale jest tego wart, raz w życiu można pojechać.
razem wyjechać na 2 tygodnie na wakacje w fajne miejsce, może jakbyście się rozluźnili wypili parę drinków i szczerze pogadali (ona wysłuchałaby twoich żali a ty wysłuchałbyś co ona naprawdę czuje itd)
to wasza więź by się odbudowała na nowo?
Przy dzieciach ona może zwyczajnie być zbyt zmęczona i spięta żeby wszystko było zadbane jak należy;
trudno żeby myśleć o czułościach jak się ma obowiązki w domu samemu na głowie, próbowałeś w ogóle ją wyręczać w domowych obowiązkach? pewnie nie skoro ciągle pracujesz, pewnie nawet nie wiesz ile pracy ją kosztuje dbanie o dom, obowiązki trzeba dzielić między sobą a jak nie masz czasu a za to zarabiasz to zatrudnij pomoc domową dla niej (8zł za godzinę wystarczy dać studentce) żeby kobiecina mogła iść normalnie jak człowiek do fryzjera, kosmetyczki na zakupy i to bez nerwowego biegu i zerkania na zegarek. Czy żona w ogóle ma czas dla siebie na relaks? Masujesz jej plecy/stopy gładzisz włosy bez podtekstu seksualnego? Może ty ją tylko naciskałeś na seks a darmowych czułości nie było (tzn np. masowania pleców). razem macie problem i pewnie da się go rozwiązać. A miłość w małżeństwie ma swoje wzloty i upadki i to jest normalne że czasem się osłabia namiętne uczucie ale wtedy jest przyjaźń i szacunek a namiętność może jeszcze wróci. Nie skacz w bok tylko zadbaj żeby się żona wypoczęła. Jak nie dasz rady wykroić czasu na wakacje to wyjedź z nią na 3-4 dni do SPA (noclegi z wyżywieniem i zabiegami) polecam hotel &spa Król Kazimierz w Kazimierzu dolnym nad Wisłą byłam z mężem i super się zrelaksowaliśmy, może troszkę drogo ale jest tego wart, raz w życiu można pojechać.
Brawo dla gdańszczanki.
Halewicz i Cyc powinni razem założyć profesjonalne doradztwo małżeńskie i nie tylko, jak już wspomniałam w innym wątku są wszechstronnie uzdolnieni:) a zwłaszca Halewicz.
Dziwi mnie jedynie to,że człowiek,który założył ten wątek może faktycznie mieć problem a Wy z niego szydzicie.
Wy również Panowie macie problem- nikt nie spedza tyle czasu na forach. Chyba,że jest zakompleksionym madralą.
Halewicz i Cyc powinni razem założyć profesjonalne doradztwo małżeńskie i nie tylko, jak już wspomniałam w innym wątku są wszechstronnie uzdolnieni:) a zwłaszca Halewicz.
Dziwi mnie jedynie to,że człowiek,który założył ten wątek może faktycznie mieć problem a Wy z niego szydzicie.
Wy również Panowie macie problem- nikt nie spedza tyle czasu na forach. Chyba,że jest zakompleksionym madralą.
Widzisz szanowny gdynianinie, oschłość żony oschłością ale romansu nie polecam. Właśnie jestem na etapie walki z myślami, bo poznałem tę drugą już ponad rok temu. Nawet sobie sprawy nie zdajesz jakie to trudne. Powiem Ci tak: miłość jest wtedy kiedy poznajesz kobietę swojego życia i nie odchodzisz od żony... Serce mi się rwie do tej drugiej bo to właśnie ją kocham. Wpadłem jak przysłowiowe gówno w wentylator i teraz nie wiem co robić. Żadnych radykalnych kroków na razie nie podejmuję. Zatem uważaj chłopie bo życie Ci się może zmienić o ileś tam stopni jak poznasz tę drugą (nie mówię o jakimś tam jednorazowym bzyknięciu) i zaczniesz odczuwać coś więcej niż "lubienie". Wiej wtedy zawczasu gdzie pieprz rośnie ... Uratujesz przy okazji sam siebie...
Słabeusz, trochę się zadumałam nad tym, co napisałeś. Musisz czuć się rozdarty i w sumie - nieszczęśliwy. Bo jak długo można oszukiwać siebie i innych? Jak długo można żyć z kimś, jednocześnie kochać inną? Bo nie piszesz chyba o motylkach w brzuchu i o głowie w chmurkach. To musi być trudne. Twoja decyzja, żeby wiać, jest chyba słuszna. Ale wiać od kogo? Od żony, czy od kochanki?
Jak kraść - to miliony, jak kochać - to księżniczki, jak spadać z konia - to z Araba (...).
Ale jak wiać to tak, żeby nawet mama nie znalazła ;)
Zielony, pijesz do tego, że niedojrzałe emocjonalnie jest "wianie"? Myślę, że w tym przypadku chodzi o dojrzałą decyzję - koniec albo z jednym, albo z drugim związkiem.
Albo, żeby nie pchać się w inny związek, będąc w jednym, żeby wiać od pokus.
Ciekawe co wygra - miłość, czy rozsądek. Rozważny, czy romantyczny.
Ale jak wiać to tak, żeby nawet mama nie znalazła ;)
Zielony, pijesz do tego, że niedojrzałe emocjonalnie jest "wianie"? Myślę, że w tym przypadku chodzi o dojrzałą decyzję - koniec albo z jednym, albo z drugim związkiem.
Albo, żeby nie pchać się w inny związek, będąc w jednym, żeby wiać od pokus.
Ciekawe co wygra - miłość, czy rozsądek. Rozważny, czy romantyczny.
Widzę, że Ty jedna/jeden rozumiesz temat. Nie marudzę, a jedynie udowadniam sobą, jak słabym człowiek być potrafi, jeżeli brak czegoś w związku może być powodem do myślenia o odejściu od rodziny. Jak nigdy okazuję też swoją słabość pisząc tutaj to co czuję. Chyba to potrzeba wygadania się, może to pomoże. Ciężko jest jak jasna cholera a co poniektórzy mędrkują coś o "mamach". Człowiek jest ułomny ze swoimi słabościami i musi z nimi walczyć, ja uległem, teraz mam nauczkę i jako dorosły facet muszę problem rozwiązać. Pozdrawiam.
słabeusz - mąż nie spał po nocach, nie pozwalał się nawet dotknąć czy przytulić. Nie miał dylematu że zostawi dzieci bo ich nie mamy. Miał dylemat dwóch kobiet. Wybrał to co znał lepiej żonę.
Jak to wygląda z mojej strony? Straciłam do niego sporą część szacunku i zaufania- podobno czas leczy rany ;)
Może zadaj sobie kilka pytań.
Dlaczego pojawiła się ta druga kobieta.
Co nie pasowało ci w twoim dotychczasowym związku co spowodowało pojawienie się miejsca w serduszku dla innej osoby.
Przeanalizuj za i przeciw.
Popatrz na wady i zalety jednej i drugiej kobiety.
Jeżeli masz dzieci, czy będzie cię stać na alimenty- pisze przyziemnie?- tak niestety jest.
Czy Ona ma rodzinę i czy jej nie rozwalasz swoją miłością.
Czy jesteś gotowy na wielką zmianę- i czy np rodzina (rodzice rodzeństwo) będą w stanie to zaakceptować- są rodziny bardzo religijne, które jakby nie było źle nie wyobrażają sobie rozwodu.
Jak to wygląda z mojej strony? Straciłam do niego sporą część szacunku i zaufania- podobno czas leczy rany ;)
Może zadaj sobie kilka pytań.
Dlaczego pojawiła się ta druga kobieta.
Co nie pasowało ci w twoim dotychczasowym związku co spowodowało pojawienie się miejsca w serduszku dla innej osoby.
Przeanalizuj za i przeciw.
Popatrz na wady i zalety jednej i drugiej kobiety.
Jeżeli masz dzieci, czy będzie cię stać na alimenty- pisze przyziemnie?- tak niestety jest.
Czy Ona ma rodzinę i czy jej nie rozwalasz swoją miłością.
Czy jesteś gotowy na wielką zmianę- i czy np rodzina (rodzice rodzeństwo) będą w stanie to zaakceptować- są rodziny bardzo religijne, które jakby nie było źle nie wyobrażają sobie rozwodu.
@słabeusz
Moja kąśliwa uwaga miała oznaczać, że "wianie" skojarzyło mi się z ucieczką od obu kobiet. Wydaje mi się, że chodziło Ci o ucieczkę od kochanki, ale to tylko zgadywanie. Zresztą "mamę" możesz potraktować symbolicznie - jako azyl: praca, hobby, alkohol.
Pytasz jak się skończyła czyjaś historia. Statystyki są znane. Ale nawet na tym forum każda historia jest nieco inna. Twoja jest na pewno zupełnie inna od każdej innej :).
Jak zrozumiesz czemu chcesz uciekać, będziesz o krok bliżej.
Moja kąśliwa uwaga miała oznaczać, że "wianie" skojarzyło mi się z ucieczką od obu kobiet. Wydaje mi się, że chodziło Ci o ucieczkę od kochanki, ale to tylko zgadywanie. Zresztą "mamę" możesz potraktować symbolicznie - jako azyl: praca, hobby, alkohol.
Pytasz jak się skończyła czyjaś historia. Statystyki są znane. Ale nawet na tym forum każda historia jest nieco inna. Twoja jest na pewno zupełnie inna od każdej innej :).
Jak zrozumiesz czemu chcesz uciekać, będziesz o krok bliżej.
@słabeusz, skoro stoisz teraz przed dylematem moralnym i emocjonalnym, to znaczy, że taki układ Ci nie odpowiada. Są osoby, które potrafią latami żyć w podwójnych związkach. Ta druga dała Ci poczucie szczęścia, oderwania się od rzeczywistości, poczułeś się męski i ważny. Ale teraz Ci źle i chyba czas coś z tym zrobić.
Każde wyjście ma swoje plusy, ale ma też minusy.
Wyobraź sobie, że odchodzisz od żony, opuszczasz Wasze wspólne nudne gniazdo, które jednak daje Ci poczucie stabilizacji. Lecisz z tą, którą uważasz, że kochasz. Wijecie swoje gniazdko, ale już nie jest tak, że widzisz ją raz na jakiś czas, zawsze piękną, przeważnie uśmiechniętą. To, co było zakazane, tajemnicze, odświętne, masz na codzień. Dochodzą problemy rodzinne. Może masz dzieci. Może Ona też je ma. Rodzina może nie akceptować Twojego wyboru. Gorzej, jeśli wtedy wyjdzie, że tak naprawdę byłeś zakochany, a nie kochałeś. Bo zakochanie mija, miłość teoretycznie przetrwa wszystko. Jeśli to tylko zakochanie, to czy nie zabraknie Ci dawnego, może i nudnego, może i niespełnionego, ale zawsze - gniazda, a nie gniazdka?
No druga opcja. Mówisz kochance, że się wypalasz, że ją kochasz, ale nie dajesz rady tego ciągnąć. Rozstajecie się w zgodzie, z lekkim smutkiem, że nie było Wam dane spotkać się wcześniej. Masz idealistyczny obraz tamtej kobiety: piękna, mądra, kochana. Żyjesz z żoną, ale jeśli naprawdę kochasz inną, nie możesz o Niej zapomnieć. No chyba, że to zakochanie. Wtedy, po jakimś czasie uczucie zblednie, pozostawiając po sobie sentyment.
Do czego dążę? Zadaj sobie najpierw pytanie: czy kochasz tą drugą kobietę, czy jesteś po prostu zakochany.
Każde wyjście ma swoje plusy, ale ma też minusy.
Wyobraź sobie, że odchodzisz od żony, opuszczasz Wasze wspólne nudne gniazdo, które jednak daje Ci poczucie stabilizacji. Lecisz z tą, którą uważasz, że kochasz. Wijecie swoje gniazdko, ale już nie jest tak, że widzisz ją raz na jakiś czas, zawsze piękną, przeważnie uśmiechniętą. To, co było zakazane, tajemnicze, odświętne, masz na codzień. Dochodzą problemy rodzinne. Może masz dzieci. Może Ona też je ma. Rodzina może nie akceptować Twojego wyboru. Gorzej, jeśli wtedy wyjdzie, że tak naprawdę byłeś zakochany, a nie kochałeś. Bo zakochanie mija, miłość teoretycznie przetrwa wszystko. Jeśli to tylko zakochanie, to czy nie zabraknie Ci dawnego, może i nudnego, może i niespełnionego, ale zawsze - gniazda, a nie gniazdka?
No druga opcja. Mówisz kochance, że się wypalasz, że ją kochasz, ale nie dajesz rady tego ciągnąć. Rozstajecie się w zgodzie, z lekkim smutkiem, że nie było Wam dane spotkać się wcześniej. Masz idealistyczny obraz tamtej kobiety: piękna, mądra, kochana. Żyjesz z żoną, ale jeśli naprawdę kochasz inną, nie możesz o Niej zapomnieć. No chyba, że to zakochanie. Wtedy, po jakimś czasie uczucie zblednie, pozostawiając po sobie sentyment.
Do czego dążę? Zadaj sobie najpierw pytanie: czy kochasz tą drugą kobietę, czy jesteś po prostu zakochany.
Z tym nie spaniem miałem podobnie... Dzięki za pytania - nieraz sobie je zadawałem i odpowiadałem na nie. Często porywczo - "tak, będzie dobrze, uda się, odejdę do tamtej itp itd", potem chwile opamiętania i myśli typu "powaliło Cię chłopie". Może być tak, że po niedługim czasie cały romans się rozwieje i moje życie będzie musiało wrócić do normy ale czy się tak stanie? Nie wiem. Na razie czekam co czas pokaże. Łatwo nie jest martwić się o tyle osób ...
@Aha 11:58
Piszesz zaskakująco tak jakbyś mi w głowie gmerała i wyciągała słowa :) Zapewne albo tak doskonale znasz męską psychikę z codzienności, rozmowy, z autopsji albo masz coś z psychologią do czynienia. Zastanawiałem się nad tym co piszesz nieraz i teraz potwierdziłaś trafność moich zastanowień. Doskonale zdaję sobie sprawę z różnicy między kochaniem a zakochaniem choć na szczęście życie nie postawiło mnie jeszcze przed prawdziwym testem czy "kocham" czy jestem "zakochany". Poniekąd to teraz się dzieje lecz myślę, że są ważniejsze "życiowe testy" na miłość ...
Piszesz zaskakująco tak jakbyś mi w głowie gmerała i wyciągała słowa :) Zapewne albo tak doskonale znasz męską psychikę z codzienności, rozmowy, z autopsji albo masz coś z psychologią do czynienia. Zastanawiałem się nad tym co piszesz nieraz i teraz potwierdziłaś trafność moich zastanowień. Doskonale zdaję sobie sprawę z różnicy między kochaniem a zakochaniem choć na szczęście życie nie postawiło mnie jeszcze przed prawdziwym testem czy "kocham" czy jestem "zakochany". Poniekąd to teraz się dzieje lecz myślę, że są ważniejsze "życiowe testy" na miłość ...
Wydaje mi się, że nie jest dobrze kończyć jeden związek, zeby wchodzić w drugi. Tak przynajmniej wołają mądre książki. Jeśli już myślisz nad rozwodem, to nie rób tego dla innej kobiety, ale dlatego, że jesteś w 99% pewien, że aktualny związek nie daje i nie da Ci szczęścia, że nie czeka Cię juz z tą kobietą nic dobrego. Zamykasz jeden rozdział, dajesz odpocząć oczom, po czym otwierasz nowy rozdział.
Daj może czas sobie na przemyślenia. Poproś kochankę o chwilę spokoju, żebyś mógł sobie w głowie wszystko poukładać. Powinna zrozumieć.
Nie jestem psychologiem, ale uważam, że psycholog może czasem pomóc na życiowym zakręcie. Może tą opcję też warto rozważyć?
Daj może czas sobie na przemyślenia. Poproś kochankę o chwilę spokoju, żebyś mógł sobie w głowie wszystko poukładać. Powinna zrozumieć.
Nie jestem psychologiem, ale uważam, że psycholog może czasem pomóc na życiowym zakręcie. Może tą opcję też warto rozważyć?
@Aha 12:24
Rozważałem, owszem ale po co mi psycholog, który powie mi to samo co Ty, Wy tutaj? Widzę, że ludzki problem nie jest dla Was kolejnym codziennym śmiechem i to szanuję, doceniam i dziękuję. Masz całkowitą rację w tym co piszesz. Teraz zdaję się na siebie. Może za jakiś czas napiszę co ze mną. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wysłuchanie.
Rozważałem, owszem ale po co mi psycholog, który powie mi to samo co Ty, Wy tutaj? Widzę, że ludzki problem nie jest dla Was kolejnym codziennym śmiechem i to szanuję, doceniam i dziękuję. Masz całkowitą rację w tym co piszesz. Teraz zdaję się na siebie. Może za jakiś czas napiszę co ze mną. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wysłuchanie.
@słabeusz
Brak decyzji też jest decyzją. Mimo że może się skończyć, że będzie bez jednej i bez drugiej. Myślę, że jak się zastanowisz, to przewidzisz rezultat braku decyzji. Chociaż myślę, że najlepszą drogą do stracenia ich obu będzie długotrwałe okazywanie wahania.
Masz przypadek "m", która próbuje wybaczać. Widzisz co Cię czeka w takim przypadku.
Wydaje mi się, że uczucie może przybladnąć nawet wtedy, jeśli się kochało. Można też wyidealizować sobie obraz drugiej osoby.
To nie jest rada, bo to Twoje życie. Ale ja to widzę tak - wybierzesz kochankę, to jest szansa, że będzie w Was ogień, dopóki Was demencja nie rozłączy. Jeśli wybierzesz żonę, to wrócisz do momentu "sprzed". Bogatszy o doświadczenie jak może być cudownie.
Rozumowo wiem co powinieneś zrobić. Ale rozumowo to i Ty wiesz.
Brak decyzji też jest decyzją. Mimo że może się skończyć, że będzie bez jednej i bez drugiej. Myślę, że jak się zastanowisz, to przewidzisz rezultat braku decyzji. Chociaż myślę, że najlepszą drogą do stracenia ich obu będzie długotrwałe okazywanie wahania.
Masz przypadek "m", która próbuje wybaczać. Widzisz co Cię czeka w takim przypadku.
