Widok
Wybrałem autobus, śpię dłużej
Opinie do artykułu: Wybrałem autobus, śpię dłużej.
Artykuł na temat: Auta kontra komunikacja
- Śpię godzinę dłużej, nie stresuję się, a do pracy jadę kilka minut. W końcu odstawiłem samochód do garażu, a chwilę później go sprzedałem. W pełni popieram wszelkie działania propagujące komunikację zbiorową, buspasy oraz nacisk na tworzenie infrastruktury rowerowej. Nasze dzieci nam tylko podziękują - pisze nasz czytelnik, pan Marek z Gdyni.
Nie mogę już czytać niekończących się narzekań na komunikację miejską w Gdyni. Ponieważ na portalu Trójmiasto.pl toczy się od jakiegoś czasu ...
Artykuł na temat: Auta kontra komunikacja
- Śpię godzinę dłużej, nie stresuję się, a do pracy jadę kilka minut. W końcu odstawiłem samochód do garażu, a chwilę później go sprzedałem. W pełni popieram wszelkie działania propagujące komunikację zbiorową, buspasy oraz nacisk na tworzenie infrastruktury rowerowej. Nasze dzieci nam tylko podziękują - pisze nasz czytelnik, pan Marek z Gdyni.
Nie mogę już czytać niekończących się narzekań na komunikację miejską w Gdyni. Ponieważ na portalu Trójmiasto.pl toczy się od jakiegoś czasu ...
)
Brawo,mam tak sam w skmce.Oszczendzam czas i pieniądze.Dojazd do pracy zajmuje mi tylko 4 lata w ciagu 40 lat orki.A ktoś w aucie spędza 10 lat w bolidzie...cóż...Co do tego że ludzie mają po 5 albo 6 furmanek to faktycznie....utrzymanie ich to majątek i pieniędze wtopione.Ja wolę miec 20 letnie Tyco za które płacę OC 360 zł i co roku jeździć na Seszele i do Caracas.
lejzorek rojtszwaniec
I prawda pan napisał. W punkt ))
A te 33 osoby co dały łapkę w dół to czysta zazdrość i zaraz obrzucą cię błotem bo 'biedak" jesteś i pewnie na porządną furę cię nie stać. Znam dyrektorów wielkich korpo i rowerem dygają za granicą )) Żyją na bardzo wysokim poziomie ale tutaj niewolnicy egipscy toczą pianę. Bo jak tu odstawić 'kredyt" do garażu )) ha ha ha !
A te 33 osoby co dały łapkę w dół to czysta zazdrość i zaraz obrzucą cię błotem bo 'biedak" jesteś i pewnie na porządną furę cię nie stać. Znam dyrektorów wielkich korpo i rowerem dygają za granicą )) Żyją na bardzo wysokim poziomie ale tutaj niewolnicy egipscy toczą pianę. Bo jak tu odstawić 'kredyt" do garażu )) ha ha ha !
Piękne słowa... W Polsce niewolnicy uwierzyli, że trzeba mieć auto na kredyt, mieszkanie i można się bujać jak pan! Gorzej jak zdarzy się jakiś wypadek albo choroba i cała złudna stabilizacja się posypie jak domek z kart. Ludzie zamiast cieszyć się życiem dali się wciągnąć w wyścig szczurów, żyją by pracować. Polecam wolontariat w hospicjum to uczy pokory. Zobaczycie wtedy Janusze, że mega auto i super dom tak na prawdę nie mają znaczenia.
zawszę się śmieję z tych czereśniaków co wszystko na auto na pokaz wydali
a potem krążą jak sępy i szukają kawałka trawnika
bo ich już nie stać na parking,
ba, nawet ich nie stać na opony, hamulce i paliwo,
zawsze mnie bawi obserwowanie ich i jak się miotają z czerwonymi twarzami,
bohaterowie kwitnącej czereśni
bo ich już nie stać na parking,
ba, nawet ich nie stać na opony, hamulce i paliwo,
zawsze mnie bawi obserwowanie ich i jak się miotają z czerwonymi twarzami,
bohaterowie kwitnącej czereśni
poziom polskich internetów osiągnał zero bezwzględne
koleś napisał tak prymitywny bait że szkoda go nawet czytać. Masa ludzi zhejtowała go zupełnie na poważnie, drugie tyle przygłupów przyklasnęło mu uszami. W tym roku na wiosnę zaoszczędzę na wycieczce do zoo skoro to samo mam za darmo w komentarzach na 3mieście
W Gdańsku poruszanie się komunikacją to koszmar
Przystanki daleko od centrum miasta i daleko od dzielnicy. Tramwaje niebezpieczne i głośne. Autobusy stoją w korkach. Zatłoczone, niewygodne, brudne. Cena za przejazd też nie najmniejsza.
Pojeździłem tramwajami na zachodzie i mówię wam miód. Przecinają dzielnice i centra miast czyli wysiadasz metr od miejsca docelowego. Ciche, częste kursowanie co powoduje odp ilość miejsca. Łatwość kupna biletu np konduktor w każdym składzie i u niego kupujesz nawet tygodniowy. Tablice z rozkładem na odległych dzielnicach.
Nie potrzeba budować metra wystarczy dobry tramwaj z dobrze zaplanowana trasa i dobrze zorganizowana ilością składu na odpowiednie godziny.
Pojeździłem tramwajami na zachodzie i mówię wam miód. Przecinają dzielnice i centra miast czyli wysiadasz metr od miejsca docelowego. Ciche, częste kursowanie co powoduje odp ilość miejsca. Łatwość kupna biletu np konduktor w każdym składzie i u niego kupujesz nawet tygodniowy. Tablice z rozkładem na odległych dzielnicach.
Nie potrzeba budować metra wystarczy dobry tramwaj z dobrze zaplanowana trasa i dobrze zorganizowana ilością składu na odpowiednie godziny.
Życzę temu komuś powodzenia...
...mając dwójkę dzieci, Małych dzieci. Mieszkam na jesieniu (bo nie stać mnie na mieszkanie w centrum czy na przymorzu gdzie komuś się popier..liła cena m2 z cenami sztabek złota), dzieci muszę odwozić codziennie do żłobka i przedszkola, niestety dostały się do żłobka i przedszkola w centrum Gdańska. Bo na jasieniu o żłobku państwowym to na razie można pomarzyć. A do pracy muszę jechać do pruszcza. Ciekawe o której musiałbym wstać i wyjść z domu aby zdążyć do pracy na godzinę 7 rano. A potem ktoś musi odebrać te dzieci, żona z chełmu musiała by zasuwać do gdańska a potem na jasień. No na pewno do ogarnięcia. A widzimy się tylko w weekend. O ile nie pracuję w sobotę. Nie no życie cudo.
Teoretycznie mógł się taki jeden czytelnik trafić, ale tylko teoretycznie.
Bo w praktyce oznaczałoby to, że:
- nie jeździ na wakacje (może zawsze lata do Grecji?),
- nie robi wypadów za miasto w weekendy (pewnie woli TV i zakupy w sąsiedniej galerii handlowej),
- nie odwiedza rodziny (pewnie rodzice, teściowie , szwagierki i kuzyni mieszkają po sąsiedzku?),
- nie robi dużych zakupów (wszystko zamawia kurierem z dostawą?)
- w razie pilnej potrzeby jeździ taksówkami (tu się zgodzę - nawet 15 przejazdów taksówką miesięcznie po 30 złotych to mniej niż koszt utrzymania najtańszego auta).
Kiedyś, jakieś 30-40 lat temu, tak się dało żyć, ale to było dawno temu.
- nie jeździ na wakacje (może zawsze lata do Grecji?),
- nie robi wypadów za miasto w weekendy (pewnie woli TV i zakupy w sąsiedniej galerii handlowej),
- nie odwiedza rodziny (pewnie rodzice, teściowie , szwagierki i kuzyni mieszkają po sąsiedzku?),
- nie robi dużych zakupów (wszystko zamawia kurierem z dostawą?)
- w razie pilnej potrzeby jeździ taksówkami (tu się zgodzę - nawet 15 przejazdów taksówką miesięcznie po 30 złotych to mniej niż koszt utrzymania najtańszego auta).
Kiedyś, jakieś 30-40 lat temu, tak się dało żyć, ale to było dawno temu.
Przecież wiadomo, że każdy ma inny dojazd. Ja, jakbym miał wybrać komunikację miejską to spałbym 1,5h godziny krócej. 5 minut na przystanek, 15 minut autobusem, 5 minut czekania na tramwaj, 25 minut jazdy tramwajem, 10 minut czekania na SKM, 30 minut jechania SKMką, 10 minut spaceru do miejsca docelowego.
A samochodem? 3 minuty na dojście i odpalenie, 30 minut jazdy, 2 minuty od auta do miejsca docelowego. Bez ludzi drących się do telefonów, bez dziadów i bab jęczących na wszystko co im nie pasuje, siędząc, nie stojąc pośród smutnych mord i gęb, nikt nie szturcha mnie plecakiem, torebką.
A samochodem? 3 minuty na dojście i odpalenie, 30 minut jazdy, 2 minuty od auta do miejsca docelowego. Bez ludzi drących się do telefonów, bez dziadów i bab jęczących na wszystko co im nie pasuje, siędząc, nie stojąc pośród smutnych mord i gęb, nikt nie szturcha mnie plecakiem, torebką.
Ponad połowa mieszkańców aglomeracji 3city
mieszka poza zasięgiem komunikacji miejskiej.
Ja też mieszkam blisko pracy ale nie każdy ma taką możliwość, poza tym w moim przypadku szybciej byłoby piechotą niż komunikacją miejską :)
A to mnie rozwaliło najbardziej:
"Przeprowadzka była procesem, który zajął mi ostatnie dwa lata" - ja przeprowadziłem się z innego miasta i województwa w jeden weekend. Jeśli komuś przeprowadzka zajmuje dwa lata to myślę, że taka osoba ma szereg dużo poważniejszych problemów życiowych niż jak dojechać do pracy/z pracy :)
Ja też mieszkam blisko pracy ale nie każdy ma taką możliwość, poza tym w moim przypadku szybciej byłoby piechotą niż komunikacją miejską :)
A to mnie rozwaliło najbardziej:
"Przeprowadzka była procesem, który zajął mi ostatnie dwa lata" - ja przeprowadziłem się z innego miasta i województwa w jeden weekend. Jeśli komuś przeprowadzka zajmuje dwa lata to myślę, że taka osoba ma szereg dużo poważniejszych problemów życiowych niż jak dojechać do pracy/z pracy :)
Pan Janusz czy tam Marek z Gdyni niech się zdecyduje, czy śpi dłużej bo jeździ autobusem, czy może dlatego że przeprowadził się do miasta, w którym pracuje. Do tego to podglądanie sąsiadów - ile mają samochodów, gdzie trzymają opony, jak długo silniki grzeją, jeszcze pewnie ma dylemat codzienny czy straż miejską wzywać. Nie lubię takich. Przykład "Pana Żenady", jakich niestety wiele w naszym społeczeństwie. Skąd się tacy biorą jak Pan?
Wybrałeś autobus. Ciągle chorujesz
Mnie nie stać na własny samochód. Jeżdżę autobusem do pracy/z pracy. Zawsze przynajmniej jeden z pasażerów kaszle. Już chyba niema zwyczaju by zakrywać usta. Często w ciepłe dni ogrzewanie jest włączone. W zimnie jest tak bardzo podkręcone że trzeba się rozebrać. Autobus to prawdziwa wylęgarnia zarazków.
a co ma do odporności uwalanie się na siedzących przez stojących
(laska kładła się na oparciu i ciągnęła za włosy), inni napierają plecakiem, no bo skąd mają wiedzieć, że coś im się do pleców przyczepiło. Higiena dla niektórych to też abstrakcja lub poszanowanie tradycji. W latach 70-tych kąpiel raz w tygodniu do tej pory kultywują.
Kaszlą czy nie komunikację publiczną mam w odpowiednio umiejscowionym poważaniu.
Kaszlą czy nie komunikację publiczną mam w odpowiednio umiejscowionym poważaniu.
spróbuj w Polsce poprosić o L4
albo najpierw dostać się w ciągu dnia do lekarza POZ. Potem wyżyć za 80% pensji. Płatny urlop chorobowy na żądanie w wymiarze kilku dni powinien przysługiwać z urzędu; społeczne koszty byłyby mniejsze niż niedoleczeni albo nie do końca rozchorowani pracownicy w miejscu pracy.
Prawodopodobnie nigdy nie jechałeś/aś autobusem
albo jesteś wyjątkowym ignorantem. Okresowo jeżdżę samochodem lub autobusem i korelacja między zachorowaniami a środkiem lokomocji jest bardzo mocna. Większa nawet niż od pory roku czy od pogody. Wiele ludzi, z którymi rozmawiam, ma podobne obserwacje. Zapomnieliście chyba tam w urzędzie, że macie służyć obywatelom w zakresie tworzenia wygodnego i bezpiecznego transportu, a zamiast tego uczyniliście sobie towarzystwo wzajemnej adoracji i forsowania jedynej słusznej wizji transportu wszelkimi dostępnymi metodami. Mam nadzieję, że w listopadzie wyborcy was za to rozliczą.
Nie jest biedny ten, który mało ma...
... lecz ten, który dużo potrzebuje. Dzisiejsi ludzie w pogoni za kolejnym gadżetem i telewizorem 60'' tracą coś znacznie bardziej cennego - swój czas. Życie mamy jedno. Każdy ma prawo zmarnować je po swojemu, ale ja nie mam zamiaru spędzić go niemal w całości w pracy. Wolę żyć w namiocie, mieć jedną parę spodni i tv 32''. Pozdrawiam!
Myślę, że w tym jest podstawowy problem
Ludzie dali sobie wmówić, że muszą mieć swoje mieszkanie (jak największe, jak najbardziej komfortowe), samochód (najlepiej taki, żeby sąsiada w oczy drażnić), najdroższy sprzęt RTV i AGD, tylko markowe ciuchy przepłacane trzykrotnie itp. Inaczej będą nieszczęśliwi... I w pogoni za tym naprawdę stają się nieszczęśliwi. Moja mama wciąż namawia mnie na lepsze mieszkanie (bo mam 40 metrów na 4 piętrze), żebym się poświęcił i zrobił awans kosztem swojego zdrowia.
1979
masz rację
sam się wpitoliłęm w dużą chatę - największy błąd życiowy
mentalność w stylu: jak już kupować, to porządnie (czyt. duży furak, dom...) to najdurniejsze, co mozna zrobić
w realiach kapitalizmu nie ma górnej granicy cen, i nawet jeśli ktoś zarabia 10 średnich, to i tak może się doprowadzić do tego, że mu do 1-szego nie starczy, jak się wbije w koszty
sam się wpitoliłęm w dużą chatę - największy błąd życiowy
mentalność w stylu: jak już kupować, to porządnie (czyt. duży furak, dom...) to najdurniejsze, co mozna zrobić
w realiach kapitalizmu nie ma górnej granicy cen, i nawet jeśli ktoś zarabia 10 średnich, to i tak może się doprowadzić do tego, że mu do 1-szego nie starczy, jak się wbije w koszty
Jeśli masz dzieci to pewnie 25m to za mało
Ale z narzeczoną żyłem 3 lata w mieszkaniu 27m. Za to w centrum.
Teraz planujemy rodzinę i kupiliśmy większe. Gdyby nas nie było stać pewnie kupilibyśmy mieszkanie dalej od centrum, ale z możliwie optymalnym dojazdem do potencjalnej pracy na wiele sposobów, a nie tylko samochodem.
Pamiętaj też o owych dzieciach. Może i będą miały zielono za oknem, ale ze szkoły i do szkoły będą się musiały tłuc godzinę i zawsze biec na ostatni autobus.
Nie mówiąc o kosztach utrzymania 2 samochodów, czasie, itp.
Dlatego właśnie mieszkania w mieście są droższe od tych za miastem - bo życie tu więcej oferuje i więcej osób chciałoby tu mieszkać.
Oczywiście - są ludzie, którzy szczerze nie chcą mieszkać w mieście. Spoko. Tylko wtedy nie oczekujcie, że mieszczanie za swoje pieniądze wybudują dla was ekspresówki pogarszające jakość ich życia.
Nie rób ladacznicy z logiki, proszę.
Teraz planujemy rodzinę i kupiliśmy większe. Gdyby nas nie było stać pewnie kupilibyśmy mieszkanie dalej od centrum, ale z możliwie optymalnym dojazdem do potencjalnej pracy na wiele sposobów, a nie tylko samochodem.
Pamiętaj też o owych dzieciach. Może i będą miały zielono za oknem, ale ze szkoły i do szkoły będą się musiały tłuc godzinę i zawsze biec na ostatni autobus.
Nie mówiąc o kosztach utrzymania 2 samochodów, czasie, itp.
Dlatego właśnie mieszkania w mieście są droższe od tych za miastem - bo życie tu więcej oferuje i więcej osób chciałoby tu mieszkać.
Oczywiście - są ludzie, którzy szczerze nie chcą mieszkać w mieście. Spoko. Tylko wtedy nie oczekujcie, że mieszczanie za swoje pieniądze wybudują dla was ekspresówki pogarszające jakość ich życia.
Nie rób ladacznicy z logiki, proszę.
Mieszkam w Osowej, gdzie pracuję, ale trzy dni w tygodniu jestem też w drugiej pracy w Oliwie. Gdybym miał się przeprowadzić, to mieszkanie które kupiłem w 2013 (4450zł za m2, wykończone pod klucz przez dewelopera) kosztowałoby mnie 3 razy więcej. Nie wmówisz mi że wydając na paliwo 160zł miesięcznie i opłacając koszty utrzymania auta byłbym sobie w stanie pozwolić na zmianę miejsca zamieszkania.
Bajkopisarz
Jak przyjdzie mu załatwić kilka spraw urzędowych w miesiącu lub innych rzeczy do załatwienia na mieście to korzystając z tej komunikacji odda z nawiązką wszystkie godziny zaoszczędzone na ten sen :D
A do rodziny na wioche jak pojedzie? Pksem ze sloikami i torbami? A jak dzieci zachorują to też po lekarzach autobusami z gorączką? Lanie wody. Auto w dzisiejszych czasach mimo korków zaoszczedza mnóstwo czasu. I często wychodzi taniej niż autobus. Auto to wygoda. Dlatego auta są drogie.
A do rodziny na wioche jak pojedzie? Pksem ze sloikami i torbami? A jak dzieci zachorują to też po lekarzach autobusami z gorączką? Lanie wody. Auto w dzisiejszych czasach mimo korków zaoszczedza mnóstwo czasu. I często wychodzi taniej niż autobus. Auto to wygoda. Dlatego auta są drogie.
.
Wystarczy mądrze wybrać miejsce zamieszkania... Ludzie naprawdę?? To nie jest takie proste:) Pracę można zmienić kilka razy w życiu, i co wtedy też nowe mieszkanie kupować mamy? To nie jest jednak największym problemem, bo im bliżej centrum, to i ceny sa wyższe mieszkań. Powiedzcie proszę ile procentowo osób stać na mieszkanie gdzie cena za metr wynosi 7-8 tysiecy?
Popatrz, jak to działa w tzw. krajach bogatego Zachodu - tak, ludzie się przeprowadzają za pracą, a także np. zmieniają mieszkania na emeryturze - a nie, jak przykuci do ziemi postpańszczyźniani Polacy, kwękają, że "zły dojazd", "pracy nie ma w miasteczku", albo "nie stać ich za jedną emeryturę na opłaty" za M-5, z którego dzieci już dawno "poszły na swoje". Chcesz lepiej żyć, to sobie ulepsz życie, za ciebie nikt tego nie zrobi. Narzekać każdy umie.
W krajach zachodu
Drogi mądralo życie wyglada tak, ze jeśli 2 osoby pracują to maja bardzo dużą ulgę podatkową, o ile sa małżeństwem, maja kolejna ulgę jeśli sa rodzicami a wtedy państwo gwarantuje im kolejne ulgi w innych obszarach oraz dopłaty, rodzina 2+1 moze liczyć Np na dopłaty do mieszkań o określonym metrażu. Poza tym jeśli 2 osoby pracują i wcale nie zarabiają majątku nawet na zachodnie warunki to stać je na kupno domu i spłacenie go w przeciągu 10 a nie 35 lat. Ludzie kupują domy po 40, wcześniej gdy pracują mogą wynajmować mieszkania które nie sa tak koszmarnie drogie jak u nas. Ale to dotyczy 2 osób. Życie w pojedynkę na tym super zachodzie nie jedt juz takie kolorowe.
w krajach zachodu
"w krajach zachodu" gdzie tylko pewnie na wycieczce byłeś ludzie też biorą kredyty na 25-30 lat nie na 10 ! bo ich tak samo na to nie stać żeby spłacać bardzo duże raty kredytu w ciągu 10 lat ! Ponieważ nie chcą odmawiać sobie pewnych przyjemności typu np. wakacje lub zmiana auta. Wiele młodych osób też mieszka z rodzicami bo ich nie stać na kredyt Hipoteczny podobnie jak w Polsce. Bardzo wiele osób wynajmuje mieszkania czy domy ponieważ łatwiej jest się przeprowadzić gdy znajdzie się lepsza, lepiej płatna praca gdzieś dalej. W Polsce wręcz przeciwnie ! Do u***ej śmierci w jednym miejscu trzeba mieszkać
Pracownicy fizyczni - owszem
Większość przedsiębiorstw produkcyjnych, wielkopowierzchniowych zlokalizowane jest poza miastem, na obszarach -strefach przemysłowych. Ale 100km to przesada. 20-30 km to jest taka standardowa odległość do pracy.
Wiec nie plec głupstw. Znam troche tzw życie na zachodzie, mam tam rodzinę i uwierz, to nie jest tak jak mówią ci koledzy, którzy mieszkają po kilku w mieszkaniu i zarabiają po 1200€
Wiec nie plec głupstw. Znam troche tzw życie na zachodzie, mam tam rodzinę i uwierz, to nie jest tak jak mówią ci koledzy, którzy mieszkają po kilku w mieszkaniu i zarabiają po 1200€
Beka, kupić mieszkanie bo blisko pracy. Dobrze ze szef w pracy pokojów nie wynajmuje to było by jeszcze szybciej
Ja wole postać w korku i mić wygodę a nie smród menela, który zima często trafi się w komunikacji. Dodatkowo przeprowadzać się blisko pracy, chyba nie o to chodzi. Mieszkań tam gdzie chce . Kupować mieszkanie tam gdzie się pracuje to głupota.
G...o. Kto jezdzil komunikacja miejska w Londynie ten wie ze wcale nie jest ona taka wspaniala. Oczywiscie jest o niebo nowoczesniejsza niz w Polsce, ale nadal sie spoznia. Szczegolnie metro przez nagminne awarie swiatel! Nieziemsko zapchane metro. Polska komunikacja to przy tym luzna, otwarta przestrzen. Mega duchota w metrze (mozna zemdlec). Jechanie autobusami to koszmar. Ciagke korki, bardzo duze odleglosci, latwo przegapic przystanek bo wszystko jest na zadanie. Poza tyn metro jest drogie
Mieszkancy Londynu wybieraja jednak komunikacje miejska, bo po prostu i tak jest tanieji latwiej niz samochodem Parkowanie jest drogie i restrykcyjne. W polskim Bangladeszu parkowanie masz darmowe, bo przecież zawsze jest gdzies chodnik i trawka do rozjechana. Kierowcy w Poslsce sa bezkarni, pomimo nagminnego lamania prawa i przepisow. Dlatego w Polsce ludzie wybieraja samochód. Bo moga wtedy wszystko...
Mieszkancy Londynu wybieraja jednak komunikacje miejska, bo po prostu i tak jest tanieji latwiej niz samochodem Parkowanie jest drogie i restrykcyjne. W polskim Bangladeszu parkowanie masz darmowe, bo przecież zawsze jest gdzies chodnik i trawka do rozjechana. Kierowcy w Poslsce sa bezkarni, pomimo nagminnego lamania prawa i przepisow. Dlatego w Polsce ludzie wybieraja samochód. Bo moga wtedy wszystko...
Z jednej strony racja - opoznienia metra, autobusy jezdzace "stadami"
ale jezdza tak czy inaczej co kilka minut, a nie co kilkadziesiat a w razie potrzeby (remont) bardzo szybko organizowany jest transport zastepczy.
Rzeczywiscie Londyn do najtanszych nie nalezy - biorac jednak pod uwage, ze maksymalnie za dobe zaplacimy 6 funtow (a za metropolitalny dobowy u nas jakies 4 funty), to jednak relacja jakosc/cena wypada duzo lepiej w Londynie.
Przez litosc nie wspomne o relacji cena/zarobki.
Rzeczywiscie Londyn do najtanszych nie nalezy - biorac jednak pod uwage, ze maksymalnie za dobe zaplacimy 6 funtow (a za metropolitalny dobowy u nas jakies 4 funty), to jednak relacja jakosc/cena wypada duzo lepiej w Londynie.
Przez litosc nie wspomne o relacji cena/zarobki.
Chyba sobie kpisz z ta komunikacja zastepsza. Jest fikcyjna. Nie raz z powodu awarii metra musialam czlapac na jakis inny autobus bo zastepczy 'nie wiadomo kiedy przyjedzie'. Ludzie z mojej pracy nagminnie sie spozniali do pracy. I to byly zazwyczaj sponienienia godzinne. Bo jak metro nawali to miasto jest sparalizowane. Do tego trzeba dodac ciagle strajki. Nieraz musialam czlapac przez 1.5 godz pieszo do domu, bo autobusy nir jeździly z tego powodu. Co do ceny to rzeczywiscie, porownujac dluzsze dystanse to wychodzi lepij przeliczajac na zarobki. Transport publiczny powinien byc w Polsce tani. Ale nie podkoloryzowujmy rzeczywistosci - komunikacja w Londynie wcale nie jest dobra, a co najgorzej praktycznie zawsze jestes jak sardynka w puszce.
Wierze - kontakt mialem sporadyczny podczas kilkudniowych wypadow do "Ladka Zdroju"
... wiec moje wrazeniaq moga byc nie adekwatne do codziennosci.
Co nie zmienia faktu, ze wolalbym miec SKM co 6 minut zamiast, autobus co kilka minut, a awarie sporadycznie a nie codziennie.
Mam wrazenie, ze w latach 90-tych bylo lepiej. Niestety - przybylo "hektarow" do ogarniecia, a taboru az tyle nie. O podejsciu decydentow nie wspominajac.
Pozdrawiam
Co nie zmienia faktu, ze wolalbym miec SKM co 6 minut zamiast, autobus co kilka minut, a awarie sporadycznie a nie codziennie.
Mam wrazenie, ze w latach 90-tych bylo lepiej. Niestety - przybylo "hektarow" do ogarniecia, a taboru az tyle nie. O podejsciu decydentow nie wspominajac.
Pozdrawiam
A czemu Pan ze Straszyna nie jeździł komunikacja? Piszesz Pan głupoty bo się przeprowadziłeś jedziesz 3 przystanki i się podniecasz jak to ech i och. Sam Pan napisałeś że szukałeś blisko arterii komunikacyjnej a jakbyś wybrał dalej byłbyś takim samym malkontentem co narzeka na publiczny transport że kuleje. Ale ważne że Pan zabłysnął na czele artykułów.
Katastrofa
Komunikacja w Gdyni jest FATALNA!!! I to jest fakt, z którym nie ma co polemizować tylko trzeba coś zmienić! Dzielnice sa zle skomunikowane z centrum miasta. Nie ma bezposrednich autobusów ! Kpiną jest tez to, ze najpierw jedzie 5 autobusow jeden za drugim a potem przerwa. Dlaczego polikwidowano autobusy, które jada z Karwin 3 bezposrednio do Centrum? Inne dzielnice również maja problemy z dobrymi połaczeniami. Za co placimy takie ceny za bilety? Autobusy sa BRUDNE, kierowcy nieuprzejmi a do tego autobusy czesto przyjezdzaja z opóznieniem! Ten artykul jest po prostu KPINĄ!
Wypociny typowego frustrata
Od razu widać, że autor czuje potrzebę okazania wyższości i odgryzienia się znienawidzonym samochodom i ich kierowcom. Przecież jemu nie chodzi o żaden dojazd tylko jakąś prywatną wojenkę.
Obstawiam, że jest lebiegą i nie wychodzi mu jazda samochodem. Więc jest "wyzwolony" i "śmieje się do rozpuku"...
Żałosny gość
Obstawiam, że jest lebiegą i nie wychodzi mu jazda samochodem. Więc jest "wyzwolony" i "śmieje się do rozpuku"...
Żałosny gość
Spróbowałem przez kilka miesięcy i przesiadlem sie z samochodu na kolejkę. Nanice przez Grabowek do BCT. Owszem bez stresu z powodu korków i miesięcznie oszczedzalem ok pln 300. W jedną stronę 60 min. Ale ostatnio korki zelzaly i wróciłem do samochodu. Rano czasowo podobnie ale na powrcie 20 min szybciej. No i nikt mi nie kaszle nad głową.
To nie z powodu surowej zimy korki zelzaly
Tylko z powodu strachu partaczy-kierowców przed zimą. Sama zaś zima jest lekka. W sumie tylko niewielkie opady śniegu, lekkie mrozy przez parę dni, parę dni lekko oblodzonej nawierzchni. Jeszcze parę takich słabych zim, to u nas jak w Anglii po spadnięciu 2 cm śniegu i lekkiego mrozu -2°C ogłoszą klęskę żywiołową i zamkną szkoły.
Choć jestem zwolennikiem roweru, to jednak samochód przydaje się i ułatwia życie.
Staram się wybierać środek lokomocji zależnie od warunków i potrzeby. Koszty utrzymania? Większość wybiera auto i ubezpieczenie, na które ich stać i nie muszą sobie z tego tytułu odmawiać wakacji. Nie mieć i oszczędzać? Można i tak. W końcu mamy wolny wybór.
Drogi autorze
Pierd*lisz jak potluczony. Ekstrapolujesz swoja ponadprzecietnie wygodną sytuację na 100% populacji. To ja może rozciagnę swoją... Jeden dzień w tygodniu pracuję we Wrzeszczu, dwa na Zabiance, jeden w Porcie Gdynia, jeden różnie: czasem lotnisko, czasem Mlyniec, czasem Poludnie. Operuje z poludnia Gdańska. Jeszcze oczywiście 2 obowiązkowe wizyty w zlobku (starsze chodzi od II klasy do szkoły na pichote samo). Wszędzie tam dociera komunikacja miejska i kilka razy w ciagu ostatnich lat miałem - na nieszczęście - okazję korzystać z tego środka transportu. Stres, tłok, niepunktualnosc, nieskomunikowanie. Trzeba wyjść wcześniej (czasy dojazdu dłuższe o 50-100%).
Komunikacja publiczna to OSTATECZNOSC. Tylko wlasne auto, a dla bogatych taxi. Jaskółka nadziei to auta na minuty itp rozwiązania.
Komunikacja publiczna to OSTATECZNOSC. Tylko wlasne auto, a dla bogatych taxi. Jaskółka nadziei to auta na minuty itp rozwiązania.
Autobus kontra auto
Jaki sens ma rezygnacja z auta na rzecz autobusu skoro i jeden i drugi jedzie po drodze w korku? Wiem ,gdyby więcej osób tak zrobiło to byłby zysk ale nigdy nie zrobi a poza tym ciągle przybywa aut i ludzi w 3 mieście. Problem polega na tym , że dajecie zgody na budowę kolejnych osiedli w miejscach w których nigdy nie powinny powstać , infrastruktury nie tworzycie żadnej nie mówiąc o zazielenianiu . Wczoraj rozmawiałem z kobietą z UM w Gdańsku i powiedziała mi ,że dalej będą wydawać zgody na zagęszczanie zabudowy aż ludzie zrozumieją ,że nie da się jeździć autem. Metra nam nie zbudują a poza tym nie rozumieją że nie wszyscy jeżdżący autami jeżdżą nimi tylko do pracy. Współczuję mieszkającym nad morzem bo już teraz nie da się tam funkcjonować.
wybrałam samochód
Dzisiaj sobotnie zakupy przed zakazanym handlem w niedzielę.
Mam dobre połączenie do Carrefoura i Lidla na Morenie. I tramwaj i autobus. Biedronka to nawet jest w mojej dzielnicy.
Spałam dzisiaj godzinę dłużej, bo mam wolną sobotę.
Długo się zastanawiałam jak dojechać do sklepu. Przychodziło mi też do głowy aby się przeprowadzić. Naprzeciw Carrefoura budują nowe osiedle.
Ostatecznie, po wielu analizach, wybrałam samochód.
I to był strzał w dziesiątkę!
Mam dobre połączenie do Carrefoura i Lidla na Morenie. I tramwaj i autobus. Biedronka to nawet jest w mojej dzielnicy.
Spałam dzisiaj godzinę dłużej, bo mam wolną sobotę.
Długo się zastanawiałam jak dojechać do sklepu. Przychodziło mi też do głowy aby się przeprowadzić. Naprzeciw Carrefoura budują nowe osiedle.
Ostatecznie, po wielu analizach, wybrałam samochód.
I to był strzał w dziesiątkę!
Powinien być przymus pracy w tym mieście lub wsi w którym się mieszka.
Kto te korki w Gdyni tworzy? Na estakadzie mieszkańcy Mostów, Mechelinek, Suchoego Dworu, Dębogórza, itd.
Na Hutniczej czy Morskiej mieszkańcy Rumi, Redy, Wejherowa, Bolszewa, itd.
Gdyby ich nie było to od razu na drogach więcej miejsca.
Kto te korki w Gdyni tworzy? Na estakadzie mieszkańcy Mostów, Mechelinek, Suchoego Dworu, Dębogórza, itd.
Na Hutniczej czy Morskiej mieszkańcy Rumi, Redy, Wejherowa, Bolszewa, itd.
Gdyby ich nie było to od razu na drogach więcej miejsca.
Wąchocka?
Żadnych przodków (najdalej dojechałem do 1820 roku) żyjących poza Pomorzem w moim drzewie genealogicznym nie ma (sic!)
Miałem tu przodków, kiedy Polski nie było na mapach, tu były Prusy, a wtedy wieś Gdynia nazywała się Gdingen, a osobna wieś Chylonia - Kielau.
Mój pra-pra-dziadek - w pruskim USC i pruskich dokumentach, widniejący jako Leo Bieschke, a w akcie chrztu w kościele katolickim jako Leon Bieszke, mieszkał we wsi Kielau (Chylonia) na długo przed I wojną światową.
Miałem tu przodków, kiedy Polski nie było na mapach, tu były Prusy, a wtedy wieś Gdynia nazywała się Gdingen, a osobna wieś Chylonia - Kielau.
Mój pra-pra-dziadek - w pruskim USC i pruskich dokumentach, widniejący jako Leo Bieschke, a w akcie chrztu w kościele katolickim jako Leon Bieszke, mieszkał we wsi Kielau (Chylonia) na długo przed I wojną światową.
eeeeeeeeeeeeee
masz racje - kiedyś ZKM wyskoczył inna propaganda kiedy wprowadził bezpłatne przeworzenie rowerów w pojazdach komunikacji miejskiej pomimo tego ze te pojazdy nie sa do tego przystosowane to wymyslili taka bajeczke o tym jaki to uczynny i przyjazny jest własciciel roweru wzgledem innych pasażerów w pojazdach w komunikacji miejskiej
praca a komunikacja
wszystko fajnie panie autorze tekstu,pod warunkiem że pracuje się w jednej firmie 30-40 lat.Niestety w dzisiejszych czasach pracę trzeba często zmieniać z powodów albo bankructwa firmy albo braku porozumienia z szefem.Sam lubię osiąść w jednym miejscu i tak w trakcie mojej 32 letniej karierze pracowniczej w jednej firmie przepracowałem 14 lat w innej 5 i 3 z czego było ich w tym czasie 12 firm-zakładów od Warszawy po Trójmiasto.Bez samochodu ani rusz.
lejzorek rojtszwaniec
A dziwisz się atakującym komunikację i ludzi ceniących ten rodzaj transportu. Część "januszy" trójmiejskich czasem gdzieś tam poleci, bo maja w końcu lotnisko, ale ich całym światem jest srulowo - ukrainski 3cityland )) więc skąd mają czerpać silę i brać przykład ))
Trzeba mieć bary ze stali i działający mikro-móżdżek chociaż troszkę, żeby odstawić swoje bmw m4 w podziemnym garażu i pojechać tramwajem z "hołotą" . I o to tutaj chodzi, kompleksy panie, kompleksy polakówów ))
Przecież wstyd w korpo lub pod firmą pojawic się z plecakiem ))
Trzeba mieć bary ze stali i działający mikro-móżdżek chociaż troszkę, żeby odstawić swoje bmw m4 w podziemnym garażu i pojechać tramwajem z "hołotą" . I o to tutaj chodzi, kompleksy panie, kompleksy polakówów ))
Przecież wstyd w korpo lub pod firmą pojawic się z plecakiem ))
Przerysowany obraz rzeczywistości
To, że autor podjezdza każdym numerem, który podjedzie, to nie znaczy, że w każdym zakątku Gdyni tak różowo wygląda komunikacja miejska. Wg mnie artykuł nie wnosi niczego nowego ani odkrywczego. Proponuję również autorowi przestać się nabijać z sąsiadów. Prawdę mówiąc to ich sprawa ile mają samochodów, ile kosztują i gdzie trzymają opony do nich na zmianę. To takie polskie zaściankowe cebulowo - buraczane zachowanie.
Panie marku a dlaczego Pan
nie jeżdził komunikacja miejska ze straszyna do gdyni . pospał by Pan wtedy z min 3 godz dłuzej w srodkach komunikacji zbiorowej.
Odpowiem za pana nie miał Pan jak dojechac do pracy na czas bo nie było autobusu itd i dlatego zmuszony były do jazdy samochodem.
A potem przeprowadzkę zeby mieszkac blisko pracy
logiczne jest ze jak ma sie autobus pod blokiem i do pracy kawałek to nie jezdzi sie samochodem tylko autobusami.
A morał jest taki komunikacja była tak dobra ze najpierw jezdziłem samochodem do pracy a potem musiąłem sie przeprowadzić . nie no takiego tendencyjnego artykułu nie widziąłem.
czekam na kolejny artykuł mieszkam przy lotnisku i szybciej polece samolotem do pracy do warszawy niz samochodem dojade
Odpowiem za pana nie miał Pan jak dojechac do pracy na czas bo nie było autobusu itd i dlatego zmuszony były do jazdy samochodem.
A potem przeprowadzkę zeby mieszkac blisko pracy
logiczne jest ze jak ma sie autobus pod blokiem i do pracy kawałek to nie jezdzi sie samochodem tylko autobusami.
A morał jest taki komunikacja była tak dobra ze najpierw jezdziłem samochodem do pracy a potem musiąłem sie przeprowadzić . nie no takiego tendencyjnego artykułu nie widziąłem.
czekam na kolejny artykuł mieszkam przy lotnisku i szybciej polece samolotem do pracy do warszawy niz samochodem dojade
ja specjalnie jak wracam z swojego kantoru po pracy moim ukochanym grand cherooke hemi specjalnie na fotelu pasazera z przodu klade kilka,czasami kilkanascie paczuszek stozlotowek i dolcow i staram sie w korku jechac tak zeby miec z prawej strony wypelniony trajtek lub autobus.nie zeby cos,ale tak jakos juz mam od lat ze mi to sprawia niezwykla przyjemnosc.
Polaki jeszcze nie dorosły do tak rewolucyjnych
Idei, liczenie czy coś się opłaca, czy nie marnuje czasu i pieniędzy? Kto by liczył, jak mamy obiekt statusu, dumnie stojący na trawniku pod blokiem. Dlatego Polacy są biedni, nie kalkuluja, Wola śmiesznie pokazać swój "status" i lata spłacać samochodzik.
Ja zarabiam 9tys i jeszcze autobusem, jak większość ludzi z firmy. Nie potrafią zrozumieć tego znajomi zarabiający po 2-3, czemu nie masz, jak cie stać? Granicą mentalne między bieda umyslowa
Ja zarabiam 9tys i jeszcze autobusem, jak większość ludzi z firmy. Nie potrafią zrozumieć tego znajomi zarabiający po 2-3, czemu nie masz, jak cie stać? Granicą mentalne między bieda umyslowa
Wszystko zależy od tego gdzie sie mieszka i gdzie pracuje
oraz jaki tryb życia się prowadzi. Znam takich co zarabiają więcej od Ciebie, mają samochody luksusowych marek nowe z salonu, ale dlatego, że interesują się motoryzacją, a do sklepu po niewielkie sprawunki jezdzą rowerami. A dlaczego? bo lubią.
Ameryki chyba gość nie odkrył? Mieszka przy jednym przystanku, a pracuje przy drugim...
W związku z tym zamiana auta na autobus chyba nie wymagała dużego wysiłku umysłowego?
Rozumiem argument o szukaniu parkingu w centrum, ale reszta to już czysta fantazja. 90% korzyści czasowych i kosztowych zapewniła mu sama przeprowadzka, a nie przesiadka do komunikacji miejskiej. Czy portal ma czytelników za idiotów?
Rozumiem argument o szukaniu parkingu w centrum, ale reszta to już czysta fantazja. 90% korzyści czasowych i kosztowych zapewniła mu sama przeprowadzka, a nie przesiadka do komunikacji miejskiej. Czy portal ma czytelników za idiotów?
ja jeżdżę codziennie komunikacją miejską w Gdyni
Linia X - 20-letnie stare zardzewiałe, przeciekające Mercedesy ze szparami w drzwiach wielkości dłoni. Kierowcy albo nie chcą włączać ogrzewania (bo będą mieli przepał) albo jest po prostu niesprawne. Teraz jest cieplej to jak będą mogli to będą grzać na wariata. Dzwonić do ZKM nie ma sensu bo tylko obiecują, że będzie lepiej.
Linia 150 - w autobusach śmierdzi.
Linia 150 - w autobusach śmierdzi.
Omg
Takiego pierdykania dawno nie czytalem.
Marek to samotny kawaler. Wtedy no moglbym sie z nim zgodzic.
Ale codziennie zawozenie dzieci do przedszkola i z powrotem (dwoje dzieci w roznych przedszkolach) jest absurdem jezeli chodzi o komunikacje miejska.
U gory napiszscie ze dany artykul zawiera lokowanie produktu bo jestescie smieszni.
Marek to samotny kawaler. Wtedy no moglbym sie z nim zgodzic.
Ale codziennie zawozenie dzieci do przedszkola i z powrotem (dwoje dzieci w roznych przedszkolach) jest absurdem jezeli chodzi o komunikacje miejska.
U gory napiszscie ze dany artykul zawiera lokowanie produktu bo jestescie smieszni.
Żlobki i przedszkola są także na osiedlach
Nie trzeba jeździć po Trójmieście i dzieci rozwozić. Można też posiedzieć z nimi w domu i brać 500+ Wolisz pracować? Pracuj, twój wybór, ale nie obarczaj innych własnymi problemami. Ty pierwszy masz dzieci? Jeszcze niedawno samochody były na talony i podstawowym środkiem transportu była komunikacja publiczna (znacznie gorsza niż obecna), korki znane były z opowieści, dzieci też były (uwierz mi na słowo), zaopatrzenie rodziny przypominało raczej polowanie niż spacery po galeriach handlowych i dawno sobie radę. Możesz też zmienić pracę. Jest tyle możliwości - technologicznych także - więc przestań narzekać i zrób coś z własnym życiem.
Moze w Warszawie czy Poznaniu komunikacja miejska daje rade ale na pewno nie w Trojmiescie a tym bardziej Gdansku. Ludzie ktorzy zaciekle bronia swoich aut maja racje ale jednoczesnie potwierdzaja jak tragicznie dziala komunikacja miejska i jak tragicznie jest zarzadzana w porownaniu do np. Poznania.
Jak mam do pracy
Dojeżdżać samochodem albo komunikacją miejską ponad godzinę dziennie to p......lę taką pracę. Albo zmieniam pracę albo miejsce zamieszkania. Sam mieszkam w Gdańsku ale często dojeżdżam do niepełnosprawnego ojca w Gdyni. W porównaniu do Gdańska to komunikacja miejska Gdyni jest na znacznie wyższym poziomie (mniej opóźnień, lepsza infrastruktura - łatwiej można dojechać do celu). Z samochodu korzystam tylko kiedy muszę - czas przejazdu porównywalny a w autobusie mogę przejrzeć interesujące informacje w necie albo przejżeć aukcje. W samochodzie nie mam na to szans więc szkoda mi czasu i auta na dojazdy bo samochód w ruchu miejskim to praca silnika w trudnch warunkach. Używam go tylko na trasy. Nie dowożę dzieci do przedszkola, nie jestem mobilnym agentem ubezpieczeniwym ani kafelkarzem który wozi ze sobą warsztat pracy więc mogę sobie na to pozwolić.
Dostałem propozycję pracy w Gdańsku-Nowym Porcie za zdecydowanie lepsze wynagrodzenie niż obecnie, ale musiałbym na łeb upaść, żeby tłuc się z Gdyni Cisowej, moim samochodem spalającym 12 litrów benzyny na 100 i tkwić w korkach lub co gorsza jechać komunikacją miejską przesiadając się pewnie ze trzy razy i tracić z 1.5h na dojazd.
tłok
czy Pan Marek podrozujac na stojaco w godzinach szczytu rowniez spi?
a tak na serio, czy naprawde wszyscy jestesmy w stanie zamieszkac w odleglosci kilku minut spacerem od glownych arterii komunikacyjnych i najblizszego przystanku? nie wszystkie dzielnice sa tak dobrze skomunikowane, nie kazdy ma ochote korzystac z komunikacji zbiorowej, rower jest dobry ale w sezonie i raczej na krotkim dystansie, a to ile ktos posiada i parkuje na wlasnej posesji aut to juz jego sprawa, niech kazdy decyduje za siebie
a tak na serio, czy naprawde wszyscy jestesmy w stanie zamieszkac w odleglosci kilku minut spacerem od glownych arterii komunikacyjnych i najblizszego przystanku? nie wszystkie dzielnice sa tak dobrze skomunikowane, nie kazdy ma ochote korzystac z komunikacji zbiorowej, rower jest dobry ale w sezonie i raczej na krotkim dystansie, a to ile ktos posiada i parkuje na wlasnej posesji aut to juz jego sprawa, niech kazdy decyduje za siebie
Fajny ten cykl "artykułów czytelników"
Te "artykuły" są cudownie przeciwskuteczne. Nic tak utwierdzi ludzi, że dobrze wybrali jazdę samochodem, jak takie właśnie wypociny i "śmiechy do rozpuku" z ludzi, którzy często nie mają innego wyboru.
Więc ja też śmieję się z pana "Marka" (znowu Koprowski?), śmieję się "do rozpuku"
Więc ja też śmieję się z pana "Marka" (znowu Koprowski?), śmieję się "do rozpuku"
na wyjazdy po pracy tez się można wybrać komunikacją publiczną
ale taki geniusz już tego nie ogarnie, a nawet wynajęcie taxi n sporadyczne wyjazdy kosztuje o wiele wiele taniej niż posiadanie auta. Jak jakiś geniusz kupuje nowego smroda na kredyt to licząc utratę wartości, kredyt i koszty utrzymania i serwisu to TAXI wyjdzie taniej nawet codziennie na dojazdy do pracy !
Ale co to za porównanie
Wszystko fajnie, ale przeprowadzka ze Straszyna do Gdyni nie świadczy o tym, ze komunikacja miejska jest lepsza od samochodu. Idąc tym tropem, wszyscy powinni się przeprowadzać jak najbliżej swojej pracy. Czyli nagle parę tysięcy osób musiałoby zamieszkać np. w najbliższej okolicy biurowców w Oliwie. Rzeczywiście, to jest rozwiązanie problemów komunikacyjnych Gdańska, czy Gdyni ...
Nie wiem skad u Polaków tyle głupoty. Jedyne w głowie to "zastaw sie a pokaż się"
przez takie głupie nastawienie ludzie mają problemy z kredytami i na 20 lat p******** z ratami za mieszkania a i podobnie a nawet dużo dużo gorszym kretyństwem jest kupowanie auta nowego na kredyt. Jakby jeden z drugim policzył ile kosztuje roczna utrata wartosci auta, koszt kredytu i utrzymania to wyjdzie, że taxi taniej codziennie do pracy jezdzić
No ja policzyłem i dalej chce mieć samochód. Bez samochodu siedzisz domu i oglądasz tv a jeśli już gdzie wyjdziesz to tylko w obrębie miasta. Po prostu czasu Ci nie starczy po pracy aby gdziekolwiek się dostać komunikacja. Spróbuj wyskoczyć po pracy komunikacja np. Nad jezioro Zarnowieckie, do Debek albo przewieźć lidze na Wiśle i sobie popływać.
kwintesencja miernego dziennikarstwa
Próbujecie ludziom wodę z mózgu zrobic? Czytelnik śpi godzine dłużej nie dlatego, że przesiadł się z samochodu na autobus (który notabene w korkach równiez stoi) tylko dlatego, ze przeprowadził się ze Straszyna do Gdyni. Gdyby jeździł dalej ze Straszyna autobusem to artykuł byłby zatytułowany "wybrałem autobus, śpię krócej".
Mąż i żona
Zwrocmy uwagę na to, że jednak najczęściej w domu pracują dwie osoby. Niekoniecznie maja pracę obok siebie- no sytuacja wręcz idealna. A więc załóżmy, że oboje pracuja w dwóch oddalonych od siebie miejscach. Czy mam wybierac miejsce zamieszkania pod siebie czy pod męża? A może też sie zdażyć, ze któreś zmienia prace i teraz ma daleko. To znów przeprowadzka??
Pieszo do pracy
A ja kosztem metrażu przeniosłam sie z Jasienia na Przymorze. Chodzę do pracy pieszo. Jedna z lepszych decyzji. Odnośnie artykułu ... klituś bajduś. Wolę samochód niż otoczenie autobusu czy tramwaju jednak taki komfort kosztuje. Perspektywa oszczednosci to jedyny powod dla ktorego korzystlabym z ZTM jednak strata czasu na przesiadkach i oczekiwaniu jak tak duza ze wracalabym do auta. Te i inne dylematy spowodowaly ze po 15 latach zdecydowalam sie na przeprowadzke. Wyprzedze krytykujacych.. wole miejski zgielk i blokowisko niz typowe sypialnie.
Co mi zrobisz jak...
„Ja to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę. No ubierasz się pan. W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS. I zdąża pan? Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i się nie zatrzymuje. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie wysiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu a potem to już mam z górki, bo tak…w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać.
Zmień przedszkole
Każdy wozi dzieci daleko. Może warto by przywrócić rejonizację, skończyłby się ten obłęd. Na Karwinach wiele osób wozi dzieci do przedszkola, choć przedszkole znajduje się w tej samej części osiedla i dojście zajmuje najwyżej 5 minut. Do liceum w Sopocie Brodwinie młodzież jest dowożona przez nadopiekuncze mamuśki, choć autobusy kursują często (szczególnie podczas roku szkolnego). Dowożenie dzieci i młodzieży to najczęściej moda, nie konieczność.
Marek jest samotnikiem
Śmiga od 10 lat za 2200 do tej samej roboty i pokochał komunikację, takich szarych ludzi bez ambicji i zainteresowań, podnieca wszystko
Z rodziną i nawałem pracy/własnym biznesem nie da się jeździć autobusem z emerytami pchającymi się na rynek, bądźmy poważni, to nie Nowy Jork
Z rodziną i nawałem pracy/własnym biznesem nie da się jeździć autobusem z emerytami pchającymi się na rynek, bądźmy poważni, to nie Nowy Jork
Też bym tak chciała...
ale niestety nie stać mnie na mieszkanie w centrum miasta, a południe Gdańska jest totalnie zaniedbane w tej kwestii. Jak ktoś już tu pisał, komunikacja miejska w Gdańsku wyznaje zasadę "100 przesiadek na stulecie niepodległości". Mąż dojeżdża z ulicy Żeglarskiej (Borkowo) na Osową (komunikacją tylko przez Oliwę..., obwodnicą 25 min), Ja na Piotrkowską (też tylko przez pętlę na Havla). Jakbym miała połączenia jak autor artykułu, to też chętnie bym sprzedała dwa samochody...
Nie możesz kupić mieszkania to kup pracę. Albo poradz się Marka. On ci zorganizuje życie. Dzięki takim osobom jak Marek cały segment Automotive okaże się niepotrzebny. Wszyscy będą ładnie w domkach siedzieli i udowadniali, że abonament TV jest potrzebny. I taki jest sens życia. Spędzić je przed telewizorem.
nie jest tak źle jak mówisz ...
150 146 125 105 109 etc plus rka i jedziesz ... z Oksywie do energetyków ok 12 min z en do Rumuni 20 min do końcowego ... jeżeli oczekujesz szybciej tzn oczekujesz by autobus zatrzymał się tylko na dwóch przystankach czyli co nie tak ... przesiadka często jadę z rumi z rki na 150 to 3 min lub rki na 105 /109 to 1 min... na hutnicza estakada ...
Chciałbym żeby było tak kolorowo jak mówisz :)
152->Mały Kack Sandomierska (12min)
7:54 Oksywie Górne
8:06 Energetyków
Przejście pieszo 42m
R->Rumia Dworzec Pkp (20min)
8:18 Energetyków
8:38 Dąbrowskiego - Most
Przejście pieszo 0m
J->Wejherowo Szpital (8min)
8:39 Dąbrowskiego - Most
8:47 Ch "Port Rumia" - Grunwaldzka
+Dojście na przystanek 5min
+Dojście z przystanku 5 min
+Ryzyko nie spóźnienia się na przesiadkę z J na R
7:54 Oksywie Górne
8:06 Energetyków
Przejście pieszo 42m
R->Rumia Dworzec Pkp (20min)
8:18 Energetyków
8:38 Dąbrowskiego - Most
Przejście pieszo 0m
J->Wejherowo Szpital (8min)
8:39 Dąbrowskiego - Most
8:47 Ch "Port Rumia" - Grunwaldzka
+Dojście na przystanek 5min
+Dojście z przystanku 5 min
+Ryzyko nie spóźnienia się na przesiadkę z J na R
Ale to prawda ...
Jestem kierowcą komunikacji miejskiej. Wiem wielu z was wiesza psy na naszej pracy. Autobusy zimne spóźnione itp nie wiecie o wielu problemach , które sam przemilcze... jednak większość kierowców nie posiada auta osobowego ... i tu jest paradoks ... mało z nas powierzyło by wykonanie zlecenia firmie, w której Się pracuje. Sam pracowałem w kilku firmachi wwiedząc o ich walkach nigdy bym im nie zaufał ... Co innego z komunikacja miejska ... ponad 30 % mieszkających kierowców naszego
miasta nie ma auta... porusza Się jedynie autobusami. Znają połączenia . Znają realia opóźnień ... więc są wstanie przewidzieć czas podróży... na zmianę popołudniowa ok 90% ludzi jedzie komunikacja ... mimo że mogą autem na bazę i potem z niej na podmianę... każdy komu mówię o komunikacji narzeka się ze jest zła jednak gdyby taka była sami byśmy jej unikali ... zwłaszcza ze na zmianę muszę być punktualnie lub z wyprzedzeniem ... to o czymś świadczy ...
miasta nie ma auta... porusza Się jedynie autobusami. Znają połączenia . Znają realia opóźnień ... więc są wstanie przewidzieć czas podróży... na zmianę popołudniowa ok 90% ludzi jedzie komunikacja ... mimo że mogą autem na bazę i potem z niej na podmianę... każdy komu mówię o komunikacji narzeka się ze jest zła jednak gdyby taka była sami byśmy jej unikali ... zwłaszcza ze na zmianę muszę być punktualnie lub z wyprzedzeniem ... to o czymś świadczy ...
"Wybralem autobus, spie dluzej" - ciekawe o ile dluzej spalby pan gdyby Pana wybral komunikacje bez przeprowadzki do Gdyni.. ;).
Spi Pan dluzej, bo zmienil Pan miejsce zamieszkania.
Podsune taka mysl - spalby Pan jeszcze dluzej, gdyby poruszal sie wlasnym samochodem...
ale szanuje (I podziwiam poniekad) Pana decyzje I powody, ktore Panem kierowaly przy sprzedazy samochodu.
Podsune taka mysl - spalby Pan jeszcze dluzej, gdyby poruszal sie wlasnym samochodem...
ale szanuje (I podziwiam poniekad) Pana decyzje I powody, ktore Panem kierowaly przy sprzedazy samochodu.
wybrałem mieszkanie w mieście. nie muszę co 2 tygodnie kosić tej rąb..ej trawy która odrasta szybciej niz włosy, nie muszę zimą odśnieżać chodników o 6 rano jak jakiś robol, do najbliższego sklepu mam 150 metrów, przychodnia i szkoła dzieciaka dwie ulice dalej. Nie marnuję życia w samochodzie dojeżdzając do pracy 1,5 godz dziennie z wiosek za obwodnicą.
Ależ ja nie muszę odśnieżać i kosić trawy bo mogę wynająć ludzi. Do pracy wystarczy mi gabinet na poddaszu. Sklepy, przychodnia, szkoły i dobra restauracja są w zasięgu 10 minut marszu. Mam też coś czego ty nie masz - święty spokój i kulturalnych sąsiadów, śpiew ptaków i relaks na hamaku. Tego w termitierze nigdy nie będziesz miał.
jeździłem skmką bo to tylko 10 minut
kolega mieszka 4 bloki dalej i jeździł trajtkiem bo ma bliżej do przystanku zkm. przejazd min. 20 minut. w korku 2x dłużej.
zatrudnili 2 nowych. również z Chyloni
do miejsca 'zbiórki' mamy po równo. niecałe 5 min.
jeździmy samochodem
i tak jesteśmy grubo przed czasem
ten nastoletni rzęch mamy tylko na dojazdy do/z roboty
co tydzień kto inny tankuje
3 ma prawo jazdy i jak chce - jedzie
dobry kolega ? nie. to samochód jego żony. zarobiła, kupiła, poznała innego i wyjechała do Skandynawii
ale jeździmy jak swoim
a jak coś w nim śmierdzi to się myjemy i czyścimy rzęcha w tdiku
zatrudnili 2 nowych. również z Chyloni
do miejsca 'zbiórki' mamy po równo. niecałe 5 min.
jeździmy samochodem
i tak jesteśmy grubo przed czasem
ten nastoletni rzęch mamy tylko na dojazdy do/z roboty
co tydzień kto inny tankuje
3 ma prawo jazdy i jak chce - jedzie
dobry kolega ? nie. to samochód jego żony. zarobiła, kupiła, poznała innego i wyjechała do Skandynawii
ale jeździmy jak swoim
a jak coś w nim śmierdzi to się myjemy i czyścimy rzęcha w tdiku
Jeśli muszę gdzieś jechać z żoną i dzieckiem to wybieram samochód. Nie będę się telepał z wózkiem trolejbusem. Jeśli jadę do pracy czy sam gdzieś w obrębie Gdyni to tylko i wyłącznie komunikacja miejska. Połączenia mam rewelacyjne - mieszkam na Grabówku na Morskiej i od bloku mam dosłownie 10 metrów do przystanku - trolejbusy, autobusy do wyboru.
Szanowna Redakcjo
PROTESTUJĘ Korzystam z trojmiasto.pl jako źródła informacji. Od lat nie zdarzyło mi się przeczytać na Waszych "łamach" czegoś bardziej bzdurnego. Bo oto mój imiennik przenosi się do Gdyni bo obwodnica była "za wąska". Zamieszkuje przy głównej arterii miasta, dwupasmówce prawie do samego śródmieścia i opowiada dyrdymały jaki to on jest teraz "mądry".
Protestuję przeciwko takim tekstom, bo jest to napuszczanie jednych na drugich, bez jakiegokolwiek powodu. Sprzeciwiam się wszelkiemu "terroryzmowi" polegającemu na wykluczaniu jednych a promowaniu innych, bo co się komuś w głowie poroiło.
Nie lubię rowrzystów i podporządkowania miejskiej infrastruktury pod nich. Główny powód to mierna - w mojej ocenie - wiedza amatorów dwóch kółek na temat przepisów ruchu drogowego. Kolejny powód to fakt, iż przez wiele miesięcy ścieżki rowerowe w Gdyni to pustynia na której chula piasek. Ale to nie oznacza że zacznę opowiadać jaki to ja jestem mądry bo swoim autem dojadę gdzieś szybciej niż rowerem, a mój sąsiad korzystający z tego środka lokomocji jest "idiotą".
Równowaga i wzajemne poszanowanie praw i obowiązków - to jest podstawowa zasada. Przestrzegasz przepisów rowerzysto ? Jadąc po chodniku ustępujesz pieszym ? Korzystając z jezdni sygnalizujesz swoje zamiary ? Poruszając się po ścieżce rowerowej stosujesz zasadę ograniczonego zaufania ? Możesz na mnie liczyć w każdej sytuacji. I tyle w temacie.
Niech każdy wybierze swoją drogę... życiową czy do pracy... drogi są różne . Jeśli uważam że mój znajomy czy sąsiad robi coś bez sensu - to po pierwsze to jego sprawa - a po drugie mogę mu coś podpowiedzieć - ale nie będę sie z niego naśmiewał - bo w ten sposób do niczego go nie przekonam.
Dlatego upraszam Redakcję o jak najszybsze usunięcie tekstu... bo albo to jest reklama komunikacji miejskiej... albo zalatuje tutaj nieco pewnego rodzaju rasizmem. Bo jeszcze nie ma w konstytucji zapisu o tym jak mam chodzić ubrany, co jeść, gdzie mieszkać i CZYM JEŹDZIĆ!!!
Protestuję przeciwko takim tekstom, bo jest to napuszczanie jednych na drugich, bez jakiegokolwiek powodu. Sprzeciwiam się wszelkiemu "terroryzmowi" polegającemu na wykluczaniu jednych a promowaniu innych, bo co się komuś w głowie poroiło.
Nie lubię rowrzystów i podporządkowania miejskiej infrastruktury pod nich. Główny powód to mierna - w mojej ocenie - wiedza amatorów dwóch kółek na temat przepisów ruchu drogowego. Kolejny powód to fakt, iż przez wiele miesięcy ścieżki rowerowe w Gdyni to pustynia na której chula piasek. Ale to nie oznacza że zacznę opowiadać jaki to ja jestem mądry bo swoim autem dojadę gdzieś szybciej niż rowerem, a mój sąsiad korzystający z tego środka lokomocji jest "idiotą".
Równowaga i wzajemne poszanowanie praw i obowiązków - to jest podstawowa zasada. Przestrzegasz przepisów rowerzysto ? Jadąc po chodniku ustępujesz pieszym ? Korzystając z jezdni sygnalizujesz swoje zamiary ? Poruszając się po ścieżce rowerowej stosujesz zasadę ograniczonego zaufania ? Możesz na mnie liczyć w każdej sytuacji. I tyle w temacie.
Niech każdy wybierze swoją drogę... życiową czy do pracy... drogi są różne . Jeśli uważam że mój znajomy czy sąsiad robi coś bez sensu - to po pierwsze to jego sprawa - a po drugie mogę mu coś podpowiedzieć - ale nie będę sie z niego naśmiewał - bo w ten sposób do niczego go nie przekonam.
Dlatego upraszam Redakcję o jak najszybsze usunięcie tekstu... bo albo to jest reklama komunikacji miejskiej... albo zalatuje tutaj nieco pewnego rodzaju rasizmem. Bo jeszcze nie ma w konstytucji zapisu o tym jak mam chodzić ubrany, co jeść, gdzie mieszkać i CZYM JEŹDZIĆ!!!
Nie zamierzam wracać do komunikacji miejskiej!
Do roku 2000, przez 17 lat jeździłem wyłącznie samochodem prowadząc własną działalność, która wówczas wymagała przewożenia dość dużego bagażu. Od czasu, gdy moje wysłużone autko odmówiło dalszej jazdy, z konieczności zacząłem poruszać się komunikacją miejską po całym Trójmieście.
Początkowo bardzo to sobie chwaliłem przeliczając, ile to zaoszczędzę oraz o ile będę zdrowszy mając więcej ruchu na świeżym (?) powietrzu.
Tłumaczyłem to sobie tak: aby zarobić na samochód, muszę więcej pracować, więc wystarczy obsłużyć mniej klientów, aby pieniędzy w kieszeni zostało tyle samo...
To była POMYŁKA!
Jedyną korzyścią, jaka wynikała z jazdy komunikacją miejską był odpoczynek psychiczny związany z tym, że nie musiałem skupiać się na prowadzeniu pojazdu, co było plusem, gdyż do pracy zacząłem z czasem używać głównie szarych komórek - przewożenie sprzętu pomocniczego w formie większego bagażu stało się zbędne.
Nie zauważyłem wówczas jednego, istotnego aspektu - często (4-5 razy w roku) łapałem poważne infekcje, które trwały średnio 10-14 dni, nie licząc tych trzy, czterodniowych!
W tym czasie:
- nie zarabiałem,
- wydawałem pieniądze na leki,
- traciłem klientów,
- często nie korzystałem ze zwolnienia (chorobowe przy własnej działalności, to kpina).
Po 14 latach romansu z komunikacją miejską kupiłem okazyjnie autko i od 4-ch lat jeżdżę WYŁĄCZNIE samochodem.
Od tego czasu:
- chorowałam bodajże 2 razy po 2 lub 3 dni
- miesięcznie na przejazdy wydaję jedynie 200,- zł więcej,
- nie wącham smrodów pochodzących od współpasażerów
- nie płacę za płatne parkingi (parkuję odpowiednio daleko, a do celu podążam pieszo),
- opłat z tytułu utrzymania samochodu (ubezpieczenie, konserwacja) nie uwzględniam, gdyż i tak musiałem to robić, gdy drugi samochód (małżonki) był używany okazjonalnie,
- gdy muszę czasem jechać np. na "stare miasto", gdzie tłok samochodowy ogromny, to przed planowaną podróżą komunikacją używam gorszego ubrania i wożę środek do dezynfekcji rąk ;-)
Jedyny minus, to prostactwo na jezdni, ścieżkach rowerowych i na przejściach dla pieszych.
Ale gdzie tego dzisiaj nie ma!?
Wniosek:
NIGDY więcej (regularnej) komunikacji miejskiej!
Początkowo bardzo to sobie chwaliłem przeliczając, ile to zaoszczędzę oraz o ile będę zdrowszy mając więcej ruchu na świeżym (?) powietrzu.
Tłumaczyłem to sobie tak: aby zarobić na samochód, muszę więcej pracować, więc wystarczy obsłużyć mniej klientów, aby pieniędzy w kieszeni zostało tyle samo...
To była POMYŁKA!
Jedyną korzyścią, jaka wynikała z jazdy komunikacją miejską był odpoczynek psychiczny związany z tym, że nie musiałem skupiać się na prowadzeniu pojazdu, co było plusem, gdyż do pracy zacząłem z czasem używać głównie szarych komórek - przewożenie sprzętu pomocniczego w formie większego bagażu stało się zbędne.
Nie zauważyłem wówczas jednego, istotnego aspektu - często (4-5 razy w roku) łapałem poważne infekcje, które trwały średnio 10-14 dni, nie licząc tych trzy, czterodniowych!
W tym czasie:
- nie zarabiałem,
- wydawałem pieniądze na leki,
- traciłem klientów,
- często nie korzystałem ze zwolnienia (chorobowe przy własnej działalności, to kpina).
Po 14 latach romansu z komunikacją miejską kupiłem okazyjnie autko i od 4-ch lat jeżdżę WYŁĄCZNIE samochodem.
Od tego czasu:
- chorowałam bodajże 2 razy po 2 lub 3 dni
- miesięcznie na przejazdy wydaję jedynie 200,- zł więcej,
- nie wącham smrodów pochodzących od współpasażerów
- nie płacę za płatne parkingi (parkuję odpowiednio daleko, a do celu podążam pieszo),
- opłat z tytułu utrzymania samochodu (ubezpieczenie, konserwacja) nie uwzględniam, gdyż i tak musiałem to robić, gdy drugi samochód (małżonki) był używany okazjonalnie,
- gdy muszę czasem jechać np. na "stare miasto", gdzie tłok samochodowy ogromny, to przed planowaną podróżą komunikacją używam gorszego ubrania i wożę środek do dezynfekcji rąk ;-)
Jedyny minus, to prostactwo na jezdni, ścieżkach rowerowych i na przejściach dla pieszych.
Ale gdzie tego dzisiaj nie ma!?
Wniosek:
NIGDY więcej (regularnej) komunikacji miejskiej!
taaa
gdybym miała połączenie z Gdyni do Tuchomia na 6 rano do pracy (najchętniej przez Chylonię) to od razu bym samochód sprzedała, bo wydać 400-500zł miesięcznie na dojazdy do pracy a 100zł na miesięczny bez kosztów utrzymania samochodu to duże pieniądze w skali roku. Myślę, że większość kolegów/koleżanek by z tego skorzystało nie tylko z mojej firmy ale i okolicznych, których jest tu dosyć dużo.
Niestety połączenia nie ma i nic nie zapowiada żeby Z z Gdyni jeździła wcześniej, wiec siłą rzeczy muszę jeździć samochodem.
Niestety połączenia nie ma i nic nie zapowiada żeby Z z Gdyni jeździła wcześniej, wiec siłą rzeczy muszę jeździć samochodem.
śpi dłużej bo... się przeprowadził
Super. Artykuł miał być pochwałą dla komunikacji miejskiej a wyszło na to, że dla kupna mieszkania w centrum. A ten szyderczy akapit na temat sąsiadów? Niepotrzebny. Ciekawe czy autor też wyliczał innym samochody i nie odpalał wcześniej na mrozie jak sam go używał? A może dojeżdżają do Straszyna?
Do pracy mam 15 km. Mam do wyboru autobus lub auto. Autobusem muszę jechać z przesiadką 1.15 h, a autem max 20 minut. W jedną stronę. Nie mam się nad czym zastanawiać. Jak komuś podpasowała komunikacja to spoko, ale mi szkoda czasu na autobus. Poza tym często wyjeżdżam za miasto - w autobus roweru nie spakuje.
Marek - podpisz się
skoro jesteś taki rewelacyjny, a twoje życiowe wybory są takie godne naśladowania, to dlaczego pozostajesz anonimowy? Przyznaj się, że nie istniejesz, że cały ten bełkot chwalący zupełnie nieprawdopodobną sytuację jest zmyślony i to kiepsko. Przeprowadziłeś się za pracą i teraz masz kilka minut autobusem. Dlaczego nie jeździłeś autobusem z poprzedniego miejsca zamieszkania? Dlaczego nie jeździsz rowerem, jak na prawdziwego hipstera przystało? Dlaczego nie przeprowadziłeś się do piwnicy budynku, w którym pracujesz, miałbyś jeszcze bliżej. Kto zapłacił za ten stek bzdur?
przez Straszyn kiedyś jeździł pociąg
dlaczego więc nie remontuje się linii aby przywrócić na niej ruch? Autor nie musiałby wtedy się wyprowadzać. Rozbierają tory a potem dziwią się że aut coraz więcej w miastach. Mieszkańcy Skarszew już dawno przerzucili się na samochody ze szkodą np dla Starogardu Gd.
tytuł jest manipulacją tak jak użycie danych o ilości samochodów...
bowiem przeprowadzka umozliwila rezygnacje z samochodu na rzecz komunikacji, a tak jak dowodzi autor, ze nie ma wystarczajaco duzo miejsca dla samochodow, tak tym bardziej nie ma miejsca dla tylu chetnych do zamieszkania blizej centrum czy miejsca pracy (bo miasto-centrum i okolice nie są z gumy).
ps. ilosc samochodow zarejestrowanych w danej gminie nie oznacza, ze poruszaja sie one po jej terenie.
ps. ilosc samochodow zarejestrowanych w danej gminie nie oznacza, ze poruszaja sie one po jej terenie.
Auto to podstawa w dzisiejszych czasach. Większe zakupy, podróż za miasto, dojazd do lekarza z dzieckiem. Mówiąc, że utrzymanie auta jest drogie przyznajemy się do tego, że jesteśmy nieudolni i mało zarabiamy, musimy coś zrobić że swoim życiu, podnieść kwalifikacje czy zmienić branże. A nie wiecznie narzekać.
Oszczędza godzinę bo się przeprowadził do Gdyni, a nie dlatego że wybrał autobus.
Fałszywy tytuł, nierzetelność dziennikarska.
Niech sobie ze Straszyna dojeżdża autobusem. Niestety komunikacja miejska kuleje. Spróbujcie dostać się z Wiczlina do pracy na Grabówek albo Pogórze. Albo w drugą stronę. Albo na Dąbrowę. Tragedia.
Niech sobie ze Straszyna dojeżdża autobusem. Niestety komunikacja miejska kuleje. Spróbujcie dostać się z Wiczlina do pracy na Grabówek albo Pogórze. Albo w drugą stronę. Albo na Dąbrowę. Tragedia.
Uważam ze samochód lepszy
Odkad zrobilem prawo jazdy 10 lat temu ani razu nie pojechalem busem. Mam w tej chwili 2 samochody (jeden na lato drugi na zime) i w zyciu bym tego nie zmienil. Zycie bez samochodu jest mega ograniczone a tak naprawde koszty jezdzenia busem sa wyzsze (3.20 za bilet) zeby przejechac kilka przystankow !
Coś tu nie gra z logiką pana Marka...
Skoro komunikacją jedzie parę minut, to znaczy że ma do pracy bardzo blisko. Jakim cudem zaoszczędza godzinę??? Chyba rezygnuje z prysznica, co często czuć u pasażerów komunikacji miejskiej.
A swoją drogą to wyrazy współczucia za monotonne życie: dom - praca - dom.
A swoją drogą to wyrazy współczucia za monotonne życie: dom - praca - dom.
godzina dziennie to pół godziny w w jedną stronę,
2x 1o ' na dojście do i od autobusu,
a 1o ' na jazdę
czego nie rozumiesz, zakuta(w blachę)pało? to świetnie, że niedługo uczniowie będą mieli szansę otrzaskać się z życiem komunikacji za darmo, nie wyrosną na takich ciemniaków, jak ty
przy czym ja mając perpektywę 1o minut jazdy autobusem i dluższego marszu z buta wybrał bym znacznie szybszy rower. w dół wielkopolskiej zmiescił bym sie w kwadrans i spał bym jeszcze dłużej
2x 1o ' na dojście do i od autobusu,
a 1o ' na jazdę
czego nie rozumiesz, zakuta(w blachę)pało? to świetnie, że niedługo uczniowie będą mieli szansę otrzaskać się z życiem komunikacji za darmo, nie wyrosną na takich ciemniaków, jak ty
przy czym ja mając perpektywę 1o minut jazdy autobusem i dluższego marszu z buta wybrał bym znacznie szybszy rower. w dół wielkopolskiej zmiescił bym sie w kwadrans i spał bym jeszcze dłużej
Ale on śpi godzinę dłużej
więc nie pisz bzdur, że chodzi o pół godziny rano i pół godziny w drugą stronę. Wyraźnie facet pisze o godzinie snu ... A poza tym nie ma czegoś takiego jak komunikacja za darmo. Skoro jedni nie płacą to znaczy, że inni zapłacą więcej bądź też pieniądze z innego przedsięwzięcia trzeba będzie przenieść na budżet ZKM. Nic nie ma za darmo. A beneficjenci 500+ niech już tak nie narzekają. A co do roweru. Fajnie - tylko dlaczego potem z ubłoconymi kołami pchają się do autobusów?!
Mój kolega uległ kontuzji w autobusie, co jedzie do Sobieszewa via rafineria/oczyszczalnia
To było w sobotę. Autobus krótki, trasa długa, autobus pełen, aż koledze zatrzeszczał kręgosłup od tego tłoku. Zadzwonił do dyspozytorki ZTM, czy to teraz GAIT i usłyszał, że dyrektor ustala jakie autobusy wysyła. W soboty autobus pełen, bo przed szóstą rano jadą do pracy pracownicy Lotosu i /lub/ a także pracownicy podwykonawców budujących Efrę, Dalej autobus jedzie Benzynową, gdzie dziury w jezdni były, są i pewnie długo jeszcze będą (okropieństwo). Takie spostrzeżenie, więc pomysł z autobusem jest chybiony.
:-D
Jak akurat jeżdżę autem do pracy i zajmuje mi to 25 MIN a jak mam jechać autobusem to zajmuje 40 min plus 10 min dojscie z domu na przystanek najgorzej jest jak jest 15.30 i śmierdzi w autobusie od nie których ludzi,a pozatym co weekend dzięki auto mogę się ruszyć po za trójmiasto w tym roku byłem prawie każdy weekend w wieżycy pojeździć na desce jak tylko pozwalały na to warunki!
parkingi dla urzedników Uzrędu Miasta, GAiT, ZDiZ, ZTM natychmiast do likwidacji
Jeżeli komunikacja miejska jest taka super, jak każecie opisywać w sponsorowanych artykułach, to po co parkingi przy waszych urzędach? Przecież nie korzystacie z własnych aut, a wyłącznie z komunikacji miejskiej!
parkingi natychmiast zlikwidować albo zrobić tam parkingi dla rowerów.
A panom dziennikarzom radzę sprawdzić czym do pracy dojeżdżają urzędnicy w/w instytucji. I proszę to rzetelnie opisać.
Może jakiś chętny zrobi zdjęcia parkingów pełnych aut dla urzędników? I zobaczymy też ile tam jest rowerów?
Bredzenie o wyższości rowerów i komunikacji miejskiej wtedy może się skończy!
parkingi natychmiast zlikwidować albo zrobić tam parkingi dla rowerów.
A panom dziennikarzom radzę sprawdzić czym do pracy dojeżdżają urzędnicy w/w instytucji. I proszę to rzetelnie opisać.
Może jakiś chętny zrobi zdjęcia parkingów pełnych aut dla urzędników? I zobaczymy też ile tam jest rowerów?
Bredzenie o wyższości rowerów i komunikacji miejskiej wtedy może się skończy!
Kupilem mieszkanie we Wrzeszczu i jestem bardzo zadowolony. Większość spraw mogę załatwić na miejscu na piechotę. Do Głównego czy Oliwy jest max z 10 min tramwajem a do Gdyni nie jeżdżę bo niby po co? W promieniu kilkuset m od domu mam dostęp łacznie do min kilkunastu lini autobusów, tramwajów, pkm i skm
Dajcie spokój, z roku na rok usługi komunikacji w Gdyni są coraz gorsze a bilety coraz droższe. Ciągle spóźnione autobusy( wcale nie przez kroki) kierowcy robią co chcą przy czym zachowują się jak bydło. A to ludzie jeżdżący dają im prace. Oby szczurek nigdy więcej nie był prezydentem. Przez tyle lat nie zrobił nic
Zkm
Jeżdżę komunikacją i nie narzekam . Kwestia przyzwyczajenia .
W autobusach zazwyczaj jest czysto ,zimą ciepło, a latem klima . W godzinach szczytu jest jednak tłoczno . Płacę za bilet ok 100 zł miesięcznie czyli nie dużo . Jednak nie wszędzie dojadę komunikacją czasem trzeba troszkę na pieszo przejść .
Ale coś za coś :)
W autobusach zazwyczaj jest czysto ,zimą ciepło, a latem klima . W godzinach szczytu jest jednak tłoczno . Płacę za bilet ok 100 zł miesięcznie czyli nie dużo . Jednak nie wszędzie dojadę komunikacją czasem trzeba troszkę na pieszo przejść .
Ale coś za coś :)
A ja jestem skłonna uwierzyć w prawdziwość tego listu :) I to dlatego, że również zrezygnowałam z posiadania samochodu - dość długo nosiłam się z tym zamiarem (pewnie, że są także i minusy braku auta) ale w końcu klamka zapadła.Poprostu dalsze utrzymywanie samochodu nie opłacało mi się w najmniejszym stopniu.Zapewniam również, że korzystanie z komunikacji miejskiej nie straciło mi" korony z głowy", nawet nią nie zachwiało.Jest na tyle mocno przyrośnięta, że nie czuję potrzeby udowadniania komukolwiek jej istnienia :D
Sensowny Komentarz !!!!
Jesteś super że tak piszesz Moi rodzice którzy kupili mieszkanie w Gdyni w latach 1964 czyli 53 lata temu zawsze mi powtarzali że najważniejsza jest komunikacja oczywiście nie samochodowa tylko właśnie publiczna Mój Tata i Mama nie żyją już ale przekazali mi wiele cennych rzeczy które ułatwią mi życie niestety złamałem zasady i kupiłem sobie dom w Rumi Do dworca 3 km Autobus z przesiadką Potem R autobus lub SKM Samochodem nieraz jechałem wolniej niż moja partnerka chociaż ja jechałem na ROWERZE !!!!!
Autobusem czy trajdkiem na Dąbrowię
Zimno zimno w trajdkach 24 i w R, a jak napisałam skargę do MZK że R jeździ jak z workami kartofle, to opowdzieli że tabor MZK ale kierowców zatrudnia inna firma..nigdy nie otrzymałam odpowiedzi. A że 24 jedzie na Dąbrowę i włącza ogrzewanie za Karwinami to już nie pisałam bo niby do kogo..!!!
15 minut a 1,5 godziny w jedną stronę...Robi różnicę?
15 minut zajmuje mi dojazd do pracy samochodem. Mieszkam przy obwodnicy w Gdyni. Pracuję stosunkowo niedaleko obwodnicy w Gdańsku. Przejazd środkami komunikacji miejskiej zająłby mi 1,5 godziny. W jedną stronę. Czyli w obie strony straciłabym 2,5 godziny dziennie jeżdżąc autobusem, pociągiem i znowu autobusem.
Nie mam nic do komunikacji zbiorowej ale tytuł
"Wybrałem autobus, śpię dłużej" pasuje do takiej dyskusji jak gów** do twarogu. To typowe nadużycie czyli to co od 2 lat stosuje PiS. Tytuł powinien brzmieć "Przeprowadziłem się w pobliże miejsca pracy, śpię dłużej o godzinę" i jazda autobusem czy samochodem niema tu nic do rzeczy.
Kwestię "podróżować do miejsca pracy samochodem czy komunikacją miejską" każdy musi rozważyć sam i sam podjąć decyzję. Nie ulega wątpliwości, że samochodów osobowych jest w Trójmieście za dużo i są nadużywane ale niema ani możliwości ani sensu aby wprowadzać nakazy czy zakazy tak jak w przypadku handlu w niedzielę.
Ja podróżuje do pracy na trasie Rumia -Gdynia Oksywie fifty-fifty: raz autobusem a ściślej dwoma autobusami, raz samochodem. Do Gdyni ale bardzo rano (przed 6 ) autobus - 35 min. samochód 15 min., z powrotem samochód 20-25 min autobus: 40 min. do 60 min (Hutnicza się kłania).
Jeśli jest korek stoi i samochód i autobus, samochód ma tą przewagę, że można wybrać inną trasę, jeśli jest taka możliwość, autobus trasy zmienić nie może.
Jeszcze raz powtarzam, każdy musi ocenić i wybrać sam. Ludzie nie zawsze wybierają racjonalnie ale też nie można założyć, że są kompletnymi głupcami.
Kwestię "podróżować do miejsca pracy samochodem czy komunikacją miejską" każdy musi rozważyć sam i sam podjąć decyzję. Nie ulega wątpliwości, że samochodów osobowych jest w Trójmieście za dużo i są nadużywane ale niema ani możliwości ani sensu aby wprowadzać nakazy czy zakazy tak jak w przypadku handlu w niedzielę.
Ja podróżuje do pracy na trasie Rumia -Gdynia Oksywie fifty-fifty: raz autobusem a ściślej dwoma autobusami, raz samochodem. Do Gdyni ale bardzo rano (przed 6 ) autobus - 35 min. samochód 15 min., z powrotem samochód 20-25 min autobus: 40 min. do 60 min (Hutnicza się kłania).
Jeśli jest korek stoi i samochód i autobus, samochód ma tą przewagę, że można wybrać inną trasę, jeśli jest taka możliwość, autobus trasy zmienić nie może.
Jeszcze raz powtarzam, każdy musi ocenić i wybrać sam. Ludzie nie zawsze wybierają racjonalnie ale też nie można założyć, że są kompletnymi głupcami.
Do p.Marka
Panie Marku,jak Pan straci prace w Gdyni ale dostanie w Pruszczu to rozumiem ze przeprowadzi sie do Pruszcza?Ja mieszkam w Gdyni do pracy dojezdzam do Gdanska razem z trojka kolegow.Zajmuje nam to ok.25 min.Jest taniej niz komunikacja miejska sxybciej i pod drzwi firmy.Śpię 1,5 godziny dluzej.Pozdrawiam.
To nie jest takie proste
To nie jest takie proste, bo nie każdy może się i chce przeprowadzić. Ja auetm dojeżdżam do pracy ok.30-40 minut (mam 27 km), komunikacją miejską 2 godz. i wstawanie 1 godz, szybciej, wiięc nie uogólniajmy. Nie wszyscy mogą mimo chęci przeprowadzić się i mieszkać w centrum. Jest to zwyczajnie niemożliwe! firmy też są rozrzucone np. przy obwodnicy i czym tam dojechać???
Jak za komuny.
Chcą żebyśmy chodzili na piechotę lub jeździli rowerami jak w Chinach 50 lat temu. Pan Marek to fikcja. Prawda jest taka że miasto nie ma pieniędzy na nowe ulice i obwodnice. Nie ma nawet na naprawę dziurawych jezdni. Deweloperzy nabudowali nowych osiedli ale dojazd do nich to już sprawa miasta. Miasto udaje że ten temat nie istnieje. Dla tego mamy codzienny paraliż komunikacyjny. Będzie coraz gorzej. Samochód w dzisiejszych czasach to podstawa. Czyż nie panowie i panie z Urzędu Miasta?
Podejście bardzo indywidualne żeby nie nazwać egoistyczne
Pan Marek przedstawił nam swoje idealne życie, ale zapomniał że nie każdy ma możliwość tak poukładać sobie życie...ba nawet nie musi. Martwi mnie jednak że Pan Marek nie jest konsekwentny. Z jednej strony żali się na brak szacunku użytkowników samochodów dla osób korzystających z komunikacji miejskiej, z drugiej strony śmieje się z ludzi, którzy pokonują swoje problemy. Czy to nie oznaka braku szacunku Panie Marku ?! Fakt że samochodów jest trochę dużo, ale to nie wina "Kowalskiego" że od lat przyzwyczajany był do tego że auto to oznaka jakiegoś tam luksusu. To jednak że ludzi ciągle korzystają częściej z aut niż z komunikacji zbiorowej nie oznacza że przyrośli do kierownicy tylko że komunikacja nie jest w stanie zaproponować im lepszego rozwiązania.
Autobusem w kilka minut ... no idiotyczna opowiastka
Nie wiem kto zmyślił tą jakże wzruszającą historyjkę ... ale to prawdziwy idiota który autobusem jedzie w kilka minut, a samochodem jechał godzinę ;)
Ja p@#$# czy Wy wstydu nie macie ? Uważacie, że nie mamy mózgów ?
... aby dojeżdżać w mieście samochodem przez godzinę, to musisz pokonać ~około 15-20km.
Pokażcie mi odcinek w którym autobus pokona to w kilka minut ...
Pomijam fakt, że gdyby naprawdę kierowcy przesiedli się na komunikację miejską ... to zes@#$@ by się z przeładowania. Nie jesteście w stanie przyjąć takiego obciążenia tą żenadą nazywaną "komunikacja miejska".
Proponuje pojechać do Frankfurtu i zobaczyć co można nazwać "komunikacją miejską" jako wzór - praktycznie w każdym kierunku miasta jeździ coś wielkościowo pomiędzy naszymi tramwajami a skm
Chcecie zachęcić do przejścia na komunikacje miejską ? - zróbcie darmowe bilety
... na początek po kilka dni w tygodniu (np poniedziałki i piątki) to k@#$@ zobaczycie czy ta skala Was nie przerośnie.
Nikt nie chce być traktowany jak śledź w puszce ... nawet ponosząc koszt posiadania samochodu tego nie zmieni.
Ja p@#$# czy Wy wstydu nie macie ? Uważacie, że nie mamy mózgów ?
... aby dojeżdżać w mieście samochodem przez godzinę, to musisz pokonać ~około 15-20km.
Pokażcie mi odcinek w którym autobus pokona to w kilka minut ...
Pomijam fakt, że gdyby naprawdę kierowcy przesiedli się na komunikację miejską ... to zes@#$@ by się z przeładowania. Nie jesteście w stanie przyjąć takiego obciążenia tą żenadą nazywaną "komunikacja miejska".
Proponuje pojechać do Frankfurtu i zobaczyć co można nazwać "komunikacją miejską" jako wzór - praktycznie w każdym kierunku miasta jeździ coś wielkościowo pomiędzy naszymi tramwajami a skm
Chcecie zachęcić do przejścia na komunikacje miejską ? - zróbcie darmowe bilety
... na początek po kilka dni w tygodniu (np poniedziałki i piątki) to k@#$@ zobaczycie czy ta skala Was nie przerośnie.
Nikt nie chce być traktowany jak śledź w puszce ... nawet ponosząc koszt posiadania samochodu tego nie zmieni.
potem przesiadam się w 45tkę...
Jak powszechne stanie się używanie wiarygodnych aplikacji pozwalających na transport kombinowany, to komunikacja masowa przebije popularnością samochody osobowe.
Przed laty ze znajomymi z różnych krajów poruszałem się po Szwajcarii, i oni mieli aplikację która potrafiła podać optymalne trasy z cenami i czasami transportu kompinowanego czyli pociąg, tramwaj, autobus, bus i odcinki piesze. U nas też niby są takie aplikacje ale dane potrafią być niedokładne i bez cen. Wierzę że to już niedługo jak się to dogra, w Trójmieście korzyści z tego były by spektakularne.
Przed laty ze znajomymi z różnych krajów poruszałem się po Szwajcarii, i oni mieli aplikację która potrafiła podać optymalne trasy z cenami i czasami transportu kompinowanego czyli pociąg, tramwaj, autobus, bus i odcinki piesze. U nas też niby są takie aplikacje ale dane potrafią być niedokładne i bez cen. Wierzę że to już niedługo jak się to dogra, w Trójmieście korzyści z tego były by spektakularne.