Widok

Wyjeżdżam stąd :(

Może tutaj opiszę swoją historię.

Pół roku temu skończyłam studia, znam 2 języki biegle i 2 w stopniu średnim. Od czasów licealnych imałam się różnych zajęć, byleby tylko się utrzymać (sklepy odzieżowe, kelnerowanie za granicą, tłumaczenia, korepetycje, administracja...itd.) Już parę miesięcy przed zakończeniem uniwerku brałam udział w cyklu szkoleń coachingowych, zapewniono mi też miesięczny płatny staż w jednej z wielkich korporacji. Cały miesiąc w owej firmie polegał na 'kopiuj wklej'. Niecały tydzień po obronie pracy dyplomowej dostałam zaproszenie na rozmowę w dużej korporacji w branży IT, praca miała być zdalna. Rozmowa przebiegła pomyślnie, szybko dostałam odpowiedź, że bardzo chcą bym dla nich pracowała. Byłam w 7 niebie! Dopiero co skończyłam studia i już mam pracę! Parę dni później dostałam umowę- o dzieło, za 500 zł miesięcznie. Szczena mi opadła, nie mogłam sobie na to pozwolić, gdzie ubezpieczenie zdrowotne? Próbowałam wynegocjować chociaż umowę o zlecenie- ostatecznie jednak się nie zgodzili, bo mogą znaleźć inną osobę która zgodzi się na ich warunki...
Od lat utrzymywałam się z korepetycji, na studiach miałam też stypendium, ale teraz praktycznie nie miałam za co żyć. Dalej pilnie szukałam pracy. Miałam kilka rozmów przez telefon, ale ostatecznie brak było zaproszeń na rozmowę. Byłam załamana, pytałam się siebie 'co ze mną nie tak?' Zdesperowana, odpowiedziałam na ogłoszenie do klubu gogo, Coccomo, na stanowisko 'selekcjonerka'. Uspakajałam się mówiąc, że tylko będę stać na bramce. O rozmowie i o samej firmie już pisałam na forum, oczywiście ostatecznie tam nie poszłam.
W międzyczasie brałam udział w kilku szkoleniach, m.in w urzędzie pracy.
W natrafiłam na ofertę pracę w dużej korporacji na stanowisku 'pracownik biurowy'. Miałam zajmować się kopiowaniem dokumentów. Pół etatu, na minimalnej krajowej, ale i tak się cieszyłam bo umowa o pracę. Proces rekrutacyjny trwał 2,5 miesiąca. Przeszłam 3 (!) etapy- prawie 30 minutowa rozmowa telefoniczna, potem zaproszenie na ponad godzinną rozmowę z rekruterem, następnie dostałam się do 3 etapu- również ponad godzinna rozmowa z rekruterami i menadżerem. Po takim czasie byłam tym już wykończona, cholera mnie brała jak sobie myślałam, że to wszystko za 600 marnych złotych! I już totalnie w dołku zaczęłam szukać pracy jako au-pair za granicą. I znalazłam pracę w 2 godziny! Niedługo wyjeżdżam. Nie jest to praca marzeń, zarobki też nie będą super, ale jest to jakiś pierwszy krok w kraju, gdzie pracę się szanuje. Dzień po znalezieniu pracy za granicą odezwała się do mnie Pani Rekruterka z informacją że niestety nie dostałam się do wyselekcjonowanej grupy kandydatów, na CZWARTY etap!
Decyzja o wyjeździe nie należy do łatwych.. Ale jaki mam inny wybór?

Tak jak pisze Kola, CV często są w ogóle nie czytane (bo np jest ich bardzo dużo). Inna sprawa, że niestety sporo firm robi rekrutacje bo takie są przepisy w firmie, ale ostatecznie zatrudnia się już kogoś wybranego. Myślę sobie o moich znajomych, rówieśnikach lub ludziach trochę starszych. Jedna dostała w końcu pracę (zlecenie) po rocznym 'wolontariacie'. A zdecydowana większość ma pracę po znajomości. I wiecie co? Przed wyjazdem dostałam w końcu pracę dorywczą. Sprzątam biuro. Za całe 580 zł. A pracę załatwiła mi dobra znajoma. Będzie na drobne wydatki przed wyjazdem.
popieram tę opinię 31 nie zgadzam się z tą opinią 0
Brak słów. Po prostu. Mam pracę na umowe, więc powinnam się cieszyć, ale jakoś nie mogę skoro mam na zwykłe potrzeby, a np na wyjście do kina już nie. Jesteśmy niewolnikami.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 0
Masakra
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
dlaczego nie dajesz korepetycji? Pisałem ci w drugim wątku odpowiedź na to. Moja koleżanka żyje z korepetycji, założyła firmę i nastawiała się tylko na to. Robi to profesjonalnie i dobrze zarabia a do tego sama sobie jest szefem. Minus jest taki że masz raczej wieczorne godziny pracy jak również weekend ale pieniądze dobre z tego są. Najwięcej oczywiście zarabia się na maturzystach bo oni szukają profesjonalnych korepetycji.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 8
Jakbym po części czytała o sobie :D ja po studiach miałam okazję pracować rok w wyuczonym zawodzie, na dzieło ale naprawdę świetne zarobki. Jednak gdy ukończyłam wspomniane "dzieło" i musiałam znaleźć coś poza branżą to stwierdziłam, że niestety nie mogę zgodzić się na warunki proponowane mi na rozmowach kwalifikacyjnych (charakter pracy i zarobki) i... też w try miga znalazłam pracę jako au-pair. Znajomość języka wtedy wołała o pomstę do nieba, teraz (po roku mojego pobytu w Austrii) jest zdecydowany postęp :D postęp na tyle, że zaczynam szukać innego zajęcia, związanego bardziej z wykształceniem. Dodam tylko, że nowej pracy szukam poza granicami Pl. Co do samego au-pair to zdecydowanie polecam, zarobki nie powalają, ale czas pracy jest krótszy, masz czas na naukę i zwiedzanie. Oj z resztą na pewno się w temacie orientowałaś więc nie będę elaboratów tworzyć.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0
Judyta, dziękuję za odpowiedź. Cieszę się, że układa Ci się w Austrii, wierzę, że bycie au-pair jest bardzo dobrym startem do życia w innym kraju, dlatego się na to zdecydowałam. I jest to praca, w której nie brakuje czasu wolnego- czyli jak dla mnie takiego, który mogę poświęcić na naukę i rozwój.

Moro, odpowiedziałam Ci na innym wątku. W skrócie powiem tylko, że korepetycje to dobre zajęcie w trakcie nauki, zajęcie dorywcze, robiłam to 6 lat i uwierzcie mi, jedne miesiące były bardzo dobre, ale potem krach bo ktoś wyjechał, ktoś się pochorował, ktoś nie miał pieniędzy, itd., więc zamiast zarobić X sumę, miałam takie miesiące, że ledwo starczało mi na podstawowe wydatki typu jedzenie, bilety, rachunki... Dużo moich koleżanek tak pracowało i wszystkie mają te same spostrzeżenia. Mimo to cieszę się, że mogę się z tego jakoś utrzymać bo nadal udzielam lekcji, choć w porównaniu z innymi latami teraz jest dużo trudniej.

Ja nie chcę tak żyć. Nikt tak nie chce. Zawsze dobrze się uczyłam, prawie każde wakacje poświęcałam na pracę a nie odpoczynek, chodziłam na różne szkolenia i pilnie uczyłam się języków obcych. To dla mnie upokarzające aplikować na pracę w klubie gogo czy przechodzić kilka etapów rekrutacyjnych do pracy na pół etatu za minimalną krajową.
Dlatego wierzę, że wyjazd będzie najlepszym rozwiązaniem. Ale serce mi pęka na samą myśl, że muszę wyjechać. I że nie tyczy się to tylko mnie. Dlatego o tym piszę- moja historia nie jest wyjątkowa i unikalna. Dotyczy bardzo wielu osób, pozbawionych perspektyw na lepsze życie. Ale nie każdy tak łatwo może wyjechać- bo są dzieci, kredyty, schorowani rodzice. I muszę tkwić w tym bagnie.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
* i muszą tkwić w tym bagnie *
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
może ryży ze swoją kmitą zerkną dlaczego wszyscy emigrują ?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja też w wakacje planuję wyjechać, nie uśmiecha mi się to bo daleko...ale jak chce się zarobić jakiś normalny grosz i do czegoś w życiu dojść to trzeba próbować. pozdrówka i powodzonka tym co zamierzają jechać na "saksy" :P
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wyjechałem w październiku, czy lepiej może nie, ale jest praca, jak ktoś chce pracować to pracę znajdzie. Pojechałem w pół ciemno miałem gdzie spać znajomi mnie przenocowali, pracę znalazłem w tym samym dniu przez agencję.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
smutna rzeczywistość, młodzi, zdolni a muszą uciekać :(
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kris, mam nadzieję, że przekonasz się o pewnym przyjemnym aspekcie pracy za granicą. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich pracodawców, odstępstwa są wszędzie... O co chodzi? Chodzi o to, że gdy docenią Twoją pracę, to oni będą trząść portkami, żebyś przypadkiem nie odeszła. Moją umowę pracodawczyni przedłużyła na czas nieokreślony i z przestrachem pyta mnie czy aby na pewno zostanę chociaż pół roku. W Polsce moja praca również była doceniana, klepano mnie po plecach i mówiono good jobs! I co z tego;) na wyjeździe możesz tylko zyskać.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
to jest właśnie coś czego nasi polscy pracodawcy jeszcze nie rozumieją- doceniania pracownika. Mnie tez klepano i chwalono, że jestem niezastąpiona a teraz wiem, że umowy mi nie przedłużą bo gaśnie mi orzeczenie o niepełnosprawności
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz Moniko, na Odrze mamy magiczne miejsce. "Niewytłumaczalnym" trafem ktoś, kto w Pl nie mógł znaleźć pracy- znajduje ją, ktoś kto w Pl miał 2 lewe ręce- nagle staje się cenionym pracownikiem, ktoś bez znajomości nagle stwierdza, że do zdobycia uczciwej i opłacalnej pracy nie jest potrzebny mu "wujek". Jedna osoba i 2 różne kraje, to się nazywa "cud" :)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziękuję za miłe słowa. Tam gdzie jadę, słyszałam o czymś tak dla mnie egzotycznym jak 'docenianie pracownika'. Ja w trakcie nauki robiłam wiele rzeczy- nie brakowało pochwał, ale to tylko po to bym dalej robiła za darmo w ramach 'wolontariatów' lub praktyk, albo za pół darmo.
O Polakach za granicą słyszę raczej pozytywne opinie- że bardzo pracowici, ambitni, szybko awansują... Wiadomo, że nie dotyczy to wszystkich, ale daje mi to jakiś obraz- niedocenianej młodej, ambitnej i wykształconej osoby, która w końcu może rozwinąć skrzydła bo ktoś ją docenia.. Mam cichą nadzieję, że życie się do mnie uśmiechnie. Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No i widzisz Kris, oczy się otworzyły teraz co? ;D
Nastudiowałaś się, nauczyłaś, narobiłaś praktyk a i tak będziesz niańczyć dzieci za granicą. Czyli robić to samo, co wiele polek bez wyższego wykształcenia :] Nie żebym krytykował ludzi z wyższym wykształceniem, ale o tym trzeba było pomyśleć zanim się poszło na studia ;D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 7
eko, rozumiem skąd twoje pojazdy po mgr w końcu ty bardziej cenisz panie po podstawówce, które zamierzają trudnić się najstarszym zawodem świata;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Judyta, ty nie masz pojęcia kogo ja cenię ;]

W tym konkretnym przypadku i w wielu wielu podobnych wychodzi przerost ambicji nad znajomością rynku pracy.
Przysłowie mówi "głupi zawsze dwa razy traci" i jak się nie myśli to tak jest.

Ja i kilku moich znajomych zrezygnowaliśmy celowo wyrzszego wykształcenia i mamy w tej chwili o wiele lepiej niż wiele osób po studiach.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6
eko, to co tu piszesz nie wnosi nic, jest zwykłym hejtem. P.S. Polecam wątek pt. kobieta do towarzystwa, tam pan eko przedstawia swoje ambicje.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Judyta, chyba przyzwyczajona jesteś do tego, aby klepano cię po ramieniu i wmawiano że wszystko jest super.

Trzeba rozmawiać i poruszać nawet niewygodne kwestie.
I ja rozmawiam na temat jak najbardziej. Tego tematu o którym piszesz nie znam, ty go założyłaś?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry