Widok
No cóż ...
Ja, niestety, nie jestem taki spostrzegawczy :)
Za każdym razem oglądam pod innym kątem i co innego znajduję.
Dla mnie filmy QT są wielopłaszczyznowe, a fabuła jest jedynie pretekstem do kolejnych i kolejnych poziomów. Nie oglądam ich ze względu na fabułę.
Z "Django" scenę nalewania piwa przez doktora Szulza mogę oglądać na okrągło. Kadr, światło, zbliżenia, dźwięk - dla mnie ekstaza. W wątku muzycznym koleżanki pisały, że czasem też maja obsesje na punkcie jakiejś piosenki, co nie? :-)
Miłego dnia.
Tobie i Inez.
P.S. Tłumaczenie z Candyland nie utrzymało poziomu, a scena finałowa przetłumaczona fatalnie. Wiem. Poprawność etyczna polskiej filmzoofilii.
Ja, niestety, nie jestem taki spostrzegawczy :)
Za każdym razem oglądam pod innym kątem i co innego znajduję.
Dla mnie filmy QT są wielopłaszczyznowe, a fabuła jest jedynie pretekstem do kolejnych i kolejnych poziomów. Nie oglądam ich ze względu na fabułę.
Z "Django" scenę nalewania piwa przez doktora Szulza mogę oglądać na okrągło. Kadr, światło, zbliżenia, dźwięk - dla mnie ekstaza. W wątku muzycznym koleżanki pisały, że czasem też maja obsesje na punkcie jakiejś piosenki, co nie? :-)
Miłego dnia.
Tobie i Inez.
P.S. Tłumaczenie z Candyland nie utrzymało poziomu, a scena finałowa przetłumaczona fatalnie. Wiem. Poprawność etyczna polskiej filmzoofilii.