Widok

ZAWISTNY exSZEF!

ludzie to swinie! moj byly pracodawca postanowil sie zemscic na mnie za to ze odnioslam sukces jako jego konkurencja z tej zawisci juz od jakiegos czasu dostaje od niego pogrozki ze mnie zalatwi ze na pewno nie mam legelanego oprogramowania i ze on juz sie o to zatroszczy zeby mi sprawdzili komputer :/ jest mozliwosc ze sprawdza czy rzeczywiscie mam nielegalne oprogramowanie? jakie moga byc tego konsekwencje?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
CHWDP.
Czyli Chowaj Windows Do Piwnicy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
a masz coś nielegalnego? bo jak tak to masz się o co martwić i powinnaś to jak najszybciej zmienić na legalne :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no mam ale to tylko kilka programow ktoresa strasznie drogie a bez nich nie dam rady pracować :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
No oczywiscie ze jest taka mosliwosc! A kary to albo grzywna, ktora jest dosc wysoka albo wiezienie a przeciez mozliwosci utrudnienia Ci zycia ma wiele chocby taka strona http://www.oni-nielegalni.pl tak na przyszlosc to jak nie ma na programy to lepiej w ogole nie zaczynac czegokolwiek robic, bo nie trzeba zawistnego byłego szefa zeby miec problemy z tytułu nielegalnego oprogramowania
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dlaczego największym problemem jest, że szef jest zawistny, a nie, że koleżanka kradnie czyjąś własność intelektualną? A niech cię zakapuję złodzieju.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ale jesteście żałośni z tą krytyką...Dziewczyna stara się rozkręcić coś swojego pomimo gigantycznych cen oprogramowania molochów takich jak Microsoft a wy takie kwiatki sadzicie. Zwłaszcza ten ostatni post. Barwo za odwagę chłopcy - macie stalowe jaja żeby tak wrzucać lasce...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
KiK, całe życie spotykam ludzi, którzy rozkręcają swój interes cudzym kosztem. Może i tam MS mnie nie bawi, ale na wszelki wypadek nie chwaliłbym się tym, że używam ich kradzionego oprogramowania. W ogóle nie chwaliłbym się, że używam czegokolwiek MS. I czegokolwiek kradzionego. A wrzucić to mogę też Tobie, jak chcesz. Laska, nie laska, nie wiem. A złodziej to złodziej. I nie trzeba jaj żeby nazywać rzeczy po imieniu. Twoje zdrowie Panie Delikatny.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dobra Mangolia, co mi tam, cofam, fajna laska jesteś, powodzenia w rozkręcaniu interesu, a na szefa napuść swojego faceta, powiedz mu, że jak się będzie czepiał softu, którego używasz, to twój facet czepi się hardu, którego on używa.
Aha, i nie podłączaj kompa z tym nielegalem do netu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zawsze mówiłem mamie że Manson jest ok;)))

W sumie co racja to racja - kij ma dwa końce - prawa własności intelektualnej to rzecz jasna i klarowna, mało przestrzegana w tym durnym kraju ale wydaje mi się że to dlatego że ludzi nie zawsze na to stać.

z jajami ze stali to przesadziłem - wybaczcie moją niewyparzoną gębę chciałem dobrze;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
P.S. Pragnę pokoju na świecie i darmowych hod-dogów;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Se myślę Mansonie, że Magnolia to super hiper fajna laska.
Nie należy do rasy ludzi, gdyż jak zauważyła ludzie to świnie.
Obstawiam, że Magnolia to Afrodyta jak z obrazka tylko nie wiem która z kolekcji.
http://med-orth.eu/image_func.php?img=gfx/fbd798265784a521973cf89335dc277e.jpg&maxwidth=356
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mangolia znaczy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak mógłby zaczynać się kolejny dobry western w starym stylu:

"Tajemnicza Mangolia wprawiła mieszkańców osady w niemałe zakłopotanie. Jej każde wejście pobudzało mężczyzn do głośniejszych rozmów. W osadzie było niewiele kobiet, przybycie więc tak niezwykłej postaci wszystkich przyprawiało o niemałą konsternacje. W miejscowym komisariacie ludzie szeryfa z ukradkiem spoglądali na zbliżającą się ku nim Mangolię.
- Kim u licha jest ta samotna kobieta? - zagadnął stary Jim szturchając melancholijnie żującego tytoń Willa. Ten odruchowo przekrzywił kapelusz, splunął tytoniem po czym odpowiedział:
- Nie wiem.. - Jego słowa były jednak zbędne bowiem wzrok od dłuższego czasu błądził po zmysłowo rozkołysanych biodrach maszerującej błotnistą ulicą Mangoli. Kobieta zbliżyła się po czym szepnęła drżącym głosem:
- czy to pan jest tu szeryfem?"

;););)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A potem było by tak:

http://www.youtube.com/watch?v=Cd0TplHAYI4&feature=fvw
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Smokie Malone nabił swoją misternie rzeźbioną fajkę fajkowym zielem. Usiadł sobie wygodnie na fotelu ustawionym na werandzie, oparł nogi o poręcz, odchylił się do tyłu i zaciągnął aromatycznym dymem.
Pierwszy dzień wiosny był wspaniały. Słońce muskało swoim ciepłym oddechem jego twarz i wprawiało w doskonały nastrój. A fajkowe ziele rozmarzało i sprowadzało błogość.
Nagle od strony rzeki dał się słyszeć hałas, jakby ktoś przedzierał się przez rosnące tam chaszcze. Po chwili na ścieżce ukazali się Gilderoy i Maskie.
- Smokie, jesteś potrzebny, chodź z nami - zawołał Gilderoy, kiedy tylko zobaczył wypoczywającego na werandzie Smokiego.
Smokie pociągnął długi łyk dymu, wypuścił serię kółek i spojrzał z góry na przybyszów.
- A po co? - zapytał.
- W wiosce pojawiła się Mangolia. Nie umiemy sobie z nią poradzić. Potrzebujemy ciebie.
- Mangolia - westchnął Smokie do swoich myśli - a tak ładnie zaczął się dzisiejszy poranek.
Smokie wstał z fotela, wysypał popiół z fajki i schował ją do kieszeni płaszcza.
- Idziemy - zakomenderował - to poważna sprawa.
I ruszył stanowczym krokiem za podskakującymi z radości Gilderoyem i Maskiem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szli w trójkę przez las ku jego obrzeży, kierując się dokładnie na azymut gdzie na zapuszczonej posiadłości stoi samotny, biały dom jako żywo przypominający ten ze środka jaśkowej doliny wyglądający jak przestronna kancelaria.

- Jeszcze raz ściągnę chmurkę - z namysłem jakby sam do siebie odparował Smokie Malone.

Gilderoy z podniecenia aż podskoczył.

Bez wątpienia każdy z nich przeczuwał coś ciężkiego i tajemniczego złowróżebnie wiszącego w nie do końca wykrystalizowanym wiosennym powietrzu.

- Jesteście absolutnie pewni, że ją widzieliście - spytał Malone wypyszczając z płuc strużkę siwego, słodkawego dymu, małozgrabnie ugniatając koleją bibułkę.

- Tak, to pewne inaczej byśmy ciebie nie nachodzili- bez namysłu odpalił Maskie, po czym dodał, że od tygodnia z Gilderoyem nie spożywali grzybków "halucinos zaroslakus" rosnących pod "mądrą sosną".



Niewiele wiadomo o Smokie Malone, poza tym, iż miał dwa metry wzrostu, przemierzył i przepłynął pół globu, oraz tego, że w promieniu 500km nie było nikogo żywego z ludzi kto pokonałby go na lewą rękę.

Jeszcze mniej było znać o Mangoli, poza tym, że rozkochiwała w sobie do białego szaleństwa każdego napotkanego na drodze mężczyznę. Miała ponoć 18 mężów, a kochanków więcej niż dni w roku. Jej dewizą życia było chasło: życie to gra-kto pierwszy mówi kocham ten przegrywa. Ciężko jednoznacznie określić w czym tkwiła jej siła. Była kimś pomiedzy szamanką, wiedźmą, gosposią, czarną jadowitą wdową i aniołem. Miała coś totalnie nieokreślonego w swoich r******h, kształcie piersi oraz sposobie bycia. W świetle oczu, sposobie artykułowania najzwyklejszych prawd, i w kącikach ust gdy się bezgłośnie uśmiechała, tak że mężczyźni po krótkiej bytności z Mangolią albo fisiowali na umyśle, albo odbierali sobie życie. O kilkunastu z nich jak niesie gminna wieść słuch głucho przepadł. Podobno źle skończyli.

Jedynym człowiekiem który do nieprzytomności i ze wzajemnością rozkochał w sobie Mangolię był Smokie Malone.

Wtem i Gilderoy i Maskie stanęli bez ruchu jak wryci i zgodnie stwierdzili:

- my dalej nie idziemy.

W tej samej sekundzie gdy to powiedzieli do nozdrzy Malone dotarł zapach kobiecych perfum. Bazą były tutaj bergamotka i wodny hiacynt. Jednak tylko Malone zdawał sobie jasno sprawę, że w tym zapachu są jeszcze ukryte irys, cedr, wetiwer, piżmo, róża i jaśmin.

Znał nazwę tych perfum.

