Widok
Chiński Matrix ... totalny chaos i azjatycka nieokiełznana fantazja
Ten tytuł w pełni obrazuje to co się dzieje. Dla mnie to Azjatycki Matrix. Zbitka chaotycznych scen w chorym azjatyckim stylu bez ładu i składu. Bardziej chińska beka niż S-F. Te przerzucające się chaotyczne sceny z głupkowatymi motywami azjatyckimi zaczynały już po jakimś czasie irytować.... to wszystko nie miało żadnego sensu, ładu i składu... i mimo, że przyrównuję go do Matrixa, to już chyba nawet beznadziejna 4 część miała w sobie więcej z filmu niż to dziwne azjatyckie ... coś.
Masakra
Ludzie wychodzili w połowie seansu... To chyba o czymś świadczy. Wytrzymałem do końca bo byłem z rodziną i głupio było wyjść. Scen żenujących i głupich tyle w filmie jeszcze nie widziałem. Masakra po prostu co to za gniot. Wysoka ocena tego filmu to żart wstawiany przez dwunastolatków którym taki poziom może się podobać. Zdecydowanie odradzam. Szkoda kasy i czasu
Dla kogo ten film?
Dla kogo jest ten film? Dla ludzi, którzy podejdą do tematu dogłębniej, tzn. z jednej strony można by sobie myśleć, że bohaterowie byli na haju i byliśmy obserwatorami ich odlotu. Jednak z drugiej strony można było poznać lęki, nieprzepracowane traumy, okrutne zasady przekazywane z pokolenia na pokolenie, poszukiwanie swojej tożsamości, odrębności, pogoń za niespełnionymi marzeniami, ale przede wszystkim walka o akceptację i reparacje relacji matki z córką, która mistrzowsko została ukazana przez twórców filmu ....
Koszmarny gniot...
straszne. właściwie prawie nie pamiętam, żebym w ciągu ostatnich kilku lat po prostu przestał coś oglądać. Wręcz nie mogłem uwierzyć, że taki sh*t dostał Oskary... zacząłem czytać amerykańskie fora filmowe - i tam też recenzje druzgocące. Czemu film dostał owe Oskary? Bo widać miał... niestety coraz głośniej mówi się, że ceremonia jest hmm jak to powiedzieć czasami nieobiektywna, zwłaszcza jak jest bogaty sponsor. A tutaj choć nie jest to film chiński, ale amerykański, to chińskie wpływy widać na każdym kroku... Co ciekawe nikt temu g...nu nie dawał wcześniej, np. na koniec lata żadnych szans na Oskara... Oczywiście - czepiasz się - ktoś powie. No cóż każdy ma swój gust - a to filmidło w mój wybitnie nie trafiło. Oglądałem ponad godzinę, i nie wytrzymałem do końca, 3 razy usypiałem, cofałem i znowu...i nie zdzierżyłem. Co zabawne to jak się czyta recenzje filmu w Polsce to one wyglądają wszystkie tak samo - jakby (a właśnie często tak jest) recenzent dostał pakiet filmowy i po prostu w dużej mierze z niego rżnął... no to o czym ten film? Wedle pana recenzenta o cytuję: "Jest to multiwersum komediodramatu akcji o rodzicach imigrantach, którzy prowadzą pralnię, kontrolowaną przez IRS. Są sztuki walki i parówki, są skały z wyłupiastymi oczami, są nawiązania do Ratatouille i filmów Wong Kar Wai oraz melodyjne stylizacje jednego przeboju cudownego zespołu Nine Days. Widzowie tweetowali, dzwonili do swoich mam i przyprowadzali swoich przyjaciół"... Dalej nie wiecie o czym jest? Nie przejmujcie się, ja też nie wiem, a męczyłem się ponad godzinę. Ocena ZERO. Koszmar. Gniot.