Odpowiadasz na:

Re: ZAWISTNY exSZEF!

Nie było prawdą, że Mangolia drwiła z używania noży. Doceniała tę broń, jako doskonałe narzędzie do zadawania cichej śmierci. Sama przecież nosiła przy sobie kilka, a nie gardziła też kuszą, równie... rozwiń

Nie było prawdą, że Mangolia drwiła z używania noży. Doceniała tę broń, jako doskonałe narzędzie do zadawania cichej śmierci. Sama przecież nosiła przy sobie kilka, a nie gardziła też kuszą, równie cichą i równie skuteczną. Jednakże noże był kompletnie nieprzydatne w walce twarzą w twarz.
Pewnego razu poznała w Meksyku na Ziemi jednego z najlepszych nożowników wszystkich światów. Był profesjonalistą w każdym calu. Nigdy nie zawiódł żadnego zleceniodawcy. Ale pewnego razu Navajas, bo tak miał na imię, wykonując jakieś podłe zadanie w zapadłej dziurze w Meksyku zginął w samo południe nafaszerowany serią z automatu. Nota bene serią wypuszczoną przez zlanego ze strachu, naćpanego po powieki śmiecia, któremu wydawało się, że jest wojownikiem. I co z tego, że Navajas zabrał ze sobą całą paczkę tych śmierdzących szczurów? Żadna pociecha.
Nóż stanowczo nie nadawał się do tej misji.
Mangolia śmignęła jak kuna, łasica, puma i przylgnęła do chropowatego pnia wiekowego dębu. Nie musiała nawet zza niego wyglądać, wszystkie jej wyostrzone go granic bólu zmysły lokalizowały wszystkie żyjące istoty w promieniu kilku kilometrów. Nie mieli najmniejszych szans.
I wreszcie usłyszała to, na co instynktownie czekała. Bezgłośny szelest skradających się łap. Skradających się z czterech różnych stron.

zobacz wątek
15 lat temu
~Manson the Forester

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry