Wyjątkowość tego miejsca polega na tym, że w miejscu, które ma w nazwie ramen... nie sprzedają ramenu Zamiast tego jest kebs i frytki. Według kelnerki (właścicielki??) kucharz pojechał na wakacje i nie wiadomo kiedy wróci. W komentarzach na ich socjalach można jednak przeczytać, że nie płacą obsłudze, więc pewnie zwyczajnie rzucił robotę...

Przykład jak nie robić gastro w tych czasach.