Widok
Stworku
Ach, ach, ach. Jakież to - z ideologicznego punktu widzenia - piękne, to co piszesz o suwerenności, amerykańskim bezprawiu i tak dalej. Niestety, świadczy tylko o tym, że jesteś człowiekiem, który całe życie spędza pomiędzy szkołą/pracą, a domem, oglądając coraz to kolejne serwisy informacyjne. Powiedz, dlaczego masz takie, a nie inne zdanie? Przemyślałaś je? Powtarzasz bezmyślnie zasłyszane slogany i hasła. Tak naprawdę najtragiczniejszym oblczem KAŻDEJ wojny jest kierujące nią bezprawie. Po jaką cholkerę pisałem Ci o wydarzeniach sprzed 12 lat, skoro Ty nawet na to nie zwróciłaś uwagi? Kuwejt też był suwerennym krajem. I co mu z tego przyszło? Gówno. Ot co. Jasne, nie mam prawa się wtrącać. Oni mają swoje prawa i nicnam do tego... To jest zupełna bezmyślność ibrak rozwagi i wyobraźni. Co Ci przyjdzie z twojego pacyfizmu, jeżeli jednak Irak gdzieś uderzy? a jest to możliwe. O co chodzi. O dumę narodową? Dlaczego bawił się w kotka i myszkę z inspektorami rozbrojeniowymi? Mógł po prostu ich wpuścić ipoddać się kontroli, jak każdy cywilizowany kraj. Zresztą, Stworku drogi, skoro kochasz pokój i brzydzisz się pzemocą, to powiedz, jak możesz spokojnie patrzeć, jak jeden facet gnębi i morduje obywateli swojego własnego kraju? I to co gorsza zgodnie z literą ichnego prawa? To przestępca, tyle że świetnie zorganizowany. Jeżeli ktoś mu nie pasuje, ginie. Irakijczycy mówią teraz, że nie mają już własnego państwa, bo Saddam im je ukradł. A ci, którzy za Saddama walczą, robią to dlatego, bo mają już w głowach samą wodę, starannie i od dawna pompowaną tam przez reżim. Ot co. trzeba go obalić dla dobra jego narodu. I nie ma co się zasłaniać prawami i paragrafami. A związek pomiędzy bin Ladenem a Saddamem jest bardzo konkretny. I jeden i drugi wykładają miliony na zbrojenie Al- Kaeidy i brygad męczenników Al Achsey. (Nie wiem czy to tak się pisze- nieważne) Obaj opowiadają się za wyzwoleniem Palestyny i utworzenie jej państwa, kosztem "brudnego" Izraela. I obaj są terrorystami. Obaj nie mają skrupułów. Jeszcze więcej?
Stworku
I druga sprawa.
Sprawdź, choć nie wiem, czy Ci się uda, bo Koranu się nie tłumaczy. Oczywiście kiedyś było zupełnie inaczej, niemniej jednak ten, jak to określiłem, metaforyczny wymiar, tyczył się wojny nie tyle zbrojnej, co poglądowej. Dżihad, święta wojna z niewiernymi, miała na celu nawracanie. Oczywiście zdażały się i wojny zbrojne, ale było to właśnie coś zupełnie innego niż wojny krzyżowe. Bardziej chodziło o to, że świat islamski jest podzielony. Wiadomo, Sunnici, Szyici i wiele jeszcze innych odłamów, z ktyórych każdy interpretuje Koran inaczeji i każdy nienawidzi tego drugiego. Stąd brały się konflikty, które z czasem nazywane były wojnami religijnymi. Prawda jednak jest taka, że była to tylko zasłona.
Przeciętny Muzułmanin jest pobożnym człowiekiem, który przestrzega swoich pięciu świętych obowiązków, a resztę ma w dupie. Wierzy i kocha Allaha, ale potrafi go naiwnie oszukać. Jest raczej ciemny. Bardzo często jest analfabetą, zwłaszcza jeżeli jest Kobietą. Podczas mojego pobytu w ZEA poznałem jedną dziewczynę Sharbat. Przez całe trzy tygodnie nigdy nie zobaczyłem jej twarzy. To jest właśnie nadinterpretacja, ale to wynika z dziwnego systemu religijnego. Gdyby u nas również władali przedstawiciele kościoła, byłoby jeszcze gorzej. Seks byłby zupełnie zabroniony, chyba że w celu prokreacji, raz na trzy lata i pod nadzorem technicznym księdza proboszcza. Modlitwa trzy razy dziennie. Zakaz masturbacji (choć księża go nie przestrzegają!!), pornografii, wszelkich rozkoszy (nie tylko cielesnych) itp. Plus ogromne datki na kościół... to znaczy na wiarę...
Drażnie mnie trochę Twoje podejście typu: A skąd wiesz i dlaczego ja nie wiem... Wiem, bo byłem. Nikt mi tego nie odbierze. Nie możesz podważyć moich doznań, przeżyć i i specyfiki odbioru ich kultury. Właściwie nikt nie traktował mnie jak psa. Trzymali się trochę na dystans, ale tylko niektórzy. Oczywiście na ulicy zdażało mi się w ostatniej chwili uciec z przyjścia, kiedy nie zwracający na mnie uwagi kierowca wjechał na pasy (przy moim zielonym świetle), ale to jest akurat u nich normalne. Muzułmanie to w gruncie rzeczy tacy sami luzie jak my. Tylko że nieszczęśliwi, bo bardzo oszukiwani.
Sprawdź, choć nie wiem, czy Ci się uda, bo Koranu się nie tłumaczy. Oczywiście kiedyś było zupełnie inaczej, niemniej jednak ten, jak to określiłem, metaforyczny wymiar, tyczył się wojny nie tyle zbrojnej, co poglądowej. Dżihad, święta wojna z niewiernymi, miała na celu nawracanie. Oczywiście zdażały się i wojny zbrojne, ale było to właśnie coś zupełnie innego niż wojny krzyżowe. Bardziej chodziło o to, że świat islamski jest podzielony. Wiadomo, Sunnici, Szyici i wiele jeszcze innych odłamów, z ktyórych każdy interpretuje Koran inaczeji i każdy nienawidzi tego drugiego. Stąd brały się konflikty, które z czasem nazywane były wojnami religijnymi. Prawda jednak jest taka, że była to tylko zasłona.
Przeciętny Muzułmanin jest pobożnym człowiekiem, który przestrzega swoich pięciu świętych obowiązków, a resztę ma w dupie. Wierzy i kocha Allaha, ale potrafi go naiwnie oszukać. Jest raczej ciemny. Bardzo często jest analfabetą, zwłaszcza jeżeli jest Kobietą. Podczas mojego pobytu w ZEA poznałem jedną dziewczynę Sharbat. Przez całe trzy tygodnie nigdy nie zobaczyłem jej twarzy. To jest właśnie nadinterpretacja, ale to wynika z dziwnego systemu religijnego. Gdyby u nas również władali przedstawiciele kościoła, byłoby jeszcze gorzej. Seks byłby zupełnie zabroniony, chyba że w celu prokreacji, raz na trzy lata i pod nadzorem technicznym księdza proboszcza. Modlitwa trzy razy dziennie. Zakaz masturbacji (choć księża go nie przestrzegają!!), pornografii, wszelkich rozkoszy (nie tylko cielesnych) itp. Plus ogromne datki na kościół... to znaczy na wiarę...
Drażnie mnie trochę Twoje podejście typu: A skąd wiesz i dlaczego ja nie wiem... Wiem, bo byłem. Nikt mi tego nie odbierze. Nie możesz podważyć moich doznań, przeżyć i i specyfiki odbioru ich kultury. Właściwie nikt nie traktował mnie jak psa. Trzymali się trochę na dystans, ale tylko niektórzy. Oczywiście na ulicy zdażało mi się w ostatniej chwili uciec z przyjścia, kiedy nie zwracający na mnie uwagi kierowca wjechał na pasy (przy moim zielonym świetle), ale to jest akurat u nich normalne. Muzułmanie to w gruncie rzeczy tacy sami luzie jak my. Tylko że nieszczęśliwi, bo bardzo oszukiwani.