To niestety tak jest. Ostatnią rzeczą, która przyszłaby mi do głowy było to, że moje zadbane i wypucowane do połysku dziecko może mieć wszy! W końcu lat dziewięćdziesiątych! W wielkim mieści! Ja...
rozwiń
To niestety tak jest. Ostatnią rzeczą, która przyszłaby mi do głowy było to, że moje zadbane i wypucowane do połysku dziecko może mieć wszy! W końcu lat dziewięćdziesiątych! W wielkim mieści! Ja wychowana w grajdołku i w czasach, w których w domach nie było łazienek, a ludzie myli się w miskach, nigdy nie miałam wszy! Pani w szkole smarowała raz w miesiącu głowy octem sabadylowym wszystkim dzieciom bez wyjątku, a protestującym matkom wytłumaczyła, że to dlatego, by żadne nie czuło się upokorzone.
Ale kiedy mój syn pojechał na kolonie, zakupiłam stosowny środek na zapas. A on niczego nie przywiózł, choć nóg chyba nie umył przez cały turnus!
zobacz wątek