Widok
świetny, trzeba zobaczyć
Film nie tylko świetny aktorsko, ale co równie wązne, bardzo przekonujący i przestrzegajacy przed pułapką alkoholizmu.
Świetnie, że pani Dębska odważyła się poruszyć problem alkoholizmu. Ktoś może powiedzieć, że sprawa już mocno ograna w polskich filmach (zwłaszcza po filmie Smarzowskiego). Jednak moim zdaniem "Zabawa, zabawa" to inne, bardzo wartościowe spojrzenie, bardzo wiarygodnie osadzone w polskich warunkach kulturowych.
Brawo reżyserka, brawo aktorki i aktorzy!
Świetnie, że pani Dębska odważyła się poruszyć problem alkoholizmu. Ktoś może powiedzieć, że sprawa już mocno ograna w polskich filmach (zwłaszcza po filmie Smarzowskiego). Jednak moim zdaniem "Zabawa, zabawa" to inne, bardzo wartościowe spojrzenie, bardzo wiarygodnie osadzone w polskich warunkach kulturowych.
Brawo reżyserka, brawo aktorki i aktorzy!
Trzeba zobaczyć!
Film jest doskonały. Wstrząsający, dający do myślenia, temat (alkoholizm kobiet) pokazany miejscami bardzo wyraziście, miejscami bardzo subtelnie, tak aby pozostawić przestrzeń na interpretację widzowi. Film trzeba zobaczyć. Role 3 Aktorem (Dorota Kolak, Agata Kulesza, Maria Dębska) świetne. Gra Pani Doroty Kolak - mistrzostwo i czapki z głów.
Dokładnie tak samo uważam
Dwie ciekawe historie, dwie ciekawe postacie (lekarz i prokurator), dwie świetne role (Kolak i Kulesza). A trzecia historia - studentki - z banalnym do bólu , "propagandowym" zakończeniem. Też mnie zirytowała. No, ale jakie mogłoby być inne zakończenie tej historii w naszym Kraju ?
Nie wybitny...
Dopracowanie scenariusza z nuta taniego moralizatorowania
dot.studentki .Katolickie proste rozwiazanie w oparciu o kiczowatoserialowe zakonczenie.Lepszy bylby watek dot.HIV jesli brak odwagi na wieksze moralne zagmatwanie sprawy niechcianej ciazy z gwaltu,ale to juz na inny film.Aktorstwo swietne,sprawdzone nawet w 3 planie.Ogulnie film do obejrzenia,ciekawy ale kudy mu do Smarzowskiego.W rezyserii czuc kobieca reke ale to nie komplement jak w przypadku Moje corki krowy.
dot.studentki .Katolickie proste rozwiazanie w oparciu o kiczowatoserialowe zakonczenie.Lepszy bylby watek dot.HIV jesli brak odwagi na wieksze moralne zagmatwanie sprawy niechcianej ciazy z gwaltu,ale to juz na inny film.Aktorstwo swietne,sprawdzone nawet w 3 planie.Ogulnie film do obejrzenia,ciekawy ale kudy mu do Smarzowskiego.W rezyserii czuc kobieca reke ale to nie komplement jak w przypadku Moje corki krowy.
Kobieta na zgliszczach
Najsympatyczniejsza Pani Profesor, jakby nie było spełniona zawodowo - najwyższy tytuł naukowy, trudna specjalizacja chirurga dziecięcego, uznanie w środowisku, odchowana córka, też lekarz, chociaż nie na ambicje mamy. Ale jakim kosztem? Mąż sie ulotnił, nie wytrzymując napięcia i wyrzeczeń kariery żony? Matka sama wychowuje córkę, ale nie spełnia oczekiwań córki jako matka? Córka nie pojmuje ile zawdzięcza pozycji mamy i stale pretensje, ze nie poświęciła jej tyle czasu i starań, ile oczekiwała, nie rozumie, ze część smutku z powodu oddalenia sie córki mama topiła w alkoholu i ze córka obdarowując mamę miłością mogła być może przed alkoholizmem ja wybronić? Tymczasem "obdarowuje" mamę tylko swoim potępieniem i "odpływa" do swoich spraw? Przyjaciel, z którym była związana też się oddalił, być może już nabrał odrazy i pomaga jej tylko z litości? Zespół, który tez ja potepia za nałóg, a nie wie, ze też jego część, nawet męska ulegnie podobnie nałogowi?
Jednym słowem wygórowana cena za karierę kobiety w silnie rywalizującym środowisku męskim i podobnie jak u części mężczyzn kończąca się "męskim"nałogiem? Nie każda kobieta temu sprosta, musi być jeszcze lepsza niż mężczyźni w takim zawodzie i bardziej psychicznie wytrzymała, a przede wszystkim wypracować sobie metody radzenia sobie ze stresem bez alkoholu i palenia tytoniu, jak sport, muzyka, turystyka, sztuka, towarzystwo trzeźwych i jak najdalej od "popijaczy" i partaczy,którzy sami nie potrafią dać sobie radę z własnym życiem, a pouczają innych?
Jednym słowem wygórowana cena za karierę kobiety w silnie rywalizującym środowisku męskim i podobnie jak u części mężczyzn kończąca się "męskim"nałogiem? Nie każda kobieta temu sprosta, musi być jeszcze lepsza niż mężczyźni w takim zawodzie i bardziej psychicznie wytrzymała, a przede wszystkim wypracować sobie metody radzenia sobie ze stresem bez alkoholu i palenia tytoniu, jak sport, muzyka, turystyka, sztuka, towarzystwo trzeźwych i jak najdalej od "popijaczy" i partaczy,którzy sami nie potrafią dać sobie radę z własnym życiem, a pouczają innych?
Najbardziej potrzebuje współczucia Pani Profesor!? Bo co ona w życiu zrobiła złego?
Zarywała noce na wymagających studiach, uczyła się dalej pracując ciężko na doktorat, habilitację, profesurę, a przy tym na wyczerpującą stresową specjalizację chirurgiczną, po to aby samej osiągnąć najwyższą pozycję zawodową i swojej rodzinie. Autentycznie przy tym lubiła dzieci, którym pomagała. Mogła liczyć na wyrozumiałość i wsparcie rodziny w tym wysiłku. A tu mąż odfrunął, być może z jakąś podfruwajką, bo nie mógł znieść tych wyrzeczeń i być może tego, ze sam musiał prać sobie skarpetki i prasować koszule? Córka sama po sobie mogła zrozumieć, ze ten fach wymaga takich wyrzeczeń i nie mieć ciągłych pretensji, ze mamusia nie poświęcała jej tyle uwagi ile by chciała? Nic dziwnego, ze Pani Profesor, ze zwykłego, okazyjnego kieliszka przy oficjalnych uroczystościach, zaczęła się raczyć potajemnie coraz większymi porcjami, bo tak jest z alkoholem, że wciąga, zwłaszcza kobiety, bardziej nań podatne. I wtedy okazuje się, ze sama sobie winna, ze ja zaczynają unikać, ze tylko sama może sobie pomóc, ze nikogo nie obchodzi, ze poniewiera się po knajpach, czy po ulicy?
Smutny to obraz społeczeństwa, ale nie tylko alkoholików, tylko całej społeczności!?
Zarywała noce na wymagających studiach, uczyła się dalej pracując ciężko na doktorat, habilitację, profesurę, a przy tym na wyczerpującą stresową specjalizację chirurgiczną, po to aby samej osiągnąć najwyższą pozycję zawodową i swojej rodzinie. Autentycznie przy tym lubiła dzieci, którym pomagała. Mogła liczyć na wyrozumiałość i wsparcie rodziny w tym wysiłku. A tu mąż odfrunął, być może z jakąś podfruwajką, bo nie mógł znieść tych wyrzeczeń i być może tego, ze sam musiał prać sobie skarpetki i prasować koszule? Córka sama po sobie mogła zrozumieć, ze ten fach wymaga takich wyrzeczeń i nie mieć ciągłych pretensji, ze mamusia nie poświęcała jej tyle uwagi ile by chciała? Nic dziwnego, ze Pani Profesor, ze zwykłego, okazyjnego kieliszka przy oficjalnych uroczystościach, zaczęła się raczyć potajemnie coraz większymi porcjami, bo tak jest z alkoholem, że wciąga, zwłaszcza kobiety, bardziej nań podatne. I wtedy okazuje się, ze sama sobie winna, ze ja zaczynają unikać, ze tylko sama może sobie pomóc, ze nikogo nie obchodzi, ze poniewiera się po knajpach, czy po ulicy?
Smutny to obraz społeczeństwa, ale nie tylko alkoholików, tylko całej społeczności!?