Z kieszeni pod sercem wydobył czarnego specjala, wypił na dwa łyki, butelkę włożył napowrót, beknął, głęboko westchną i ruszył sam naprzód w kierunku Mangoli siedzącej pod drzewem.



ps. c.d.n - być może...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cóż za piękny przekład, hihih, no nie mogę...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tymczasem w miasteczku wrzało. Sensacyjną wieść o pojawieniu się Mangolii podawano sobie z ust do ust. Byli tacy, co ja widzieli, ale większość znała ją tylko z latami powtarzanych opowieści. To już 19 lat, jak szeryf Maddox zmusił ja do wyjazdu. Wydawało się wówczas, że na zawsze. Do dzisiaj wśród mieszkańców krążyły makabryczne opowieści o tym, co się działo przed laty. Z czasem obrosły nowymi szczegółami i dzisiaj już nikt nie wiedział, co w tych opowieściach jest prawdą, a co fikcją.

A teraz Mangolia na powrót pojawiła się w okolicy. Czyżby wiedziała, że stary szeryf Jered Maddox, pochowany na cmentarzyku za miastem, nie jest już w stanie jej przeszkodzić? Czy też to zwykły zbieg okoliczności, że pojawienie się Mangolii zbiegło się z rocznicą jego pochówku? Tego nikt - poza Mangolią - nie wiedział. Nie mniej snuto domysły co do motywów Mangolii i możliwego rozwoju wypadków.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Odwaga Smokiego brała się z tego iż jako jedyny facet na ziemskim padole znał ciemne odmęty duszy Magnolii lepiej aniżeli własne. Kamraci pozostali hen za jego plecami w leśnych przestworzach obierając drogę powrotną - zdaje się, że mieli więcej zdrowego rozsądku niż na pierwszy rzut oka wyglądali.
Powiał ciepły wiatr od południa wymieszany z kolejną, rozkoszną dozą szmańskich perfum Mangoli, od którego każdemu mężczyźnie w okolicach czakry słonecznego splotu robiło się ciepło i jakoś jasno. Pod wpływem tego zapachu mężczyźni czuli się jakby coś znikąd samodzielnnie zaszczepiło się w ich duszy i żyło własnym życie. Bodaj tylko Smokie był na to odporny.
Do licha ciężkiego to już ze 30 lat - z niedowierzaniem pomyślał Malone - a ta diablica wciąż ubiera tę samą kompozycję. To dobrze, że pewne rzeczy się po prostu nie zmieniają, nawet jeśli pochodzą z samego dna piekła - cicho skwitował sam do siebie po czym zanucił refren piosenki "Pomiędzy mną a mną" Bukartyka.
Był tak zatopiony we wspomnieniach idąc pod wiatr na południe, iż nie usłyszał od razu tej jedynej w swym rodzaju barwy głosu:
- dokąd to żołnierzu maszerujesz taki zamyślony?
Mangolia siedziała pod ogromnym grabem z przymkniętymi powiekami oczu skierowanymi na wschód skąd - jak zdradził wiejskiej społeczności szeryf przed odebraniem sobie życia - pochodziła. Otoczona była czterema psami: owczarkiem kaukaskim, owczarkiem niemiecki, huskym oraz dobermanem wielkości małej sarny. Wszystkie pełnokrwiste i w jakimś rodzaju zahipnotyzowane jej osobą.
Lekceważąc pytanie Smokie zauważył:
- powinny mieć kagańce oraz smycze - to mój las.
Magnolia w gorzkim grymazie wykrzywiła w udawanym uśmiechu prawy kącik ust, po czym nie odrywając wzroku od wschodniej strony nieba odrzekła:
- kupiłam ten samotny dom na skraju lasu i część lasu graniczącą z twą posiadłością.
Smokie aż przyklęknął sam nie wiedząc czy to z bólu czy z rozkoszy. Zdawał sobie sprawę, że zarówno diabła jak i anioła w tej niewiaście jest tyle, że z powodzeniem można by obdzielić tymi przymiotami 3/4 kobiecej populacji w całym powiecie. Gdy odzyskał rezon wyciągnął camela, odpalił, zaciągnął się mocno, aż płuca zakuły i wcisnął papierosa w dłoń Magnoli. Dopiero wtedy odwróciła wzrok i głęboko spojrzała prosto w oczy Smokiemu. Jednak on był szybszy, bowiem szedł już w najlepsze spowrotem do siebie. Z odległości jakichś 60m krzyknął: do czorta zbieraj zwłoki kobieto i chodź za mną, pomożesz mi dzisiaj wino zlać z beczek. Psy ci nakarmię, rozgrzeję w piecu, ale jutro z samego rana idziesz precz.
Magnolia wyprostowała jędrne ciało, w jej oczach czaił się blask wariata, w jednej sekundzie dostała rumieńców. Klasnęła w dłonie na psy po czym pusciła dzikie bestie przodem. Dopiero wtedy, zdjęła głęboki kaptur, uśmiechnęła się i rozpuściła długie, złote włosy.

http://www.youtube.com/watch?v=Y00xYO1EIoI&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry