Widok

ZAGUBIENI W LUSTRZANYM ODBICIU

Gdzieś tu ktoś wspomniał o singlach i tak mi się przypomniało, że ostatnio przeczytałam bardzo ciekawy, moim zdaniem artykuł.
Dlatego też postanowiłam się z Wami nim podzielić :)))
Pewnie nie wszyscy dotrą do końca, ale myślę, że warto...szczególnie polecam go wszystkim singlom i singielkom;)))))))))))


Ja mam tylko nadzieję, że jednak prognozy pana Chaumier się nie sprawdzą bo byłaby to totalna katastrofa emocjonalna.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich to dotyczy, ale strach pomyśleć, że np. nasze dzieci mogłyby w przyszłości natrafić na takich osobników, którzy: „Są przekonani, że będzie się szczęśliwym tylko jeśli znajdzie się osoba, która będzie ich kochać bezgranicznie, bez-względu-na-wszystko. Ale jeśli trafi się osoba, która ich tak mocno kocha – musi być z nią coś nie tak, trzeba więc od niej uciec”.
Czyż to nie jest „piękne”...trochę mnie to rozśmieszyło;) ale tak naprawdę to nie jest zabawne.
A więc wszystkie single i singielki: uciekajcie gdzie pieprz rośnie przed borderlinowcami!!!;)))))))))))))))))




Rozmowa Tatiany Cichockiej z Wojciechem Eichelbergerem i Katarzyną Miller.


-Wszędzie słychać, że przeżywamy kryzys bliskości. Co dzisiaj stoi za tym wyświechtanym sformułowaniem?

W.E. Bulwersującą prognozę tego, co będzie się działo w relacjach międzyludzkich, stawia w książce „Razem, lecz osobno” francuski socjolog i antropolog Serge Chaumier. Według niego już wkrótce przestrzeń międzyludzkich związków zupełnie zdominują relacje powierzchowne i krótkotrwałe.

-Dlaczego?

W.E. Serge Chaumier uważa, ze znakiem naszych czasów są relacje z innymi charakterystyczne dla tzw. Osobowości borderline z silnym odchyleniem narcystycznym. Mam nadzieję, że te prognozy się nie potwierdzą, jednak trzeba przyznać, że w gabinetach psychoterapeutów gwałtownie wzrasta liczba klientów o tym typie osobowości.

-Czyli jakich?

W.E. Chodzi tu o osoby o typowo narcystycznej potrzebie zdobycia uznania, a jednocześnie słabych granicach wewnętrznych. Często nie potrafią one odróżnić własnych potrzeb, przekonań i uczuć od potrzeb, myśli i uczuć innych ludzi, nie szanują przestrzeni i autonomii innych. W bezpośrednich relacjach z ludźmi brakuje im wyczucia fizycznego i psychicznego dystansu. Np. z bliskimi nie rozmawiają, a nowo poznanej osobie opowiadają o najintymniejszych sprawach. Ludzie z osobowością typu borderline nie mają zaufania do więzi łączącej ich z innymi. Nie potrafią się troszczyć o swoje związki.

K.M. Co z oczu, to z serca, a co przed oczami, to moje. Nie umieją sobie niczego odmówić, są niestali, ulegają zachciankom.

W.E. Takim osobom brakuje wiary, wytrwałości i odporności na kryzysy. W nieskończoność domagają się dowodów, że są ważni. Są jak beczka bez dna. Poza tym mają zwykle trudności z wyczuwaniem konwencji, z dotrzymywaniem umów. Potrafią w nieskończoność powtarzać te same błędy, obwiniając za nie otoczenie. Z jednej strony chcą związku symbiotycznego, bo mają wrażenie, że druga osoba jest jakby częścią ich samych, a z drugiej - z błahych powodów doprowadzają do rozstań, by uniknąć nieuchronnego, w ich przekonaniu. Bólu porzucenia.

-Dlaczego takich osób ma być coraz więcej?

W.E. Psychika ludzka dostosowuje się w ten sposób do wymogów naszych czasów, w których w obszarze wartości rządzi sukces materialny, atrakcyjność i popularność. To sprawia, że związki z ludźmi są traktowane instrumentalnie, przestają być wartością samą w sobie, służą robieniu wrażenia i osiąganiu konsumpcyjnego sukcesu.
...

W.E. Tak ukształtowani ludzie to idealni pracownicy i konsumenci. Nie tworzą stałych związków, są więc dyspozycyjni, a dla sukcesu poświęcą wszystko. Ponieważ uzależniają się od autorytetów, od nagród i pochwał, łatwo nimi manipulować i kierować. Przy tym są to z reguły ludzie ambitni, inteligentni i zdolni, potrafiący studiować kilka fakultetów naraz.

K.M. Dziś inwestujemy w inteligencję. Dla rodziców ważne są dobre stopnie, a nie relacje dziecka w szkole.
Lepsze wykształcenie ma gwarantować pieniądze, za które można kupić domy, auta, czyli symbole sukcesu, oraz techniczne zabawki pozwalające na utrzymanie masy pozornych kontaktów i związków.

W.E. Osobowość typu borderline staje się powszechna również dlatego, że społeczeństwo cechuje dziś niesłychana mobilność. Wartością jest zdolność do asymilowania się, przemieszczania się tam, gdzie jest praca, często na ogromne odległości, do innych krajów i kultur. Dzieci od małego przeżywają liczne rozstania, wiele trudnych emocjonalnie sytuacji, są także ofiarami i świadkami bolesnych rozstań w środowisku dorosłych. Skuteczną obroną przeciwko takiej sytuacji jest nawyk nieangażowania się i ograniczania do powierzchownych relacji.

-Bo będzie mniej bolało?

W.E. W ogóle nie będzie bolało. Tymczasem ciągle tęsknimy za związkiem idealnym, który sam z siebie, bez żadnego wysiłku z naszej strony zachowa świeżość i atrakcyjność, przetrwa. Prawdziwa miłosna relacja przenosi się w sferę mitu, staje się romantyczną iluzją. Jej efemerydą, a zarazem substytutem jest stan zakochania.

K.M. Dopóki działa chemia, dopóty żyjemy jak w niebie. Gdy się kończy, zmieniamy partnera jak pracę, która przestała zaspokajać nasze aspiracje. A chemia wytrzymuje góra dwa lata. Potem przez idealny obraz zaczyna przebijać się rzeczywistość. Rozpadają się związki, gdy ludzie budzą się z owego romantycznego snu, czasem już po kilku miesiącach, kiedy tylko pojawią się pierwsze trudności.

- Czy tak nie było zawsze?

K.M. Różnica jest taka, że dziś ludzie nie mają ochoty, by nad związkiem pracować. Najprostszym wyjściem okazuje się rozstanie. Było fajnie, ale przestało, znaczy, że to nie był ten albo ta, więc kończymy znajomość. Nawet bez większych kosztów. U podstaw leży owa iluzja, przekonanie, że gdzieś jednak istnieje wymarzony ten jedyny, z którym namiętność nie wygaśnie, z którym będziemy się rozumieć bez słów...Więc szukajmy dalej.

...
W.E. W rzeczywistym związku mamy przed sobą trzy możliwe drogi: mozolne budowanie, rozstanie albo utrzymywanie iluzji dobrego związku – gdy po fazie romantycznej następuje tak zwana symbioza, kiedy to partnerzy są tak bardzo razem, że praktycznie tracą własną autonomię.

