Widok
ja proponuję utonięcie, po teatralnym rzuceniu się z mola
spotkasz się z większą empatią. W przypadku rzutu pod pociąg zdenerwujesz tym pasażerów, Twoje zwłoki (w kawałkach) staną się atrakcją dla dewiantów jadących następnymi pociągami, będą sobie robić zdjęcia itp. Jak utoniesz, będzie akcja ratunkowa, niebieskie koguty, patrole na plaży. A Ty, mając szczęście, wypłyniesz gdzieś dyskretnie, ktoś przyuważy Cię nad ranem, szybko wykluczą udział osób trzecich, zapakują do wora i po sprawie. Ale śmierć straszniejsza, dłuższa i poprzedzona dłuższymi męczarniami. Z szybkich chyba najrozsądniejsza będzie kula... tylko brudzi.