Teoretycznie mógł się taki jeden czytelnik trafić, ale tylko teoretycznie.
Bo w praktyce oznaczałoby to, że:
- nie jeździ na wakacje (może zawsze lata do Grecji?),
- nie robi wypadów za miasto w weekendy (pewnie woli TV i zakupy w sąsiedniej galerii...
rozwiń
Bo w praktyce oznaczałoby to, że:
- nie jeździ na wakacje (może zawsze lata do Grecji?),
- nie robi wypadów za miasto w weekendy (pewnie woli TV i zakupy w sąsiedniej galerii handlowej),
- nie odwiedza rodziny (pewnie rodzice, teściowie , szwagierki i kuzyni mieszkają po sąsiedzku?),
- nie robi dużych zakupów (wszystko zamawia kurierem z dostawą?)
- w razie pilnej potrzeby jeździ taksówkami (tu się zgodzę - nawet 15 przejazdów taksówką miesięcznie po 30 złotych to mniej niż koszt utrzymania najtańszego auta).
Kiedyś, jakieś 30-40 lat temu, tak się dało żyć, ale to było dawno temu.
zobacz wątek