K.M. To zakłada rezygnację z siebie, podporządkowanie. Warto wytłumaczyć, co to jest symbioza, bo dwoje ludzi, którzy trzymają się cały czas za rączki i patrzą sobie w oczy, to obrazek bliski romantycznemu ideałowi, za którym nasza kultura podąża. A nie ma nic wspólnego z prawdziwą, głęboką relacją. Ludzie pozornie są blisko, dbają o to, żeby się nic nie zepsuło. Jednak prawie nie komunikują się na głębszym poziomie, tylko trwają, wypierając rzeczy, które obnażałyby płytkość i nieprawdziwość tego bycia razem. Odcinają to, co ich różni, wszędzie chodzą razem, robią wszystko razem, zawsze do domu po pracy, prawie się nie kłócą...

W.E. To niepisany pakt o nieagresji, unikamy konfrontacji. Lubimy to samo, wierzymy w to samo, mamy tę samą ideologię, tych samych znajomych, te same potrzeby. Nie ma żadnej własnej, prywatnej przestrzeni, która tych ludzi od siebie odróżnia i czyni partnerami w związku.

K..M. Taki związek nie jest związkiem, bo do związku trzeba dwojga całych ludzi. A nie dwóch połówek, chociaż takim mitem się karmimy.

W.E. Oczywiście, nie mówimy tutaj o jedności duchowej. Tego rodzaju jedność nie wymaga nawet bycia na co dzień razem, to miłość, w której partnerzy czują się wolni. Odkrycie jedności duchowej to zwykle rezultat długoletniej pracy dwóch autonomicznych, niezależnych osób. Nie ma ona nic wspólnego z symbiozą – to jedność w różnorodności.

K. M. W symbiozie jest nudno, panuje stagnacja, marazm. Pozostaje ucieczka w jakąś aktywność, także w nałogi, np. alkoholizm, również ten ukryty, albo pracoholizm.

- Jest z tego inne wyjście?

W. E. Zależy, co dla nas ważne. Na podstawie obserwacji tego, co dzieje się dziś w społeczeństwach zachodnich. Chaumier sugeruje, że ludzie, próbując zachować związek, a jednocześnie uciec od nudy, cierpienia i trudów budowania głębokiej relacji, coraz częściej zapraszają do niego kogoś trzeciego.

- Zdrada ma pomóc utrzymać związek?

W. E. Chaumier dowodzi, że ktoś trzeci albo czwarty, bo bywają związki, w których każdy z partnerów jest jednocześnie w drugim związku, wnosi świeżą energię do wypalonej relacji i pomaga zwalczyć znienawidzoną nudę. To kontrowersyjna teza, ale statystyki mówiące o wielkiej liczbie dodatkowych, „ratunkowych” związków, niepowodujących wcale rozpadu relacji pierwotnej, zdają się to potwierdzać.

K. M. Mamy stałego, nudnego partnera, zabezpieczone tyły, ustabilizowane jako tako życie i od czasu do czasu fundujemy sobie drobny lifting uczuciowo-seksualny! Pozornie idealna sytuacja. Jednak takie podejście prowadzi do tego, że związki przypominać będą pozbawione emocji sojusze: on się nie będzie wtrącał w moje życie, a ja w jego. Tyle, że to nie ma nic wspólnego z bliskością czy miłością.

W.E. To są właśnie związki narcystyczne, w których druga osoba jest dopełnieniem wizerunku pierwszej i na odwrót. Ten, kto nie spełnia ostrych kryteriów bycia cool, dobrego wyglądu i sukcesu – wypada z gry.

K.M. Mężczyznom coraz częściej podobają się zajęte tylko własną urodą laski. A ile kobiet chciałoby mieć takiego faceta, co prze do sukcesu? Mnóstwo. Nie zdają sobie sprawy, że on poza wyglądem i statusem finansowym nie jest w stanie nic zaproponować. Owszem, jest zadbany. Bo jego ciało ma być obiektem podziwu. Jako produkt doskonały jest zwykle dobrze ubrany, ma pieniądze, gadżety. Ale do wspólnego życia się nie nadaje. Nie mówiąc o seksie...

- Nie pozwoli sobie na bliskość i luz?

K.M. Będzie myślał tylko o tym, czy dobrze wypadł. Normalny człowiek jednego dnia powie: Dziś mi się nie chce kochać, a innego: bardzo mi się chce. Albo dziś się nie golę czy nie maluję (w wersji dla pań). Na odpuszczenie sobie pozwolić sobie może tylko ktoś ze zdrowym dystansem do samego siebie, nigdy te, komu zależy wyłącznie na ocenie innych. Narcyz jest przy tym niedostępny emocjonalnie, co dzisiejsze dziewczyny, które wychowują się praktycznie bez ojców, przyciąga jak magnes. Od kogoś takiego dziewczyna nie dostanie czułości, uwagi. A starać się o to może i całe życie. Za to on będzie wymagał, jak ojciec, żeby była nienaganna, wytknie jej każde niedociągnięcie.

- Jest dziś szansa na bliskość?

K.M. By poczuć bliskość, trzeba opuścić gardę, zrezygnować na użytek drugiej osoby z pięknego wizerunku. A ludzie boją się tego coraz bardziej. By przestać się bać, trzeba zajrzeć w siebie. Jako młódka szłam kiedyś na randkę i ze zdziwieniem poczułam, że się boję: coś mną telepało w środku, jakby w brzuchu latały mi motylki. Wczułam się w siebie i dotarło do mnie, że to jest przyjemne uczucie, nie strach, tylko rodzaj oczekiwania, podniecenie. To było ważne odkrycie. Boimy się nowych rzeczy, bo nam rodzice nie mówią: kochaj te drgania w brzuchu, zauważaj to, co czujesz, bo to jest twoje życie, najfajniejsze momenty. Odbieraj sygnały, obserwuj siebie. Wtedy nauczysz się kontaktować ze sobą, a co za tym idzie, z innymi, i się nie bać. Tylko tak można poczuć bliskość, otworzyć się przed tym, kogo wybierzemy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> No dobra zaryzykuje!!! Z dwojga złego to jak mam już polec to
> lepiej chyba z przyjemnoscią. Legnę, pfffuuu polegnę, z
> usmiechem na ustach .. ;)))))))))))))))))))))))))))


...i z pieśnią...niech żyje wolność!!! (wiesz jaka) ;))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> > No faktycznie !!!!! Oni nawet znają jakis przyjemny sposób
> > dobijania!!!:)))) Tylko ja kurcze, nie domyslam sie jaki.. A
> > nie chceli mi wredoty tego wytłumaczyć. :(((( Może ty wiesz,
> o
> > tym cos więcej ?? ;)))))))))))))
>
>
> Ja?! O przyjemnym dobijaniu?! Nic a nic!!!;)))))))))))))))))))))))

No dobra zaryzykuje!!! Z dwojga złego to jak mam już polec to lepiej chyba z przyjemnoscią. Legnę, pfffuuu polegnę, z usmiechem na ustach .. ;)))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> No faktycznie !!!!! Oni nawet znają jakis przyjemny sposób
> dobijania!!!:)))) Tylko ja kurcze, nie domyslam sie jaki.. A
> nie chceli mi wredoty tego wytłumaczyć. :(((( Może ty wiesz, o
> tym cos więcej ?? ;)))))))))))))


Ja?! O przyjemnym dobijaniu?! Nic a nic!!!;)))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> A nawet jesli ... jakimś cudem , by mu sie udało... To....
> znajdziemy go , a wówczas..... ;)))))))))))))))))))))))


....po ptakach?????!!!!;))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> paty napisał(a):
>
>
> > Dobijcie mnie!!! Tylko proszę w miare
> > bezboleśne!!!!!! :)))))))))))))))))))))))))))))))))
>
>
> ostatnio coś Franka na ten temat z Gizmem wspominała...może
> mogliby Ci pomóc????;))))))))))))))))))))))
> ...bo na mnie nie licz....tym razem...:)))))))))))))))))))

No faktycznie !!!!! Oni nawet znają jakis przyjemny sposób dobijania!!!:)))) Tylko ja kurcze, nie domyslam sie jaki.. A nie chceli mi wredoty tego wytłumaczyć. :(((( Może ty wiesz, o tym cos więcej ?? ;)))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> >> Ale spokojnie stawiasz nam dzielnie opór... jeszcze...
> > ;)))))))))))))))))
>
>
> Paty, plissss....nie strasz chłopinę...bo wymięknie i
> zwieje...i kogo wtedy będziemy
> osaczać???????;)))))))))))))))))))))))))))))
No co Ty??? Już żesmy go osaczyły!!! Tak łatwo się teraz nie wymknię!!!
A nawet jesli ... jakimś cudem , by mu sie udało... To.... znajdziemy go , a wówczas..... ;)))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):


> Dobijcie mnie!!! Tylko proszę w miare
> bezboleśne!!!!!! :)))))))))))))))))))))))))))))))))


ostatnio coś Franka na ten temat z Gizmem wspominała...może mogliby Ci pomóc????;))))))))))))))))))))))
...bo na mnie nie licz....tym razem...:)))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

>> Ale spokojnie stawiasz nam dzielnie opór... jeszcze...
> ;)))))))))))))))))


Paty, plissss....nie strasz chłopinę...bo wymięknie i zwieje...i kogo wtedy będziemy osaczać???????;)))))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A kto mówi o terapii??? Napisali też, że można się podreperować farmakologicznie...jakieś psychotropowe....czy halucynogenne...czy jakieś inne grzyby...;)))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Abderyta napisał(a):

> Ogólnie w tej dyskusji czuje się osaczony przez paty-szankę.
> Dwie na jednego, do tego trzy równoległe wątki w jednym
> temacie.
>
> Czy to nie za wiele?


Uwierz, że dla Patyszanki nie, może znacznie więcej;)))))))))))))))))))))))))))

Coś mi przyszło do głowy...

-Słuchaj, na twoją teściową napadł lew!!!
-A co mnie to obchodzi...niech się sam teraz broni...
:))))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Abderyta napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> > No dobra, dobra !!! Przestań łapać mnie za słówka , bo się w
> > sobie zamknę.. ;)))))))))))))
>
> Ja mam rączki na klawiaturze, za nic Cie nie łapie.
>
> Ogólnie w tej dyskusji czuje się osaczony przez paty-szankę.
> Dwie na jednego, do tego trzy równoległe wątki w jednym
> temacie.
>
> Czy to nie za wiele?
No stanowczo za wiele !!!!
Takie dwie to jak juz dopadną ... to....az strach sie bać. :))))))))))))))
Ale spokojnie stawiasz nam dzielnie opór... jeszcze... ;)))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Abderyta napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> > To znaczy ,że osobowść można sobie wybrać ??? A może mozna
> > kupić?? Byłoby szybciej !!!! :))))))))))
> > Ja w takim razie chciałbym być, zawsze radosna, potrafiąca
> > zachować zimna krew w każdej sytuacji, odważna... i w ogóle
> > taka ach... do rany przyłóż !!!! ;)))))))
>
> Nie wiem co masz na myśli gdy mówisz o osobowości.
> Większości z tych rzeczy które wymieniłaś można się nauczyć.
> Nie jest to proste, ani szybkie, ale wykonalne.
> Kupić ich się nie da. Taki pomysł to chyba przejaw
> borderlanizmu?
O matko kochana!!! Dyslektyk, z początkami ADHD, i tendencją do borderlinu... Dobijcie mnie!!! Tylko proszę w miare bezboleśne!!!!!! :)))))))))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zasadnicza napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> > Można wszystkich trudnych, z "defektami" odszczelić..
> Szczelaj
> > zaś Waść od Forumowicza nie boli... !! :)))))))))))))))))))
>
> paty, to Ty oprócz dysleksji masz jeszcze ADHD? ;)
> to może faktycznie trzeba Cię dobić ;)
:))))))))
No ADHD chyba nie mam.... Chociaż... Wiesz czasem trudno mi usiedzieć na jednym miejscu i energia mnie jakos tak dziwnie rozpiera... Może to tego początki??!!!!
Na wszelki wypadek - dobijcie mnie !! ;)))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zasadnicza napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> > Dziś dowiedziałam się ,ze jest nielotna... :)
>
> no chyba nie ode mnie, bo nigdy dotąd o Tobie tak nawet nie
> pomyślałam :), wręcz przeciwnie, a w temacie - uważam, że
> fantastycznie sobie radzisz, jak na dyslektyka, gdybyś sama nie
> określiła siebie mianem dyslektyk, to nawet by mi do głowy nie
> przyszło, że nim jesteś ... a w kwestii etykietki, to kiedyś o
> tych, którzy nie mogą się nauczyć poprawnie pisać, mówiło się,
> że są mniej zdolni/lotni, etc., a teraz dyslektyk, może to
> właśnie o to chodzi, żeby nie czuli się winni, czy urażeni ...

No co Ty to był żart... moja samoocena ... powiedzmy juz dawno nie mam z tym problemu.. !!! :)))))

Co do zdolni , mniej zdolni, nielotni.... Niewielu jest geniuszy na tym świecie, więc z pewnością niektórzy są lepsi w przedmiotach ścisłych inni w polonistycznych... Ale podstawę danego przedmiotu powinni poznac wszyscy. Nie wiem czy można nazwać osobę mniej zdolną , która na przykład potrafi pisac piękne wypracowania, ale dostaje z nich ocenę niedostateczną, bo popełnił wiecej niz 3 - blędy... No, ale widocznie inaczej to postrzegamy... :) I juz . :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> No dobra, dobra !!! Przestań łapać mnie za słówka , bo się w
> sobie zamknę.. ;)))))))))))))

Ja mam rączki na klawiaturze, za nic Cie nie łapie.

Ogólnie w tej dyskusji czuje się osaczony przez paty-szankę.
Dwie na jednego, do tego trzy równoległe wątki w jednym temacie.

Czy to nie za wiele?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> To znaczy ,że osobowść można sobie wybrać ??? A może mozna
> kupić?? Byłoby szybciej !!!! :))))))))))
> Ja w takim razie chciałbym być, zawsze radosna, potrafiąca
> zachować zimna krew w każdej sytuacji, odważna... i w ogóle
> taka ach... do rany przyłóż !!!! ;)))))))

Nie wiem co masz na myśli gdy mówisz o osobowości.
Większości z tych rzeczy które wymieniłaś można się nauczyć. Nie jest to proste, ani szybkie, ale wykonalne.
Kupić ich się nie da. Taki pomysł to chyba przejaw borderlanizmu?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> Można wszystkich trudnych, z "defektami" odszczelić.. Szczelaj
> zaś Waść od Forumowicza nie boli... !! :)))))))))))))))))))

paty, to Ty oprócz dysleksji masz jeszcze ADHD? ;)
to może faktycznie trzeba Cię dobić ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> Dziś dowiedziałam się ,ze jest nielotna... :)

no chyba nie ode mnie, bo nigdy dotąd o Tobie tak nawet nie pomyślałam :), wręcz przeciwnie, a w temacie - uważam, że fantastycznie sobie radzisz, jak na dyslektyka, gdybyś sama nie określiła siebie mianem dyslektyk, to nawet by mi do głowy nie przyszło, że nim jesteś ... a w kwestii etykietki, to kiedyś o tych, którzy nie mogą się nauczyć poprawnie pisać, mówiło się, że są mniej zdolni/lotni, etc., a teraz dyslektyk, może to właśnie o to chodzi, żeby nie czuli się winni, czy urażeni ...

