Widok

WOŚPD

http://oferia.pl/zlecenie/item224345-fundacja-wspolna-organizacja-swiadomej-pomocy-dzieciom

ktos cos wie o tej fundacji
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pracowałam w fundacji. Dałam się wmieszać w całą sytuację. Zapytacie czemu nie odeszłam mimo różnych niepokojących informacji? Odpowim wam. Mi też wszystko na samym początku wydawało się dość dziwne, jednak zaryzykowałam. Brałam pod uwagę to, że skoro fundacja sie dopiero otwiera to faktycznie mogą pojawiać się jakieś problemy niekiedy z niewiedzy i pospiechu. Nie było KRSu, ale wkońcu się pojawił, nie bylo nipu też załatwili. Wszystkie niepokojące informacje się wyjaśniały. Pracownicy mieli co robić, wiedzielismy jakie są nasze obowiązki. Każdy pracował. Były zebrania, były dyskusje. Uwierzcie nam, że pracownicy naprawde wierzyli w to, że fundacja mimo nieciekawego startu będzie działać. Wkładaliśmy dużo pracy w to by się udało. Po okresie probnym dostalismy umowy o prace na czas nieokreslony, z której wynikalo, ze dostaniemy 1500zl na reke. Wiec tez nie byly to niewiadomo jak powalajace sumy by podejzewac, ze cos jest nie tak. To, że jeden z szefów okazał się nie tą osobą za jaką ją mieliśmy nie jest naszą winą. Czy pracując w jakiejś firmie sprawdzacie dowody osobiste swoich szefów? Wątpie. Sprawami urzędowymi nie zajmowaliśmy się. To nalezało do osób wyżej postawionych. Mysmy mogli tylko czekać na informacje, że pozwolenia sa lub ich nie ma. Zapewniano nas, że z wszystkimi formalnosciami zdązymy. Nie zdązyli. Zbiórke odwołano chociaż były już przygotowane puszki i identyfikatory dla wolontariuszy. Wtedy pojawiły sie informacje o przeniesieniu biura, gdyz jest za duze, a nas nie było za wiele (ok. 20 osób). Pracownicy mieli "przymusowe" wolne i czekalismy na informacje o przeprowadzce. Niestety nie dostalismy takiej informacji. Potem pojawila sie informacja w Dzienniku Bałtyckim o poszukiwanym Michale (dla nas znanym jako Marek). Nagle okazało sie, że "Marek" zapadł sie pod ziemie okradajac fundacje ze wszystkiego co się dało. Ja osobiście nie potrafie tylko zrozumiec czemu zarzad nie mial prawdziwych informacji o "Marku" oraz nie interesował sie przez 2 miesiace co sie dzieje z fundacja. Wszystko powierzone zostalo "Markowi". Co ciekawe "Marek" nigdzie nie figuruje. Nie ma zadnego jego podpisu, zadnych danych. Nie ma nic. Dlatego powtarzam, ze pracownicy naprawde liczyli na to, że fundacja bedzie istniec (dla nas naprawde tak to wygladało).
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie od dłuższego czasu nurtuje inne zagadnienie. Fundacja rekrutowała pracowników za pośrednictwem portalu Trójmiasto.pl. nie mam pojęcia czy mieli też inne źródło. Po tym jak ukazały się pierwsze posty dot. fundacji wyszły jeszcze jakieś ich ogłoszenia, Kusiło mnie po złożeniu zeznań na policji, żeby wysłać wiadomość o całej sytuacji do redakcji Trójmiasta. Wyszłam jednak z założenia, że mamy mądrego admina, który na pewno zna sytuację.

Mamy efekt- na forum pojawiają się treści które podważają wiarygodność firmy, która zamieszcza ogłoszenia na portalu. Trójmiasto dalej zamieszcza ogłoszenia ww. firmy. W efekcie portal pośrednio zostaje wplątany w aferę, która prawdopodobnie skończy się w sądzie....
....
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Observatore ma rację. Świat stoi na głowie. Trzeba mieć sumienie, trochę przyzwoitości lub chociaż odrobinę zdrowego rozsądku, by postąpić racjonalnie i nie przykładać ręki do oszustwa. Ważne, że znalazły się osoby, które pisały o swoich wątpliwościach tu, na forum. Dzięki Wam wiele osób być może uniknęło rozczarowań... Niektórzy mieli też odwagę pójść krok dalej i powiadomili właściwe osoby i organa (sama też zainterweniowałam, gdzie mogłam). Postawa obywatelska naprawdę nie boli ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak ~K. Masz rację.
Dlatego staram się zachować obiektywizm. I nie oceniać. Staram się nie oceniać - tylko wyciągam wnioski i zastanawiam się. Choć zwał jak zwał, może to rzeczywiście podpada pod "ocenę" w rozumieniu "osądu".

Pozdrawiam wszystkich !
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Observatore... Jesteś bardzo rzeczowy i racjonalny, ale pamiętaj, że ludzie różnie reagują na te same sytuacje. W tej samej sytuacji Ty zareagowałbyś tak, ja zareagowałam jak zareagowałam, inni zareagowali inaczej. Nie umieli inaczej, postępowali tak jak dali radę. Nie wiesz co się działo w ich głowach, możesz się tylko domyślać. Nigdy nie będziesz wiedział na pewno. Nie warto oceniać... zastanów się ile głupot w życiu zrobiłeś Ty sam...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak się składa, że wiem, co to znaczy potrzebować pracy i nie mieć pieniędzy, ale z tym „nie mieć wyjścia” to już przesada.
Nawet gdybym „nie miał wyjścia” (zakładamy że ignoruję wskazania sumienia, iż jest to przekręt i nabijanie kasy oszustom) to przy odrobinie instynktu samozachowawczego i chłodnej kalkulacji również bym tam nie pracował/długo nie popracował, bo chyba dla wszystkich – nawet nie związanych z organizacją i tylko śledzących wątek na forum jasne było, że ta pseudoorganizacja nie pociągnie długo, że zostaną po niej tylko długi, listy gończe, niespłacone zobowiązania i prokurator na karku.
Ale jasne, jasne – tak też można – byle zdążyć do pierwszej wypłaty (od 2100 do 4000 zł bo tyle obiecywali w ogłoszeniu: http://ogloszenia.trojmiasto.pl/praca-zatrudnie/wospd-zatrudni-przedstawicieli-ogl4236192.html) A reszta nieważna … A może uda się jeszcze z miesiąc … ;))
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie rozumiesz? może byś zrozumiał jakbyś potrzebował pracy, pieniędzy i nie miał wyjścia.
Poza tym takie rzeczy zna się z telewizji. Myślę, że nikt, nawet jak przypuszczał, nie miał pewności jak to się skończy, bo to jest jakieś SF.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Fakt, nie byłem nigdy w fundacji, ale z tym, że „nie wiem jak było” to się nie zgodzę – od tego jest forum, żeby się dowiedzieć, jak było. Właśnie z tego forum czerpiemy wszyscy wiedzę i dzięki temu wiemy, jak wygląda w przekroju cala historia i dokonania WOŚPD. Większość forumowiczów wypowiada się kompetentnie i rzetelnie, część to właśnie pracownicy/byli pracownicy fundacji. Mogę mieć inny pogląd co do „oceny moralnej” pewnych postaw czy zachowań, polemizować z byłym pracownikiem fundacji, ale opisane fakty pozostają faktami i nikt nie zamierza ich kwestionować (a jeśli tak, to nich to zrobi rzetelnie i z uzasadnieniem, a nie tylko jednym zdaniem i metodą „nie bo nie” i „nic nie wiecie”). Mam prawo do swojej oceny – jak każdy tutaj, i mam prawo wyciągać wnioski z opisywanych faktów. I niech nikt nie próbuje nam po raz kolejny wmówić, że wszyscy się mylimy, że „nic nie wiemy”, że informacje na forum to stek bzdur, który nijak się ma do rzeczywistej sytuacji.
Do forumowicza „~...” - może Ty nam opiszesz zatem, jak wyglądała praca w fundacji, bo rozumiem z twojej wypowiedzi, że tam byłeś i wszystko wiesz. Proszę również każdego innego pracownika, który czyta to forum o przedstawienie nam, jak wyglądała praca w fundacji (typu: ilu było pracowników, kto ich nadzorował, wydawał polecenia, kto im mówił, co mają mówić, co dokładnie robili, jak długo, na jakach warunkach, gdzie pracowali i na jakim/czyim sprzęcie itp.). To pozwoli nam wszystkim bliżej poznać realia pracy i być może zrozumieć pracowników. Bo samo „nic nie wiecie” nie wnosi niczego do dyskusji i pachnie dobrze znanymi metodami konwersacji prowadzonej m.in. przez forumowicza Tomka (zero konkretów i faktów, tylko samo bla bla bla).
Co do mojej oceny faktu pokrzywdzenia pracowników i współpracowników fundacji, to wyraźnie podkreślałem, że jest to tylko moja ocena, że kieruję się informacjami z forum, że niczego nie generalizuję i nie przesądzam, by nie skrzywdzić niewinnego, a także – w przypadku niepodzielania moich wniosków – że oczekuję rzeczowych kontrargumentów.
Na razie moja ocena postawy pracowników fundacji, którzy teraz czują się oszukani (bo prawdopodobnie faktycznie zostali oszukani) jest niezmieniona.
Nie trzeba być prawnikiem, administratywistą, bankowcem, doradcą, urzędnikiem, żeby od razu wpaść na to, że WOŚPD jako fundacja to podejrzana sprawa. Przeczytajcie forum – wiele osób od razu miało pewność, że to przekręt, zanim zaczęli tam pracować – poznali po samym ogłoszeniu, po rozmowie kwalifikacyjnej, po informacjach (i ich braku) w sieci, w końcu po zgłaszanych na forum zastrzeżeniach.
Nawet jeśli ktoś nie miał wiedzy bardziej „specjalistycznej” - co to Krajowy Rejestr Sądowy, jak wygląda sprawa dopełnienia formalności rejestracyjnych przez fundację, jak powinna wyglądać sprawa umowy o pracę itp., to powinien był wiedzieć, że coś tu nie gra. Przykład forumowiczki „~K.” Kilka dni przepracowała, ale drążyła, sprawdzała. I choć na początku podjęła się pracy dla fundacji, to kiedy doszła do wniosku o łamaniu prawa przez fundację, nie zabrakło jej cywilnej odwagi, by zgłosić sprawę do odpowiednich organów. Wystarczyła intuicja i kojarzenie podstawowych faktów. Z forum wynika, iż zarząd fundacji to nie byli wcale „geniusze zbrodni” pokroju Dr No, zatem nie trzeba było wiele, aby odpowiednio wcześnie się pożegnać z fundacją. Czy naprawdę w dzisiejszych czasach wystarczy ubrać garnitur, żeby być autorytetem dla pracowników i móc im wcisnąć największą ciemnotę? Czy oklepany już i powszechnie znany (być może to moje naiwne subiektywne założenie) „Eksperyment Milgrama” (http://www.eioba.pl/a/1kfl/eksperyment-milgrama) zawsze będzie miał smutny odpowiednik w każdej dziedzinie życia, a postęp cywilizacyjny i społeczny niczego nas nie nauczy? Nawet średnio rozgarnięty ludzik powinien się zorientować, że szefostwo unika odpowiedzi na fundamentalne pytania. Nikt mi nie powie, że pracownicy podczas wypełniania swoich obowiązków sami nie musieli kluczyć i stosować uników, żeby odpowiedzieć na pytania dyrektorów szkół i sponsorów. W dzisiejszych czasach nikt nie daje niczego ot tak, po zgłoszeniu się fundacji i wyciągnięciu ręki. Szefowie musieli ich pouczać, co i jak odpowiadać na niewygodne pytania, jak załatać dziurę w historii fundacji albo jak nazywa się główny sponsor, który „jest, a jakoby go nie było” (bo nazwa była zbyt skomplikowana dla Pani Momot ;)))) )
Do dziś - przez cały czas funkcjonowania WOŚPD - po wpisaniu w google jej nazwy jako pierwszy link zawsze wyskakiwał odnośnik do tego forum, zatem przy zachowaniu minimum staranności KAŻDY mógł się dowiedzieć wszystkiego o pseudofundacji pomagającej dzieciom. I nie przekonuje mnie, że pracownik był zdesperowany, niedoświadczony, potrzebował pieniędzy, dał się przekonać o szlachetności misji fundacji itp. albo był pod przemożnym wpływem szefostwa i sam nie potrafił skojarzyć faktów.
Jeszcze raz – podsumowanie: nikogo nie obrażam, nie przyklejam łatki, nie osądzam – po prostu próbuję zrozumieć, jak to możliwe, że pracownicy fundacji „do końca” pracowali w fundacji, a teraz sami czują się oszukani. Jeśli jest inaczej, to czekamy na wyjaśnienia i wytłumaczenie nam, że wszystko tak naprawdę wyglądało inaczej. Naprawdę chciałbym poznać wersję drugiej strony – nie bójcie się – piszcie – nikt nie rzuci się na Was, nie zaatakuje – chcemy poznać tylko prawdę, jak było i co do tego doprowadziło. Tylko rzeczowo !!
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Do Observatore !

nie było cię nigdy w fundacji , nie wiesz jak było ,dowiadujesz się czytając różne rzeczy od ludzi którzy byli tam początkowo 2 dni . Więc nie wypowiadaj się o pracownikach , ich problemach z firmą bo to nie Twoja sprawa ! tym bardziej ,że nic SAM nie wiesz !
z góry dziękuję.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
poprawka, powiedzieli, ze działają 2, nie 4 lata.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przyznam, że po całej tej sytuacji jestem ostrożna... Prosiłabym o kontakt mailowy - losseamorion@gmail.com
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do K.
proszę o kontakt pod nr 515 033 457
chciałabym uściślić pewne informacje
z góry dziękuję
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Maju - dziewczyna pracuje w banku:)

Popytaj, pogadaj z ludźmi, porozmawiaj. Myślę, że tej elementarnej wiedzy nie ma jednak dużo ludzi.

Miałam wcześniej krótki epizod z pracą w Work Service. W umowie zlecenie mieli taki piękny paragraf, mówiący, że przez dwa czy trzy miesiące po wygaśnięciu umowy nie wolno Ci podpisywać ŻADNYCH umów cywilno prawnych pod karą grzywny 1000zł+dodatkowe koszty (pewnie chodziło o koszty szkoleń). Taką umowę podpisuje pewnie dalej masa ludzi i nawet jej nie czyta, nie wie o tym. Tak zachowują się ludzie, gdy w grę wchodzi praca. Zaryzykują wszystko, bo słowo PRACA jest warte postawienia bardzo wiele.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Na szkoleniach, przynajmniej w mojej grupie była mowa, że działają już 4 lata. Niby działali w Warszawie, potem się wyrejestrowali. Teraz się mieli rejestrować w Gdańsku. Prośba o podanie informacji o dokonaniach - same ogólniki. dokładniej? "Jutro pan Marek wam wydrukuje". Następnego dnia - "pan Marek miał wam wydrukować, nie wydrukował?" Tak to się wszystko ciągnęło - odkładane z dnia na dzień.

Co do aplikacji - nie sprawdzam firm, zanim wyślę CV. Może powinnam zacząć.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
~az, masz rację. Ja aplikowałam, choć od początku byłam nastawiona sceptycznie i miałam wątpliwości. Ale chciałam sprawdzić. Moim zdaniem to nie brak wiary w siebie, ale po pierwsze: brak elementarnej wiedzy i po drugie: kompletna naiwność. A drugie wynika z pierwszego. Rozumiem, że młoda osoba, po maturze, może pewnych rzeczy nie wiedzieć. Ale jak pisze nasza przedmówczyni, że 29-latka z doświadczeniem zawodowym nie orientuje się w podstawowych pojęciach i przepisach prawnych?! Bardzo dziwne...no, chyba że ta osoba jest np. kucharką (mam na myśli osobę, której zawód jest kompletnie nie związany z pracą "papierkową") - wtedy taka wiedza nie jest jej za bardzo potrzebna... ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
ale chyba każdy ma swój rozum ;) widziałam to ogłoszenie, pomyślałam "super, szukają sekretarki, ja mam doświadczenie i dodatkowo to fundacja więc będę pomagać dzieciom" Pierwsze spostrzeżenie to podane wynagrodzenie: było 2500-300zł. Mało która, nawet duża i znana firma, nie podaje w ogłoszeniu wynagrodzenie. Sprawa druga, jaka fundacja- tym bardziej nowa daje na początek tyle kasy?!!
Drugą rzeczą było sprawdzenie inf o tej fundacji. Nigdzie nie znalazłam jakiejkolwiek wzmianki, tym bardziej w bazie danych o fundacjach.
To mi wystarczyło by tam nie aplikować.
Myślę że większość tak zrobiła.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Maju... Myślę, że większość osób, które były w fundacji jest bardzo młodych... Kiedy opowiadałam całą tą historię mojej przyjaciółce, która ma już swoje lata (29), skończyła studia i niby ma trochę doświadczenia, usłyszałam pytania - "co to jest KRS, Co to jest MSWiA, skąd wiedziałaś gdzie zadzwonić?"
Większość ludzi nie wie o tym, że fundacja powinna mieć zezwolenie, ani kto je wydaje, nie zna przepisów.
Wcale mnie nie dziwi, że bardziej autorytatywni dla młodych osób byli panowie w garniturach, którzy robili idiotę z każdego kto się przeciwstawił, niż jakieś forum... Trzeba mocno wierzyć we własną intuicję i wiedzę, żeby zrezygnować z szansy pracy. Ty nazywasz to naiwnością, ja brakiem pewności i wiary w siebie.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Też kojarzę tego człowieka z fundacji. Głowy nie dam, widziałam go raz, ale oczy rzeczywiście znajome...
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Całkowicie zgadzam się z Observatore. Rozumiem, że sytuacja na rynku pracy jest trudna, ale jeśli ktoś z tego powodu godzi się na kompromisy, współpracuje z wątpliwym podmiotem (nawet nie prawnym przez pewien czas) balansując na granicy prawa i etyki, to prędzej czy później zbierze tego żniwo. Sama nie jestem w łatwej sytuacji: po studiach, ze znajomością języków, doświadczeniem w nie byle jakich firmach...i nie mam pracy, bo jest kryzys :( z oszustami jednak nie chcę mieć nic do czynienia, a skandal czuć było na kilometr-w związku z czym w stosownym czasie zainterweniowałam gdzie trzeba. Z tego co widzę wielu z Was postąpiło podobnie. Bez Waszej determinacji pseudo-organizacja oszukałaby z pewnością wielu ludzi... Co do pokrzywdzonych inwestorów: drodzy Panowie/ Panie, inwestowaliście w ciemno, pomimo tylu niejasności i kontrowersji?! Wasza naiwność jest zdumiewająca...
Drogi Observatore, forumowicz Tomek zapewne już się nie pokaże. Policja i prokurator siedzą mu na karku, jak całej reszcie.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehehe no to ładnie sie Michasiu wkopałeś, btw taki dzieciak a juz w kryminale...? podobna historia zapewne jest z Mariuszem Kozłowskim (czy jak on sie w rzeczywistości nazywa?) - kolejny pseudo dyrektorzyna od siedmiu boleści. W każdym razie niech sobie tych dwóch chłopków roztropków nie myśli ze ujdzie im to płazem :-)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Praca

Praca jest... takie spostrzeżenia. (40 odpowiedzi)

Przeglądając oferty na naszym rynku, widać jedno. Praca jest, ale za grosze. Dominują stawki od...

Uważajcie na GTS (Gruppo Trade Service)! (55 odpowiedzi)

Co jakiś czas pojawiają się ogłoszenia o wykładaniu towaru w sklepach Carrefour (zatrudnia firma...

do góry