Widok
Wiosna na rodzinnej Żabiance
Zanim miasto rozpocznie akcję "Rowerowy Maj" - starszyzna osiedla Żabianka wzmacnia piktogramami swój dotychczasowy przekaz dla społeczeństwa: wrotkom, rolkom, deskorolkom i hulajnogom mówimy gromkie "NIE". Niedawny remont mógłby - wydawałoby się - pogodzić interesy wszystkich pokoleń, a nawet wygospodarować przestrzeń na drogę rowerową. Deptak gładki jak stół liczy prawie 10 metrów ...
więcej
więcej
Na obu głównych wjazdach są zakazy ruchu, które zgodnie z Dziennikiem Ustaw dotyczą również rowerzystów. Spółdzielnia powinna przygotować osobną ścieżkę rowerową, z której mogliby korzystać ludzie na hulajnogach i deskorolkach. Ale budowa bezpiecznej, odseparowanej ścieżki to spory wydatek, na który musieliby się zrzucić spółdzielcy, czyli mieszkańcy.
Żeby wyłapać jak mówisz bydło, Straż Miejska musiałaby mieć tam chyba dedykowany całodobowy posterunek i z pięć patroli. Zwłaszcza na elektrycznych hulajnogach tam się idioci potrafią rozpędzić do ogromnych prędkości. Jak takiemu osobnikowi nagle wyrośnie przed nosem wózek czy jak wtedy starsza osoba to nieszczęście gotowe.
20 km/h? Tyle wystarczy, by kogoś zabić. Zresztą większość hulajnóg ma limit 25 km/h, a te produkowane bez przestrzegania wytycznych potrafią rozwinąć nawet dwukrotnie większą prędkość. Zresztą czy będzie to rower czy hulajnoga - na deptaku piesi powinni się czuć bezpiecznie. Zobacz jak wolno jeżdżą takimi wyłączonymi z ruchu trasami służby uprzywilejowane, z reguły jest to prędkość poniżej 10 km/h.
Odp
Tak ale to główna ulica, mieszkam tu od urodzenia i nie wyobrażam sobie żeby 4km iść z buta bo jest zakaz bo nie tylko muszę przejść przez główną ulicę, mam ciągnąć kilometr rower lub hulajnogę od skm do samej biedronki bo ktoś wymyślił nielegalny zakaz, całe życie od kiedy miałam 5 lat jechałam tędy na rolkach, rowerze czy hulajnodze i nigdy nic się nie stało, nie jest tam tak gęsto jak na monciaku że nie ma gdzie igły włożyć, wystarzy racjonalne ograniczenie prętkości dla bezpieczeństwa które i tak prawnie na takich ścieszkach obowiązuje, a jeżeli dalej będzie szło to w tą stronę to niech wybudują tam ścieszkę rowerową, tu nie o to chodzi że nie ma gdzie jeździć rekreacyjnie ale rower czy hulajnoga to też środek transportu
Ty może pomyśl troche zanim coś napiszesz
I tak każdy będzie jeździł, i dobrze. Niektórzy muszą używać roweru jako środku transportu I nie ma żadnego sensu szukać jakichś alternatywnych malutkich ścieżek gdy jest tak szeroki chodnik. No chyba że ktoś ma na tyle problem z otyłością że zajmuje połowę jego...
uprd
Kierujący urządzeniem transportu osobistego jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów, jeśli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić z prędkością dopuszczalną 20 km/h. Może wyjątkowo poruszać się chodnikiem lub drogą dla pieszych, w przypadku braku drogi dla rowerów, z zachowaniem następujących zasad: jazda z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachowanie szczególnej ostrożności, ustępowanie pierwszeństwa pieszemu oraz nieutrudnianie ruchu pieszemu.
Deptak
Strefa piesza, deptak ulica, skwer, aleja lub plac wyłączone całkowicie (lub prawie całkowicie) z ruchu kołowego. Najczęściej położona w śródmieściu, spełnia funkcje centrum handlowego i gastronomicznego, niekiedy kulturalnego. Strefy piesze lokalizuje się też w związku ze wzmożonym ruchem turystycznym. Podobnym rozwiązaniem jest strefa uspokojonego ruchu, z tym, że w tych obszarach dopuszcza się ograniczony ruch pojazdów, np. w formie woonerf.
Czego to się dla kierofczyków nie robi
Jak jest szeroki chodnik, a nie ma obok jezdni to jest zakaz jazdy rowerem po chodniku bo to niebezpieczne dla pieszych
Jak jest wąski chodnik, a obok jest jezdnia to jest nakaz jazdy rowerem po chodniku i wtedy to nie jest niebezpieczne dla pieszych.
Niech mi ktoś wyjaśni tą urzędniczą logikę?
Jednym słowem komfort kierowcy jest ważniejszy niż bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów?
na to wygląda
Jak jest wąski chodnik, a obok jest jezdnia to jest nakaz jazdy rowerem po chodniku i wtedy to nie jest niebezpieczne dla pieszych.
Niech mi ktoś wyjaśni tą urzędniczą logikę?
Jednym słowem komfort kierowcy jest ważniejszy niż bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów?
na to wygląda
I prawidłowo.
Deptak nie jest do jeżdżenia. Proszę zapoznać się tym do czego dłuży deptak. Katastrofa jak patrzę jak niektórzy są nie poradni i obwiniają wszystkich dookoła. Kupują mieszkania od dewelopera bez miejsc parkingowych i zwalają winę na miasto, kupują mieszkania na wysypisku to wina miasta bo śmierdzi a to że już śmierdziało jak kupowali to nie ważne. Roszczeniowcy powinniście znaleść sobie opiekuna który będzie Was prowadził za rączkę przez ten świat pełen po łapek skoro sami nie potraficie myśleć.
Zawsze tak bylo tylko teraz oznaczyli to bardzo widocznie. Nikt nigdy sobie z tego nic nie robil. Kazdycna siebie uwazal. Tylko teraz doszly hulajnogi elektryczne i malo rozgarnieci uzytkownicy, moze dlatego...zyjcie po swojemu, przez 30 lat jak tam mieszkalem nikt mandatu nie dostal. No chyba ze za piwko.
Czyli dla dzieci został mały plac zabaw od strony przychodni i ten ogrodzony po drugiej stronie. Jak chcą rowerem pośmigać to zostaje im chyba uliczka wzdłuż bloku gdzie poruszają się samochody. Wszyscy seniorzy i seniorki będą teraz bezpieczni. No bo komu innemu to by mogło przeszkadzać? Jest to jedyne miejsce gdzie dzieciaki z okolicy mogą bezpiecznie spędzić czas, bez narażania się na wpadnięcie pod auto. Widocznie taniej jest powiesić tabliczkę niż wydzielić z tego deptaka ścieżkę dla rowerów i dla bezpieczeństwa seniorów przegrodzić choćby wąskim pasem zieleni. Niedługo rower można będzie w sklepie tylko oglądać bo na Żabiance nie będzie wolno się nim nigdzie poruszać.
Te tabliczki nie mają mocy prawnej
Zacznijmy od tego, że prezes spółdzielni, pan Petrowski, kompletnie nie zna prawa o ruchu drogowym, ani Rozporządzenia o znakach i sygnałach drogowych, bo jak inaczej wytłumaczyć te tabliczki?
Nie są one znakiem drogowym, bo nie spełniają jakichkolwiek wymogów bycia znakiem. Wobec tego nie są skutecznym zakazem. W ogóle aby umieścić znak drogowy, to nie wystarczy go sobie postawić, trzeba (nawet na terenie spółdzielni) wystąpić z wnioskiem o jego ustawienie. A i sam znak musi spełniać szereg wymogów, oraz jego ustawienie musi być dobrze umotywowane.
Dodatkowo (jak już tu zaznaczano) osoba na rolkach, deskorolce czy hulajnodze jest pieszym. Dodatkowo także pieszym jest rowerzysta do lat 10. Jego opiekun również może poruszać się na rowerze. Poza tym na całym osiedlu mamy strefę zamieszkania, a w niej również obowiązują konkretne przepisy, a spółdzielnia wbrew nim np. wyznacza przejścia dla pieszych (kuriozum: przejście dla pieszych w strefie zamieszkania, czyli tak jakby na chodniku), stawia znaki "zakaz postoju" (co nie ma sensu, bo postój możliwy jest tylko w wyznaczonych miejscach, a te... nie są odpowiednio oznakowane. W strefie ustawowo obowiązuje 20 km/h, a my mamy znaki 30 km/h, które nie mają mocy prawnej, bo znakiem nie można zmienić ustawy. Bzdura goni bzdurę, no ale cóż, jaki prezes...
Nie są one znakiem drogowym, bo nie spełniają jakichkolwiek wymogów bycia znakiem. Wobec tego nie są skutecznym zakazem. W ogóle aby umieścić znak drogowy, to nie wystarczy go sobie postawić, trzeba (nawet na terenie spółdzielni) wystąpić z wnioskiem o jego ustawienie. A i sam znak musi spełniać szereg wymogów, oraz jego ustawienie musi być dobrze umotywowane.
Dodatkowo (jak już tu zaznaczano) osoba na rolkach, deskorolce czy hulajnodze jest pieszym. Dodatkowo także pieszym jest rowerzysta do lat 10. Jego opiekun również może poruszać się na rowerze. Poza tym na całym osiedlu mamy strefę zamieszkania, a w niej również obowiązują konkretne przepisy, a spółdzielnia wbrew nim np. wyznacza przejścia dla pieszych (kuriozum: przejście dla pieszych w strefie zamieszkania, czyli tak jakby na chodniku), stawia znaki "zakaz postoju" (co nie ma sensu, bo postój możliwy jest tylko w wyznaczonych miejscach, a te... nie są odpowiednio oznakowane. W strefie ustawowo obowiązuje 20 km/h, a my mamy znaki 30 km/h, które nie mają mocy prawnej, bo znakiem nie można zmienić ustawy. Bzdura goni bzdurę, no ale cóż, jaki prezes...