Widok
Niestety mam za sobą koszmarny staż w koszmarnych warunkach.
Pierwszego dnia w pracy aż trudno mi było uwierzyć, że istnieją takie firmy - nieprawdopodobny brud, wszędzie śmieci i obrzydliwy zapach - trochę z rur, ale głównie z powodu ogólnego brudu. A do tego parę osób w spółce cholernie uśmiechniętych i milutkich, którzy chcą aby stażyście było jak najlepiej. Na początku przesympatyczni, pomocni, towarzyscy, uśmiechnięci....
Po tygodniu puszczania mi taśmy demo - okazało się, że staż to ma być ciężka praca, noszenie towaru, cholerny zapieprz z ciężarami. Oczywiście zapomnieli o tym napisać do urzędu pracy, zakres obowiązków to miały być proste czynności sprzedawcy.
Prośby do urzędu pracy kończyły się źle - paniom nie podobało się to, że stażysta próbuje się czegoś dowiedzieć.czegoś o ustaleniach nt. stażu. Koszmar!!!
Pierwszego dnia w pracy aż trudno mi było uwierzyć, że istnieją takie firmy - nieprawdopodobny brud, wszędzie śmieci i obrzydliwy zapach - trochę z rur, ale głównie z powodu ogólnego brudu. A do tego parę osób w spółce cholernie uśmiechniętych i milutkich, którzy chcą aby stażyście było jak najlepiej. Na początku przesympatyczni, pomocni, towarzyscy, uśmiechnięci....
Po tygodniu puszczania mi taśmy demo - okazało się, że staż to ma być ciężka praca, noszenie towaru, cholerny zapieprz z ciężarami. Oczywiście zapomnieli o tym napisać do urzędu pracy, zakres obowiązków to miały być proste czynności sprzedawcy.
Prośby do urzędu pracy kończyły się źle - paniom nie podobało się to, że stażysta próbuje się czegoś dowiedzieć.czegoś o ustaleniach nt. stażu. Koszmar!!!
Z Jakiego stażu korzystałeś ? ? ,
urząd pracy to fikcja nadal wiadomo , pseudo firemki pracodawcy chcą od urzędy wziąść pieniądze i darmowych pracowników , nie jest to warte ,
Dobre Kursy to co innego , jakby były i do tego płatne za to , zawsze coś i można zrobić je , nawet jeśli by się nie przydały , ale dla samego siebie , bo może przydać się do swoich potrzeb lub nie.
urząd pracy to fikcja nadal wiadomo , pseudo firemki pracodawcy chcą od urzędy wziąść pieniądze i darmowych pracowników , nie jest to warte ,
Dobre Kursy to co innego , jakby były i do tego płatne za to , zawsze coś i można zrobić je , nawet jeśli by się nie przydały , ale dla samego siebie , bo może przydać się do swoich potrzeb lub nie.
Dla tego korzystać Z ubezpieczenia tylko na jakiś czas iść tam się po to , tylko rejestrować jak już ,
Bo Kursów nie ma , nie oferują , tylko słabe staże , sam się przekonałem i olałem je , nie poszłem na żaden i bardzo dobrze zrobiłem , się okazało że ten który szukał od roku szukał osoby i nikt tam nie przychodził , zweryfikowałem tego pseudo pracodawce przed dobrze
Bo Kursów nie ma , nie oferują , tylko słabe staże , sam się przekonałem i olałem je , nie poszłem na żaden i bardzo dobrze zrobiłem , się okazało że ten który szukał od roku szukał osoby i nikt tam nie przychodził , zweryfikowałem tego pseudo pracodawce przed dobrze
czyli wyrzucili cię z tego stażu i skreślili cię z listy bezrobotnych?
A długo udało ci się posiedzieć na tym stażu?
Firma mała czy duża? Znana?
Czy ten staż to były zupełnie inne obowiązki czy dodatkowo trzeba było sprzątać albo jakieś prace fizyczne?
Bo staż to świetna okazja dla pracodawcy, żeby nie musiał się napracować.
Przyjdzie stażysta - przyniesie, wyniesie i pozamiata....
A długo udało ci się posiedzieć na tym stażu?
Firma mała czy duża? Znana?
Czy ten staż to były zupełnie inne obowiązki czy dodatkowo trzeba było sprzątać albo jakieś prace fizyczne?
Bo staż to świetna okazja dla pracodawcy, żeby nie musiał się napracować.
Przyjdzie stażysta - przyniesie, wyniesie i pozamiata....
Co tu dużo mówić. Nie chce mi się wchodzić w szczegóły... Tak jak piszecie, po prostu inny zakres obowiązków, wykorzystywanie.
A Urząd Pracy, mimo zapewnień przed rozpoczęciem, że jak coś będzie nie tak, inaczej jak w programie stażu, zgłaszać, będzie można rezygnować bez konsekwencji. Zatem tak też zrobiłam dodatkowo pisząc eleganckie podanie do Dyrektora. Po miesiącu dostałam odmowną lakoniczną odpowiedź bez żadnego wyjaśnienia dlaczego nie :)
I tak, mogłam się odwoływać, wykłócać ale dałam na luz... szkoda mi było nerwów, i pieniędzy i czasu na dojazdy do Urzędu.
A Urząd Pracy, mimo zapewnień przed rozpoczęciem, że jak coś będzie nie tak, inaczej jak w programie stażu, zgłaszać, będzie można rezygnować bez konsekwencji. Zatem tak też zrobiłam dodatkowo pisząc eleganckie podanie do Dyrektora. Po miesiącu dostałam odmowną lakoniczną odpowiedź bez żadnego wyjaśnienia dlaczego nie :)
I tak, mogłam się odwoływać, wykłócać ale dałam na luz... szkoda mi było nerwów, i pieniędzy i czasu na dojazdy do Urzędu.
Dodatkowo dla tych dziwnych firemek to okazja do zdobycia darmowej siły roboczej.
Wiedzą, że stażysta nie może sam zrezygnować z bandyckiego stażu - bo UP chętnie skreśli takiego bezrobotnego.
A jak skreśli - to statystyki od razu się poprawią!
Jakie korzyści UP ma z tego, że wysyła bezrobotnych na staże????
Premie??? Jakie??? Dla kogo???
Wiedzą, że stażysta nie może sam zrezygnować z bandyckiego stażu - bo UP chętnie skreśli takiego bezrobotnego.
A jak skreśli - to statystyki od razu się poprawią!
Jakie korzyści UP ma z tego, że wysyła bezrobotnych na staże????
Premie??? Jakie??? Dla kogo???
Już kiedyś o tym pisałam. Odradzałabym staże finansowane przez PUP, ponieważ tych pracodawców tak naprawdę nie jest stać na zatrudnienie pracownika i w dłuższej perspektywie taka aktywność zawodowa do niczego nie prowadzi jest wręcz szkodliwa bo ratuje firemki które dawno powinny się zwinąć z rynku ze względu na brak konkurencyjności innej niż tania siła robocza.
Gdyby UP tylko pozorował ruchy!
Wciskają bezsensowne oferty, później okazuje się, że to firma krzak, albo oszuści, nie płacą, nie dają umów albo 19-wieczne warunki pracy.
UP po prostu krzywdzi bezrobotnych. Potem udzielają się na konferencjach - chwalą się sukcesami, ale nie wiadomo jakimi i czy prawdziwymi.
A staż z UP to dalej bezrobocie. Niby praca, ale pracodawca nie zatrudnia, to UP płaci zasiłeczek.
Wciskają bezsensowne oferty, później okazuje się, że to firma krzak, albo oszuści, nie płacą, nie dają umów albo 19-wieczne warunki pracy.
UP po prostu krzywdzi bezrobotnych. Potem udzielają się na konferencjach - chwalą się sukcesami, ale nie wiadomo jakimi i czy prawdziwymi.
A staż z UP to dalej bezrobocie. Niby praca, ale pracodawca nie zatrudnia, to UP płaci zasiłeczek.
Do Urzędu Pracy idzie się po ubezpieczenie zdrowotne, by w przypadku trafienia do szpitala nie narobić sobie długów.
Urząd Pracy jeszcze nikomu nie pomógł w znalezieniu pracy i mówię to całkiem serio. Tam nie idzie się po pracę.
Nawet pracodawcy krzywo na UP patrzą i zatrudnienie bezrobotnego z UP to dla nich ostateczność.
UP to urzędnicy, którzy mają swoje statystyki i klient to liczba w tabelce, a oni pozorują ruchy by jak najszybciej klienta się pozbyć i by statystyki dobrze wyglądały.
Wysyłając "klienta" na staż, szkolenie, własną działalność czy chociaż dwudniowe zlecenie dbają o to by liczby w tabelce się zgadzały a taka aktywność "klienta" (nawet niezarobkowa) automatycznie powoduje utratę statusu bezrobotnego.
Urzędnicy nie sprawdzają ofert pracy które są u nich zgłaszane. Nie mają mechanizmu ani obowiązku by takie zgłoszenia jakkolwiek weryfikować. Jedyne co ich obchodzi to jak najszybsze pozbycie się bezrobotnego, wysłanie go gdziekolwiek, chociażby w kosmos, bo za dobre wyniki dostają premie.
Urząd Pracy jeszcze nikomu nie pomógł w znalezieniu pracy i mówię to całkiem serio. Tam nie idzie się po pracę.
Nawet pracodawcy krzywo na UP patrzą i zatrudnienie bezrobotnego z UP to dla nich ostateczność.
UP to urzędnicy, którzy mają swoje statystyki i klient to liczba w tabelce, a oni pozorują ruchy by jak najszybciej klienta się pozbyć i by statystyki dobrze wyglądały.
Wysyłając "klienta" na staż, szkolenie, własną działalność czy chociaż dwudniowe zlecenie dbają o to by liczby w tabelce się zgadzały a taka aktywność "klienta" (nawet niezarobkowa) automatycznie powoduje utratę statusu bezrobotnego.
Urzędnicy nie sprawdzają ofert pracy które są u nich zgłaszane. Nie mają mechanizmu ani obowiązku by takie zgłoszenia jakkolwiek weryfikować. Jedyne co ich obchodzi to jak najszybsze pozbycie się bezrobotnego, wysłanie go gdziekolwiek, chociażby w kosmos, bo za dobre wyniki dostają premie.
O to to to święte słowa. Mi wcisnęli staż, na który głupia ja się zgodziłam. Zrezygnowałam z niego, bo to była jakaś masakra (bez wchodzenia w szczegóły) i wywalono mnie z UP na 4 miesiące. A napisałam nawet podanie do samego dyrektora z wyjaśnieniem sytuacji, myśląc, że "dyrektor tez człowiek, zrozumie" mhm.... Także tak....