Widok

Wydatki na żywność...

Hej. Za około 2 miesiące wracamy rodziną 2+1 do Trójmiasta z Irlandii. Zastanawiam się nad wydatkami na żywność + podstawowa chemia do łazienki i kuchni. Czy na żywność bez szaleństw typu drogie ryby, mięsa czy inne wystarczy nam na miesiąc 1500 PLN w tym chemia. Myślę o zakupach typu biedronka, lidl kup dwa za ileś tam lub inne promocje typu mięso 1kg za 8.99 itd. Dzięki za wszelką pomoc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nie ma co ukrywac że żywność jest coraz droższa. Samo przygotowanie posiłków też zajmuje niestety troche czasu. Dlatego przy rżnych okazjach, imprezach rodzinnych czy urodzinach dla przyjaciół zamawiam catering https://cateringowy.com/ Znajomi korzystali juz nie raz i są mega zadowoleni z usług tej firmy, zawsze pyszne i dobrze doprawione jedzenie. Świetne rozwiązanie dla zapracowanych osób, ale również dla tych którzy domowych imprez nie mają zamiaru spedzać w kuchni.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Cebula ma się rozumieć swoja :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Własnie rozpakowałem dzisiejszą torbiel.
Znalazłęm 3 paragony, ze Stonki, mięsnego i rybnego.
Lecim:
- rybny: ryba 8 zł, watróbki rybne 7 zł, chipsy krewetkowe (fanaberia) 3 zł. Razem 18 zł.
- mięsny: wędliny 3 zł, kości 4zł, Świńskie ogony 6,5 zł. sałątka 1,5 zł. razem 15 zł
- stonka:kapusta 4,3 zł, chleb 2,4, sweetie (fanaberia) 1,9 2 jogurty 3,8 zł. razem 12,4 zł
Nie mam paragonu na serducha dla suki ale nieważne,
Łączne wydatki: ok. 45 zł. Na jedną osobę, bez szczególnych szaleńśtw.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

Dziękuję Mtf.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A'propos...
Pierwszy raz w życiu miałem (świadomy) kontakt z glifosatem, kiedy zacząłem walczyć z rdestowcem w ogródku piwnym. Po 3 latach wydało mi się, że skutecznie.
W błędzie byłem. Rok nieobecności... ale w tym roku, już na jesieni, zauważyłem kilka roślinek. Daleko za płotem. Mimo, że tam też dostawały "chemioterapię". Jakaś część korzeni ją przetrwała.
Teraz walka juz nie ma sensu. Powalczę na wiosnę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

@BMtF:

Latami... dziesięcioleciami... dewastowałem sobie organizm, chlejąc hektolitry, słodkiej do obrzydliwości, herbaty czy kawy.
Wśród znajomych jest to wręcz legendarne.
A już creme de la creme była sytuacja, jak kiedyś, za ucho, podniosłem rano wczorajszy kubek, z przyklejonym na nim na lukier 24" telewizorem kineskopowym :D
W drugiej połowie lat 80-tych, lekarka ze studenckiego ZOZ-u na Zwycięstwa powiedziała mi otwartym tekstem, analizując wyniki badań:
"wg aktualnej wiedzy medycznej, Pan już nie powinien żyć" :D
Dobrze ponad ćwierć wieku minęło a jakoś konowałom się nie dałem ukatrupić :D

Słodząc koszmarnie dużo, zawsze znajdowałem wykręt: mózg odżywia się wyłacznie glukozą. A ja dużo spalam..

Joke oczywiście... ale na rzeczy. Bo rzeczywisty problem nie jest w ilości, ale adekwatności ilości do spalania. Jeśli spalam ten cukier, obojętnie, czy w mięsniach, mózgu, czy choćby f++tem... nic złego dla organizmu sie nie dzieje.

BTW.. skrobia też jest cukrem. Takim samym i tak samo wpływającym na organizm. Zatem dieta vege oparta na warzywkach niczym się (dla organizmu) nie rózni od słodkiej kawy.