> W takim razie ja
> jestem wstanie już uwierzyć ,ze daltonizm to również jakiś
> chory wymysł.

daltonizm był od zawsze, a dysleksja to jakaś plaga naszych czasów ... dlatego się nad tym zastanawiam

> czasem można zagłębic sie w problem nieco bardziej, popytac u
> źrodła. Ma sie wówczas chyba wyraźniejszy obraz. Ale oczywiście
> - nic na siłę ..:))))

ciekawi mnie to i jak będę miała czas i okazję, to niewątpliwie to uczynię ... a na razie napisałam, jak to widzę oczami laika w otoczeniu samych niemal młodych dyslektyków
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Abderyta napisał(a):

>> Logika mi podpowiada, że osoby które należą do borderline nie
> są zainteresowane poznawaniem siebie. Popatrz co ich cechuje.


Nie są zainteresowani ci, którzy nie mają świadomości, że są "chorzy".
Ci, którzy sobie to uświadomili podejmują jednak jakieś kroki, np. psychoterapia, farmakologia. Oczywiście wiadomo, że to nie wyleczy ich całkowicie lecz przynajmniej pomoże poczuć się trochę lepiej.
Można to porównać do narkomanów, alkoholików. Póki sobie nie uświadomią, że nimi są, póki nie przyznają się do tego i nie podejmą leczenia (a wiadomo, że alkoholizm jest tak samo chorobą nieuleczalną) żyją w swoim świecie wyrządzając swoim bliskim krzywdę, niszczą życie sobie i ludziom w najbliższym otoczeniu.





> Borderline przypomina mi hasełko w stylu New Age. Taką
> definicję która ma pokazać złe cechy rozwijającego się
> społeczeństwa. Coś w stylu "Strzeżcie się! Oto borderline,
> droga do zatracenia - nawróćcie z tej drogi na prawdziwą
> ścieżkę dobra, na...(tutaj wstaw sobie jakąś ideologię).
Ale
> jest to tylko prowokacja skierowana do ludzi poszukujących, a
> nie do przedstawicieli borderline.


Nie sądze, żeby to była prowokacja. Niektórzy widzą tylko to co chcą zobaczyć. Sądzisz, że autor tej książki zadał sobie tylu trudu, poświęcił swój czas, tylko dla prowokacji? Przecież to jest jego zawód, robi to na czym najlepiej się zna, w czym jest dobry, posiada wiedzę i doświadczenie.
Myślę, że autor nie miał zamiaru nikogo do niczego prowokować, on po prostu podzielił się ze społeczeństwem swoja wiedzą i doświadczeniem w tym względzie. Uświadomił wielu ludziom, że taki problem jest, umożliwił niektórym zrozumienie innych.
I znowu wrócę do alkoholizmu. Kiedyś nie określało sie tego jako choroby, było to coś wstydliwego, coś z marginesu społecznego, alkoholicy byli uważani za gorszy gatunek ludzi. Dopiero po uświadomieniu ludziom, że jets to choroba jak każda inna, np. grypa, i że należy ją leczyć, społeczeństwo zmieniło swój stosunek do tego problemu. Oczywiście nie twierdszę, że całkowicie, ale dzieki temu wielu alkoholików zaczęło sie leczyć i pomimo, że są nadal alkoholikami żyją w trzeźwości.
Oprócz samym chorym pomogło to również ich rodzinom i osobom im bliskim.
A więc nie taki diabeł straszny;) Naświetlając problem mozemy zdobyć większą wiedzę i możemy pomóc sobie, a przede wszystkim zrozumieć chorobę tych ludzi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Abderyta napisał(a):


> Zależy od defektu, borderline nie jest defektem, jest wyborem.

To znaczy ,że osobowść można sobie wybrać ??? A może mozna kupić?? Byłoby szybciej !!!! :))))))))))
Ja w takim razie chciałbym być, zawsze radosna, potrafiąca zachować zimna krew w każdej sytuacji, odważna... i w ogóle taka ach... do rany przyłóż !!!! ;)))))))
Sorki , ale nie mogłam sie pohamować ... ;)))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry