Widok

ZAGUBIENI W LUSTRZANYM ODBICIU

Gdzieś tu ktoś wspomniał o singlach i tak mi się przypomniało, że ostatnio przeczytałam bardzo ciekawy, moim zdaniem artykuł.
Dlatego też postanowiłam się z Wami nim podzielić :)))
Pewnie nie wszyscy dotrą do końca, ale myślę, że warto...szczególnie polecam go wszystkim singlom i singielkom;)))))))))))


Ja mam tylko nadzieję, że jednak prognozy pana Chaumier się nie sprawdzą bo byłaby to totalna katastrofa emocjonalna.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich to dotyczy, ale strach pomyśleć, że np. nasze dzieci mogłyby w przyszłości natrafić na takich osobników, którzy: „Są przekonani, że będzie się szczęśliwym tylko jeśli znajdzie się osoba, która będzie ich kochać bezgranicznie, bez-względu-na-wszystko. Ale jeśli trafi się osoba, która ich tak mocno kocha – musi być z nią coś nie tak, trzeba więc od niej uciec”.
Czyż to nie jest „piękne”...trochę mnie to rozśmieszyło;) ale tak naprawdę to nie jest zabawne.
A więc wszystkie single i singielki: uciekajcie gdzie pieprz rośnie przed borderlinowcami!!!;)))))))))))))))))




Rozmowa Tatiany Cichockiej z Wojciechem Eichelbergerem i Katarzyną Miller.


-Wszędzie słychać, że przeżywamy kryzys bliskości. Co dzisiaj stoi za tym wyświechtanym sformułowaniem?

W.E. Bulwersującą prognozę tego, co będzie się działo w relacjach międzyludzkich, stawia w książce „Razem, lecz osobno” francuski socjolog i antropolog Serge Chaumier. Według niego już wkrótce przestrzeń międzyludzkich związków zupełnie zdominują relacje powierzchowne i krótkotrwałe.

-Dlaczego?

W.E. Serge Chaumier uważa, ze znakiem naszych czasów są relacje z innymi charakterystyczne dla tzw. Osobowości borderline z silnym odchyleniem narcystycznym. Mam nadzieję, że te prognozy się nie potwierdzą, jednak trzeba przyznać, że w gabinetach psychoterapeutów gwałtownie wzrasta liczba klientów o tym typie osobowości.

-Czyli jakich?

W.E. Chodzi tu o osoby o typowo narcystycznej potrzebie zdobycia uznania, a jednocześnie słabych granicach wewnętrznych. Często nie potrafią one odróżnić własnych potrzeb, przekonań i uczuć od potrzeb, myśli i uczuć innych ludzi, nie szanują przestrzeni i autonomii innych. W bezpośrednich relacjach z ludźmi brakuje im wyczucia fizycznego i psychicznego dystansu. Np. z bliskimi nie rozmawiają, a nowo poznanej osobie opowiadają o najintymniejszych sprawach. Ludzie z osobowością typu borderline nie mają zaufania do więzi łączącej ich z innymi. Nie potrafią się troszczyć o swoje związki.

K.M. Co z oczu, to z serca, a co przed oczami, to moje. Nie umieją sobie niczego odmówić, są niestali, ulegają zachciankom.

W.E. Takim osobom brakuje wiary, wytrwałości i odporności na kryzysy. W nieskończoność domagają się dowodów, że są ważni. Są jak beczka bez dna. Poza tym mają zwykle trudności z wyczuwaniem konwencji, z dotrzymywaniem umów. Potrafią w nieskończoność powtarzać te same błędy, obwiniając za nie otoczenie. Z jednej strony chcą związku symbiotycznego, bo mają wrażenie, że druga osoba jest jakby częścią ich samych, a z drugiej - z błahych powodów doprowadzają do rozstań, by uniknąć nieuchronnego, w ich przekonaniu. Bólu porzucenia.

-Dlaczego takich osób ma być coraz więcej?

W.E. Psychika ludzka dostosowuje się w ten sposób do wymogów naszych czasów, w których w obszarze wartości rządzi sukces materialny, atrakcyjność i popularność. To sprawia, że związki z ludźmi są traktowane instrumentalnie, przestają być wartością samą w sobie, służą robieniu wrażenia i osiąganiu konsumpcyjnego sukcesu.
...

W.E. Tak ukształtowani ludzie to idealni pracownicy i konsumenci. Nie tworzą stałych związków, są więc dyspozycyjni, a dla sukcesu poświęcą wszystko. Ponieważ uzależniają się od autorytetów, od nagród i pochwał, łatwo nimi manipulować i kierować. Przy tym są to z reguły ludzie ambitni, inteligentni i zdolni, potrafiący studiować kilka fakultetów naraz.

K.M. Dziś inwestujemy w inteligencję. Dla rodziców ważne są dobre stopnie, a nie relacje dziecka w szkole.
Lepsze wykształcenie ma gwarantować pieniądze, za które można kupić domy, auta, czyli symbole sukcesu, oraz techniczne zabawki pozwalające na utrzymanie masy pozornych kontaktów i związków.

W.E. Osobowość typu borderline staje się powszechna również dlatego, że społeczeństwo cechuje dziś niesłychana mobilność. Wartością jest zdolność do asymilowania się, przemieszczania się tam, gdzie jest praca, często na ogromne odległości, do innych krajów i kultur. Dzieci od małego przeżywają liczne rozstania, wiele trudnych emocjonalnie sytuacji, są także ofiarami i świadkami bolesnych rozstań w środowisku dorosłych. Skuteczną obroną przeciwko takiej sytuacji jest nawyk nieangażowania się i ograniczania do powierzchownych relacji.

-Bo będzie mniej bolało?

W.E. W ogóle nie będzie bolało. Tymczasem ciągle tęsknimy za związkiem idealnym, który sam z siebie, bez żadnego wysiłku z naszej strony zachowa świeżość i atrakcyjność, przetrwa. Prawdziwa miłosna relacja przenosi się w sferę mitu, staje się romantyczną iluzją. Jej efemerydą, a zarazem substytutem jest stan zakochania.

K.M. Dopóki działa chemia, dopóty żyjemy jak w niebie. Gdy się kończy, zmieniamy partnera jak pracę, która przestała zaspokajać nasze aspiracje. A chemia wytrzymuje góra dwa lata. Potem przez idealny obraz zaczyna przebijać się rzeczywistość. Rozpadają się związki, gdy ludzie budzą się z owego romantycznego snu, czasem już po kilku miesiącach, kiedy tylko pojawią się pierwsze trudności.

- Czy tak nie było zawsze?

K.M. Różnica jest taka, że dziś ludzie nie mają ochoty, by nad związkiem pracować. Najprostszym wyjściem okazuje się rozstanie. Było fajnie, ale przestało, znaczy, że to nie był ten albo ta, więc kończymy znajomość. Nawet bez większych kosztów. U podstaw leży owa iluzja, przekonanie, że gdzieś jednak istnieje wymarzony ten jedyny, z którym namiętność nie wygaśnie, z którym będziemy się rozumieć bez słów...Więc szukajmy dalej.

...
W.E. W rzeczywistym związku mamy przed sobą trzy możliwe drogi: mozolne budowanie, rozstanie albo utrzymywanie iluzji dobrego związku – gdy po fazie romantycznej następuje tak zwana symbioza, kiedy to partnerzy są tak bardzo razem, że praktycznie tracą własną autonomię.

K.M. To zakłada rezygnację z siebie, podporządkowanie. Warto wytłumaczyć, co to jest symbioza, bo dwoje ludzi, którzy trzymają się cały czas za rączki i patrzą sobie w oczy, to obrazek bliski romantycznemu ideałowi, za którym nasza kultura podąża. A nie ma nic wspólnego z prawdziwą, głęboką relacją. Ludzie pozornie są blisko, dbają o to, żeby się nic nie zepsuło. Jednak prawie nie komunikują się na głębszym poziomie, tylko trwają, wypierając rzeczy, które obnażałyby płytkość i nieprawdziwość tego bycia razem. Odcinają to, co ich różni, wszędzie chodzą razem, robią wszystko razem, zawsze do domu po pracy, prawie się nie kłócą...

W.E. To niepisany pakt o nieagresji, unikamy konfrontacji. Lubimy to samo, wierzymy w to samo, mamy tę samą ideologię, tych samych znajomych, te same potrzeby. Nie ma żadnej własnej, prywatnej przestrzeni, która tych ludzi od siebie odróżnia i czyni partnerami w związku.

K..M. Taki związek nie jest związkiem, bo do związku trzeba dwojga całych ludzi. A nie dwóch połówek, chociaż takim mitem się karmimy.

W.E. Oczywiście, nie mówimy tutaj o jedności duchowej. Tego rodzaju jedność nie wymaga nawet bycia na co dzień razem, to miłość, w której partnerzy czują się wolni. Odkrycie jedności duchowej to zwykle rezultat długoletniej pracy dwóch autonomicznych, niezależnych osób. Nie ma ona nic wspólnego z symbiozą – to jedność w różnorodności.

K. M. W symbiozie jest nudno, panuje stagnacja, marazm. Pozostaje ucieczka w jakąś aktywność, także w nałogi, np. alkoholizm, również ten ukryty, albo pracoholizm.

- Jest z tego inne wyjście?

W. E. Zależy, co dla nas ważne. Na podstawie obserwacji tego, co dzieje się dziś w społeczeństwach zachodnich. Chaumier sugeruje, że ludzie, próbując zachować związek, a jednocześnie uciec od nudy, cierpienia i trudów budowania głębokiej relacji, coraz częściej zapraszają do niego kogoś trzeciego.

- Zdrada ma pomóc utrzymać związek?

W. E. Chaumier dowodzi, że ktoś trzeci albo czwarty, bo bywają związki, w których każdy z partnerów jest jednocześnie w drugim związku, wnosi świeżą energię do wypalonej relacji i pomaga zwalczyć znienawidzoną nudę. To kontrowersyjna teza, ale statystyki mówiące o wielkiej liczbie dodatkowych, „ratunkowych” związków, niepowodujących wcale rozpadu relacji pierwotnej, zdają się to potwierdzać.

K. M. Mamy stałego, nudnego partnera, zabezpieczone tyły, ustabilizowane jako tako życie i od czasu do czasu fundujemy sobie drobny lifting uczuciowo-seksualny! Pozornie idealna sytuacja. Jednak takie podejście prowadzi do tego, że związki przypominać będą pozbawione emocji sojusze: on się nie będzie wtrącał w moje życie, a ja w jego. Tyle, że to nie ma nic wspólnego z bliskością czy miłością.

W.E. To są właśnie związki narcystyczne, w których druga osoba jest dopełnieniem wizerunku pierwszej i na odwrót. Ten, kto nie spełnia ostrych kryteriów bycia cool, dobrego wyglądu i sukcesu – wypada z gry.

K.M. Mężczyznom coraz częściej podobają się zajęte tylko własną urodą laski. A ile kobiet chciałoby mieć takiego faceta, co prze do sukcesu? Mnóstwo. Nie zdają sobie sprawy, że on poza wyglądem i statusem finansowym nie jest w stanie nic zaproponować. Owszem, jest zadbany. Bo jego ciało ma być obiektem podziwu. Jako produkt doskonały jest zwykle dobrze ubrany, ma pieniądze, gadżety. Ale do wspólnego życia się nie nadaje. Nie mówiąc o seksie...

- Nie pozwoli sobie na bliskość i luz?

K.M. Będzie myślał tylko o tym, czy dobrze wypadł. Normalny człowiek jednego dnia powie: Dziś mi się nie chce kochać, a innego: bardzo mi się chce. Albo dziś się nie golę czy nie maluję (w wersji dla pań). Na odpuszczenie sobie pozwolić sobie może tylko ktoś ze zdrowym dystansem do samego siebie, nigdy te, komu zależy wyłącznie na ocenie innych. Narcyz jest przy tym niedostępny emocjonalnie, co dzisiejsze dziewczyny, które wychowują się praktycznie bez ojców, przyciąga jak magnes. Od kogoś takiego dziewczyna nie dostanie czułości, uwagi. A starać się o to może i całe życie. Za to on będzie wymagał, jak ojciec, żeby była nienaganna, wytknie jej każde niedociągnięcie.

- Jest dziś szansa na bliskość?

K.M. By poczuć bliskość, trzeba opuścić gardę, zrezygnować na użytek drugiej osoby z pięknego wizerunku. A ludzie boją się tego coraz bardziej. By przestać się bać, trzeba zajrzeć w siebie. Jako młódka szłam kiedyś na randkę i ze zdziwieniem poczułam, że się boję: coś mną telepało w środku, jakby w brzuchu latały mi motylki. Wczułam się w siebie i dotarło do mnie, że to jest przyjemne uczucie, nie strach, tylko rodzaj oczekiwania, podniecenie. To było ważne odkrycie. Boimy się nowych rzeczy, bo nam rodzice nie mówią: kochaj te drgania w brzuchu, zauważaj to, co czujesz, bo to jest twoje życie, najfajniejsze momenty. Odbieraj sygnały, obserwuj siebie. Wtedy nauczysz się kontaktować ze sobą, a co za tym idzie, z innymi, i się nie bać. Tylko tak można poczuć bliskość, otworzyć się przed tym, kogo wybierzemy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No dobrze, może moje przykłady nie były idealne.  Moim celem było wykazanie ,że jeśli my czegoś nie dostrzegamy , nie oznacza to ,że to nie istnieje.
Nie wiem dlaczego postawę „Borderline” przypisałeś tylko do ludzi biznesu. Ich problemem nie jest praca, sukces, ich problemem jest życie – miłość, rodzina , związek, kontakty miedzy ludzkie. Tak naprawdę to z jednej strony nieszczęśliwi, zagubieni ludzie – szukający sami nie wiedząc czego, z drugiej zaś- egoiści potrafiący ranić do bólu...
Zadałeś mi pytanie czy wierze psychologom. Wiara to za dużo powiedziane, a już na pewno nie ślepa wiara..  Zdaje sobie jedynie sprawę jaką potęga jest psychologia jako nauka.
No widzisz zachowanie twoich znajomych tez z pewnością nie jest powszechne... Pewnie znajda się ludzie , którzy ich wyśmieją, inni powiedzą ok., niech oni robią jak chcą , ale to nie dla mnie, a jeszcze inni uznają, ze tu cudowne i pójdą w ich ślady.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Abderyta napisał(a):

> Artykuł ten jest słuszny przy założeniu zacytowanym powyżej.
> Jego celem jest ukazanie "borderline" - ktoś coś wymyślił, ktoś
> to przeczytał i teraz powtarza.
> Ot taka chwilowa fascynacja zasłyszaną nowinką.


Dziwi mnie skąd taka teza? Na jakiej podstawie sądzisz, że to chwilowa fascynacja? Moża dla ludzi o zawężonych horyzontach, ale nie dla tych, którzy chcą poznawać siebie, rozwijać się, chcą bardziej rozumieć siebie i swoich bliskich. Są tacy, dla których tzw. przykra prawda o sobie czy krytyka uczy, skłania do refleksji.
Wydaje mi się, że spojrzałeś na to w bardzo wąski sposób.




> Autor zapewne otacza się ludźmi których cechuje pogoń za
> sukcesem.


Autor to socjolog i antropolog, a podejrzewam, że wiesz co to oznacza więc tymbardziej nie rozumiem skąd takie wnioski:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> Tylko czego to dowodzi?? Jeśli ty nie znasz, nie spotkałeś
> żadnego złodzieja , kleptomana, schizofrenika... –to
> znaczy ,ze oni nie istnieją ???

Istnieją ale nie jest to kwestia przewartościowania psychiki. To jest jak z tą Twoją dysleksją, ona była i jest. Ludzie o takiej a nie innej hierarchii wartości byli i będą. Teraz wprawdzie zachęca się ludzi do takiego typu życia, bo jest to opłacalne (by biznes się kręcił), ale mimo że Ci ludzie są bardziej widoczni nie znaczy że jest ich znacznie więcej.

> Nie oznacza to ,że otaczam się takimi ludźmi. Sami
> sobie przecież dopieramy znajomych , kolegów, koleżanki ,
> przyjaciół. I jeśli sposób bycia danej osoby ewidentnie nam nie
> odpowiada, to się z nią nie spotykam. Wszystko.

Nie jest to takie oczywiste. Nie dobierasz sobie osób z którymi chcesz pracować. Przychodzisz do pracy (lub szkoły), a one już tam są (chyba że to Ty jesteś szefem). Praca i szkoła są podstawowym źródłem znajomości i przyjaciół. Z doświadczenia wiem że gdy jest się zmuszonym z każdym można się dogadać, a z czasem w jakimś stopniu tą osobę polubić.
I teraz zależy kim jesteś i jakie masz ambicje. Jeśli lubisz walczyć i iść do przodu to musisz się spodziewać, że wybierając pracę dająca Ci możliwość wykazania się i walki o awans, nie będziesz jedyna z takimi zapędami.


> Nikt przecież nie pisał i nie twierdził, ze dotyczy to
> ogółu. Jedyne co zostało na podstawie opinii psychologa
> stwierdzone , to zwiększająca się liczba ludzi charakteryzująca
> się, ulegająca danemu zachowaniu, takiej postawie.
> Ale spokojnie bez paniki. :) Do wszystkiego należy podchodzić z
> dystansem... :)

Wierzysz psychologom?

> No przepraszam bardzo, ale jeśli 22-27 letnia kobieta ,żyje z
> facetem pięć lub więcej lat i jest dziewicą to albo z nią ,albo
> z nim jest cos nie tak !! ;))))))))))))

Kwestia tego jakimi wartościami ludzie się kierują w życiu. Jednemu bliższy jest borderline i wydaje się on zwykłym zachowaniem. Dostrzega wiele takich osób w otoczeniu i staje się to dla niego czymś normalnym, pospolitym (może nawet prawidłowym). Gdy jednak zechciałby się rozejrzeć zobaczy że świat jest dużo bardziej złożony.
Seks nie jest wyznacznikiem miłości, są takie osoby które chcą poczekać do ślubu. Na początku też było to dla mnie dziwne, ale od jakiegoś czasu, zacząłem dostrzegać, że tych osób jest dość sporo wokół mnie. Z moich kilku letnich obserwacji wynika, że osoby te są całkiem szczęśliwe i nie mają zauważalnych odchyłów psychicznych ani fizycznych. Ci ludzie nie potrzebują chwalić się swoimi zasadami, a "single", ambicja, rozwój i zachęta do bycia borderline jest ciekawszym tematem dla mediów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> A zawsze mogę zaśpiewać: Chodź tu do
> mnie....:))))))))))))))))))))))))))))
No fakt bo tobie przyjść bedzie teraz zapewne trudniej !! ;((( O Kurcze Szanka ?!!!!! Jak my sie teraz znajdziemy ???!!!!! :(((((((((((((((((((((((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A zawsze mogę zaśpiewać: Chodź tu do mnie....:))))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> paty napisał(a):

>A oko?? Oko ci juz mruga??? ;))))))))))))))))))
>
>
> Jakie oko?! Ja już ich nie mam...wypłynęły ze
> łzami...;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Ło jena ależ sie zalałaś !!! Ty juz biedactwo nie zaspiewasz- "ślozy na maich głazach" ... ;))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> Szanka plisss tylko nie zamykaj sie w sobie !! ;))))))))



NEVER!!!;)))))))))))))

A
> oko?? Oko ci juz mruga??? ;))))))))))))))))))


Jakie oko?! Ja już ich nie mam...wypłynęły ze łzami...;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pewna dziewczyna napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> > Rut napisał(a):
> >
> > > Flagon wiecznie żywy... :)
> > > Abderyta to ktoś, kto już tu pisał, ale to nie pod flagonem
> > bym
> > > typowała
> > Ja również ... :)
>
> Wiem kogo macie na myśli. Chciałabym, żeby to było on. :)
Nooo !!! Ale cóź nigdy nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie monitora ... :)))))))
" Jestem Basia . Mam 12 lat . Szukam kolezanek i kolegów.. " ;)))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> > gizmo napisał(a):
> >
> > > gizmo nie jest potworem, tylko normalnym żywym zagubionym
> > > stworzeniem, które tak jak każde inne zasługuje na swoje
> > > szczęście...
> > No chyba się kurka wodna wzruszyłam...
> > ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
>
>
> No chyba, kurza stópka, ja też...mało tego...to mną normalnie
> wstrząsnęło!!!;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Szanka plisss tylko nie zamykaj sie w sobie !! ;)))))))) A oko?? Oko ci juz mruga??? ;))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> gizmo napisał(a):
>
> > gizmo nie jest potworem, tylko normalnym żywym zagubionym
> > stworzeniem, które tak jak każde inne zasługuje na swoje
> > szczęście...
> No chyba się kurka wodna wzruszyłam...
> ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


No chyba, kurza stópka, ja też...mało tego...to mną normalnie wstrząsnęło!!!;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Abderyta napisał(a):

paty napisał(a):

> Moze się mylę, ale....
> Czy "czasy" się nie zmieniły??? Czy nie nastapiło
> przewartościowanie?? A co za tym idzie, czy postawy takie jak
> "boderline" nie wynikają z tych zmian???

>Medialna szopka.

Nie sądzę. Myślę, że często bagatelizujemy tematy o których mało wiemy, lub nas niewiele dotyczą. Jako przykład mogę podać – dysleksję. Już parokrotnie słyszałam opinie ,że jest to właśnie rodzaj „mody”, „szopki”, że rodzice załatwiają dla dziecka zaświadczenia od psychologów by miało ulgi w szkole. A uwierz mi – to totalna bzdura!!! Znam małego dyslektyka i wiem ile pracy to dziecko musi włożyć w nauczenie się czegoś co „zdrowym” dzieciom przychodzi bez trudu. Jak niska jest samoocena takich dzieci i na jak niewielką pomoc ze strony nauczycieli, szkoły mogą liczyć. Ja jestem dyslektykiem, tylko ja wiem, przez co musiałam przejść w szkole... Dodam tylko, że w ówczesnych czasach nikt nawet chyba nie słyszał ,o czymś takim jak dysleksja, dysgrafia... A nawet jeśli słyszał , to na pewno nikt o tym głośno nie mówił... Czy to oznacza ,ze dzieci z podobnymi do moich „defektami” nie było?

Czasem powierzchowna ocena.
>Ja już od dłuższego czasu nie spotkałem się z tymi przewartościowanymi ludźmi. Ci których spotykam są wyjątkowo sympatyczni, a praca jest dodatkiem do ich życia, a nie jego spełnieniem. Wszystko z nimi w porządku - bez względu czy są singlami czy nie.

Abdertyto cieszę się niezmiernie ,ze otaczają cię właśnie tacy jak opisałeś wyżej ludzie. :)
Tylko czego to dowodzi?? Jeśli ty nie znasz, nie spotkałeś żadnego złodzieja , kleptomana, schizofrenika... –to znaczy ,ze oni nie istnieją ???
Myslę, że na to zagadnienie trzeba spojrzec globalnie. Szczęsliwy jesteś jeśli tego nie widzisz, ja niestety dostrzegam zmiany w zachowaniach ludzi. Wyścigi szczurów, pęd ku karierze, brak opowiedzialność,dążenie po trupach docelu, narcyzm... Nie oznacza to ,że otaczam się takimi ludźmi. Sami sobie przecież dopieramy znajomych , kolegów, koleżanki , przyjaciół. I jeśli sposób bycia danej osoby ewidentnie nam nie odpowiada, to się z nią nie spotykam. Wszystko.

To przeciez nie sama
> praca tworzy tych ludzi... Zanim ją znajdą juz charakteruzują
> się pewnym sposobem myslenia i postrzegania....

Zamknięte koło? A może wzajemne dopełnianie się. Jak z tymi dwiema połówkami jabłka - tylko w tym przypadku drugą połówką nie jest człowiek a praca. Nie jest to chyba kwestia przewartościowania ogółu ale zachowania konkretnej grupy - wyboru pewnej drogi życia.

Nikt przecież nie pisał i nie twierdził, ze dotyczy to ogółu. Jedyne co zostało na podstawie opinii psychologa stwierdzone , to zwiększająca się liczba ludzi charakteryzująca się, ulegająca danemu zachowaniu, takiej postawie.
Ale spokojnie bez paniki. :) Do wszystkiego należy podchodzić z dystansem... :)

>Symptomy podobnego rodzaju zachowań bardzo często można
> dostrzec u młodych , jeszcze uczących sie ludzi. Nie wiem
> dlaczego , ale częściej u kobiet...

>Ostatnimi czasy każda kobieta którą poznaje okazuje się być dziewicą (mając około 22-27 lat), żyje ze swoim facetem pięć lub więcej lat.

No przepraszam bardzo, ale jeśli 22-27 letnia kobieta ,żyje z facetem pięć lub więcej lat i jest dziewicą to albo z nią ,albo z nim jest cos nie tak !! ;))))))))))))

>Uczą się, pracują, starają się zarobić na ślub, mieć kilkoro dzieci i żyć według swoich zasad.
Może wszystko jest kwestia ludzi jakimi się otaczasz?

Już pisałam to nie chodzi o moje otoczenie, tylko ogół. Nikt przecież nie twierdził, ze w dzisiejszych czasach wszystkie młode dziewczyny, kobiety – to egoistki, materialistki...- „borderline- erki”. Są jeszcze takie fajne babki...
że hoho... :)))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pewna dziewczyna napisał(a):

> Przyznam, że nie zaobserwowałam u siebie.
> Szanka, dawaj coś jeszcze do poczytania. ;)
>


A właśnie, że nie dam!!!
Sama sobie poczytam i będę taaaaaka mądra, że już ze mną nie pogadasz;)))))))))))

> P.S. Mam mixa...
Podrzucić Ci gumkę?;))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Archie napisał(a):

>> jesoo mam to, mam :(((
> Kto jeszcze się przyzna?? ;)


I na co jeszcze czekasz?! ;))))))))))))
Szybciutko do lekarza, no chyba, że już za późno...;(((((((((((((((((((((((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> Moze się mylę, ale....
> Czy "czasy" się nie zmieniły??? Czy nie nastapiło
> przewartościowanie?? A co za tym idzie, czy postawy takie jak
> "boderline" nie wynikają z tych zmian???

Medialna szopka. Czasem powierzchowna ocena.
Ja już od dłuższego czasu nie spotkałem się z tymi przewartościowanymi ludźmi. Ci których spotykam są wyjątkowo sympatyczni, a praca jest dodatkiem do ich życia, a nie jego spełnieniem. Wszystko z nimi w porządku - bez względu czy są singlami czy nie.

> To przeciez nie sama
> praca tworzy tych ludzi... Zanim ją znajdą juz charakteruzują
> się pewnym sposobem myslenia i postrzegania....

Zamknięte koło? A może wzajemne dopełnianie się. Jak z tymi dwiema połówkami jabłka - tylko w tym przypadku drugą połówką nie jest człowiek a praca. Nie jest to chyba kwestia przewartościowania ogółu ale zachowania konkretnej grupy - wyboru pewnej drogi życia.

> Symptomy podobnego rodzaju zachowań bardzo często można
> dostrzec u młodych , jeszcze uczących sie ludzi. Nie wiem
> dlaczego , ale częściej u kobiet...

Ostatnimi czasy każda kobieta którą poznaje okazuje się być dziewicą (mając około 22-27 lat), żyje ze swoim facetem pięć lub więcej lat.
Uczą się, pracują, starają się zarobić na ślub, mieć kilkoro dzieci i żyć według swoich zasad.
Może wszystko jest kwestia ludzi jakimi się otaczasz?

> Zatem moim skromnym zadniem, to jednak nie jest rodzaj choroby
> zawodowej... :)

Aktem cnoty bym tego nie nazwał
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przyznam, że nie zaobserwowałam u siebie.
Szanka, dawaj coś jeszcze do poczytania. ;)

P.S. Mam mixa...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zasadnicza napisał(a):

> pewna dziewczyna napisał(a):
>
> > Zastanawiam się, czy Abderyta to Flagon...
>
> gdyby tak było, to dawno by mnie zwyzywał w wątku "Kim jest
> zwolennik PIS-uraów" ;)

Udała się ta maleńka quasiprowokacja.
Abderyta to Antyspołeczny? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):

> Rut napisał(a):
>
> > Flagon wiecznie żywy... :)
> > Abderyta to ktoś, kto już tu pisał, ale to nie pod flagonem
> bym
> > typowała
> Ja również ... :)

Wiem kogo macie na myśli. Chciałabym, żeby to było on. :)

Archie, owszem - chciałabym wiedzieć wszyyystko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ania-Frania napisał(a):

> paty napisał(a):
> > Zabrzmialo to takkkkkk złowieszczo... ,ze chyba faktycznie
> juz
> > nie chcę !!! Chociaż... ojj ciekawość zżera !!!
> > ;))))))))))))))))))))
> Złowieszczo ???? :))))))))) no coś Ty Paty :))))))
Ufff. No to mnie uspokoiłas !! :))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pewna dziewczyna napisał(a):

> Zastanawiam się, czy Abderyta to Flagon...

gdyby tak było, to dawno by mnie zwyzywał w wątku "Kim jest zwolennik PIS-uraów" ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paty napisał(a):
> Zabrzmialo to takkkkkk złowieszczo... ,ze chyba faktycznie juz
> nie chcę !!! Chociaż... ojj ciekawość zżera !!!
> ;))))))))))))))))))))
Złowieszczo ???? :))))))))) no coś Ty Paty :))))))

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry