Widok
Załamana :(
Co się w tym kraju dzieje???
Jak w nim żyć jak młoda osoba chce pracować, a nie może znaleźć pracy? :( Już mam dosyć szukania chodzenia, pytania. Tylko wziąć sznurek i.. Pani mgr tym papierem niedługo d. podetrę, bo nie bede miala za co kupić pap. toal. Szukam pracy nawet na zmywaku, i też zero odzewu. Jak żyć z jednej pensji, po opłaceniu wynajmowanego mieszkania, dziecku kupic pampersy i mleko i w portfelu pusto :( Mam dosyć takiego życia. Człowiekowi nawet niestarcza na zrobienie zakupów, o kupnie ubrań, kosmetyków można zapomnieć. Z dnia na dzień co raz gorzej się czuję. Mam pretensje do siebie, że jestem kiepska, że nie mogę nic znaleźć...
Jak w nim żyć jak młoda osoba chce pracować, a nie może znaleźć pracy? :( Już mam dosyć szukania chodzenia, pytania. Tylko wziąć sznurek i.. Pani mgr tym papierem niedługo d. podetrę, bo nie bede miala za co kupić pap. toal. Szukam pracy nawet na zmywaku, i też zero odzewu. Jak żyć z jednej pensji, po opłaceniu wynajmowanego mieszkania, dziecku kupic pampersy i mleko i w portfelu pusto :( Mam dosyć takiego życia. Człowiekowi nawet niestarcza na zrobienie zakupów, o kupnie ubrań, kosmetyków można zapomnieć. Z dnia na dzień co raz gorzej się czuję. Mam pretensje do siebie, że jestem kiepska, że nie mogę nic znaleźć...
Zacytuję klasyka: "... więc o co Ci chodzi, jest super, jest super..." , a tak serio, to na pewno będzie jeszcze dobrze. Nie poddawaj się, jestem w podobnej sytuacji i jakoś sobie radzę choć jest ciężko. Dorabiam w firmie bez umowy i w sumie drepczę w miejscu, ale jakoś ciągnę. Naprawdę wiem co czujesz i myślisz, ale uwierz mi - warto żyć. Wierzę, że dasz radę i to wytrzymasz, choćby dla dziecka... Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia i zdrowia. Nie poddawaj się beznadziei.
nie nic sobie nie zrobie spokojnie! tylko sie zastanawiam jaki jest sens zycia nic czlowiek nie korzysta nic nie ma caly czas pozycza pieniadze, chce pracowac nie jestem leniem, glabem nie mam dwoch lewych rak a nie mogę znaleźć pracy. nie mam pojecia gdzie mam isc do kogo zapukac i sie zapytac o prace, ogloszenia sa jakie sa kazdy widzi. Co sie dzieje? to jest chore.
Ja tez sie załamuje, mam podobny problem : chec do pracy, glowe na karku,doswiadczenie i co ?i nigdzie mnie nie chca normalnie niiiiigdzie.to jest paranoja,nic tylko wziac sie i wychlastac :/ o swoim biznesie nie mam co myslec,przynamniej ja,bo zero wkladu wlasnego :/ beznadzieja.zyc mi sie odechciewa
Ciekawe jest to, że jak człowiek aplikuje na niższe stanowisko,
względem swojego dotychczasowego doświadczenia i papierku
to zosta(nie)je prawdopodobnie i tak odrzucony...
Czy Szanowni pracodawcy boją się zatrudnić chętnych do pracy,
pracowitych i uczciwych .. ? Jutro na AmberExpo się przekonam(y).
Od zatrudnienia człowieka na 3 m-ce, jeszcze nikt nie zbankrutował.
A Kto wie, jak potencjał (w)niesie do firmy ten pracownik/-czka.
względem swojego dotychczasowego doświadczenia i papierku
to zosta(nie)je prawdopodobnie i tak odrzucony...
Czy Szanowni pracodawcy boją się zatrudnić chętnych do pracy,
pracowitych i uczciwych .. ? Jutro na AmberExpo się przekonam(y).
Od zatrudnienia człowieka na 3 m-ce, jeszcze nikt nie zbankrutował.
A Kto wie, jak potencjał (w)niesie do firmy ten pracownik/-czka.
W zupełności sie zgadzam. Zaplecze przemysłowe 0=bezrobocie. Ludzie z wykształceniem zawodowym ( konkretny fach) nie maja co liczyć na zatrudnienie. Dlatego tez większość wybiera studia po których nota bene wcale nie jest lepiej. Po prostu w tym kraju "ni przypial ni przylatal". Nie maznaczeniaczy po studiach czy nie większość nie ma pracy. Czybedzie kiedyś lepiej????? Powiedzcie mi kiedy bo strasznie bym chciałabym wrócić do mojego kraju!!!!!!
Jasne - nie wiem czy się orientujesz, ale porażka rekrutacyjna i zmienianie pracowników co 3 miesiące to duuużo większe koszty niż 3 pensje brutto brutto dla tego pracownika (zakładając, że dana osoba ma zarobić 2 tys netto to brutto brutto wychodzi ok 4 tys * 3 miesiące to 12 tysięcy - nie wiem czy naszych drobnych przedsiębiorców stać na takie szaleństwa).
Kandydatom tak się dobrze obsmarowuje pracodawców, a spróbujcie czasem postawić się po drugiej stronie. Poczytajcie trochę poradników w rodzaju jak znaleźć pracę, jak dobrze napisać cv, dostosujcie się do rad (gdyby część z Was się dostosowała to nie marudzilibyście tutaj teraz tylko siedzielibyście w robocie) i w końcu się uda.
Czasem pracę znajduje się w 3 tygodnie, czasem potrzeba 1 roku.
Możecie mnie teraz tutaj atakować ile chcecie, ale prawda jest taka, że przynajmniej w 50% każdy jest kowalem swojego losu, a 50% to baaaardzo dużo.
Kandydatom tak się dobrze obsmarowuje pracodawców, a spróbujcie czasem postawić się po drugiej stronie. Poczytajcie trochę poradników w rodzaju jak znaleźć pracę, jak dobrze napisać cv, dostosujcie się do rad (gdyby część z Was się dostosowała to nie marudzilibyście tutaj teraz tylko siedzielibyście w robocie) i w końcu się uda.
Czasem pracę znajduje się w 3 tygodnie, czasem potrzeba 1 roku.
Możecie mnie teraz tutaj atakować ile chcecie, ale prawda jest taka, że przynajmniej w 50% każdy jest kowalem swojego losu, a 50% to baaaardzo dużo.
3350,49 PLN - tyle kosztuje pracodawcę zatrudnienie pracownika za 2000 PLN. Do tego kosztu trzeba dodać koszt urlopu, zwolnień lekarskich, wyposażenie stanowiska pracy... robi się spokojnie 4000 pln a nawet więcej jak taka osoba zużywa prąd, powierzchnię (koszt wynajmu), dzwoni, posiada jakieś wyposażenie w stylu biurko, krzesło, komputer, kasa fiskalna etc...
Tylko, że za pracę na magazynach czy jako sprzątaczka czy kelnerka mozna się spokojnie utrzymać - wnając pokój i żyć po prostu - skromnie ale żyć. A tutaj nie dość że umowa zlecenie to jeszcze nigdy stałej pracy nikt nie chce zaproponować. Spróbuj wyżyć z 1150 mając dziecko na utrzymaniu i mieszkanie wnajęte bo przecież mieszkać gdzieś musisz :] A rodzina daleko.... Praca taka jak wszędzie tylko lepiej płatna. A po czasie to nawet na awans można liczyć albo poszukać lepszej pracy. A tu?? Tutaj nic sie nie liczy.
Tu nie chodzi o to czy mam dziecko czy nie mam, ale o to, że nie ma pracy w naszym kraju. Ten wątek mogła tak samo założyć studentka bezdzietna, single, rodzicei, doktoranci itp... KAŻDY!!! Jak zwykle znajdą się mądre osoby, które będą komentowały tak jak Ty. Moim największym szczęściem jest móc mieć dzieci, bo co niektórzy mądrzy co się tutaj się wypowiadają mogą mi tego tylko pozazdrościć. Wracając do wątku to temat o braku pracy w naszym kraju!!!
To jest bardzo indywidualna kwestia, nie ma jednego szablonu, jednej ścieżki.
Same chęci to dużo, ale i tak za mało.
Jak wyglądało pani dotychczasowe życie zawodowe. Uprawnienia, kursy, doświadczenie, certyfikaty. A jeszcze kompetencje miękkie?
Najlepiej jest mieć listę miejsc, w których chciało by się pracować, konkretne upatrzone stanowisko. Czy wtedy jest zgodne z kwalifikacjami?
Jest dzisiaj coś jednak jeszcze lepszego. Znajomości. Niestety! Jak nie to patrz wyżej.
Ja wolę fachowców jak stryjka, który ciągnie swojego za uszy do góry. Niektórzy niekoniecznie.
Same chęci to dużo, ale i tak za mało.
Jak wyglądało pani dotychczasowe życie zawodowe. Uprawnienia, kursy, doświadczenie, certyfikaty. A jeszcze kompetencje miękkie?
Najlepiej jest mieć listę miejsc, w których chciało by się pracować, konkretne upatrzone stanowisko. Czy wtedy jest zgodne z kwalifikacjami?
Jest dzisiaj coś jednak jeszcze lepszego. Znajomości. Niestety! Jak nie to patrz wyżej.
Ja wolę fachowców jak stryjka, który ciągnie swojego za uszy do góry. Niektórzy niekoniecznie.
Tez tak myslalam...i majac 28 lat nie mam dzieci za to 3 fakultet robie podyplomowo..ale to i tak za malo..bo nie zdaze go skonczyc do wrzesnia (pracuje jako nauczyciel na pol etatu) i strace prace na rzecz dziewczyny samotnie wychowujacej dziecko...bo niby jest w gorszej sytuacji...a nasze miasto wymyslilo sobie ze nauczycieli z niepelnym etatem nalezy zwalniac a dawac nadgodziny tym co maja cale etaty...i co? i d*pa..mimo studiow, rozsadku, zaangazowania i tego ze moja pasja jest uczenie dzieci i jestem dobra w tym co robie..po prostu mnie zwolnia..mimo ze to szef wyslal mnie na studia platne..juz wpakowalam 4tys..a zostanie jeszcze ponad 2 za ostatni semestr dodatkowego przedmiotu...ale studia maja 3 sem..a ja od roku pracowalam..wiec sila rzeczy skoncze te studia w polowie przyszlego semestru...ale niby nie moga mi dac paru godzin zebym dociagnela do skonczenia tego kierunku...wiec niech mi nikt nie gada ze na dziecko to trzeba miec warunki...bo ja teraz zaluje ze nie mam dziecka..ze nie zrobilam go sobie na studiach...bo czy rozsadek czy nie rozsadek..to w tym kraju nie szanuje sie mlodych ludzi...robi sie ruchy niby w ramach oszczednosci..a po co w takim razie tyle lat lozy sie na edukacje wyzsza..zeby produkowac bezrobotnych? to jest absurd...niech mniej reform robia to ludziom nie beda musieli pracy odbierac!
Nie ma znaczenia czy jestes dobry w tym co robisz...system cie zgnoi a teraz wygrywaja jednak matki z dziecmi..bo z kolei kobiety bezdzietnej nie chca zatrudniac bo moze bedzie chciala miec dziecko kiedys...zgroza!
Ja sie czuje oszukana..cale zycie bylam rozsadna...najpierw praca potem przyjemnosci..skonczone UG, skonczone PG...teraz podyplomowka...i co..i zeby w sciane a na dziecko dalej nie ma szans...ze juz o slubie nie wspomne...obled w ciapki...rozumiem zalamana bo sama jestem zalamana...oszukana...sfrustrowana...nawet panstrowe stanowiska nie daja zadnej gwarancji na stala prace...co chwile sie cos zmienia i ludzi traktuje sie jak smieci.. ;(
Nie ma znaczenia czy jestes dobry w tym co robisz...system cie zgnoi a teraz wygrywaja jednak matki z dziecmi..bo z kolei kobiety bezdzietnej nie chca zatrudniac bo moze bedzie chciala miec dziecko kiedys...zgroza!
Ja sie czuje oszukana..cale zycie bylam rozsadna...najpierw praca potem przyjemnosci..skonczone UG, skonczone PG...teraz podyplomowka...i co..i zeby w sciane a na dziecko dalej nie ma szans...ze juz o slubie nie wspomne...obled w ciapki...rozumiem zalamana bo sama jestem zalamana...oszukana...sfrustrowana...nawet panstrowe stanowiska nie daja zadnej gwarancji na stala prace...co chwile sie cos zmienia i ludzi traktuje sie jak smieci.. ;(
Prawda ale pózniej dopada cie tęsknota. A jest to straszna Pani!!! Mówię z własnego doświadczenia ( nie każdy oczywiście czuje sie tak samo). Jestes rozdarty jak większość nas "emigrantów" bo chciałbyś wrócić ale nie masz szans zeby utrzymać siebie i rodzine bo nie dostaniesz pracy a zwlaszcza z obecnym stanem rynku zatrudnienia i oczywiscie pietnem "emigranta". Smutne
Dzięki Bogu starcza mi na pieluchy i wszystko co potrzebne dla dziecka. Powtarzam nie żałuję że mam dziecko to jest moje największe szczęście, chciałam dziecka bez względu na wszystko i je mam. Chodzi mi o sam fakt że ciężko ze znalezieniem pracy. Samo siedzenie w domu doprowadza człowieka do wyizolowania się, brakuje mi kontaktu z ludźmi, takiego stanu, że idę do pracy i mam coś do zrobienia, jestem komuś potrzebna (chodzi mi w pracy) itp. Ukończyłam studia, nieźle się uczyłam patrzę na osoby, które chodziły ze mną do klasy ledwo zdawali języka w ogóle nie znali nawet mieli problemy z powiedzeniem jak się nazywają po angielsku. Wyjechali za granicę i tam mieszkają, nauczyli się języka, ubrania same firmowe, korzystają z życia, też mają dzieci a u nas co???
pracowników do roboty jest zapotrzebowanie, szefostwo zdesperowane samo nie wie co jaki stawiali jasne i klarowne warunki zeby obie strony byly zadowolone nie bylo by takiego zamieszania ja aktualnie od tygodnia nie pracuje wczoraj znalalam prace na umowe o prace na pol etatu z mozliwoscia z wiekszenia godzin, jestem bez jakiekolwieko doswiadczenia jako barista ale zapewnaija mi szkolenie, stroj i paczki swiateczne nawet.. dzisiaj ide dalej na rozmowe bo mam jeszcze dwie propozycje bo potrzebuja od zaraz chociaz z jednego punktu nei wysylalam cv to sam pracodawca pofatygowal sie do mojego bylego pracodawcy wzial numer i sam zadzwonil bo mnie polecil.. Takze dobre stosunki trzeba wszedzie zachowywac a nóż może ktos poleci was i sie praca sama odezwie :)
nie wierzę w twoją naiwność załamana Ja tez chciałabym mieć dziecko ale w dzisiejszym świecie jest to póki co niemożliwe. Sami na razie wegetujemy a gdzie tu jeszcze dziecko? kierowal toba chyba zwykły egoizm a nie rozsądek. Zobaczysz jak długo jeszcze posiedzisz na bezrobociu, jak zaczniesz się zadlużać albo nie wystarczy ci właśnie na pieluchy zaczniesz rozumieć dlaczego niektórzy jeszcze nie mają dzieci. Zdziwisz się i to mocno.
a moze warto zajac sie jeszcze czymis dzieckiem, teraz zrobili ulatwinia w opiece, mozna miec legalna prace i czas na swoje dziecko, takie mini przedszkole
Tak naprawdę to sami stworzyliśmy taki świat, w którym praca i pieniądze dyktuje nam, kiedy można mieć dziecko, a kiedy nie. A to bardzo złudne. Jak pisze załamana: dziś możesz być dyrektorem, a jutro już pracy nie mieć i być bez niczego. I wtedy co z tego, że wczoraj było cię "stać " na dziecko?
Niech będę naiwna, czy jak to tam nazwiecie, ale nie będę podporządkowywać życia prywatnego pracy i pieniądzom.
Załamana- ja trzymam za Ciebie kciuki.
Niech będę naiwna, czy jak to tam nazwiecie, ale nie będę podporządkowywać życia prywatnego pracy i pieniądzom.
Załamana- ja trzymam za Ciebie kciuki.
taki dyrektor czy inna osoba z pozycją zapewne jest rozgarnięta więc odkłada pieniądze, inwestuje, zabezpiecza się na czarną godzinę, na ten czas gdy potencjalnie może być bez pracy.
A co ma zrobić osoba zarabiająca najniższą krajową która po zapłaceniu rachunków ma wyliczone pieniądze tylko na jedzenie?
i gdzie tu dziecko? w takiej sytuacji to tylko egoizm. Bo co innego? chcę dziecko to nawet jak nie mam warunków sobie zrobię bo inaczej będę za stara... ale tak mogą tylko pisać mamuśki zapatrzone w swoje dzieci. Ktoś kto swoje na bezrobociu posiedział albo nie miał co do gara włożyć nie będzie kierował się takim tokiem myslenia jak ten ktorego bronicie...
A co ma zrobić osoba zarabiająca najniższą krajową która po zapłaceniu rachunków ma wyliczone pieniądze tylko na jedzenie?
i gdzie tu dziecko? w takiej sytuacji to tylko egoizm. Bo co innego? chcę dziecko to nawet jak nie mam warunków sobie zrobię bo inaczej będę za stara... ale tak mogą tylko pisać mamuśki zapatrzone w swoje dzieci. Ktoś kto swoje na bezrobociu posiedział albo nie miał co do gara włożyć nie będzie kierował się takim tokiem myslenia jak ten ktorego bronicie...
Mylisz dwa pojęcia:) Bo nie mówię o tym, by dzieci robić, nawet kiedy nie masz co do gara włożyć. Załamana też nie pisze, że nie ma co do gara wlożyć, a pisze za to, że stać ją na pieluchy. Głupota i niemyślenie to jedno. A rozsądek i świadomość, że choć nie masz 100 tysięcy na koncie i samochodu, to teraz jest dla Ciebie czas najlepszy na dziecko i tych sił, co masz teraz już nigdy Ci nikt nie zwróci, to drugie. Kobieta sama wie, kiedy jest dla niej najlepszy czas na ciążę, także pod względem zdrowotnym. Ale niestety w Polsce mamy takie prawo i mentalność, że jak się da, przeszkadza się kobietom w planowaniu dziecka tak, jak one to czują.
Spójrz na kraje zachodnie, gdzie kobieta po urodzeniu dziecka ma taki socjal, że może, jeśli tylko chce, nawet z dzieckiem parę lat siedzieć w domu. Tam się już zorientowali, jakie są konsekwencje starzenia się społeczeństwa. A w Polsce dalej pod tym względem ciemnogród, jedno becikowe tylko. A potem płacz, że nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury.
Myślę, że prędzej szary czlowiek będzie odkładał i ciułal na czarną godzinę, niż jakiśtam dyrektor- bo ja mam wrażenie, że zwykły szary czlowiek jest mimo wszystko bardziej rozgarnięty- bo nieraz zaznał co to znaczy życie od pensji do pensji, i lepiej się dostosuje do każdej sytuacji.
I choć też mam wyższe wykształcenie, to wolałabym pracować w Biedronce i zarabiać tyle, żeby ledwie nam na życie starczyło, jeśli tam uszanują moją decyzję o macierzyństwie, niż w korporacji, gdzie mogę zarabiać tysiące, a nie mieć czasu ani dla własnego dziecka, ani dla męża.
Spójrz na kraje zachodnie, gdzie kobieta po urodzeniu dziecka ma taki socjal, że może, jeśli tylko chce, nawet z dzieckiem parę lat siedzieć w domu. Tam się już zorientowali, jakie są konsekwencje starzenia się społeczeństwa. A w Polsce dalej pod tym względem ciemnogród, jedno becikowe tylko. A potem płacz, że nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury.
Myślę, że prędzej szary czlowiek będzie odkładał i ciułal na czarną godzinę, niż jakiśtam dyrektor- bo ja mam wrażenie, że zwykły szary czlowiek jest mimo wszystko bardziej rozgarnięty- bo nieraz zaznał co to znaczy życie od pensji do pensji, i lepiej się dostosuje do każdej sytuacji.
I choć też mam wyższe wykształcenie, to wolałabym pracować w Biedronce i zarabiać tyle, żeby ledwie nam na życie starczyło, jeśli tam uszanują moją decyzję o macierzyństwie, niż w korporacji, gdzie mogę zarabiać tysiące, a nie mieć czasu ani dla własnego dziecka, ani dla męża.
jak się dowiesz jaka jest różnica pomiędzy głupotą a nie myśleniem to wtedy wylewaj swoje teksty. Nikt cię nie obraża więc daruj sobie takie docinki.
hahah wiem, że to nie był sens całości wypowiedzi ale w co ty wierzysz? że w biedronce za najniższą będziesz miała czas na zajmowanie się dzieckiem? w co ty wierzysz? tacy ludzie tyrają ponad etat, biora dodatkowe godziny byle jakoś przetrwać. Wiem jak wygląda praca w korporacji, niestety i owszem, jest to wyzysk i brak czasu dla rodziny. Nie ma znaczenia czy korporacja czy nie.
Odnoszę wrażenie że dobrze wam się powodzi, stać was na pieluchy i dziecko, super. Bo ja zapieprzałam na etat i brałam dodatkowe roboty by przetrwać. I tak robiło wielu moich znajomych, czy to starszych czy młodszych. I gdzie tu dziecko do tego? jak dwie osoby ledwo dają radę. Taaa zrobię sobie dziecko, zostanę w domu na jakiś czas ale na rachunki z jednej pensji to się nie wyrobi więc kalkulacja jest prosta- trzeba się zapożyczyć przez jakiś czas albo pozwolić aby mąż zatyrał się na śmierć.
Dyrektorek może sobie pozwolić na odkładanie, przeciętny Kowalski nie bo wszystko wpycha w mieszkanie, rachunki i jedzenie. Ot, taka mała różnica. Jakby miał z czego pewnie by odkładał.
Chyba biedy nie zaznałaś na dłuższą metę ;/
hahah wiem, że to nie był sens całości wypowiedzi ale w co ty wierzysz? że w biedronce za najniższą będziesz miała czas na zajmowanie się dzieckiem? w co ty wierzysz? tacy ludzie tyrają ponad etat, biora dodatkowe godziny byle jakoś przetrwać. Wiem jak wygląda praca w korporacji, niestety i owszem, jest to wyzysk i brak czasu dla rodziny. Nie ma znaczenia czy korporacja czy nie.
Odnoszę wrażenie że dobrze wam się powodzi, stać was na pieluchy i dziecko, super. Bo ja zapieprzałam na etat i brałam dodatkowe roboty by przetrwać. I tak robiło wielu moich znajomych, czy to starszych czy młodszych. I gdzie tu dziecko do tego? jak dwie osoby ledwo dają radę. Taaa zrobię sobie dziecko, zostanę w domu na jakiś czas ale na rachunki z jednej pensji to się nie wyrobi więc kalkulacja jest prosta- trzeba się zapożyczyć przez jakiś czas albo pozwolić aby mąż zatyrał się na śmierć.
Dyrektorek może sobie pozwolić na odkładanie, przeciętny Kowalski nie bo wszystko wpycha w mieszkanie, rachunki i jedzenie. Ot, taka mała różnica. Jakby miał z czego pewnie by odkładał.
Chyba biedy nie zaznałaś na dłuższą metę ;/
Jak coś Cię dotknęło to przepraszam, bo nie miałam tego na celu i nikogo nie chciałam obrażać;) I do tej pory czytam swoją wypowiedź i nie wiem, gdzie Cię obraziłam? Przecież nie oceniam Ciebie, bo Ciebie nie znam, tylko piszę o ludziach, których znam.
A wychowałam się w domu, gdzie oszczędzało się na wszystkim, bo pracował tylko ojciec, matka pracowała dorywczo, a trzeba było każdy grosz odkładać, żeby wykończyć dom... Więc wiem co to bieda, choć staram się tego biedą nie nazywać, bo wiem, że są rodziny, gdzie jest jeszcze gorzej. I być może dlatego teraz oceniam swoją sytuację jako znakomitą, bo nie muszę jeść najtańszych wędlin i spuszczać wody w toalecie deszczówką ani myć się w misce, ani też korzystać z 10-letniego komputera wyłącznie w drugiej taryfie, kiedy jest tańszy prąd, i nie mam 15 stopni w pokoju jak wstaję- więc czuję się jak królowa:)
Z drugiej strony, znam ludzi którzy na nic nigdy nie mogą odłożyć, choć dochodu mają dużo więcej niż mój ojciec. No ale każde dziecko ma telefon na abonament, swoją własną wieżę, swojego własnego psa, którego utrzymanie też kosztuje, a takiego sprzętu jak u nich w kuchni to w życiu na oczy nie widziałam.
Dużo zależy od poziomu na którym żyło się wcześniej- z tego, co dla jednych jest głodową pensją, innemu wystarczy, żeby w miesiącu odłożyć choć 50 złotych, bo uważa, że komórka dla dziecka, kablówka czy samochód to rzeczy zbędne, więc na nie nie wydaje.
Zresztą nie to jest tematem wątku, a to, że państwo nie pomaga młodym matkom.
A wychowałam się w domu, gdzie oszczędzało się na wszystkim, bo pracował tylko ojciec, matka pracowała dorywczo, a trzeba było każdy grosz odkładać, żeby wykończyć dom... Więc wiem co to bieda, choć staram się tego biedą nie nazywać, bo wiem, że są rodziny, gdzie jest jeszcze gorzej. I być może dlatego teraz oceniam swoją sytuację jako znakomitą, bo nie muszę jeść najtańszych wędlin i spuszczać wody w toalecie deszczówką ani myć się w misce, ani też korzystać z 10-letniego komputera wyłącznie w drugiej taryfie, kiedy jest tańszy prąd, i nie mam 15 stopni w pokoju jak wstaję- więc czuję się jak królowa:)
Z drugiej strony, znam ludzi którzy na nic nigdy nie mogą odłożyć, choć dochodu mają dużo więcej niż mój ojciec. No ale każde dziecko ma telefon na abonament, swoją własną wieżę, swojego własnego psa, którego utrzymanie też kosztuje, a takiego sprzętu jak u nich w kuchni to w życiu na oczy nie widziałam.
Dużo zależy od poziomu na którym żyło się wcześniej- z tego, co dla jednych jest głodową pensją, innemu wystarczy, żeby w miesiącu odłożyć choć 50 złotych, bo uważa, że komórka dla dziecka, kablówka czy samochód to rzeczy zbędne, więc na nie nie wydaje.
Zresztą nie to jest tematem wątku, a to, że państwo nie pomaga młodym matkom.
Masz rację! To, że wspomniałam o dziecku nie znaczy, że nie mam co jemu dać do jedzenia, że nie ma zabawek, ubrań itp. Poruszając wątek chciałam tylko poruszyć temat, że ciężko jest ze znalezieniem pracy. Mam magistra, chodzę szukam, wysyłam CV i nawet nie dzwonią i nie zapraszają na rozmowy. Jedyne propozycje to chodzenie po domach i naciąganie ludzi. Takiej pracy DZIĘKUJĘ! Nie wiem czemu wszyscy uczepili się tego, że mam dziecko?! Mojemu dziecku niczego nie brakuje!!! Na tym forum większą aferę robi to, że zdecydowałam się zostać mamą nie mając pracy. To jest śmieszne jak pisałam wcześniej miałam pracę zanim zostałam mamą. Nie jesteśmy w dramatycznej sytuacji gdzie muszę zapożyczać się na tysiące, chodzić po MOPSach itp. Czasami są miesiące lepsze i gorsze, gdzie można sobie pozwolić na coś więcej, a czasami trzeba oszczędnie żyć. Nie umieramy z głodu, nie chodzimy brudni, bo odcięli nam wodę, regularnie płacimy rachunki itp. Może źle zaczęłam wątek, bo większość wypowiadających się tutaj mnie nie rozumie. Chodzi o to, że chcę pracować, a pracy nie ma!!!
Miliani - DZIĘKUJĘ
Miliani - DZIĘKUJĘ
Zgadzam się z tobą i jak najbardziej rozumiem,sama nie mam pracy za to byłam na kilku spotkaniach i spotykały mnie różne rzeczy.Nie każdy pracodawca wie sam o co mu chodzi,i te ich pytania za ile by Pani chciała pracować albo jak Pani zamierza dojeżdżać do pracy i inne takie o których nie warto nawet wspominać.Przykre jest,że po urodzeniu dziecka nawet nie mamy gdzie wrócić,a obietnice pracodawcy byłego nagle przestają istnieć.Co do dziecka ja również nie żałuję za to mam koleżankę,która czekała,bo studiowała bo szef jej kazał a potem nie mogła po zatrudnieniu zajść w ciążę,dziś jest po 30 i mimo starań nic się nie udaje....
jestem ciezko, bardzo ciezko znalezc dobra praca. a takie dziadowskie prace to szkoda nerwow. ale jak sie nie ma innego wyjscia to trzeba isc nawet na ten "zmywak". osobom zdesperowanym, polecam wszelkiego rodzaje produkcje, hurtownie. dla kobiet tez jest tam miejsce. praca nie zawsze jest az tak ciezka. a zarobki rozne. ale do takich miejsc to albo osobiscie trzeba sie kierowac, albo przez agencje pracy(chociaz akurat tych nie polecam)ale niestety duzo zakladow zatrudnia przez agencje. NIE MOZNA SIE PODDAWAC, trzeba chodzic, szukac, probowac. nawet jak jest to malo ambitna praca, do daje jedna korzysc- PIENIADZE. Zycze powodzenia wszystkim.
a ja dzisiaj byłam na 2h w sklepie gdzie kierowniczka była bardzo chętna do rozmów i sama mi powiedziała wprost ze nie którzy tak debilne cv wysyłają ze nawet nie raczy o lukniecie w nie bo masakryczne błędy ortograficzne, nieestetyczne i bez zdjęcia. Ludzie już po samym wysłaniu cv pokazują jakie mają podejście a co za problem usiąść pół godziny przed komputerem i zrobić dobre cv. To nic trudnego. A i jeszcze mi powiedziałą że nawet nie patrzyła na doświadczenie tylko o to jak cv jest napisane czy schludne.. Moje na szczęście do tych pozytywnych należało
I tym samym mam i fajną kierowniczkę i pracę :)
I tym samym mam i fajną kierowniczkę i pracę :)
za kradzież kury kowalski idzie do wiezienia albo grzywna, a jak ktos ukradnie miliony to szukaj wiatru w polu:)
Dopóki nie masz pracy złóż podanie o dodatek mieszkaniowy (wiem że takie coś jest ale w necie poczytaj bo mi się tylko o uszy obiło) i jakiś dodatek na dziecko dla bezrobotnych matek też jest. Nie wiem jakie są progi finansowe na osobę w rodzinie ale poczytaj zawsze to jakieś odciążenie dla budżetu domowego.
Wysyłanie cv to dziś loteria, w mojej byłej pracy na jedno stanowisko biurowe przyszło ponad 400 cv, szefostwo wogóle nie miało czasu i chęci czytać ich. Nastąpiła więc loteria, wybór kilkudziesięciu na chybił trafił. Głowa do góry, nie chodzi o to, że nie macie szczęscia czy doświadczenia tylko o to, że wylosowanie 20 z 400 to loteria. Najgorsze jest tylko to,że jak w wylosowanych nikt się nie znajdzie to zamiast dać szanse pozostałym 380 to firmy umieszczają ogłoszenie na nowo
Dzisiaj nie łatwo o dobrą pracę, a dobrą łatwo stracić. My to juz przerabialiśmy. Dlatego obecnie oprócz podstawowej pracy, rozwijamy wlasny biznes, który nie wymaga nakładów finansowych. Są już efekty. W razie czego - to człowiek nie pozostaje z niczym.
Zapraszam na http://www.MarizaClub.pl i zachęcam samej spróbować.
Pierwszy krok to rejestracja (numer dowodu można sobie darować,na początku wystarczy pesel). Później otrzyma pani dodatkowe informacje. Dużo pani dowie się ze strony internetowej. Pytania można wysłać na kontakt@marizaclub.pl
Pozdrawiamy i życzymy sukcesów.
Zapraszam na http://www.MarizaClub.pl i zachęcam samej spróbować.
Pierwszy krok to rejestracja (numer dowodu można sobie darować,na początku wystarczy pesel). Później otrzyma pani dodatkowe informacje. Dużo pani dowie się ze strony internetowej. Pytania można wysłać na kontakt@marizaclub.pl
Pozdrawiamy i życzymy sukcesów.
Ja też szukam od dłuzszego czasu pracy, ale tylko w branży która mnie interesuje i jest powiązana z moim wykształceniem. Mam to szczęscie jednak, że nie muszę chwytać się czegokolwiek by mieć na chleb, ale bardzo bym chciała rozwijać się zawodowo. Poki co siedzę w domu z 2 letnim synkiem. Też już zaczynam tracić nadzieję, czy uda mi sie wogóle pracować w zawodzie, który mnie interesuje i boję się, ze moje studia pojda na marne, gdyż fajnie jest robić to co się lubi. Wkurza mnie tylko to, że np w urzędach, osoby, które powinny już przejść na emeryturę siedzą twardo, zamiast dopuścić młode osoby do pracy, które mają więcej zapału i chęci.
Oj ja szukam czegokolwiek nie dlatego, że nie mam na chleb tylko, że też bym chciała wyjść do ludzi, pośmiać się itp. W swoim kierunku też szukam pracy, ale jak nie ma ofert to wysyłam cv na różne stanowisko. Mnie praca np. na zmywaku, sprzedajac hot dogi nie przeszkadza i nie hańbi przecież to tylko chwilowe zajęcie. Jak to pisał klasyk "Szukajcie, aż znajdziecie" :) Szukam dalej, aż znajdę swoją wymarzoną pracę ;p
Wydaje mi się,że niektórzy nic nie rozumieją! Albo są aż tak głupi!
Nie mając pracy człowiek w tym wypadku ja szukając pracy to zrozumiałe szuka jej w celach zarobkowych!!! Ale!!! Nie umieram z głodu. To, że szukam pracy nie znaczy, że nie mam na internet!!! (jak jedna os napisała). Siedząc w domu człowiek tęskni, za klimatem pracy, za samą pracą, za osobami z którymi pracuje (tak mam JA) i to, że napisałam,że chciałabym się pośmiać nie znaczy, że zależy mi tylko na tym! Ludzie ogarnijcie się! Naprawdę żal mi tych osób, które siedzą na forach aby tylko złapać kogoś za słówko i być dumnym, że tej osobie "się pojechało". ŻĄL!!!
Nie mając pracy człowiek w tym wypadku ja szukając pracy to zrozumiałe szuka jej w celach zarobkowych!!! Ale!!! Nie umieram z głodu. To, że szukam pracy nie znaczy, że nie mam na internet!!! (jak jedna os napisała). Siedząc w domu człowiek tęskni, za klimatem pracy, za samą pracą, za osobami z którymi pracuje (tak mam JA) i to, że napisałam,że chciałabym się pośmiać nie znaczy, że zależy mi tylko na tym! Ludzie ogarnijcie się! Naprawdę żal mi tych osób, które siedzą na forach aby tylko złapać kogoś za słówko i być dumnym, że tej osobie "się pojechało". ŻĄL!!!
Zakładając ten wątek chciałam poruszyć temat bezrobocia.
Ciężko znaleźć pracę. Mało ogłoszeń setki wysłanych cv.
Jednak zamiast ludzie skupić się na tym temacie poruszali m.in,
1. to, że mam dziecko, O BOŻE ONA MA DZIECKO, A NIE MA PRACY - CO ZA ZŁA MATKA!!!
2. to, że mam na neta, więc nie mam źle....
itd.
a o problemie z jakim chciałam się z Wami podzielić, cichoooo...
Jedynie nieliczne osoby na poważnie podeszły do tematu.
Poruszając ten wątek wiedziałam, że znajdą się "mądrzejsze osoby", więc przymykałam oko na ich wypowiedzi.
PROSZĘ ADMINISTRATORA O USUNIĘCIE TEGO WĄTKU, PONIEWAŻ GŁÓWNY TEMAT WĄTKU ZSZEDŁ NA DALEKI PLAN.
PRZY OKAZJI DZIĘKUJĘ TYM, KTÓRZY WYPOWIADALI SIĘ NA TEMAT, KTÓRZY MNIE WSPIERALI I ŻYCZĘ POWODZENIA, TYM KTÓRZY SĄ W TAKIEJ SYTUACJI JAK JA czyli SZUKAJĄ PRACY!
Ciężko znaleźć pracę. Mało ogłoszeń setki wysłanych cv.
Jednak zamiast ludzie skupić się na tym temacie poruszali m.in,
1. to, że mam dziecko, O BOŻE ONA MA DZIECKO, A NIE MA PRACY - CO ZA ZŁA MATKA!!!
2. to, że mam na neta, więc nie mam źle....
itd.
a o problemie z jakim chciałam się z Wami podzielić, cichoooo...
Jedynie nieliczne osoby na poważnie podeszły do tematu.
Poruszając ten wątek wiedziałam, że znajdą się "mądrzejsze osoby", więc przymykałam oko na ich wypowiedzi.
PROSZĘ ADMINISTRATORA O USUNIĘCIE TEGO WĄTKU, PONIEWAŻ GŁÓWNY TEMAT WĄTKU ZSZEDŁ NA DALEKI PLAN.
PRZY OKAZJI DZIĘKUJĘ TYM, KTÓRZY WYPOWIADALI SIĘ NA TEMAT, KTÓRZY MNIE WSPIERALI I ŻYCZĘ POWODZENIA, TYM KTÓRZY SĄ W TAKIEJ SYTUACJI JAK JA czyli SZUKAJĄ PRACY!
Ja tez rozumiem co mowisz piszac ze chcesz po prostu wyjsc do ludzi posmiac sie itp. Zeby po prostu bylo normalnie zebys czula sie potrzebna, musiala sie rano wyszykowac, itp. Pamietam jak sama szukalam pracy i jak zazdroscilam tym osobom biegnacym w kostiumach na obcasach rano do biur!!
Nie poddawaj sie - czasem to dluzej trwa, ale w koncu to wlasnie Twoje CV bedzie wybrane - czesto pomaga lut szczescia, zbieg okolicznosci.
My niedawno tak mielismy (tzn maz) - szukal ponad 6mies i raptem ni z tego niz owego ktos zadzwonil ze znalazl CV na jakims portalu, potem zaraz nastepnego dnia rozmowa kwalifikacyjna i od miesiaca pracuje;)
Powodzenia.
Nie poddawaj sie - czasem to dluzej trwa, ale w koncu to wlasnie Twoje CV bedzie wybrane - czesto pomaga lut szczescia, zbieg okolicznosci.
My niedawno tak mielismy (tzn maz) - szukal ponad 6mies i raptem ni z tego niz owego ktos zadzwonil ze znalazl CV na jakims portalu, potem zaraz nastepnego dnia rozmowa kwalifikacyjna i od miesiaca pracuje;)
Powodzenia.
Zapraszam do biura dam pracę
-zapewnię szkolenie
-umowę zlecenie w pierwszym miesiącu
-w następnym umowę o pracę
-podstawa plus prowizja
-praca od pon-pt 8-16
o ile ten post nie jest tylko: bardzo chcę ,ale nie mogę ...bo....mam lenia w pupie.
Wymagam pozytywnego nastawienia do życia i chęci do pracy
proszę zadzwonić i umówić się na rozmowę
zobaczymy jak Pani zależy pozdrawiam
-zapewnię szkolenie
-umowę zlecenie w pierwszym miesiącu
-w następnym umowę o pracę
-podstawa plus prowizja
-praca od pon-pt 8-16
o ile ten post nie jest tylko: bardzo chcę ,ale nie mogę ...bo....mam lenia w pupie.
Wymagam pozytywnego nastawienia do życia i chęci do pracy
proszę zadzwonić i umówić się na rozmowę
zobaczymy jak Pani zależy pozdrawiam
Kochan ja mam 4letnie dziecko jestem po rozwodzie pracy szukam od roku i nic e-maile po pracodawcach kontakty telefoniczne (zaznaczam ze dzwonilam po kilkadziesiat razy po czym nie odb tel...:(......kiedys odb pracodawca tel i powiedział ze mam spierd........... nie dokoncze bo dzieci czasem czytaja....Wiesz tez mi ciezko sytuacja zmusza do wszelakiego wymyslania roznego rodzaju zarobku aby na chleb bylo ,bo powiem ci Kochana załamana kolezanko ze w Caritas Polska jak chcialam po talez zupy dla dziecka isc to kazali mi stos paierow przyniesc i zaswiadczenie z MOP-SU ze nie pobieram zadnych swiadczen... wiec pytanie CO MY MLODZI RODZICE MAMY ROBIC JAK PANSTWO NIE POTRAFI ZADBAC O SWYCH RODAKOW A PIERWSI SA BY OBCYM POMAGAC LUDZIE SIE BOJA PISAC WYPOWIADAC DLACZEGO......ZYCZE POWODZENIA I SZYBKIEGO POWROTU DO PRACY .....JA DALEJ SZUKAM I JAK ZJAWA NAWIEDZAM PRACODAWCÓW..
Prawda jest taka że za granica kokosów sie nie zarabia , ale faktycznie ceny sa zrownane zeby zyc godnie ty wybierasz ja zarabiałem minimum na prawde grosze w porownaniu z tym co zarabiali holendrzy ale i tak bylo mnie stać kupić LUSTRZANKE NIKONA bo lubie robic zdjecia , nawet wezmy glupią benzyne podam przykład w polsce benzyna wtedy kosztowala jakos 4 - 5 zlotych , zas w holandi euro z hakiem ja zarabialem najniszą stawke krajaowom 5 euro na godzine czyste 5 euro , stac mnie bylo na 4 litry paliwa , w polsce stawka wezmy ja 10 zl / h kupisz za to 2 litry ... i tak jest ze wszystkim za granica ... ! z glupim hamburgerem w mc donaldzie nawet czy chlebem czy czym kolwiek za glupią godzine pracy za najnisza krajowa kupie wiecej NIZ TU ! i DOBRZE KTOS NAPISAL ZE ZA GRANICA TO Z MACHANIA LOPATA CIEZKO FIZYCZNIE TO BY MIAL KASE JAK PROGRAMISTA JAVA W POLSCE ale pewnie i tak o 50 % lepiej !
niestety w polsce sila nabywcza jest mała... i nie ma poundlandów, primarka... a tkmaxx to zaden szał
Do mnie od rana mama się nie odzywa - powód - nie mam pracy. Dziś przeszłąm kilka ulic - z piekarniami, sklepami - pytałam o pracę i nic. Mama kazała mi chodzić po stacjach benzynowych i pytać o pracę. Jestem bardzo załamana, w portfelu zero zł, na nic nie mam, ubrana to chodzę bardzo biednie. Chcę pracować CHCĘ !!!!! Nie wiem już gdzie pytać o pracę, nawet do sprzątania pójdę !
ja jestem za granica od sierpnia zeszlego roku! i dla mnie to co zarabiam za granica jest prawdziwymi kokosami. wreszcie stac czlowieka na dobry telewizor, samochod, ubrania a nawet wycieczki zagraniczne i to bez zadluzania sie w bankach! a podkreslam zarabiam najnizsza krajowa! a i nie znam jezyka, a pracuje w fajnej fabryce gdzie nie ma wyzysku. wszystko zalezy od szczescia i ludzi ktorzy Cie otaczaja. codziennie porownuje ceny zakupionych przez siebie produktow z tymi co sa w polsce i za kazdym razem krece z niedowierzaniem glowa. Polska to dno pod wzgledem pracy i cen. Jezeli macie szanse robcie wszystko by wyrwac sie z tego bagna!
Lila a gdzie jestes? ja byłabym w stanie wyjechać jak najszybciej, chcę tylko skończyć szkolę, jeszcze rok i uciekać, uciekać gdzie pieprz rośnie bo umieram, duszę się tutaj... od 5 lat mieszkamy z narzeczonym na wynajmowanym mieszkaniu, nie mamy szansy na komunalne, na kredyt tym bardziej, z dnia na dzień psychicznie wysiadam choć mamy prace to nawet nie marzymy o dziecku... na takich warunkach?
Jestem w UK już drugi miesiąc i niestety nie jest tak ciekawie.
Pensja co prawda minimalna 6.19/g) co przy 37.5 średnio godzin tygodniowo daje całkiem niezłą kasę...ale co mi po tym jak nigdy nie pracowałem więcej niż 4 dni w tygodniu? W tym tylko raz bylem w pracy i to na cztery godziny..i nawet na opłacenie pokoju nie będzie :/
Jedynie co mam to smsy z agencji abym był pod telefonem...nigdy nie wiadomo czy i kiedy zadzwonią. Nawet dnia nie ma sensu sobie przez to planować.
Uprzedzam tych piszących o poszukaniu innej pracy - szukałem. Bylem nawet w innej fabryce gdzie poszło mi całkiem nieźle. Ale co po tym jak tam tak samo?
Przy wyjeździe starajcie się o stalą pracew. Co prawda na początek nie obejdzie się bez agencji...ale jak najszybciej trzeba się starać o kontrakt lub przynajmniej o stały shift..inaczej będziecie żyć z dnia na dzień kasy starczy tylko od piątku do piątku.
Ps. Znajomi też mowili jak tu będzie super, fantastycznie i ile tu pracy jest :/
Pensja co prawda minimalna 6.19/g) co przy 37.5 średnio godzin tygodniowo daje całkiem niezłą kasę...ale co mi po tym jak nigdy nie pracowałem więcej niż 4 dni w tygodniu? W tym tylko raz bylem w pracy i to na cztery godziny..i nawet na opłacenie pokoju nie będzie :/
Jedynie co mam to smsy z agencji abym był pod telefonem...nigdy nie wiadomo czy i kiedy zadzwonią. Nawet dnia nie ma sensu sobie przez to planować.
Uprzedzam tych piszących o poszukaniu innej pracy - szukałem. Bylem nawet w innej fabryce gdzie poszło mi całkiem nieźle. Ale co po tym jak tam tak samo?
Przy wyjeździe starajcie się o stalą pracew. Co prawda na początek nie obejdzie się bez agencji...ale jak najszybciej trzeba się starać o kontrakt lub przynajmniej o stały shift..inaczej będziecie żyć z dnia na dzień kasy starczy tylko od piątku do piątku.
Ps. Znajomi też mowili jak tu będzie super, fantastycznie i ile tu pracy jest :/
Przeczytałem twój post i naprawdę mnie poruszył ponieważ w podobnej sytuacji jest większość naszego pokolenia.
Najgorsze co w tej sytuacji możesz zrobić to tracić wiarę we własne siły. Na pewno wszystko się jakoś ułoży. Jakiej pracy szukasz? Ile chciała byś zarobić? Od jak dawna wysyłasz CV.
Najważniejsze nie poddawaj się. Jakbyś potrzebowała wsparcia pisz: timon83@o2.pl ..
Najgorsze co w tej sytuacji możesz zrobić to tracić wiarę we własne siły. Na pewno wszystko się jakoś ułoży. Jakiej pracy szukasz? Ile chciała byś zarobić? Od jak dawna wysyłasz CV.
Najważniejsze nie poddawaj się. Jakbyś potrzebowała wsparcia pisz: timon83@o2.pl ..
