Widok

Wolicie cesarkę czy naturalny poród?

Możecie napisać co wolicie lub co już przeszliście
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja miałam nagłe CC w trakcie porodu naturalnego, czyli namęczyłam się ze skurczami pierwszej fazy a potem i tak operacja. Z plusów na pewno fakt, że dziecko przeżyło, oraz to, że nie mam żadnych powikłań 'tam na dole' (nietrzymanie moczu, rozcięcia, wypadanie macicy, hemoroidy itd ktore mogą, ale nie muszą się pojawić). Minusów widzę dużo więcej: pocięte mięśnie, macica, skóra. Blizna mi się rozeszła i wygląda jak gąsienica. Pierwsze tygodnie po operacji to straszny ból przy wstawaniu z łóżka czy próbie wyprostowania się, a dzieckiem trzeba się zająć.

Wiadomo, każdy znosi to inaczej, jedna po 12 godzinach od CC zatanczy kankana, ja wyglądałam jak dzwonnik z Notre Dame.

Zawsze mnie to wkurzało, jak ktoś mi mówił, że po porodzie zapomina się o tym bólu, ale to fakt - było, minęło i już tego nie pamiętam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Ja pierwszy poród SN, drugi CC ze wskazań medycznych (bardzo duże dziecko, nisko łożysko, położenie skośne, potem się okazało ze sybekmnie mógł się odpowiednio ułożyć bo zaplątał nóżkę w pępowinę).

Poród SN wspominam bardzo dobrze, mimo ze bóle trwały dobę, skurcze mniej bolesne zaczęły się kolejną dobę wcześniej. Rodziłam córkę 3840g, 58cm w ułożeniu z rączką przy główce, obwód główki 38cm plus ta rączka. Nie odebrałam tego źle, wiele zależy od nastawienia. Nacieli mnie, szycia nie czułam, za to po 2 dniach rozszedł mi się szew i wdała się infekcja. Ogólnie poród i połóg oceniam dobrze. Wstałam po 6h i mogłam chodzić (nie powiem ze normalnie bo byłam obolała i zmęczona, ale szczęśliwa).

Drugi poród był CC, z powodów o których pisałam wyżej. Szybki i bezbolesny. Rana goiła się książkowo chociaż do dużego dziecka była duża, 17cm długości. Gdyby nie to, dziecko musiałoby być wyciągane vaccum lub kleszczami, przy wadze synka 4560g patrząc na długość poprzedniego porodu, nie skończyłoby się dobrze. Dopiero po otwarciu brzucha okazało się w jak fatalnym był tak naprawdę położeniu i jaki był ogromny. Mój lekarz szacował 3700. Na szczęście inny przewidział 4300 lub więcej. Wyszło 4560. Lekarze po cesarce pytali mnie skąd pani wiedziała?, bo uparłam się na tą cesarkę mimo ze niektórzy twierdzili ze nie trzeba (na szczęście miałam papier od jednego lekarza). Odpowiedziałam lekarzom ze po prostu czułam. Matka czuje jak dziecko próbuje z całych sił ustawić się poprawnie, kopie i szamocze się w brzuchu, i coś mu nie pozwala. Na koniec powiedzieli jedno zdanie podsumowujące całą sprawę kwestionowania mojej cesarki: intuicja matki rzecz święta.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3

Pierwszy poród sn, drugi też. Nie dałam się namówić na cc. Nigdy w życiu. To zawsze operacja, krojenie powłok, mięśni itd. O nie... Trzeci miał być cc ze względów medycznych /o czy wiedziałam zanim zaszłam w ciążę/ i byłam przerażona, że mnie pokroją, ale do porodu nie doszło, więc nie mam porównania.

Po porodach sn szybko dochodziłam do siebie. Krótki połóg, szybkie gojenie szycia w miejscu nacięcia /2 razy, bo duże bobasy/. W porównaniu do koleżanek po cc ja po paru dniach śmigałam, a one leczyły razy, pękały im szwy na brzuchu, infekcje. Oj akurat one źle to wspominały, ale nie każda ma takiego pecha.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6

Witam, jestem po trzech cesarkach. Wszystkie z wskazań medycznych, przy pierwszym porodzie była próba siłami natury, jednak skończyło się cesarką i tak już zostało przy pozostałych porodach. Po wszystkich zabiegach w miarę szybko doszłam do siebie. Jednak mam porównanie co do opieki po cesarkach: pierwsza była w wojewódzkim szpitalu a pozostałe na zaspie. I to właśnie na zaspie lepiej wspominam.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja miałam cesarkę, ale też nie mam porównania z porodem naturalnym. Jednak dla mnie to był luksus, ludzie straszyli, a nic się nie z tych rzeczy nie wydarzyło. Cesarka była zaplanowana ze względów zdrowotnych. Ja wróciłam do sprawności po około 6-8 h, mówię tutaj już o prysznicu i pełną opieką nad dzieckiem. Miałam 4 szwy, a rana się idealnie zagoiła. Na ból brałam tylko apap, ale to chyba bardziej z paniki, bo każdy opowiadał o straszliwych bólach, które wystąpią, mnie nie bolało... Co do dziecka, to nie wiem czy naturalny poród byłby dla niego lepszy, tzn nie wiem co mógłby mu dać więcej. Dziecko jest w sumie zdrowe, nie jest alergikiem, rozwija się bardzo dobrze. Chodzi mi o to, że w naszym przypadku to poród naturalny byłby gorszym rozwiązaniem dla nas obojga.
Ja myślę, że dostaniesz tyle opinii ile kobiet jest na forum.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mało kto ma porównanie :P Ale poród naturalny na pewno lepszy dla dziecka i powrót mamy do sprawności jest dużo szybszy :) Ja stawiałam na naturalny (chyba że lalkarz zdecydowałby inaczej, wtedy bym się nie upierała oczywiście) i się udało :) Miałam też założenie, że jeśli dam radę, to bez znieczulenia i tak też było.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3