Wydaje mi się, że uczucie może przybladnąć nawet wtedy, jeśli się kochało. Można też wyidealizować sobie obraz drugiej osoby.
To nie jest rada, bo to Twoje życie. Ale ja to widzę tak - wybierzesz kochankę, to jest szansa, że będzie w Was ogień, dopóki Was demencja nie rozłączy. Jeśli wybierzesz żonę, to wrócisz do momentu "sprzed". Bogatszy o doświadczenie jak może być cudownie.
Rozumowo wiem co powinieneś zrobić. Ale rozumowo to i Ty wiesz.
@słabeusz
"Nie marudzę, a jedynie udowadniam sobą, jak słabym człowiek być potrafi, jeżeli brak czegoś w związku może być powodem do myślenia o odejściu od rodziny. Jak nigdy okazuję też swoją słabość pisząc tutaj to co czuję. Chyba to potrzeba wygadania się, może to pomoże. Ciężko jest jak jasna cholera"
Zawsze czegoś brak. To tylko wytłumaczenie - usprawiedliwienie siebie. Chyba, że matematyka mówi, że brak wszystkiego lub rzeczy naprawdę najważniejszych, ale to już tylko Ty możesz ocenić. Sądzę, że warto się wygadać. Słowa wypowiedziane lub napisane dają zupełnie inny dystans, niż te kłębiące się w głowie. A może w Twoich rozważaniach ktoś znajdzie kawałek siebie i jemu pomożesz?
"Nie marudzę, a jedynie udowadniam sobą, jak słabym człowiek być potrafi, jeżeli brak czegoś w związku może być powodem do myślenia o odejściu od rodziny. Jak nigdy okazuję też swoją słabość pisząc tutaj to co czuję. Chyba to potrzeba wygadania się, może to pomoże. Ciężko jest jak jasna cholera"
Zawsze czegoś brak. To tylko wytłumaczenie - usprawiedliwienie siebie. Chyba, że matematyka mówi, że brak wszystkiego lub rzeczy naprawdę najważniejszych, ale to już tylko Ty możesz ocenić. Sądzę, że warto się wygadać. Słowa wypowiedziane lub napisane dają zupełnie inny dystans, niż te kłębiące się w głowie. A może w Twoich rozważaniach ktoś znajdzie kawałek siebie i jemu pomożesz?
lubię cyfry i litery
~słabeusz
Zaglądasz tutaj ? Bardzo mnie poruszyłes..
Zastanawiam się czemu chcesz je miec obie ?Obie kochasz, czy boisz się utracić to co znane ?
Dużo ryzykujesz decydując się na nowy związek bo w sumie w starym może jeszcze uda sie coś "naprawić" i dlatego jak małpa chwyciłeś sie 2 gałęzi i żadnej nie chcesz puścić.
Czy może żadna z tych kobiet nie pozwala Ci odejść ?
Czekasz...na co ? Aż romans ugaśnie ? Aż żona Cie rzuci ?
Zaglądasz tutaj ? Bardzo mnie poruszyłes..
Zastanawiam się czemu chcesz je miec obie ?Obie kochasz, czy boisz się utracić to co znane ?
Dużo ryzykujesz decydując się na nowy związek bo w sumie w starym może jeszcze uda sie coś "naprawić" i dlatego jak małpa chwyciłeś sie 2 gałęzi i żadnej nie chcesz puścić.
Czy może żadna z tych kobiet nie pozwala Ci odejść ?
Czekasz...na co ? Aż romans ugaśnie ? Aż żona Cie rzuci ?
Nie uzyskałam odpowiedzi na żadne pytanie ale byłam w podobnej sytuacji jak Ty, dokonałam wyboru z świadomymi konsekwencjami i szczerze polecam Ci to samo, czas ukoi ból, bo każdy wybór jaki dokonasz będzie boleć.
I tak uważam że to nic w porównaniu z cierpieniem kiedy nie potrafi się dokonać żadnego wyboru i tkwi sie wciąż w tym samym miejscu.
I tak uważam że to nic w porównaniu z cierpieniem kiedy nie potrafi się dokonać żadnego wyboru i tkwi sie wciąż w tym samym miejscu.
„o prawdziwa miłość warto walczyć...... nikt od ciebie doskonałości nie oczekuje bo nie ma ludzi idealnych... kocha sie sercem a przez to całym soba.... nie ma większego uczucia na świecie a tym samym nie ma większego od miłości daru” P.
Nawet jeśli będzie to miesiąc, rok, dwa będę wiedzieć że warto było bo czułam że żyję a nie egzystuje...
Porozmawiaj z kimś a zobaczysz Swoje problemy " z boku" i może znajdziesz rozwiązanie.
Nawet jeśli będzie to miesiąc, rok, dwa będę wiedzieć że warto było bo czułam że żyję a nie egzystuje...
Porozmawiaj z kimś a zobaczysz Swoje problemy " z boku" i może znajdziesz rozwiązanie.
Romansu nie chcę, nie będzie. Mój wizerunek w rodzinie znajomych jest mocno pozytywny. Wszystko co zbudowałem miałbym dać kochance tylko dlatego że kilka razy się spuszczę ? Wrobi mnie w dzieci oskarży o gwałt. Nie wierzę kobietom. Jesli ja z żoną bardzo się kochaliśmy, mamy wspaniałych synów to ja mam im odbierać rodzinę ?! To są moi synowie są moim światem ! Brakuje mi seksu ale nie kosztem synów. Nie mam 20 lat ! Mam 40 lat ! Nie myslę jak dziecko, ze mnie swędzi i muszę sie podrapać.
Opisuję w tym temacie sytuację rodzinną i pokazuję jak to wygląda od strony męskiej. Jak może mnie pociągać kobieta która przestała się ze mną kochać, moja wina, moja wina niektórzy tu mówią. Bo mało romantyzmu. Żona zajmuje sie domem ma prawo być zmęczona, rozumiem. Nie rozumiem dlaczego ja i tylko ja jeszcze potrafię pocałować ją na przywitanie i na wyjscie do pracy. Dlaczego ona tego nie robi. Nie ma kochanka, odpuście sobie bzdety doprawianiu róg. Nie ma kochanka. Ja zasuwam w pracy, buduję dom. Widzę ze największe korzyści z tego związku z pracy mojej i żony będą mieli synowie. Oni nie widzą problemu między nami, on dotyczy seksu i czułości.
Opisuję w tym temacie sytuację rodzinną i pokazuję jak to wygląda od strony męskiej. Jak może mnie pociągać kobieta która przestała się ze mną kochać, moja wina, moja wina niektórzy tu mówią. Bo mało romantyzmu. Żona zajmuje sie domem ma prawo być zmęczona, rozumiem. Nie rozumiem dlaczego ja i tylko ja jeszcze potrafię pocałować ją na przywitanie i na wyjscie do pracy. Dlaczego ona tego nie robi. Nie ma kochanka, odpuście sobie bzdety doprawianiu róg. Nie ma kochanka. Ja zasuwam w pracy, buduję dom. Widzę ze największe korzyści z tego związku z pracy mojej i żony będą mieli synowie. Oni nie widzą problemu między nami, on dotyczy seksu i czułości.
Tak poczytałam Twoje posty ~Gdynianinie39l i tak sobie myślę:
że w gruncie rzeczy bardzo chciałbyś aby wszystko wróciło do normy tzn. do takich więzi, uczuć i bliskości jakie były na początku Waszego małżeństwa. Jeśli rozmawiałeś z żoną na ten temat nie raz i nie dwa i nic się nie zmieniło to bardzo możliwe że już się nic nie zmieni...
ale za to Ty będziesz człowiekiem wiecznie sfrustrowanym, który się broni przed nowym związkiem bo nie wierzy kobietom jak piszesz i bojącym się o swój majątek, który "zapewne" zabierze Ci kochanka. No bardzo Cię proszę...
nie sądź wszystkich swoją miarą... "wrobi mnie w dzieci oskarży o gwałt" - a co mają zrobić kobiety, którym też się życie nie poukładało i nie zależy im na wypchanym portfelu faceta, ani na jego samochodzie, domu czy czymś tam jeszcze???
tak naprawdę wiele jest takich, którym potrzebne jest tylko uczucie i ta odrobina romantyzmu...
i nie zasłaniaj się synami, dla dzieci rozwód rodziców to szok ale wbrew pozorom jeśli mają mądrych rodziców a przynajmniej jednego mądrego rodzica to poradzą sobie i z tym - dzieci nie wiedzą co prawda czy jest bliskość fizyczna między rodzicami ale co do czułości i prawdziwych relacji doskonale wyczuwają co się dzieje (mówię to z własnych doświadczeń)
i mnie też wydawało się że dam radę i trzeba utrzymywać małżeństwo za wszelką cenę - dziś wiem, że guzik prawda
Jesteś jeszcze młodym człowiekiem i jestem prawie pewna, że ta Twoja złość, frustracja i bunt będzie narastać z czasem a w związku z tym rzutować na życie rodzinne w tym na relacje z dziećmi. Myślę, że warto podjąć decyzję albo zostaję (bo tak czuję, że wcale nie jesteś o tym przekonany), albo idę inną drogą (niezależnie czy popsuje to Twój wizerunek w rodzinie czy wśród znajomych).
I zgadzam się z Tobą, że nie będzie łatwo tak czy owak a na pewno jeśli chodzi o zaufanie czy do żony jeśli chodzi o odbudowę uczuć czy do "kochanki" czy nowej partnerki..... jeśli taką kiedyś znajdziesz
że w gruncie rzeczy bardzo chciałbyś aby wszystko wróciło do normy tzn. do takich więzi, uczuć i bliskości jakie były na początku Waszego małżeństwa. Jeśli rozmawiałeś z żoną na ten temat nie raz i nie dwa i nic się nie zmieniło to bardzo możliwe że już się nic nie zmieni...
ale za to Ty będziesz człowiekiem wiecznie sfrustrowanym, który się broni przed nowym związkiem bo nie wierzy kobietom jak piszesz i bojącym się o swój majątek, który "zapewne" zabierze Ci kochanka. No bardzo Cię proszę...
nie sądź wszystkich swoją miarą... "wrobi mnie w dzieci oskarży o gwałt" - a co mają zrobić kobiety, którym też się życie nie poukładało i nie zależy im na wypchanym portfelu faceta, ani na jego samochodzie, domu czy czymś tam jeszcze???
tak naprawdę wiele jest takich, którym potrzebne jest tylko uczucie i ta odrobina romantyzmu...
i nie zasłaniaj się synami, dla dzieci rozwód rodziców to szok ale wbrew pozorom jeśli mają mądrych rodziców a przynajmniej jednego mądrego rodzica to poradzą sobie i z tym - dzieci nie wiedzą co prawda czy jest bliskość fizyczna między rodzicami ale co do czułości i prawdziwych relacji doskonale wyczuwają co się dzieje (mówię to z własnych doświadczeń)
i mnie też wydawało się że dam radę i trzeba utrzymywać małżeństwo za wszelką cenę - dziś wiem, że guzik prawda
Jesteś jeszcze młodym człowiekiem i jestem prawie pewna, że ta Twoja złość, frustracja i bunt będzie narastać z czasem a w związku z tym rzutować na życie rodzinne w tym na relacje z dziećmi. Myślę, że warto podjąć decyzję albo zostaję (bo tak czuję, że wcale nie jesteś o tym przekonany), albo idę inną drogą (niezależnie czy popsuje to Twój wizerunek w rodzinie czy wśród znajomych).
I zgadzam się z Tobą, że nie będzie łatwo tak czy owak a na pewno jeśli chodzi o zaufanie czy do żony jeśli chodzi o odbudowę uczuć czy do "kochanki" czy nowej partnerki..... jeśli taką kiedyś znajdziesz
Witam.Ja rozumie Gdynianina ponieważ sama tkwię w podobnym bagnie po uszy.Nie jest to takie proste jak się wszystkim wydaje.On nie chce zostawić synów,a ja nie mogę odejść bo nie mam dokąd.Drugą sprawa są zwierzęta których też nie zostawię.I tak to wygląda.Ja nie mogę zostawić zwierząt bo bym się zapłakała a co dopiero dzieci.To byłby wielki żal i bul!
W każdym związku są wzloty i upadki.Ale czasem warto dać sobie szansę i odbudować to co Was łączyło.Warunkiem jest szczera rozmowa "do bólu".Musisz jej otwarcie powiedzieć co czujesz i myślisz,dowiedz się od żony co takiego zrobiłeś albo co przyczyniło się do tego, że stała się wobec Ciebie obojętna.Na pewno coś takiego miało miejsce albo ma,to mogą być błahe powody.Jak tylko sobie wszystko szczerze wyjaśnicie to będziesz wiedział czy warto walczyć o ten związek.Zrób to, byś potem nie żałował, że tak łatwo zaprzepaściłeś MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA.
Wolę wchodzic na strony pornograficzne i walić konia sam i to robię
bo Ty nie chcesz sie kochać i pieścić. pier....ę taki układ. Dlatego
porno to moje chobby nie będę Ciebie non stop prosił. Dlatego my
mężczyźni czasami to robimy, bo wy zachowujecie się jak dzieci.
Dziecko tak współzycie nie.
pier.... się.
Ostanio napisałem Jej taki list.
bo Ty nie chcesz sie kochać i pieścić. pier....ę taki układ. Dlatego
porno to moje chobby nie będę Ciebie non stop prosił. Dlatego my
mężczyźni czasami to robimy, bo wy zachowujecie się jak dzieci.
Dziecko tak współzycie nie.
pier.... się.
Ostanio napisałem Jej taki list.
Nie...
usiądźcie jak dorośli ludzie i to sobie wyjaśnijcie - szczerze, bez owijania w bawełnę, otwarcie. Tylko tak będziesz z tego bagna wychodził, w przeciwnym razie czeka kolejna huśtawka - on chce, ona nie / ona chce, on już nie itd.
Dorośli ludzie rozmawiają zamiast miewać fochy.
Czy na tym świecie nie ma już poważnych osób?
usiądźcie jak dorośli ludzie i to sobie wyjaśnijcie - szczerze, bez owijania w bawełnę, otwarcie. Tylko tak będziesz z tego bagna wychodził, w przeciwnym razie czeka kolejna huśtawka - on chce, ona nie / ona chce, on już nie itd.
Dorośli ludzie rozmawiają zamiast miewać fochy.
Czy na tym świecie nie ma już poważnych osób?
NIC o nas nie wiesz. Owszem jestem inny niż byłem, Ona też była inna. Nigdy nie będę poważnie rozmawiał z osobami którzy tylko mnie obwiniają. NIESTETY MOJA ŻONA UWAŻA IŻ TO JEST MOJA WINA. Małżeństwo to i seks jak byś nie wiedziała. JEŚLI NIE CHCESZ SEKSU TO NIE WYCHODŹ ZA MĄŻ. KOBIETA KTÓRA CHCE TYLKO FACETA DO SPŁODZENIA DZIECKA JEST OSZUSTKĄ, JA NIGDY JEJ NIE ZDRADZIŁEM I BYŁEM DOBRY. ROZUMIEM I PROBLEMY PRZED PORODEM I PO PORODZIE POTRZEBUJECIE CZASU. JEDNAK MAM ZNAJOMYCH W MAŁŻEŃSTWACH I WIEM ŻE TAM GDZIE UMARŁ SEKS UMIERA I MAŁŻEŃSTWO. PO WIELU LATACH TAKIEGO BYCIA MOŻNA I JESTEM SFRUSTROWANY EMOCJONALNIE RÓWNIEŻ.
SORRY ZA WULGARYZ ILE PRZESZLIŚMY Z JEJ poj...NYM OJCEM TO MY TYLKO WIEMY. JA TO Z NIĄ PRZESZEDŁEM. I DALEJ NAM TRUJE ŻYCIE, CZY DUŻO CHCIAŁEM JAK NORMALNIE WSPÓŁŻYĆ. JESTEM k..... NORMALNY NIE PRZESADZAM.
SORRY ZA WULGARYZ ILE PRZESZLIŚMY Z JEJ poj...NYM OJCEM TO MY TYLKO WIEMY. JA TO Z NIĄ PRZESZEDŁEM. I DALEJ NAM TRUJE ŻYCIE, CZY DUŻO CHCIAŁEM JAK NORMALNIE WSPÓŁŻYĆ. JESTEM k..... NORMALNY NIE PRZESADZAM.
1. Dalszy brak seksu
2. Już wolę pornole niz żonę
3. Rozglądam sie za cyberseksem
Mam na to już wywalane, myślę o sobie. Rezultat rozmów z żoną ona chce tylko przytulania a ja chę teraz tylko seksu. Za cięzko pracuję na utrzymanie Jej i dziecka żeby niespęniac swoich potrzeb. Miłość wygasa kiedy nie ma namiętności. Nie chcesz seksu żono to się nie zdziw że tój mąż staje sie debilem.
2. Już wolę pornole niz żonę
3. Rozglądam sie za cyberseksem
Mam na to już wywalane, myślę o sobie. Rezultat rozmów z żoną ona chce tylko przytulania a ja chę teraz tylko seksu. Za cięzko pracuję na utrzymanie Jej i dziecka żeby niespęniac swoich potrzeb. Miłość wygasa kiedy nie ma namiętności. Nie chcesz seksu żono to się nie zdziw że tój mąż staje sie debilem.
Gdynianin: Miłość wygasa, kiedy nie ma namiętności - tak napisałeś. A może najpierw wygasło uczucie i konsekwencją tego jest brak namiętności? Sobie odpowiedz na pytanie: naprawdę wolisz pornole i cyberseks? Zastąpi Ci to życie seksualne w pełnym tego słowa znaczeniu: uczucie, dotyk, bliskość drugiej osoby, zapach jej skóry i ciepło? Chcesz takiej żałosnej atrapy? Wybierasz taki substytut? Nie wydaje Ci się, że jesteś za młody na taką rezygnację w autentycznego życia intymnego? Zawsze uważałam, że pornole są dla smarkaczy, którzy jeszcze nie za bardzo mogą, dziadków, którzy już nie mogą i zaburzonych osobników, którzy nie potrafią nawiązać normalnych relacji z drugą osobą. Przeczytałam cały ten wątek. A nie lepiej szczerze porozmawiać z żoną o rozwodzie? Dzieci są wnikliwymi obserwatorami. Wcześniej czy później dostrzegą to, że żyją w domu, gdzie na zewnątrz wszystko jest normalnie, ale brakuje tam podstawowej rzeczy: miłości rodziców. Decyzja należy do Ciebie - w końcu to Twoje życie.
