Re: ZAWISTNY exSZEF!
Malone wyszedł na ulicę,ucieszony ,że słońce ma za plecami.Ulica między domostwami była szeroka na dwa i pół wozu i ciągnęła się do końca miasteczka.
Szedł swoim zwyczajem środkiem...
rozwiń
Malone wyszedł na ulicę,ucieszony ,że słońce ma za plecami.Ulica między domostwami była szeroka na dwa i pół wozu i ciągnęła się do końca miasteczka.
Szedł swoim zwyczajem środkiem ,rozglądając się bacznie.Zdało by się ,że w miasteczku nie ma żywej duszy.
Porto i riesling odparowywały szybko, a Malone zaczynał odczuwać braki i alkocholu i zabawy obojętnie w jakiejkolwiek postaci.
Na swoje nieszczęście długo czekać nie musiał.
Odwrócił się spojrzeć na kapliczkę ,gdy po raz ostatni w swoim życiu organista zabił w dzwon i chwilę później rozległa się kanonada.
Pierwsze trafienie poczuł w dupę,o ironio,kolejne w bark i lewe kolano.Ostatni strzał powalił go z nóg i wykręcił twarzą w kierunku strzelających.Stali na dachach ,w oknach,w zaułkach.Strzelało chyba z pół miasteczka , lecz Malone zdążył się przekulać pod stjący nieopodal wóz.
-Za dobrego cela nie mają s********y-pomyślał i rzucił okiem na kapliczkę,gdzie Mangolia stała już drzwiach-ale przynajmniej ,k**** ,po zakupach.
zobacz wątek