Pielęgniarka a wszawica i higiena w gabinetach szkolnych
Niechęć na sprawdzanie przez pielęgniarkę szkolną nie wynika ze wstydu, że moje dziecko ma wszy, ale z powodu tego, że Pani pielęgniarka po sprawdzeniu głowy jednego dziecka nie myje rąk by...
rozwiń
Niechęć na sprawdzanie przez pielęgniarkę szkolną nie wynika ze wstydu, że moje dziecko ma wszy, ale z powodu tego, że Pani pielęgniarka po sprawdzeniu głowy jednego dziecka nie myje rąk by sprawdzić kolejną głowę. Nie używa rękawiczek, które też powinna zmieniać po każdym sprawdzeniu by nie przenosić nie zauważonych pasożytów na inne dzieci.To wiem z relacji dziecka. Widzę tu nawet problem łuszczycy, grzybicy i innych chorób skóry głowy, który śmiało może przenieść pielęgniarka. Szkoda, ze Dyrektor nie może tego przypilnować, bo pieczę nad pielęgniarką ma NFZ. Ale za bezpieczeństwo i higiena z tym się wiąże, odpowiada DYREKCJA szkoły.
Kwestia wszawicy to zasady dot. dbania o porządek w szafkach np. basenowych i szafkach szkolnych, oczywiście też dbałość rodziców.
Drugą istotną sprawą jest fakt, że moje dziecko przy fluoryzacji ma szczoteczkę zamkniętą wraz z innymi szczoteczkami dzieci w jednej gablocie. Moje dziecko nosi samo szczoteczkę, ale jego stara jest cały czas w gablocie. Nie mówiąc, że preparat do fluoryzacji dotyka kolejno przy aplikacji KAŻDEJ szczoteczki dzieci w klasie.
I gdzie tu mowa o higienie.
zobacz wątek