Odpowiadasz na:

Re: ZAWISTNY exSZEF!

Szli w trójkę przez las ku jego obrzeży, kierując się dokładnie na azymut gdzie na zapuszczonej posiadłości stoi samotny, biały dom jako żywo przypominający ten ze środka jaśkowej doliny... rozwiń

Szli w trójkę przez las ku jego obrzeży, kierując się dokładnie na azymut gdzie na zapuszczonej posiadłości stoi samotny, biały dom jako żywo przypominający ten ze środka jaśkowej doliny wyglądający jak przestronna kancelaria.

- Jeszcze raz ściągnę chmurkę - z namysłem jakby sam do siebie odparował Smokie Malone.

Gilderoy z podniecenia aż podskoczył.

Bez wątpienia każdy z nich przeczuwał coś ciężkiego i tajemniczego złowróżebnie wiszącego w nie do końca wykrystalizowanym wiosennym powietrzu.

- Jesteście absolutnie pewni, że ją widzieliście - spytał Malone wypyszczając z płuc strużkę siwego, słodkawego dymu, małozgrabnie ugniatając koleją bibułkę.

- Tak, to pewne inaczej byśmy ciebie nie nachodzili- bez namysłu odpalił Maskie, po czym dodał, że od tygodnia z Gilderoyem nie spożywali grzybków "halucinos zaroslakus" rosnących pod "mądrą sosną".

Niewiele wiadomo o Smokie Malone, poza tym, iż miał dwa metry wzrostu, przemierzył i przepłynął pół globu, oraz tego, że w promieniu 500km nie było nikogo żywego z ludzi kto pokonałby go na lewą rękę.

Jeszcze mniej było znać o Mangoli, poza tym, że rozkochiwała w sobie do białego szaleństwa każdego napotkanego na drodze mężczyznę. Miała ponoć 18 mężów, a kochanków więcej niż dni w roku. Jej dewizą życia było chasło: życie to gra-kto pierwszy mówi kocham ten przegrywa. Ciężko jednoznacznie określić w czym tkwiła jej siła. Była kimś pomiedzy szamanką, wiedźmą, gosposią, czarną jadowitą wdową i aniołem. Miała coś totalnie nieokreślonego w swoich r******h, kształcie piersi oraz sposobie bycia. W świetle oczu, sposobie artykułowania najzwyklejszych prawd, i w kącikach ust gdy się bezgłośnie uśmiechała, tak że mężczyźni po krótkiej bytności z Mangolią albo fisiowali na umyśle, albo odbierali sobie życie. O kilkunastu z nich jak niesie gminna wieść słuch głucho przepadł. Podobno źle skończyli.

Jedynym człowiekiem który do nieprzytomności i ze wzajemnością rozkochał w sobie Mangolię był Smokie Malone.

Wtem i Gilderoy i Maskie stanęli bez ruchu jak wryci i zgodnie stwierdzili:

- my dalej nie idziemy.

W tej samej sekundzie gdy to powiedzieli do nozdrzy Malone dotarł zapach kobiecych perfum. Bazą były tutaj bergamotka i wodny hiacynt. Jednak tylko Malone zdawał sobie jasno sprawę, że w tym zapachu są jeszcze ukryte irys, cedr, wetiwer, piżmo, róża i jaśmin.

Znał nazwę tych perfum.

Z kieszeni pod sercem wydobył czarnego specjala, wypił na dwa łyki, butelkę włożył napowrót, beknął, głęboko westchną i ruszył sam naprzód w kierunku Mangoli siedzącej pod drzewem.

ps. c.d.n - być może...

zobacz wątek
15 lat temu
~c

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry