Widok
Warszawka
akcja od ~1 minuty (wcześniej widać brak oznakowania pionowego)
http://www.youtube.com/watch?v=g5TLHe5vZ74
http://www.youtube.com/watch?v=g5TLHe5vZ74
To nie tylko warsiawka. Kilka razy miałem podobne zdarzenie, w tym raz faktycznie w Wawie. Tylko że ja nigdy nie pyszczę, bo wiem, że rowerzysta pochylony i w wysiłku miewa piskliwy głos, to mnie peszy, więc unikam odzywania się. Raz w Trójmieście znienacka zostałem pobity i skopany przez trzech młodych "zuchów". Ale od czasu jak nie jeżdzę bezbronny, jakoś takich nie mam, wyczuwają, czy co?
"po prostu rower zajmuje ZNACZNIE mniej miejsca na drodze - o ile jedzie drogą a nie DDR - niż samochód ;)"...............nie, rower zawsze zajmuje mniej miejsca od auta bez względu na to, czy jedzie po ddr lub ulicy. Niektórym, ktorzy go na ulicy nie potrafią wyprzedzić może się tylko wydywać, ze jest inaczej.
masz rację - użyłem małego skrótu myślowego, przecież jest dobrze napisane ;)
z punktu widzenia kierowcy nie jest istotne czy rower zajmuje mniej miejsca zawsze czy tez nie ;)
dla nich ważne jest - i powinni najpierw skupić się na tym - że zajmuje mniej miejsca na ich ukochanej ulicy ;)
jeszcze raz:
rowerzysta na rowerze zajmuje mniej miejsca na ulicy niż ten sam rowerzysta w samochodzie ;)))
już wyjaśniam JESZCZE raz:
jeśli rowerzysta nie jechał by rowerem, to jechał by swoim samochodem i zajął więcej cennego miejsca na ulicy - jeśli ktoś zakłada, że rowerzyści nie mają samochodów to jest debilem
nie wiem na ile sposobów jeszcze dam radę to napisać... może ostatni:
im więcej rowerzystów na ulicy tym mniejsze korki
widzisz ":-)" , gdybym od razu napisał, że rower ZAWSZE zajmuje mniej miejsca od samochodu, to pojawiły by się niewygodne pytania i komentarze:
-jak to zawsze?
-dlaczego zawsze?
-skąd masz takie dane?
-nie zawsze...
-udowodnij
-ty debilu
oraz wiele więcej ;)))
z punktu widzenia kierowcy nie jest istotne czy rower zajmuje mniej miejsca zawsze czy tez nie ;)
dla nich ważne jest - i powinni najpierw skupić się na tym - że zajmuje mniej miejsca na ich ukochanej ulicy ;)
jeszcze raz:
rowerzysta na rowerze zajmuje mniej miejsca na ulicy niż ten sam rowerzysta w samochodzie ;)))
już wyjaśniam JESZCZE raz:
jeśli rowerzysta nie jechał by rowerem, to jechał by swoim samochodem i zajął więcej cennego miejsca na ulicy - jeśli ktoś zakłada, że rowerzyści nie mają samochodów to jest debilem
nie wiem na ile sposobów jeszcze dam radę to napisać... może ostatni:
im więcej rowerzystów na ulicy tym mniejsze korki
widzisz ":-)" , gdybym od razu napisał, że rower ZAWSZE zajmuje mniej miejsca od samochodu, to pojawiły by się niewygodne pytania i komentarze:
-jak to zawsze?
-dlaczego zawsze?
-skąd masz takie dane?
-nie zawsze...
-udowodnij
-ty debilu
oraz wiele więcej ;)))
szczerze: panowie... czytam i nie wierze... na prawdę nie wierzę...
zacznę od końca... grzecznie i merytorycznie... ale to ostatni mój taki wpis, następne zależą od odpowiedzi dżentelmena o IP 89.75.112 który nie raczył się podpisać, a nick :-) ma tutaj chyba 50 osób...
no ale dobrze, grzecznie i kulturalnie:
"jeżeli coś jest niepotrzebne rowerzystom to mogłoby tego nie być"
kto i gdzie tak napisał? do czyjego posta się odnosisz?
"Gdyby nie auta, stacje serwisowe, paliwowe to ne miałbyś gdzie jeździć rowerem"
Nieprawda.
co prawda samochody wymyślono 100 lat wcześniej przed rowerami, ale był to parowy prototyp i trochę g*wnienie działał ;) Rowery wymyślono mniej więcej w tym samym czasie co auta...
zakładając, że nie było samochodów wcale i tak powstawały by chodniki, a w końcu drogi dla rowerów - bo wszyscy jeździli by rowerami...
tak więc mieli byśmy po czym jeździć
czy sugerujesz, że gdyby nie wymyślono nigdy samochodów, a ludzie poruszali by się tylko rowerami/pociągami to nie powstały by drogi i chodniki?
"z rowerowego vatu 23% nie za wiele da się wybudować"
zakładając średnią cenę roweru 2000zł to 460zł to podatek licząc, ze rower starcza na 5 lat, wychodzi ~100zł podatku od każdego rocznie (dorzućmy te 40zł w skali 5 lat, bo naprawy, smary, części...)
obecnie w Polsce jest zarejestrowanych około 20 mln samochodów
załóżmy że są to rowery
20 000 000 * 100 zł = 2 000 000 000 - 2mld zł rocznie (z samej tylko sprzedaży i utrzymania rowerów - przy założeniu że samochodu nikt nigdy nie wynalazł)
czy 2mld to dużo na budowę dróg? - nie wiem ;)
1km dwujezdniowej czteropasmowej autostrady kosztuje w PL średnio 10mln zł
2mld - jak nie trudno policzyć starczyło by na 200 km takiej autostrady rocznie - to bardzo mało, tak więc 2mld to nie dużo ;)
ALE... autostrady budowane są pod 20 tonowe tiry!!!
kilometr DDR kosztuje 600 tys. zł
za 2mld da się zbudować 3333 km DDR rocznie - to już sporo...
tak więc moim zdaniem rowerzyści płacą za swoje utrzymanie
---
jeszcze raz ten sam cytat:
"z rowerowego vatu 23% nie za wiele da się wybudować"
zakładasz - błędnie - że jak ktoś jeździ rowerem, to nie jeździ samochodem
dopóki kierowcy nie korzystający z rowerów nie przestaną wychodzić z takiego założenia dopóty się nie dogadamy...
każdy rowerzysta jakiego znam osobiście wliczając mnie ma samochód i regularnie nim jeździ ;)
Ty zakładasz - wnioskuje po tym wpisie - że nie mamy samochodów... no stary... powaga?
a w takim razie:
skoro mam samochód, płacę OC / AC + mam OC na rower z polisy ubezpieczeniowej domu, co prawda nie płaciłem VATu za żaden pojazd, ale płacę za benzynę bo nie chce mieć problemów :P
ale zakładając, że płacę wszystkie VATy etc i jestem kierowcą:
czy wtedy Twoim zdaniem mam prawo jeździć rowerem po ulicach? :>
zacznę od końca... grzecznie i merytorycznie... ale to ostatni mój taki wpis, następne zależą od odpowiedzi dżentelmena o IP 89.75.112 który nie raczył się podpisać, a nick :-) ma tutaj chyba 50 osób...
no ale dobrze, grzecznie i kulturalnie:
"jeżeli coś jest niepotrzebne rowerzystom to mogłoby tego nie być"
kto i gdzie tak napisał? do czyjego posta się odnosisz?
"Gdyby nie auta, stacje serwisowe, paliwowe to ne miałbyś gdzie jeździć rowerem"
Nieprawda.
co prawda samochody wymyślono 100 lat wcześniej przed rowerami, ale był to parowy prototyp i trochę g*wnienie działał ;) Rowery wymyślono mniej więcej w tym samym czasie co auta...
zakładając, że nie było samochodów wcale i tak powstawały by chodniki, a w końcu drogi dla rowerów - bo wszyscy jeździli by rowerami...
tak więc mieli byśmy po czym jeździć
czy sugerujesz, że gdyby nie wymyślono nigdy samochodów, a ludzie poruszali by się tylko rowerami/pociągami to nie powstały by drogi i chodniki?
"z rowerowego vatu 23% nie za wiele da się wybudować"
zakładając średnią cenę roweru 2000zł to 460zł to podatek licząc, ze rower starcza na 5 lat, wychodzi ~100zł podatku od każdego rocznie (dorzućmy te 40zł w skali 5 lat, bo naprawy, smary, części...)
obecnie w Polsce jest zarejestrowanych około 20 mln samochodów
załóżmy że są to rowery
20 000 000 * 100 zł = 2 000 000 000 - 2mld zł rocznie (z samej tylko sprzedaży i utrzymania rowerów - przy założeniu że samochodu nikt nigdy nie wynalazł)
czy 2mld to dużo na budowę dróg? - nie wiem ;)
1km dwujezdniowej czteropasmowej autostrady kosztuje w PL średnio 10mln zł
2mld - jak nie trudno policzyć starczyło by na 200 km takiej autostrady rocznie - to bardzo mało, tak więc 2mld to nie dużo ;)
ALE... autostrady budowane są pod 20 tonowe tiry!!!
kilometr DDR kosztuje 600 tys. zł
za 2mld da się zbudować 3333 km DDR rocznie - to już sporo...
tak więc moim zdaniem rowerzyści płacą za swoje utrzymanie
---
jeszcze raz ten sam cytat:
"z rowerowego vatu 23% nie za wiele da się wybudować"
zakładasz - błędnie - że jak ktoś jeździ rowerem, to nie jeździ samochodem
dopóki kierowcy nie korzystający z rowerów nie przestaną wychodzić z takiego założenia dopóty się nie dogadamy...
każdy rowerzysta jakiego znam osobiście wliczając mnie ma samochód i regularnie nim jeździ ;)
Ty zakładasz - wnioskuje po tym wpisie - że nie mamy samochodów... no stary... powaga?
a w takim razie:
skoro mam samochód, płacę OC / AC + mam OC na rower z polisy ubezpieczeniowej domu, co prawda nie płaciłem VATu za żaden pojazd, ale płacę za benzynę bo nie chce mieć problemów :P
ale zakładając, że płacę wszystkie VATy etc i jestem kierowcą:
czy wtedy Twoim zdaniem mam prawo jeździć rowerem po ulicach? :>
odpowiadam, bo jak ostatnio sprawdzałem to to jest forum dyskusyjne ;)
ja doskonale wiem, szanowny kolego, na co odpisywałeś :)
i żadna wyszukiwarka tutaj by nie pomogła, a już Ci tlumaczę dlaczego:
odpisywałeś na post ~~~
on napisał:
"nie tylko na ulicy zajmujemy mniej miejsca :-)
a parkingi to dopiero zgroza
i stacje serwisowe, i paliwowe,
i wiele innych nam zbędnych rzeczy."
co można rozłożyć na:
"
zajmujemy mniej miejsca na ulicy
zajmujemy mniej miejsca na parkingach
zajmujemy mniej miejsca na stacjach (lub przyczyniamy się do tego, że nie ma tam kolejek)
zajmujemy mniej miejsca w innych miejscach ;)
zajmujemy mniej miejsca bo powyższe rzeczy są NAM zbędne
"
tak więc ponownie się pytam, do czyjej wypowiedzi pijesz tutaj:
"jeżeli coś jest niepotrzebne rowerzystom to mogłoby tego nie być"
który z nas, albo który rowerzysta napisał powyższą bzdurę?
że mogło by tych rzeczy NIE BYĆ wcale
bo ja nic takiego nigdzie nie widzę, kolego :)
było napisane jasno i wyraźnie, że te rzeczy są zbędne rowerzystom - jeśli akurat jadą rowerem a nie swoim autem (a to po myślniku dla jasności dopisuje złośliwie ja, aradash)
nikt nie pisał, że mogło by stacji, ulic i parkingów nie być ;)
---
mimo tego drobnego nieporozumienia chciałbym jednak, żebyś odpowiedział na moje pytanie:
zakładając że mam samochód i WSZYSTKIE opłaty jakie jesteś w stanie wymyślić:
mogę jeździć ulicami rowerem czy nie? jeśli nie, to dlaczego?
zakładając nawet, że przepisy rudhu d. nie istnieją, że nie ma obowiązku jazdy DDR rowerem..
wnioskuję po którymś powyższym wpisie, że umiesz wyprzedzić rower
domyślam się również że zgodzimy się co do tego, że rowery zajmują mniej miejsca ;)
jaki więc miałbyś argument, żeby rowery zniknęły z ulic?
ja doskonale wiem, szanowny kolego, na co odpisywałeś :)
i żadna wyszukiwarka tutaj by nie pomogła, a już Ci tlumaczę dlaczego:
odpisywałeś na post ~~~
on napisał:
"nie tylko na ulicy zajmujemy mniej miejsca :-)
a parkingi to dopiero zgroza
i stacje serwisowe, i paliwowe,
i wiele innych nam zbędnych rzeczy."
co można rozłożyć na:
"
zajmujemy mniej miejsca na ulicy
zajmujemy mniej miejsca na parkingach
zajmujemy mniej miejsca na stacjach (lub przyczyniamy się do tego, że nie ma tam kolejek)
zajmujemy mniej miejsca w innych miejscach ;)
zajmujemy mniej miejsca bo powyższe rzeczy są NAM zbędne
"
tak więc ponownie się pytam, do czyjej wypowiedzi pijesz tutaj:
"jeżeli coś jest niepotrzebne rowerzystom to mogłoby tego nie być"
który z nas, albo który rowerzysta napisał powyższą bzdurę?
że mogło by tych rzeczy NIE BYĆ wcale
bo ja nic takiego nigdzie nie widzę, kolego :)
było napisane jasno i wyraźnie, że te rzeczy są zbędne rowerzystom - jeśli akurat jadą rowerem a nie swoim autem (a to po myślniku dla jasności dopisuje złośliwie ja, aradash)
nikt nie pisał, że mogło by stacji, ulic i parkingów nie być ;)
---
mimo tego drobnego nieporozumienia chciałbym jednak, żebyś odpowiedział na moje pytanie:
zakładając że mam samochód i WSZYSTKIE opłaty jakie jesteś w stanie wymyślić:
mogę jeździć ulicami rowerem czy nie? jeśli nie, to dlaczego?
zakładając nawet, że przepisy rudhu d. nie istnieją, że nie ma obowiązku jazdy DDR rowerem..
wnioskuję po którymś powyższym wpisie, że umiesz wyprzedzić rower
domyślam się również że zgodzimy się co do tego, że rowery zajmują mniej miejsca ;)
jaki więc miałbyś argument, żeby rowery zniknęły z ulic?
Brawo....znalazłeś posta na którego odpisywałem. Twojej interpretacji tego posta nie będę komentował, bo jest bez sensu...a nie przepraszam, ma sens: dzięki rowerzystom nie stoję w kilometrowych kolejkach na stacjach benzynowych i stacjach serwisowych :-).
"zakładając że mam samochód i WSZYSTKIE opłaty jakie jesteś w stanie wymyślić: mogę jeździć ulicami rowerem czy nie?"...naprawdę, gdzieś tak napisałem? Chyba jesteś za bardzo zmęczony odpisujesz w jednym poście na pięć innych postów, więc mogło Ci się coś pokiełbasić.
"zakładając że mam samochód i WSZYSTKIE opłaty jakie jesteś w stanie wymyślić: mogę jeździć ulicami rowerem czy nie?"...naprawdę, gdzieś tak napisałem? Chyba jesteś za bardzo zmęczony odpisujesz w jednym poście na pięć innych postów, więc mogło Ci się coś pokiełbasić.
ok, wyczerpałeś mój limit gościnności...
próbowałem :)))))))
---
'znalazłem'? tak ;) znalazłem od razu...
to Ty nie strybiłeś sarkazmu mistrzuniu ;))))
nie napisałem, że Ty tak napisałeś...
zadałem Ci PROSTE pytanie, dwa razy
dwa razy w różnych formach, żebyś na pewno zrozumiał...
nie zrozumiałeś...
nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie więc obracasz kota ogonem... jak baba ;)
nie potrafisz też się przyznać do błędu
nie potrafisz obronić swoich racji
wmawiasz innym że napisałem coś innego
moja interpretacja posta do którego się odnosiłeś wyżej jest w 100% właściwa
najwyraźniej to Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem - co zresztą już udowodniłem wyżej...
myślałem, ze skoro udało Ci się parę rzeczy napisać z sensem to masz jaja i po prostu powiesz, że faktycznie nie zauważyłeś...
no cóż, mój błąd, myliłem się... najwyraźniej jesteś nieumiejącym czytać kastratem wciskającym innym kit :(
a potem ludzie się dziwią skąd hejt :(((
próbowałem :)))))))
---
'znalazłem'? tak ;) znalazłem od razu...
to Ty nie strybiłeś sarkazmu mistrzuniu ;))))
nie napisałem, że Ty tak napisałeś...
zadałem Ci PROSTE pytanie, dwa razy
dwa razy w różnych formach, żebyś na pewno zrozumiał...
nie zrozumiałeś...
nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie więc obracasz kota ogonem... jak baba ;)
nie potrafisz też się przyznać do błędu
nie potrafisz obronić swoich racji
wmawiasz innym że napisałem coś innego
moja interpretacja posta do którego się odnosiłeś wyżej jest w 100% właściwa
najwyraźniej to Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem - co zresztą już udowodniłem wyżej...
myślałem, ze skoro udało Ci się parę rzeczy napisać z sensem to masz jaja i po prostu powiesz, że faktycznie nie zauważyłeś...
no cóż, mój błąd, myliłem się... najwyraźniej jesteś nieumiejącym czytać kastratem wciskającym innym kit :(
a potem ludzie się dziwią skąd hejt :(((
Dla pewności trzeba by spojrzeć w finanse państwa ale wydaje mi się, że z vatu to się dróg jakichkolwiek w Polsze nie buduje.
Vat po prostu służy do utrzymania tej hydry.
Pomijając fakt, że vat płaci każdy przeciętny kowalski, czy to chce zjeść bułkę czy napić się piwa, generalnie konsument płacąc za cokolwiek płaci vat, przedsiębiorca odprowadza jedynie ten vat w imieniu konsumenta do kasy państwa (odliczywszy sobie wcześniej kwotę vat, którą zapłacił innemu przedsiębiorcy).
Vat po prostu służy do utrzymania tej hydry.
Pomijając fakt, że vat płaci każdy przeciętny kowalski, czy to chce zjeść bułkę czy napić się piwa, generalnie konsument płacąc za cokolwiek płaci vat, przedsiębiorca odprowadza jedynie ten vat w imieniu konsumenta do kasy państwa (odliczywszy sobie wcześniej kwotę vat, którą zapłacił innemu przedsiębiorcy).
nie wiadomo z czego co się buduje i na co idą jakie pieniądze w Polsce
z tego co mi wiadomo, to absolutnie cała kasa, wszystkie podatki idą do jednego wspólnego garnka a potem są rozdysponowywane tam gdzie potrzebne
nie ma podziału, np takiego:
-kasa z akcyzy i opłaty paliwowej - na drogi
-kasa ze składek na NFZ
nie...
jest relacja wiele do wielu...
a w zasadzie nie ma żadnych relacji...
tylko biorą kasę ze stosu na pałę
chętnie doświadczę tego jeśli ktoś wyprowadzi mnie z powyższego błędu...
z tego co mi wiadomo, to absolutnie cała kasa, wszystkie podatki idą do jednego wspólnego garnka a potem są rozdysponowywane tam gdzie potrzebne
nie ma podziału, np takiego:
-kasa z akcyzy i opłaty paliwowej - na drogi
-kasa ze składek na NFZ
nie...
jest relacja wiele do wielu...
a w zasadzie nie ma żadnych relacji...
tylko biorą kasę ze stosu na pałę
chętnie doświadczę tego jeśli ktoś wyprowadzi mnie z powyższego błędu...