Widok
pisz Kropko jeszcze:).. mężczyźni, się mnie wydaje, to w większości nie mają tendecji do kompleksów i w sumie dobrze, szczególnie jeśli czegoś zmienić się nie da.. jak mówi moja mama 'grunt to dobre samopoczucie i wysokie mniemanie o sobie'.. a jak to mi uczyniła onegdaj Stvorek, głasku głask Amaranth.. wczoraj obejrzałam ten oto film i zrobił na mnie wrażenie, na prawdę nie zły.. Zabić wspomnienia/ Reign Over Me.. zakochałam to się ostatnio w przyprawie kotanyi skrzydełka kentucky i jeszcze innej firmy, chyba prymat kurczak ognisty;) pycha! i wcale nie muszą być skrzydełka, spróbujcie
Znaki szczegolne to lewe oko, ktore sie usmiecha do swiata w jakiejs przedziwnej pewnosci wykluczajacej narcyzm.
Prawe moje oko jest szklane :), dziala jak noktowizor, odpowiada za wypatrywanie zagubionych w przydroznych zaroslach niewiast.
To oko przeglada sie w ludziach jak w lustrze.
Namierza ptaki, zwierzyne i magiczne miejsca :)
Prawe moje oko jest szklane :), dziala jak noktowizor, odpowiada za wypatrywanie zagubionych w przydroznych zaroslach niewiast.
To oko przeglada sie w ludziach jak w lustrze.
Namierza ptaki, zwierzyne i magiczne miejsca :)
Kobieta – istota prawie, że idealna.
To też krucha bywam i choć mróz mi nie straszny to opatulam się jak tylko się da. Me oczęta tylko lawiruję w prawo, a to w lewo ;) I przyciągają uwagę ;)
Przystojny powiadasz...?
A znaki szczególne posiadasz?
Wypatrywać Cię mam wśród zarośli? ;)
Do tego opisu krople deszczu zamieniłabym na płatki śniegu. Lubię gdy kleją się do mej twarzy...
Mężczyzna z wiekiem nabiera pewności siebie, a co za tym idzie zapomina o skromności ;)
Choć na obczyźnie to jednak patriota? Biel i czerwień?
Choć tam od kurtek stronisz ;)
To też krucha bywam i choć mróz mi nie straszny to opatulam się jak tylko się da. Me oczęta tylko lawiruję w prawo, a to w lewo ;) I przyciągają uwagę ;)
Przystojny powiadasz...?
A znaki szczególne posiadasz?
Wypatrywać Cię mam wśród zarośli? ;)
Do tego opisu krople deszczu zamieniłabym na płatki śniegu. Lubię gdy kleją się do mej twarzy...
Mężczyzna z wiekiem nabiera pewności siebie, a co za tym idzie zapomina o skromności ;)
Choć na obczyźnie to jednak patriota? Biel i czerwień?
Choć tam od kurtek stronisz ;)
Zawsze bez wzgledu na mroz i opady rozpieta kurtka :)
Czerwona lub biala kurtka :)
Bez czapki i rekawiczek - absolutnie zawsze.
Bytnosc "na mojej alei lip" ;)))))))))) zazwyczaj przed wchodem slonca lub w srodku nocy, rzadziej w dzien.
Wysoki i przystojny :)
To drugie od lat przysparza mi cale kilogramy klopotow.
Czerwona lub biala kurtka :)
Bez czapki i rekawiczek - absolutnie zawsze.
Bytnosc "na mojej alei lip" ;)))))))))) zazwyczaj przed wchodem slonca lub w srodku nocy, rzadziej w dzien.
Wysoki i przystojny :)
To drugie od lat przysparza mi cale kilogramy klopotow.
Tak się składa, że Twoja aleja lip jest mi dość bliska.
Uroki i smak mego dzieciństwa, a jak to w życiu bywa często wracamy nieświadomie do tego co bliskie duszy.
Tym samym, nie wiem czy powinieneś ją sobie tak zastrzegać i ukierunkowywać na fakt, iż ona Twoja jest ;)
Grzane wino bądź kakao, do tego rękawiczki, szalik, czapka, grubaśny wełniany sweter (najlepiej po starszym bracie o ile takowego się ma) i coś na przekąskę.
Taki "ala" piknik tyle, że jesienną porą :)
Uroki i smak mego dzieciństwa, a jak to w życiu bywa często wracamy nieświadomie do tego co bliskie duszy.
Tym samym, nie wiem czy powinieneś ją sobie tak zastrzegać i ukierunkowywać na fakt, iż ona Twoja jest ;)
Grzane wino bądź kakao, do tego rękawiczki, szalik, czapka, grubaśny wełniany sweter (najlepiej po starszym bracie o ile takowego się ma) i coś na przekąskę.
Taki "ala" piknik tyle, że jesienną porą :)
Uwierz.
"moja aleja lip" jest poza zasiegiem swietlnej luny miasta i cicho tam gdy nie ma wiatru.
A kiedy jest wiatr to potezne korony szumia dostojnie opowiadajac ludowe basnie i legendy, skrzypiac tez od czasu do czasu wywolujac spiace w zaroslach strachy.
Wtedy wyciagam z plecaka termos z grzanym winem i nawilazam gardlo. Dodaje to krwi w obiegu.
Droga prowadzi prosto do "przed siebie" :) czyli do takiej ceglastej chatki gdzie stoi piec i jest wszystko.
Trzeba tylko z drewutni drzewa naniesc.
:)
"moja aleja lip" jest poza zasiegiem swietlnej luny miasta i cicho tam gdy nie ma wiatru.
A kiedy jest wiatr to potezne korony szumia dostojnie opowiadajac ludowe basnie i legendy, skrzypiac tez od czasu do czasu wywolujac spiace w zaroslach strachy.
Wtedy wyciagam z plecaka termos z grzanym winem i nawilazam gardlo. Dodaje to krwi w obiegu.
Droga prowadzi prosto do "przed siebie" :) czyli do takiej ceglastej chatki gdzie stoi piec i jest wszystko.
Trzeba tylko z drewutni drzewa naniesc.
:)
Świadomie przerwałabym zmowę milczenia i ten tupot Twych okazałych kroków ;)
Zdecydowanie bardziej ciszę preferuję w wiosenne wieczory. Koncert świerszczy, promyki zachodzącego słońca na twarzy + iskrzący się płomień w ognisku.
Jesień to dość głośna pora roku w gruncie rzeczy jest. Zwłaszcza nocą. Częste zderzanie się, kropli deszczu z chodnikiem czy też opadające liście z drzew, które wywołują szelest. A gdy już wszystkie opadną nie idzie przejść chodnikiem nie naruszając mikroświata ów przyrody ;) Chyba, że posiadasz coś magicznego w sobie, coś co sprawia, że lewitujesz nad ziemią ;)
Zdecydowanie bardziej ciszę preferuję w wiosenne wieczory. Koncert świerszczy, promyki zachodzącego słońca na twarzy + iskrzący się płomień w ognisku.
Jesień to dość głośna pora roku w gruncie rzeczy jest. Zwłaszcza nocą. Częste zderzanie się, kropli deszczu z chodnikiem czy też opadające liście z drzew, które wywołują szelest. A gdy już wszystkie opadną nie idzie przejść chodnikiem nie naruszając mikroświata ów przyrody ;) Chyba, że posiadasz coś magicznego w sobie, coś co sprawia, że lewitujesz nad ziemią ;)
Mozna.
Mozna zamaszystym kopniakiem zanurzyc buty po kostki by zaburzyc spokoj i lad lustra wody, czy zamieszac kulasami kleby lisci.
Ale po co?
Nie lubie specjalnie ingerowac w mikroswiat przyrody zostawiajac swoj slad w imie dawnego powiedzenia "nie rzucaj slow na wiatr jesli nie wiesz dokad je zaniescie"
Wole obserwowac.
Wole ubrac welniany golf pod brode, wlozyc obie dlonie gleboko w kieszenie spodni i pozwolic nocnemu wietrzysku delikatnie gladzic moje dlugie, geste, krecone wlosy. :)
I lubie opalac sie podczas pelni ksiezyca na albinosa.
Do tego potrzebna jest samotnosc.
No ewentualnie milczacy kompan.
:)
Mozna zamaszystym kopniakiem zanurzyc buty po kostki by zaburzyc spokoj i lad lustra wody, czy zamieszac kulasami kleby lisci.
Ale po co?
Nie lubie specjalnie ingerowac w mikroswiat przyrody zostawiajac swoj slad w imie dawnego powiedzenia "nie rzucaj slow na wiatr jesli nie wiesz dokad je zaniescie"
Wole obserwowac.
Wole ubrac welniany golf pod brode, wlozyc obie dlonie gleboko w kieszenie spodni i pozwolic nocnemu wietrzysku delikatnie gladzic moje dlugie, geste, krecone wlosy. :)
I lubie opalac sie podczas pelni ksiezyca na albinosa.
Do tego potrzebna jest samotnosc.
No ewentualnie milczacy kompan.
:)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Kropka.
C prosi o wierszyk :) dla niego :)
Powinien byc jasny i o pozytywnych uczuciach na froncie zas w tle osamotnienie smutek i gorycz zycia.
Calosc okraszona lyzeczka delikatnej improwizacji.
:)))
Polnoc sie u mnie zbliza.
I wiesz dzis jak codzien znowu byla ta bezglosna burza na horyzoncie.
Zaczynam tesknic.
Za "moja aleja starodawnych lip", ktore dogorywaja wzdluz zapomnianej linii kolejowej na obluzu. Tej co prowadzi na lotnicho.
To znak ze tesknie za tym czego w tym roku nie mialem czyli za polska jesienia.
Nie ma to jak ubrac sie cieplo i jesienna noca, wykonujac slalom miedzy kaluzami ruszyc we wlasne zaklete rewiry by gadac z drzewami po flaszce. I wrocic nad ranem zmarznietym na kosc.
pozdrowka.
C prosi o wierszyk :) dla niego :)
Powinien byc jasny i o pozytywnych uczuciach na froncie zas w tle osamotnienie smutek i gorycz zycia.
Calosc okraszona lyzeczka delikatnej improwizacji.
:)))
Polnoc sie u mnie zbliza.
I wiesz dzis jak codzien znowu byla ta bezglosna burza na horyzoncie.
Zaczynam tesknic.
Za "moja aleja starodawnych lip", ktore dogorywaja wzdluz zapomnianej linii kolejowej na obluzu. Tej co prowadzi na lotnicho.
To znak ze tesknie za tym czego w tym roku nie mialem czyli za polska jesienia.
Nie ma to jak ubrac sie cieplo i jesienna noca, wykonujac slalom miedzy kaluzami ruszyc we wlasne zaklete rewiry by gadac z drzewami po flaszce. I wrocic nad ranem zmarznietym na kosc.
pozdrowka.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Kurna.
Jakis jestem malo skoncentrowany przez zmeczenie.
Chodzilo mi o "Dziennik pisany noca 1971-1972" G.H. Grudzinskiego.
Mam ja zreszta na burcie.
Ksiazka ciezko strawna jak spora poracja surowej cebuli.
Nazwalbym ja intymnie intelektualna osadzona w kontekstach i sytuacjach, ktore nie sposob jasno zweryfikowac. Niewielu ja strawi nie mowiac ze uzna za arcydzielo bo arydzielem bynajmniej wg mnie nie jest zadnym. Bardzo podobna, blizniacza wrecz jesli idzie o nurt mysl przyswiecajaca pisaniu jest MW Lysiaka z tym ze o niebo lzejszym piorem napisana i o dwa nieba bardziej wciagajaca, zostawiajaca w czytelniku swoj rysy slad.
Niemniej jest w pamietniku Grudzinskiego kilka rodzynek.
Najwiekszym i najslodszym bo prawdziwym dla mnie ma postac wpisu z 24 grudnia 1972r. Bo prawda jest o czym chce tu powiedziec Grudzinski. Ze czlek w sytuacji ekstremalnej moze tylko krzyczec w nieboglosy albo glucho milczec.
Jakis jestem malo skoncentrowany przez zmeczenie.
Chodzilo mi o "Dziennik pisany noca 1971-1972" G.H. Grudzinskiego.
Mam ja zreszta na burcie.
Ksiazka ciezko strawna jak spora poracja surowej cebuli.
Nazwalbym ja intymnie intelektualna osadzona w kontekstach i sytuacjach, ktore nie sposob jasno zweryfikowac. Niewielu ja strawi nie mowiac ze uzna za arcydzielo bo arydzielem bynajmniej wg mnie nie jest zadnym. Bardzo podobna, blizniacza wrecz jesli idzie o nurt mysl przyswiecajaca pisaniu jest MW Lysiaka z tym ze o niebo lzejszym piorem napisana i o dwa nieba bardziej wciagajaca, zostawiajaca w czytelniku swoj rysy slad.
Niemniej jest w pamietniku Grudzinskiego kilka rodzynek.
Najwiekszym i najslodszym bo prawdziwym dla mnie ma postac wpisu z 24 grudnia 1972r. Bo prawda jest o czym chce tu powiedziec Grudzinski. Ze czlek w sytuacji ekstremalnej moze tylko krzyczec w nieboglosy albo glucho milczec.
Kropcia.
Jakis wierszyk poprosze.
C lubi czytac ladne wierszyki.
Szczegolnie na HP :)))
Gdy przyjdzie natchnienie lap za klawiature.
No przeciez moze ktos cos dla mnie czasem zrobic ;)
No jak to bylo... w "Dzienniku noca pisanym" ... chyba tak to lecialo:
"kiedy pijesz wino pomysl o mnie - zlece duchem"
(moglem przekrecic)
Jakis wierszyk poprosze.
C lubi czytac ladne wierszyki.
Szczegolnie na HP :)))
Gdy przyjdzie natchnienie lap za klawiature.
No przeciez moze ktos cos dla mnie czasem zrobic ;)
No jak to bylo... w "Dzienniku noca pisanym" ... chyba tak to lecialo:
"kiedy pijesz wino pomysl o mnie - zlece duchem"
(moglem przekrecic)
Jak na razie to siedzę w domu i kogoś opłakuję. Romantyzm konstruktywny to bycie z kimś na co dzień i patrzenie na niego, jak na tego najlepszego, najinteligentniejszego i najprzystojniejszego na świecie. Niestety, czasem romantyzm się kończy. Ten konstruktywny też. Ale to już inna bajka.:(
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
Lubię romantyzm konstruktywny, nie naiwny i infantylny. Romantyzm dojrzały, którego bazą jest doświadczenie życiowe i memento o prozie życia, a jednak pełen radości, czasem melancholijny, a jednocześnie rześki.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zsiąść z Harleya i nazbierać kwiatków - byleby nie stawiać przy tym za dużo trzykropków ^_^
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zsiąść z Harleya i nazbierać kwiatków - byleby nie stawiać przy tym za dużo trzykropków ^_^