O Monsanto oczywiście wszyscy myślący wiedzą. Ale co poradzisz?
Nawet jak sobie zapuściłem na działce własną kukurydzę, to nie wiem (bo i skąd) czy to nie GMO. A glifosat używam i będę używał. Nie na ziemi rodzącej plony oczywiście...ale czasami trza i wyboru nie ma. Sąsiadowi trułem rdestowca. Niczym innym go nie załatwisz... a i tak jeszcze przynajmniej ze 2-3 lata walki z nim mnie czekają.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

To obserwuj, co się teraz będzie działo w Brazylii. Tam władzę objął reprezentant moich z kolei ulubionych rodzin. Szkoda dżungli i Indian. Wszystko zasieją soją i kukurydzą. Nachalne są te...i zuchwałe. Już się domorośli geopolitycy internetowi cieszą z "antysestemowego" prezydenta. Taki on antysystemowy jak Trump.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Wracając do topicu:

Tego samego dnia, z którego paragon przywoływałem, czyli przedwczoraj, wcześniej byłem w mięsnym. Ok. 20 zł zostawiłem.
Troszkę wędlin i dwa kilo grzbietów z kurczaka. Grzbiety... groszowy wydatek. rzędu 3-4 zł. Kupiłem, żeby suce paszę ugotować ale już po wyjściu ze sklepu stwierdziłem, że niepotrzebnie. Ma jeszcze na 2-3 dni wcześniejszej paszy. I w pip puszek i suchej karmy.
Ale ok. Rosól se zrobię. Stąd zakup włoszczyzny czy natki pietruszki w Biedrze. Lubczyka nie musiałem kupować, bo wiem, gdzie jeszcze rośnie i się poczęstowałem gałązką :)
Wyszedł duży gar rosołu. Po spałaszowaniu talerza reszta poszła w kierunku pomidorówki. Bo rosól jest smaczny tylko "dzisiejszy". Jutro to już nie to.
Wyszły cztery słoiki 0,7 plus dwa talerze pożarte wczoraj. Czyli na spokojnie ze 2 dni obiadów dla 3-osobowej rodziny za nieco ponad dychę (włoszczyzna 5 zeta kosztuje!) z uwzględnieniem makaronu.
Mi to pasi, bo rzadko miewam czas na pichcenie. Wyciągam z lodówy czy szafy (jak dobrze styndalizowany) jakiś słoik i wrzucam do mikroweli.
Ale w modelu 2+1 sobie tego nie wyobrażam. Nie da się dać dziecku słoika do szkoły. Trza mu przynajmniej kanapki zrobić i wepchnąć jakieś owoce do plecaka.
Nawet pomijając fakt, że nierealnym jest, aby dziecko nie miało pieniedzy na jakis zakup, typu batonik. Presja otoczenia.
A to są konkretne, niemałe (w skali miesiąca i relatywnie do planowanego budżetu) pieniądze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

No sorki jaqu, zachowałem się z gracją słonia w sklepie ze skorupami. To nie Twój post mnie uchachał, tylko ciąg skojarzeń jakie przeleciały mi przez głowę po jego lekturze.

Cukier z kukurydzy to też glukoza. Nie, z punktu widzenia organizmu nie jest bardziej szkodliwa od sacharozy. Cukry są podstawowym paliwem dla organizmu, i organizm spali każdy cukier, jaki mu podasz. Glukoza czy sacharoza - jeden pies. Natomiast szkodliwy jest nadmiar cukru. Jeżeli bowiem organizm dostanie go więcej, aniżeli potrzebuje, zacznie sobie nadwyżki magazynować, a na dodatek przestawi metabolizm. I to jest początek dość wielu negatywnych konsekwencji.

Paracelsus - to był gość który sformułował genialne w swej prostocie prawo: wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dlaczego? Bo to zależy od dawkowania. Dlatego Iśka twierdząca, że kubus to świństwo ma rację, i jednocześnie nie ma racji.
Jeżeli młoda wciągnie kubusia nic jej nie grozi. A nawet może być to korzystne dla organizmu - nawodnienie, minerały, cukier. Ale tuż obok uruchamia się proces nazywany bilansem cukru. W kubusiu jest go dużo. Wystarczy zrobić test i wycisnąć pomarańcze na sok. Każde dziecko powie, że to ohydnie smakuje. Ale po dosłodzeniu już nie. Nikt nie lubi cytryn, wszyscy lubią limonadę. I tak naprawdę bilans cukru jest istotny - kubuś + batonik + czokoszoki albo inne ziniminisy - naleśnik z dżemem - dwa cukierki - szklanka soku - pizza albo makaron z sosem bolońskim (nie zdajecie sobie nawet sprawy ile cukru wali się do takich dań) herbata z cytryną, puszka coli i jest problem. Nie pamiętam teraz dokładnie ale w diecie powinno być nie więcej niż 6 czy 8 łyżeczek cukrów na dobę. We wszystkim. I tym sposobem cukier jest szkodliwy, każdy, bo jest go za dużo.