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
Halewicz: z postu Gdynianina wynika, że w jego związku nie ma już ani miłości ani namiętności. Skoro "ma na to wszystko wywalone i woli pornole od żony", to co zostało z jego małżeństwa. Dwoje obojętnych sobie ludzi, dzieci i wspólny dom. Szkoda ich obojga
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
amaranth, ten związek też jest toksyczny. Ten facet się męczy psychicznie. To że woli pornusy i cyberseks to tylko odpowiedź na brak blizkości z żoną. Brak seksu powoduje frustracje a on radzi sobie ze złymi emocjami tak jak umie- powiedzmy, że łagodzi objawy, aby nabrać siły na trwaniu w tym związku i czekać na poprawę, może cud. Nie powiem, że jest guaniażem- bo takie zachowanie w pewien sposób mówi o jego odpowiedzialności za rodzinę, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że przez zdradę fizyczną może zniszczyć namiastkę tego szczęścia, które ma. Może właśnie ten fakt mówi o jego dojżałości i klasie. Ilu facetów by wytrzymało i nie poderwało sobie koleżanki w pracy, nowo poznałej Pani na wyjeździe służbowym albo zwykłej prostytutki.
Rozszerzyłeś/łaś pojęcie "toksyczny związek" o relacje, gdzie uczucia między dwojgiem ludzi wygasły. W tym układzie toksyczne byłoby, gdyby partnerka warunkowała współżycie intymne, np. określonymi zachowaniami męża. Ona szczerze oznajmiła mu, że nie chce z nim intymności. Brak zaspokojenia potrzeb seksualnych niesie za sobą konsekwencje, ale czy odmowa współżycia z mężem to przemoc? Nie widzę powodu do zachwytu tym, że autor wątku nie poszedł do prostytutki albo nie ma romansu w pracy. Dla niektórych mężczyzn pójście do prostytutki jest poniżające/"jestem już tak nieatrakcyjny czy nieudolny, że nie potrafię znaleźć sobie kobiety do łóżka"/. Romans w pracy czy w ogóle romans w niektórych budzi lęk przed konsekwencjami. Kochanki bywają różne. Niektóre zranione kobiety są zdolne do wszystkiego/dotyczy to żon i kochanek/. Myślę, że problem tkwi w niechęci autora wątku do podziału majątku, zmiany miejsca zamieszkania, utraty stabilizacji związanej z domem, w którym żona ugotuje obiad, wypierze koszule, posprząta. Układanie nowego życia wymaga czasu:trzeba poznać inną kobietę, zaufać jej, a jeszcze wcześniej przejść przez sprawy rozwodowe, krytykę niektórych osób z otoczenia. Trudno jest ocenić, co jest przejawem dojrzałości: pozostanie w związku-atrapie czy budowanie swojego życia na nowo? Czy można być szczęśliwym mając świadomość odrzucenia emocjonalnego? Czy pozostawanie pod jednym dachem z osobą, która już nie kocha i ucieczka w substytuty życia intymnego nie zmieni zachowania tego człowieka? Czy nie będzie to miało wpływu na dzieci? Może należy jeszcze się zastanowić, dlaczego żona oddaliła się od męża? Może to była konsekwencja jego zachowania? Nie przestaje się kochać bez powodu. Nie znamy przyczyny i trudno jest mówić o dojrzałości. A może jest tak, że autor wątku po prostu zaniedbał emocjonalnie żonę, zaczął ją traktować jak gosposię i nianię, a teraz użala się, że żona nie chce z nim sypiać.?Może być odwrotnie: żona zaczęła zaniedbywać go emocjonalnie, była skupiona tylko na dzieciach, on miał pretensje, był oschły, zapracowany i stało się...Tego nie wiemy
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
Dla mnie brak seksu z żoną to też przemoc tylko, że psychiczna- przy założeniu, że jednak uczucia całkiem nie wygasły. Mogę z tobą robić co zechcę bo to ja stawiam warunki a wiadomo czego ty chcesz.
Myślę, że nie chodzi o podział majątku raczej o dzieci i o to, że przy naszym sądownictwie to dzieci zostałyby z matką a Gdynianin 39l z tego co pisze bardzo je kocha i nie chce stracić kontaktu z nimi.
Na pewno uciekanie do "czegoś innego" wpływa na jego psychikę i ocenę swojej wartości.
Czy traktuje ją jak nianię i gosposię pewnie tak, w pewnym sensie sama wycofała się z roli kobiety, kochanki i pewnie przyjaciółki.
Życzę Gdynianinowi powodzenia i stabilizacji niezależnie od kierunku jaki wybierze w życiu.
Myślę, że nie chodzi o podział majątku raczej o dzieci i o to, że przy naszym sądownictwie to dzieci zostałyby z matką a Gdynianin 39l z tego co pisze bardzo je kocha i nie chce stracić kontaktu z nimi.
Na pewno uciekanie do "czegoś innego" wpływa na jego psychikę i ocenę swojej wartości.
Czy traktuje ją jak nianię i gosposię pewnie tak, w pewnym sensie sama wycofała się z roli kobiety, kochanki i pewnie przyjaciółki.
Życzę Gdynianinowi powodzenia i stabilizacji niezależnie od kierunku jaki wybierze w życiu.
Ze względu na synka od żony nie odejdę. Zrozumiałem że żona unika jak ognia seksu, nie mogę gwałcić Jej wolności. Gorzej się czuję kiedy prosiłem Ją o współżycie. Dbam o rodzinę. Z okazywaniem czułości między nami jest lepiej ale małżeńskiej bliskości nie ma. Mam wrażenie że seks się skończył, bo dostała synka. Jestem też szczęsliwy jest naszym światem. W moim małzeńswie seks miał miejsce 4 lata. Zbyt bardzo kocham syna, nie odejdę. Dla niego jestesmy światem, żyję by on miał dobre życie.
Do Gdynianin 40l.:
Co to za masowe pitoly Chlopaku Slodki?
Zrodla wody nie znajdziesz tam gdzie go nigdy nie bylo a zycie nie polega na umartwianiu sie.
Czytam Ciebie i szukasz tak by nie znalezc odpowiedzi, ktora masz przed oczami.
Nie daj sie andropauzie i bierz sie w garsc.
Kobieta bez seksu marnieje!!!
I co to za kobieta, ktora trzeba "prosic" o seks... (???)
Co to za mezczyzna, ktory musi "prosic" o seks...(???)
Co to za masowe pitoly Chlopaku Slodki?
Zrodla wody nie znajdziesz tam gdzie go nigdy nie bylo a zycie nie polega na umartwianiu sie.
Czytam Ciebie i szukasz tak by nie znalezc odpowiedzi, ktora masz przed oczami.
Nie daj sie andropauzie i bierz sie w garsc.
Kobieta bez seksu marnieje!!!
I co to za kobieta, ktora trzeba "prosic" o seks... (???)
Co to za mezczyzna, ktory musi "prosic" o seks...(???)
A ja się całe życie zastanawiam, dlaczego ludzie są tacy zawzięci ? :) Albo mi zależy i nie unoszę się honorem (Panie Gdynianinie :) tylko szukam rozwiązań i WALCZĘ :) , albo.. 'zostańcie w pokoju'.... Darcie kotów i 'udawanie' związku źle się kończy..dla dzieci często tez, bo przenoszą ten wzorze do swojego dorosłego życia.
Też byłam w toksycznym związku, choć seks był super, ale były inne problemy.
Pomimo, że jestem sama, wolę to niż bycie z kimś w świadomości, ze jesteśmy tylko dla dziecka.
To nie przetrwa.
Po co dziecko ma widzieć takich oschłych rodziców. Nie lepiej być z kimś innym, być szczęśliwym. Szcześliwi rodzice to i dziecko szczęśliwe.
A związek bez seksu nie ma sensu. Pomimo, że jestem kobietą to uważam, ze seks jest bardzo ważny, potrzebny do budowania relacji. Wręcz nieodzowny. Daje szczęście.
Pomimo, że jestem sama, wolę to niż bycie z kimś w świadomości, ze jesteśmy tylko dla dziecka.
To nie przetrwa.
Po co dziecko ma widzieć takich oschłych rodziców. Nie lepiej być z kimś innym, być szczęśliwym. Szcześliwi rodzice to i dziecko szczęśliwe.
A związek bez seksu nie ma sensu. Pomimo, że jestem kobietą to uważam, ze seks jest bardzo ważny, potrzebny do budowania relacji. Wręcz nieodzowny. Daje szczęście.
Nie zamartwiaj się ja ze swoim już ex byłam dla dobra rodziny i dla małżeństwa 25 lat i co jedyne co mam to czyste sumienie że się starałam a nie było łatwo ani w łóżku ani w życiu teraz jestem sama i nie żałuje decyzji ani dnia ani minuty może będę miała to szczęście być z kimś kto potrafi kochać ,żyć .Pozdrawiam.
@Maniek.
Odciąć chcesz kobiety od kasy, a sam od pępowiny się jeszcze nie oderwałeś.
Baby, to za pewne masz w nosie, zanim mamusia ci ich nie wyciągnie i nosek nie podetrze.
Zapewne miałeś jakiś problem rodzinny i zostawiłeś kobietę samą.
Po czym uciekłeś od problemów pod kiecę mamusi.
Wstyd i żenada.
Która, normalna kobieta, będzie chciała być z Tobą, znając tą historię?
Nie zastanawiałeś się co to znaczy być dorosłym.
Jak walczyć z problemami i starać się dojść do consensusu.
Tak masz rację, mówiąc, że teraz jesteś wolny.
A co będzie jak mamuśka Ci odejdzie, albo jak twoja przyszła towarzyszka da ci popalić i wygna z domu.
Pod którą wtedy kiecę się schowasz i gdzie uciekniesz?
Odciąć chcesz kobiety od kasy, a sam od pępowiny się jeszcze nie oderwałeś.
Baby, to za pewne masz w nosie, zanim mamusia ci ich nie wyciągnie i nosek nie podetrze.
Zapewne miałeś jakiś problem rodzinny i zostawiłeś kobietę samą.
Po czym uciekłeś od problemów pod kiecę mamusi.
Wstyd i żenada.
Która, normalna kobieta, będzie chciała być z Tobą, znając tą historię?
Nie zastanawiałeś się co to znaczy być dorosłym.
Jak walczyć z problemami i starać się dojść do consensusu.
Tak masz rację, mówiąc, że teraz jesteś wolny.
A co będzie jak mamuśka Ci odejdzie, albo jak twoja przyszła towarzyszka da ci popalić i wygna z domu.
Pod którą wtedy kiecę się schowasz i gdzie uciekniesz?
....i myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął: jakby powiało zdrowo, tobym jeszcze raz pofrunął......
A Osiecka
A Osiecka
Wchodząc w nową relację wcale nie musi o tym mówić. Może tylko obsmarować swoją byłą, a sam przedstawić się jako biedny i wspaniały facet - ofiara wrednej baby. Wyobraźnia ludzka ma wielkie możliwości. Poza tym są ludzie mocni, ale tylko w gębie i necie.:)
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
Tylko nie każdy ma ochotę sypiać z prostytutką. Trzeba być desperatem albo mieć strzaskany beret, aby nie poznać dziewczyny, która zechce się z Tobą kochać. Zostają jeszcze psychopaci i zboczeńcy. Ale frajda: właścicielka vaginy wytartej jak szmata. Straciłabym szacunek do siebie, gdybym skorzystała z usług męskiej prostytutki. Cholera, nie dość, że zerżnięty przez nie wiem kogo, ryzyko zarażenia się AIDS, to jeszcze trzeba zapłacić.lol Stuprocentowy facet nie musi chodzić do burdelu. Potrafi utrzymać kobietę przy sobie i być dla niej tak atrakcyjny, że będzie chciała być z nim często w sytuacjach intymnych. Dzień rodzi noc. Wielu facetów narzeka, że "żona nie chce", a nie widzą, że sami są sobie winni. Z braku laku dobry kit, z braku atrakcyjnej kobiety dobra i dziwka. Masakra.
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.