Nie przesądzam oczywiście o szkodliwości dla zdrowia samego procesu produkcji kukurydzy. Moja ulubiona firma doprowadziła tę monokulturę do perfekcji i nie mam żadnych wątpliwości, że ich patenty są zagrożeniem zarówno dla bioróżnorodności, jak i jakości pożywienia. Z burakiem czy trzciną im się nie udało, z kukurydza akurat tak. Trochę kiedyś śledziłem ich produkcje kukurydzy i soi w Ameryce Południowej, mocno kryminalne kwestie. Wiec pod tym względem niewątpliwie masz słuszność.

I słówko o mleku. Szklanka mleka prosto od krowy czy kozy to prawie 200 kcal, czyli 1/10 zapotrzebowania dziennego. I to mleko u babci nie jest zamiast posiłku tylko ekstra pomiędzy.
Mleko zawiera, tak jak wszystko, składniki, które da się strawić i takie, których się nie da strawić. I jak we wszystkim innym dostarcza organizmowi korzyści i kłopotów. Dopóki korzyści przewyższają kłopoty - gicio. Jak zaczyna być odwrotnie - kiepsko. I tyle. Laktoza z mleka dla dorosłego jest bezużyteczna, bo nie mamy enzymów rozkładających ten cukier. A jako bezużyteczny syf powoduje, że organizm musi się jej pozbyć, stąd nadprodukcja śluzu i obciążenie układu wydalniczego. Ale są ludkowie, którym mleko nie szkodzi, bo to jest cecha osobnicza. A skwaśniałe mleko nadal jest be, ale zawiera całą furę zarąbistej z punktu widzenia układu trawiennego człowieka flory bakteryjnej. Dlatego kwaśne mleka czy jogurty są pro+ (laktozą zajęły się w nich bakterie i odwaliły brudną robotę).

Mogę tak długo. Przez dwa lata uczciwie odrobiłem ten temat.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

MtF
Faktycznie prościzna ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kaszubski Majka to najprostszy język na świecie. Jak coś jest na zewnątrz to mówisz na to: "ruten". Jak coś jest wewnątrz to mówisz na to "bene". A jak nie wiesz jak coś się nazywa to mówisz na to: "dubas".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

> Za to trochę za szybko rosłem i jeśli mleko miało na to wpływ to jest to argument przeciw

Hołowczyc przekonywał: "Pij mleko, będziesz wielki". No to masz... :D
Mi nie przeszkadza, ze gadając z Tobą muszę łeb zadzierać. A babki lubią wysokich facetów :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ania, autorko tematu, jesteś tam ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zupełnie offtopic, ale z rozpędu coś dopowiem o tej placówce.
Bodaj 4 czy 5 dnia pobytu przyleciała do mnie któraś z piguł. Bo sąsiedzi piętro niżej się skarżą na okna i parapet usyfione popiołem.
Nie żeby raban z tego powodu robiła. Sama pali. Umyłem okna i parapety, zrobiłem popielniczkę i gra gitara.
Czemu akurat do mnie przyleciała? Po kilku dniach pobytu wszyscy wiedzieli, kto łazi co chwile do kibla, taszcząc za soba stojak z kroplówkami, mimo, że kłopotów z pęcherzem nie ma :D
W przeddzień wypisu miałem pierwsze kilka godzin, kiedy nie byłem do czegoś podpięty. Grzeczne pytam, czy mogę wyjść na miasto się przewietrzyć. OK. Ale wróć Pan na kolację.
Wróciłem. Z kwadrans po kolacji przybiega do mnie zdenerwowana salowa (?) - w każdym razie babka, która mi tę kolację wydawała - z przeprosinami. Przez pomyłkę dała mi naparstek masła... a mi nie wolno. Ok. Wspaniałomyślnie wybaczam.
Szczególnie, że tuż przed tą kolacją, będąc na mieście, polazłem se na potężną porcję lodów :D
W dzień wyjścia, czekając już na wypis, przywieźli na salę gościa po amputacji nogi. Pechowo.. pilot od łóżka mu nie działa. Proszę o jakiś wkrętak krzyżowy. Nie mają.
Rozbebeszyłem pilota nożem z czubkiem, poprawiłem styki, skręciłem. Wszystko gra i buczy. Facet (dobrze ponad 100 kilo rasowego Kaszuba, nawet licząc bez nogi) dozgonnie wdzięczny.
Pielęgniarka oddziałowa do mnie: Przydałby się nam Pan. Nie chce Pan zostać dłużej?
Sorki... tak jak Was zdążyłem polubić.. jednak nie! :D

aaaa... i sprzedałem im patent, jak się wykąpać pod pryszczem, nie mocząc wenflona :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

OK, a co do gadki, to bym musiała się nauczyć, bo ja nie umiem nic ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jakbyś miała potrzebę ponownego stołowania na koszt NFZ, daj mi cynk. Podpowiem Ci placówkę, gdzie nie dość, że żarcie jest znośne (z zastrzeżeniami jak powyżej), to jeszcze świetnie leczą.
Przy okazji podszkolisz kaszebsko gadko :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Na pewno w różnych placówka różnie to wygląda. Ja przeszłam kilka w Gdańsku, ze sobą i z młodą. Niestety dzieci nie są nic lepiej karmione :-/ Całe szczęście goście karmili :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

> Wędliny obślizgłe, brrrr. o pomidorze, ogórku, czy sałacie można zapomnieć.

Sądzę, że to kwestia konkretnej placówki. Tam, gdzie dane mi było się "stołować" obślizgłych wędlin nie było a nawet trafiał się pomidor czy ogórek:)
Ale generalnie chleb z dżemem jako podstawa wyżywienia był normą :)
Czasami "white power" czyli twarożek ze szczypiorkiem. Wówczas byłem wniebowzięty, bo nikt poza mną na sali tego nie lubił - zatem wciągałem ze wszystkich talerzy.
Ratunkiem byli odwiedzający goście. Dzieki nim mieliśmy owoce czy np. jogurty. A jak kaszebska rodzina przywiozła pieczoną kaczkę gosciowi, któremu nie wolno było jej jeść, cała sala świętowała. Bo nikomu nie wolno było tego jeść - a wszyscy oczywiście pałaszowali, poza gościem, który technicznie mógł tylko płyny i na ten czas wyszedł na korytarz sie wypłakać :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

"Da się ? .... "
Da się. Da się również jeść tylko suchy chleb, ale czy o to chodzi? Zresztą śniadanie i kolacja w szpitalu sprowadza się mniej więcej do jedzenia suchego chleba. Wędliny obślizgłe, brrrr. o pomidorze, ogórku, czy sałacie można zapomnieć....Obiady czasami tak śmierdzące, że nawet tknąć się tego nie chce...
Zatem da się wszystko...kwestia, aby odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy tak jeść?
Sytuacja jeszcze się "komplikuje", gdy wchodzą diety zdrowotne, ja np. nie mogę jeść wielu rzeczy i tu mój organizm nie dałaby rady na jedzeniu, jak w szpitalu...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Głodówki i posty ogólnie są dość zdrowe. Jedzenie w szpitalach ma już wymiar anegdotyczny. Wdzięczny temat żartów i memów.

https://www.google.com/search?q=jedzenie+w+szpitalach&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjGrraP99XeAhWlcmakhxhbdc8Q_AUIDigB&biw=1920&bih=943
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Hydepark

Kawa czy Herbata - rano (201 odpowiedzi)

Piszcie co lubicie wypić rano - i dlaczego. Ja pijam wcześnie rano sypaną 2 łyżeczki z mlekiem +...

Trójmiasto do bani (386 odpowiedzi)

Mieszkałem w Warszawie, Mieszkałem w Krakowie, teraz przyszedł czas na trójmiasto i tylko...

muza na dziś (789 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

do góry